profil

Ocena społeczeństwa polskiego w „Weselu” Wyspiańskiego

poleca 85% 102 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Wesele” Wyspiańskiego to jedno z najwybitniejszych dzieł okresu Młodej Polski. Ten wydany w 1901 roku utwór zyskał sobie to miana w znacznym stopniu dzięki tematyce, jaką porusza. W „Weselu”, które w pierwotnym zamyśle autora miało być tylko złośliwym pamflecikiem na znajomych, Wyspiański dokonał oceny polskiego społeczeństwa z końca XIX wieku. Goście, jakich zaproszono na uroczystości małżeństwa krakowskiego inteligenta Lucjana Rydla z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną, w swoim kameralnym gronie wiernie odwzorowuje sytuację społeczno-polityczną w Polsce.

Wesele wyżej już wspomnianej pary to przejaw powszechnego wśród krakowskiej inteligencji zainteresowania wsią i jej obyczajami, zwanego chłopomanią. Pozornie rodzi ono nadzieję na zjednoczenie chłopów i inteligencji, dwóch do niedawna silnie antaonistycznych klas społecznych. Podczas, gdy pół wieku wcześniej w czasie rabacji galicyjskiej bandy Jakuba Szeli mordowały swoich panów, teraz na weselu Rydla przedstawiciele obie grupy wspólnie się bawią. Owo bratanie i pojednanie jest jednak tylko pozorne. Wyspiański w „Weselu” przedstawił szereg sytuacji obrazujących prawdziwy stan relacji pomiędzy chłopstwem a inteligencją.
Już w pierwszym akcie ukazany jest główny problem uniemożliwiający prawdziwe zjednoczenie polskiego społeczeństwa. Gdy Czepiec wypytuje Dziennikarza, będącego literackim uosobieniem redaktora naczelnego krakowskiego konserwatywnego tygodnika „Czas”, o sytuację w regionie i na świecie, ten odpowiada tylko pogardliwie, że chłopów to nie powinno interesować oraz prezentuje swoje idylliczne wyobrażenie wsi jako zupełnie innego, oderwanego od krakowskiej, czy warszawskiej codzienności świata.
Podobnie wygląda w przypadku Pana Młodego, czyli Lucjana Rydla. Gdy jego żona skarży mu się na zbyt ciasne buty, ten – wykazując się całkowitym brakiem znajomości lokalnego savoir vivre’u – radzi jej je po prostu je zdjąć. Podobnym brakiem rozeznania w wiejskich realiach wykazuje się Radczyni, w rzeczywistości krakowska profesor i żona uznanego lekarza, która rozmawiając z Kliminą myli pory prac polowych.
Trzy wyżej wymienione sytuacje ukazują prawdziwe oblicze chłopomanii, która okazuje się tylko ... modą, a nie poważną społeczną tendencją. Inteligencja nie rozumie i nie stara się zrozumieć chłopów.
Również i po stronie mieszkańców wsi leżą przyczyny braku możliwości uzyskania porozumienia ponadklasowego. To pokacuje objawienie się Dziadowi, najstarszemu mieszkańcowi wsi, pamiętającemu wydarzenia 1866 roku, widma przywódcy rabacji galicyjskiej Jakuba Szeli. Chłopi nie są w stanie zjednać się z inteligencją, bo wciąż żywe w nich są wspomnienia z tamtego okresu i boją się, że dzieci i wnuki pomordowanych wtedy szlachciców prędzej, czy później wezmą krwawy odwet.
To nie jest ich jedyna słabość. Drugą ukazuje Czepiec, który słoami wyraźnie ukazuje pewien swój polityczny prymitywizm, widząc szanse dla odrodzenia Polski tylko i wyłącznie w zbrojnej walce przeciw zaborcom, co – jak pokazała historia – z góry skazane jest na spektakularną klęskę.

Powyższy zarzut Wyspiaskiego wobec polskiego społeczeństwa traci na sile, gdy zestawi się go z następnym. W „Weselu” pojawia się on kilkukrotnie.
Pierwszy raz, gdy Czepiec opowiada o gotowości chłopów do walki, którzy jednak nie mogą nic zdziałać, bo brak im przywództwa, jakie mogłaby stworzyć inteligencja.
W drugiej części utworu, gdy do uroczystości weselnej dołączają różne zjawy, Dziennikarzowi ukazuje się postać Stańczyka, błazna na dworze Jagiellonów będącego symbolem mądrości. Ten zarzuca redaktorowi, że poprzez słowo pisane propaguje on postawę bierności lub wręcz nawet serwantylizmu, co zabija niepodległościową inicjatywę w Polakach.
Wyżej wymienione zarzuty dotyczą wyłącznie inteligencji, Wyspiański oskarża ją o brak zdolności do podjęcia jakichkolwiek działań. W akcie trzecim pisarz formuuje już oskarżenie dtyczące już całego społeczeństwa. Gospodarz, jeden z niewielu inteligentów rozumiejących chłopów, dostaje od Wernyhory, półlegendarnego kozackiego przywódcy mającego zwiastować odrodzenie Polski, rozkaz zebrania pospolitego ruszenia. Ten jednak nie robi tego osobiście, powierzając zadanie swojemu parobkowi Jaśkowi, sam zaś idzie spać. Ten, mimo szczerych chęci, zawodzi. W ten sposób Wyspiański ukazuje brak wystarczającej mobilizacji społeczeństwa, a wręcz jego bierność i świadomą niezdolność do działania.

Ocena Wyspiańskiego polskiego społeczeństwa końca XIX wieku jest bardzo krytyczna. Kieruje on poważne zarzuty wobec zarówno biernej i ugodowej inteligencji, jak i chłopstwa nie będącego w stanie przezwyciężyć historycznych zaszłości. W takiej sytuacji szanse na odrodzenie wolnej i niepodległej Polski rysują się nadzwyczaj pesymistycznie.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty

Teksty kultury