profil

Wpływ systemów totalitarnych na jednostki

poleca 85% 109 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Systemy totalitarne są śmiertelnym zagrożeniem dla ludzkości – taki wniosek musi wyciągnąć każdy młody Europejczyk, który spojrzy wstecz na historię swego wieku. Jeżeli jednak tego samego Europejczyka zapytamy dlaczego totalitaryzmy są tak niebezpieczne – niemal na pewno udzieli błędnej odpowiedzi. Prawie zawsze usłyszymy bowiem odpowiedź: ponieważ prowadzą do wyniszczających ludzkość wojen. Trudno się zresztą tej odpowiedzi dziwić. Totalitaryzm w pierwszym odruchu niemal każdy kojarzy bowiem z faszyzmem, a faszyzm – taki sam intuicyjny odruch, każe nam kojarzyć z najstraszliwszą wojną w historii świata. Tymczasem jednak to nie wojna jest największym zagrożeniem. Drugi totalitaryzm, którym był komunizm, wcale nie doprowadził do wojny (chociaż w pewnym momencie też do niej parł), jednak nie był wcale mniej groźniejszy od faszyzmu. W czym więc tkwi niebezpieczeństwo ?

Totalitaryzmy mają kilka cech, które łączą wszystkie systemy o takim charakterze. Kult jednostki, jakaś idea przewodnia, szukanie wrogów na zewnątrz państwa. Jednakże nie to stanowi esencje systemów takich jak faszyzm czy komunizm. Otóż u podstaw tych systemów leży coś zupełnie innego – uniformizacja społeczeństwa. Niemożliwe są bowiem dyktatorskie rządy szaleńca pokroju Hitlera lub Stalina, jeżeli najpierw ludzie nie zostaną nauczeni że należy go kochać. Niemożliwe są zbrodnie ludobójstwa – dopóki większość narodu ich nie zaakceptuje. Niemożliwa jest krzykliwa propaganda – dopóki ludzie nie nauczą się jej słuchać. Społeczeństwo demokratyczne, w którym istnieje pluralizm poglądów i postaw wobec życia automatycznie oznacza śmierć totalitaryzmu. Bo wówczas ludzie zaczynają pytać, wątpić, znajdować alternatywne rozwiązania.

W systemie totalitarnym nie ma na to miejsca. Zanim się go wprowadzi najpierw trzeba urobić masy społeczne w jednolity kształt odpowiadający koncepcji wodza. Trzeba narzucić wszystkim jeden punkt widzenia, trzeba wtłoczyć wszystkich w jeden system myślenia, trzeba ubrać wszystkich w jednolite uniformy, trzeba przypiąć wszystkim ten sam znaczek. Nie ważne czy będzie to punkt widzenia narodowy, czy klasowy; czy mundur będzie brunatny czy czerwony, czy znaczkiem będzie swastyka czy sierp i młot. Ważne, żeby wszystko było jednolite. Jedna partia, jeden związek zawodowy, jedna religia. „Eins reich, eins folk, eins fuhrer” – jedna rzesza, jeden naród, jeden wódz – to krzyczał rozentuzjazmowanym masom Hitler wprowadzając je w jedyny w swoim rodzaju trans. A potem zaprowadził zahipnotyzowany naród do granic człowieczeństwa.

Dlaczego jednak uniformizacja jest tak groźna, że uznałem ją za o wiele większe zagrożenie niż najbardziej krwawe nawet wojny ? Odpowiedź jest oczywista i po chwili namysłu każdy musi do niej dojść. Uniformizacja społeczeństwa oducza ludzi myślenia – narzucając im jedyny bezkrytyczny wzór postępowania. Ktoś może powiedzieć, że tak samo jest w każdym innym społeczeństwie – przecież w demokracji też obowiązuje tylko jedno prawo, które obowiązuje wszystkich bez wyjątku, niezależnie od ich własnych odczuć. To prawda. W demokracjach także istnieją pewne uniwersalne normy i wzory postępowania. Różnica jest jednak zasadnicza – w demokracji normy te są efektem konsensusu, porozumienia całego społeczeństwa. Ustanawia je większość – istnieje więc szansa, że nawet jeśli nie będą sprawiedliwe, to przynajmniej nie będą krzywdzące – bo przecież nikt nie ustanowi prawa szkodliwego dla siebie. Poza tym są pewne wartości, których demokracja bezwzględnie przestrzega – tzw. prawa naturalne – prawo do życia, do godności, do szczęścia. Tymczasem w totalitaryzmie prawa narzucane są ludziom przez wąską grupę osób i nie respektują żadnych innych praw. Totalitaryzm tym się jednak różni od despotyzmu, że choć narzuca złe prawa, to jednak najpierw tak kształtuje masy, że potem wierzą one, iż prawa te są dobre. Totalitaryzm to ogłupienie, otumanienie całego społeczeństwa. I tu kryje się śmiertelne niebezpieczeństwo. Bo jeśli wszyscy uwierzą wodzowi – to kto będzie się w stanie sprzeciwić. Ci którzy myślą zostaną wyeliminowani – a reszta będzie szła za wodzem-przewodnikiem. Taka ludzkość przestaje być ludzkością, traci bowiem swoje podstawowe atrybuty – wolną wolę i miłosierdzie.

Literatura bardzo uważnie przyglądała się totalitaryzmom. Już Witkacy ujrzał groźbę zuniformizowanego społeczeństwa, Orwell stworzył doskonałe studium komunizmu („Folwark zwierzęcy”, „Rok 1984”), nawet w gombrowiczowskim „Ferdydurke” można dostrzec obawę przed utratą indywidualizmu (wieczne ukrywanie się za maską, upupianie etc.). Najbardziej jednak dramatyczna jest literatura faktu – bo dopiero tragedia ludzi z krwi i kości jest w stanie nami wstrząsnąć. Taką rolę spełniają niewątpliwie „Medaliony” Nałkowskiej – zbiór opowiadań o tym jaki los mogą zgotować ludzie ludziom. Przerażające świadectwo wojennej rzeczywistości i oskarżenie całego naszego wieku.

Bardzo dobrym obiektem do analizy jest pierwsze opowiadanie z tego zbioru – a mianowicie „Dr Spanner”. Historia brzmi jak ponura groteska – a jednak jest prawdziwa. W niemieckiej fabryce pracuje naukowiec – a więc człowiek inteligentny, wykształcony, który być może czytał Goethego zanim jego książki zaczęły płonąć na stosach nazistowskiej cenzury. Tenże doktor Spanner w toku swoich badań wynajduje niezwykłą recepturę. Udaje mu się znaleźć sposób na spożytkowanie ludzkich ciał. Z ich tłuszczu można zrobić mydło. W tym momencie mamy ochotę się obudzić – ale to nie sen. To tylko rzeczywistość faszystowskiej III Rzeszy. W pracy pomagają mu asystenci – w tym młody chłopak, który teraz opowiada o tych zdarzeniach. Czy jest wstrząśnięty ? Czy jest przerażony. Nie ! Mówi głosem spokojnym, tak jakby mówił o produkcji płatków owsianych, albo czegoś równie prozaicznego. Na początku się brzydził myć mydłem, ale potem nawet je polubił bo dobrze się pieniło ! Dwudziestoletni chłopak – dla którego wykorzystywanie ludzkiego tłuszczu do produkcji mydła jest czymś normalnym – ba, jest nawet powodem do podziwiania Niemców. Bo oto w ostatnim zdaniu opowiadania czytamy taką oto wypowiedź: „Niemcy – można powiedzieć – potrafią zrobić coś z niczego”. Zdanie wystarczające za wszelki komentarz.

Ten przykład, jak już wspomniałem, doskonale pokazuje niszczący wpływ faszyzmu na poczucie człowieczeństwa, na osobowość, na ludzkość. Zarówno dr. Spanner jak i jego asystent są dziećmi nazistowskiej propagandy. Nie są już ludźmi – bo gdyby nimi byli to zaczęli by zadawać sobie pytania. Choćby o to, czy jest to etyczne ? Czy ciałom zmarłych nie należy się szacunek ? Czy nie jest to okrutne ? Tymczasem oni po prostu wykonują swoją pracę, tak jakby robili coś najzwyklejszego w świecie. Dlaczego ? Bo totalitaryzm odebrał im umiejętność wątpienia. Jak mogą wątpić – skoro to co robią za słuszne uznał wódz, i partia – największe autorytety. Jak mogą wątpić – skoro ich postępowanie jest zgodne z ideologią. Ideologią, którą powtarzano im bez przerwy przez lata rządów Hitlera. Nie mogą ! I nie wątpią. A co z sumieniem ? Ależ także sumienia dosięgnął totalitaryzm. I przedzielił je na pół. Sumienie ludzkie zmieniło się w sumienie aryjskie. Gdyby ktoś kazał robić Spannerowi mydło z SS-manów, doktor na pewno obruszyłby się i uznał taką propozycję za barbarzyństwo. Ale przecież on do produkcji mydła używa podludzi. Więźniów, zdrajców, Żydów. Dla nich nie może być miejsca na miłosierdzie. Takie myśli musiały przechodzić przez głowę Spannera, kiedy wykonywał kolejne kostki mydła. Oto destrukcyjna moc totalitaryzmu w całej krasie. Dzięki propagandzie, demagogii i terrorowi jest on w stanie doprowadzić do tego, że najoczywistsze z ludzkich praw – prawo do życia, zostanie w majestacie prawa zakwestionowane. A inteligentni ludzie – jak dr. Spanner przyjmą to do wiadomości bez żadnego sprzeciwu. Bo nie będą umieli myśleć.

Inny przykład, ale również wstrząsający znajdujemy w opowiadaniu „Przy torze kolejowym”. Oto z transportu do obozu zagłady udaje się uciec kobiecie. Jej mąż podczas próby ucieczki został zastrzelony, ona zaś sama, ciężko ranna, nie jest w stanie chodzić o własnych siłach. Ale znajduje się niedaleko małej wioski, której mieszkańcy widzieli całe zdarzenie. A więc jest uratowana ! Nie. Bo oto chociaż wszyscy zdają sobie sprawę, że bez pomocy kobieta umrze, to jednak nikt nie fatyguje się jej pomóc. Chociaż wśród ludzi – tak naprawdę jest sama. Wioska obserwuje w ciszy jej agonię. Wreszcie jeden mężczyzna decyduje się na odruch miłosierdzia i przyspiesza jej zgon.

Ten przykład jest może jeszcze bardziej dramatyczny niż poprzedni. Bo pokazuje, że totalitaryzm zabija człowieczeństwo nie tylko w swoich uczniach, ale także w ofiarach. Mieszkańcy wsi to Polacy – nie są nazistami, nie znają też zapewne ideologii NSDAP. Znają jednak okrucieństwo i bezwzględność SS-manów, znają kominy krematoriów i zasieki obozów, znają śmierć i ból. I chcą tego wszystkiego uniknąć. Dlatego nie wyciągają ręki. Bo przecież w wiosce może być szpicel, bo przecież Niemcy mogą po nią wrócić. A wtedy zginie i wszyscy mieszkańcy wioski. W ten sposób totalitaryzm pokazuje swoje drugie oblicze – mechanizm terroru, straszenia bólem i śmiercią, mechanizm, który równie skutecznie jak propaganda odczłowiecza ludzi. Bowiem strach, w tak wielkiej skali zezwierzęca mieszkańców wioski. Na miejsce miłosierdzia pojawia się czysto biologiczna chęć przetrwania. I miłosierdzie odchodzi w cień. W ten sposób mieszkańcy wioski niewiele różnią się od dr Spannera – zarówno oni, jak i on pozbawieni zostali umiejętności myślenia. On – przez propagandę, oni przez strach, ale efekt jest ten sam – całkowite odczłowieczenie. Najstraszliwszy efekt totalitaryzmu.

Przykłady można by mnożyć. Dzieckiem systemu jest także kobieta cmentarna, w którą propaganda wmówiła że Żydzi chcą zniszczyć świat, dziećmi systemu są dzieci bawiące się w palenie Żydów, a także miliony Niemców w Rzeszy, które wyniosły Hitlera do władzy. Wojna zawsze się kończy – a ci którzy przeżyją odbudowują świat i ludzkość trwa. Ale jeśli ludzie przestaną myśleć – to nie będzie można przywrócić dawnego świata. Powstanie nowy – zgodny z wizją wodza-dyktatora. Bo innego ci zastraszeni, lub ogłupieni – nie będą znali. I to jest największa groźba totalitaryzmu.

Podoba się? Tak Nie
Polecane teksty:

Czas czytania: 8 minut