profil

Edward Gierek

poleca 83% 1163 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Pierwszy Sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, towarzysz Edward Gierek - tę formułę w całości wypowiadano w telewizji za każdym razem, gdy wymieniano jego nazwisko, nawet po kilka razy w krótkiej wiadomości. Funkcję tę pełnił przez dziesięć lat, od burzliwych wydarzeń na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku, do burzliwych wydarzeń na Wybrzeżu - i w reszcie kraju - w sierpniu 1980 roku. Propagandyści tego okresu nazywali go dekadą dynamicznego rozwoju, później to określenie nabrało ironicznego znaczenia. Podobnie jak Polska - "dziesiąta przemysłowa potęga świata". Rozwój, owszem, był. Na zasadzie: zastaw się a postaw się. Długi zaciągnięte przez ekipę Gierka na tę dynamikę będziemy spłacać jeszcze w trzeciej dekadzie XXI wieku.

Gierek, który spory szmat życia spędził we Francji i Belgii, wyglądem, mówieniem i sposobem życia różnił się na korzyść od zgrzebnych aparatczyków rodzimego chowu, wzbogaconego o sznyt sowiecki. Na tle innych pierwszych numerów realnego socjalizmu w Polsce wyróżniał się też oględnością w stosowaniu przemocy, choć może to żadna pociecha dla przeganianych przez "ścieżki zdrowia" w Radomiu w 1976 roku.

Urodzony w 1913 roku. Działacz komunistyczny. Polityk. We Francji przebywał w latach 1923-34. Od 1926 pracował w górnictwie. 1931-34 członek FKP. Wysiedlony do Polski za udział w strajku. 1937-48 przebywała w Belgii. Członek KP Belgii, od 1941 uczestnik ruchu poru. 1946- 48 przewodniczący Rady Polaków w Belgii. Od 1946 w PPR, następnie w PZPR. 1954-80 członek KC. 1956-64 sekretarz KC. 1956 i 1959-80 członek Biura Politycznego KC oraz 1957-70 I sekretarz Kom. Wojew. W Katowicach. XII 1970-XI 1980 I sekretarz KC PZPR. 1976-80 członek Rady Państwa. 1952-80 poseł na sejm. Realizował politykę modernizacji gospodarki Polski opartą na kredytach zagranicznych i szerszych stosunkach z państwami europy Zachodniej. Przy nie zmienionym systemie polityczno-gospodarczym i przy zachowaniu uzależnienia polski od ZSRR w okresie strajków w całym kraju VIII-IX 1980 usunięty z KC, a 1981 z PZPR.

Sposób w jaki nowy przywódca PZPR Gierek zdołał opanować sytuację w kraju, nie wywołał sprzeciwów Moskwy. Mimo, iż robotnicy podpalali gmachy komitetów partyjnych niepokoje nie miały podłoża politycznego. Narastające wzburzenie mogło jednak zagrozić monopolowi partii komunistycznej w Polsce, sprawującej wyłączną kontrolę nad wszystkimi dziedzinami życia społecznego, gospodarczego i politycznego. Zbrojna interwencja radziecka nie okazała się konieczna. Do uśmierzenia niepokojów można było użyć rodzimych jednostek polskich. Mianowany wiosną 1968r. ministrem obrony narodowej, gen. Wojciech Jaruzelski, potwierdził niemal natychmiast swoją lojalność wobec Moskwy udziałem polskiego wojska w spacyfikowaniu "praskiej wiosny". W grudniu 1970 roku dwaj jego bezpośredni podwładni, na stanowiskach ministrów, generałowie Korczyński i Tuczapski, kierowali osobiście w Gdańsku i Szczecinie wojskowymi operacjami skierowanymi przeciwko protestującym robotnikom. Użycie wojska do rozprawy z cywilną ludnością miało być jednak uznane także przez samych komunistów jako rozwiązanie politycznie szkodliwe i błędne. Przyjęto wówczas zasadę, że jeśli ustrój polityczny nie jest bezpośrednio zagrożony, bardziej pożądaną metodą rozwiązywania problemów, winny być ustępstwa ekonomiczne. Stąd też, gdy w połowie lutego 1971 roku Gierek spotkał się w Białowieży z przedstawicielami kierownictwa radzieckiego, uzyskał ich pełne poparcie dla swojej taktyki. Poparcie to wyraziło się zarówno w otrzymanych z Moskwy wielkich kredytach zbożowych, jaki zgodzie na rozwinięcie współpracy gospodarczej z Zachodem. W ten sposób pierwsze lata sprawowania władzy przez Gierka objawiły się jako swoisty cud gospodarczy. Import towarów konsumpcyjnych z Zachodu i pochodzące stamtąd olbrzymie pożyczki, w widoczny sposób poprawiły pozycje rynkową. Wstrzymanie, podjętej przez Gomułkę, akcji przejmowania ziemi chłopskiej na rzecz PGR-ów, dało efekt w postaci lepszych zbiorów w rolnictwie. Kroki te przysparzały nowemu kierownictwu PZPR prestiżu i przyśpieszyły stabilizacje polityczną. Pozwoliły, przy okazji, rządzącej ekipie na stopniowe wycofywanie się z tych obietnic, które ograniczyły monopol władzy partii. Poufnymi instrukcjami hamowano zwłaszcza reorganizację związków zawodowych. Nowych działaczy związkowych bądź pozyskiwano perspektywą kariery, bądź szykanowano, zniechęcając do dalszej aktywności. Niektórzy przywódcy strajkowi z grudnia 1970 roku stracili życie w niewyjaśnionych okolicznościach, inni znaleźli się w więzieniu oskarżeni o popełnienie przestępstw kryminalnych, pozostałych pod różnymi pozorami zwalniano z pracy. Robotnicy nie mieli ani swojej organizacji, ani programu, ani wystarczającej siły by przeciwdziałać tym praktykom władz. Kolejnym krokiem Gierka, który dobrze pamiętał praprzyczynę upadku swego poprzednika, była próba pełnego podporządkowania partii życia studenckiego. Działające na wyższych uczelniach organizacje: Związek Młodzieży Wiejskiej (ZMW) i Związek Młodzieży Socjalistycznej (ZMS) nie cieszyły się popularnością. Jedyną masową organizacją studencką pozostawało Zrzeszenie Studentów Polskich (ZSP), określane niekiedy jako rodzaj studenckiego związku zawodowego. Ideologiczne oddziaływanie na młodzież za pośrednictwem ZSP było utrudnione. Podejmując w 1973 roku odgórną decyzję o zjednoczeniu wszystkich organizacji studenckich, partia zamierzała nowy - Socjalistyczny Związek Studentów Polskich (SZSP) - uczynić swoją przybudówką. Protesty studentów, silne zwłaszcza na Uniwersytecie Warszawskim, nie zapobiegły realizacji tego pomysłu. Działaniom tym towarzyszyła jednak pewna liberalizacja polityki wobec środowisk intelektualnych i w stosunkach państwo-kościół. Wydawało się, że główną troską nowego kierownictwa jest zapewnienie obywatelom powszechnego dobrobytu. Rzucone przez Gierka hasło budowy "drugiej Polski" dawało widoczne efekty. Zachodnie licencje, kupowane za pożyczone zachodnie pieniądze, owocowały licznymi inwestycjami. Poszczególnym kategoriom pracowniczym zwiększono zarobki. Nie był to jednak efekt ich lepszej pracy czy wydajniejszej produkcji. Inwestycje miały przynieść zyski dopiero po latach. W rzeczywistości nikt jednak nie dbał o prawdziwe potrzeby gospodarcze kraju. O rodzajach zakupów decydował w głównej mierze prywatny interes państwowych i partyjnych dygnitarzy przeprowadzających transakcje. Bogacili się oni miedzy innymi na łapówkach od zachodnich kontrahentów, sprzedających przestarzałe technologie. Sekretarze partyjni na prowincji zabiegali w KC i ministerstwach o lokalizacje nowych inwestycji na administrowanych przez siebie terytoriach. Budowa nowego zakładu dawała bowiem możliwość dodatkowych dochodów członkom lokalnych władz. Z "wygospodarowanych" materiałów budowlanych powstały prywatne wille i letniskowe dacze. Rosła korupcja i demoralizacja aparatu władzy, gdy jednocześnie partyjna prasa uprawiała "propagandę sukcesu" niefrasobliwie upiększając i tak zafałszowane raporty o tempie realizacji programu budowy "drugiej Polski". Liczba chętnych do bogacenia się wzrosła do zarządzonej w 1975 roku reformie administracji. W miejsce dotychczasowych 17, powstało 49 nowych województw. Ta niezwykle kosztowna reforma, ekonomicznie zupełnie nieuzasadniona, miała umocnić centralistyczną władzę. Przewidywano, iż kierownictwo partyjne małych województw zarzuci ambicje polityczne na rzecz profitów przyznawanych przez władze centralne. Już w połowie lat siedemdziesiątych samobójcza polityka inwestycyjna zaczęła przejawiać nieuniknione objawy w postaci rosnącej inflacji i załamywania się rynku. Przed rosnącą groźbą katastrofy ekipa Gierka próbowała ratować się nie reformami typu ekonomicznego, a raczej instytucjonalnym wzmocnieniem swojej władzy. Natychmiast po wspomnianej reformie administracji ogłoszono projekt poprawek do konstytucji. Choć w prawodawstwie komunistycznym konstytucja nie ma większego wpływu na przepisy wykonawcze, zaczęła jednak, od jakiegoś czasu, zwłaszcza po ratyfikowaniu przez Polskę Aktu Końcowego układu helsińskiego, stawać się niebezpiecznym dla władzy instrumentem prawnym, na który mogli powoływać się obywatele żądający swobód demokratycznych, teoretycznie przez tę ustawę gwarantowanych. Stąd zrodził się pomysł wprowadzenia do konstytucji zmian ograniczających taką możliwość. Według ogłoszonego w 1975 roku projektu poprawek, w konstytucji miało znaleźć się zobowiązanie do trwałego sojuszu ze Związkiem Radzieckim oraz przyznanie PZPR przodującej roli w państwie. Konstytucyjne potwierdzenie braku suwerenności państwowej było zniewagą dla całego narodu, zaś podkreślenie przodowniczej roli partii przypominało o faktycznym podziale społeczeństwa na kierowanych i kierujących. W praktyce jakakolwiek krytyka władz mogła być traktowana jako zamach na konstytucję. Nic dziwnego, że projekt spotkał się z powszechnym sprzeciwem, zaś szereg środowisk dało wyraz swego oburzenia w listach protestacyjnych. Podpisało je wielu wybitnych przedstawicieli polskiego świata nauki i kultury. Władze zignorowały te protesty, a wobec sygnatariuszy listów zastosowano różne szykany, mające zniechęcić ich w przyszłości do podobnych akcji. Niemniej, pod naciskiem władz kościelnych, z niektórych proponowanych poprawek wycofano się. Gdy w połowie 1976 roku inflacja przybrała rozmiary alarmujące, w najwyższym kierownictwie partyjnym zapadła decyzja, by dotychczasowe "ciche" podwyżki cen zastąpić jawną podwyżką jednorazową, obejmujący znaczny asortyment towarów. Fikcja "konsultacji z masami" nie zapobiegła wybuchowi społecznego niezadowolenia. Na ogłoszony 25 czerwca 1976 roku projekt podwyżek, robotnicy wielu zakładów pracy odpowiedzieli strajkami. W Radomiu, Płocku i Ursusie doszło do zamieszek. Przeciwko protestującym użyto oddziałów ZOMO, jednak bez prawa używania broni palnej. Rozmiary rozruchów zaskoczyły władze. Już wieczorem, w dniu ogłoszenia projektu podwyżki, premier Jaroszewicz odwołał ją, mimo że została w międzyczasie zaaprobowana przez Sejm. Swoje ustępstwo władze usiłowały wygrać przynajmniej propagandowo. Przede wszystkim postanowiono surowo ukarać protestujących robotników. Setki z nich aresztowano i poddano brutalnym represjom. W aresztach bito i przepuszczano przez tzw. "ścieżki zdrowia". Kilkanaście tysięcy osób wyrzucono z pracy. Niemal 400 skazano w trybie przyspieszonym przez kolegia do spraw wykroczeń na areszt i grzywny. W stosunku do około 500 osób wszczęto postępowanie sądowe. Równocześnie podjęto w prasie ogromną akcję propagandową. Donoszono o zalewie depesz i listów do władz państwowych, ze słowami potępienia "wichrzycieli" i "warchołów" z Radomia i Ursusa. Na "wiecach" robotniczych podejmowano rezolucje aprobujące politykę Edwarda Gierka.

W rzeczywistości kapitał zaufania, jaki miał on w społeczeństwie został bezpowrotnie utracony. Dzisiaj wygląda na to, że nikt tego nie pamięta rozpraw z 1976 roku, jak i tego, że odchodził w niesławie. Pamięta się głównie swoją młodość w la belle epoque PRL, pierwszych lat jego rządów. Zmarł 29 lipca 2001 w wieku 88 lat.

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 8 minut