profil

Romeo i Julia - Wpółczesna historia miłości

poleca 85% 121 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Jako obcego za wcześnie ujrzałam!
Jako lubego za późno poznałam
Dziwny miłości traf się na mnie iści,
Że muszę kochać przedmiot nienawiści”


Opowiem wam historię, która na zawsze zmieniła mój los. Dla wielu z nas miłość jest najważniejszą wartością w życiu. Każdy człowiek niezależnie od pochodzenia, wieku, posiadanego bogactwa, czy też wiary ma prawo kochać i być kochanym. Jest to dla większości z was oczywiste i myślę, że niewielu ludzi mogłoby wyobrazić sobie istnienie bez tego wyjątkowego uczucia. Jednak moja opowieść przeczy takim poglądom. Mimo, iż jest to historia przepełniona smutkiem i cierpieniem opowiada o najpiękniejszych chwilach, jakie kiedykolwiek mnie spotkały.
Nazywam się…, a zresztą imię nie jest istotne, gdyż w mojej sytuacji mógłby znaleźć się każdy. Pochodzę z dość zamożnej, lekarskiej rodziny. Nigdy niczego mi nie brakowało i nie mam tu na myśli rzeczy materialnych, żyłam przepełniona rodzinną miłością. Od zawsze byłam oczkiem w głowie rodziców, zawsze mogłam liczyć na ich pomoc, wsparcie i tolerancję. Właściwie muszę przyznać, że byłam bardzo rozpieszczana, jedynym moim obowiązkiem była nauka. Rodzice chcieli abym została lekarzem, gdyż była to rodzinna tradycja. Ja byłam za młoda, aby wiedzieć, co chcę robić w życiu, jak ma wyglądać moja przyszłość. Bez zastanowienia i bez żadnych trudności poszłam na medycynę. Wspaniale było widzieć dumę mamy i taty.
Przez pierwszy rok uczyłam się właściwie bez przerwy, chciałam osiągnąć jak najlepsze wyniki, dostać stypendium. I udało mi się to zrealizować, ale przez nadmiar nauki straciłam wszystkich przyjaciół. Nie miałam do kogo zadzwonić, z kim pójść do kina, czy do klubu. Poczułam się naprawdę samotna i opuszczona. Zdawałam sobie sprawę, że nie jestem zbyt towarzyską osobą – odwieczny kujon, który nie pije i nie pali, przeciwieństwo stereotypowego studenta. Postanowiłam to zmienić, choć wiedziałam, że nie będzie łatwo. Zaczęłam pomagać innym studentom w nauce tak, aby lepiej ich poznać, posiąść ich zaufanie. Pewnego dnia, osiągnęłam swój cel, wybrałam się wraz z koleżankami do klubu. Początkowo było strasznie, siedziałam pod ścianą i obserwowałam jak bawią się inni. Nagle mój wzrok zatrzymał się na pewnym brunecie otoczonym grupą uśmiechniętych, ślicznych dziewczyn. Nie wiem, jak do tego doszło, ale po chwili odwzajemnił spojrzenie. Byłam zauroczona, takie uczucie towarzyszyło mi po raz pierwszy w życiu. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, a jednocześnie bardzo się wstydziłam. Czułam, iż moja twarz była cała czerwona, zrobiło mi się strasznie duszno. Postanowiłam pójść do baru i napić się czegoś orzeźwiającego mając nadzieje, iż będzie mi lepiej.
Nagle poczułam jak ktoś pukał mnie po plecach, gdy się odwróciłam zobaczyłam owego tajemniczego bruneta.
- Cześć widzę cię tu po raz pierwszy, jak masz na imię? -zapytał wspaniałym, głębokim głosem.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, stałam tak patrząc mu w oczy, nie mogąc zebrać myśli. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię i że przez mój wstyd straciłam wszelkie szanse. Wbrew moim oczekiwaniom chłopak się tylko miło uśmiechną i kontynuował rozmowę dalej:
- Jestem Dawid, spędzam w tym klubie mnóstwo czasu, bo mój ojciec jest właścicielem, dobrze się bawisz?
Tym razem mimo wstydu wydusiłam z siebie zdanie:
- Średnio, nie przepadam za klubami – zaraz potem nie mogłam zrozumieć dlaczego powiedziałam takie głupstwo, ten chłopak był naprawdę wspaniały, a ja stwierdziłam, iż klub jego ojca jest przeciętny. Dawid uśmiechną się jednak jeszcze bardziej i powiedział:
- Jeśli się zgodzisz chętnie zabiorę cię w inne miejsce, może bardziej ci się spodoba.
Bez zastanowienia zgodziłam się. Dawid miał przyjechać po mnie za dwa dni.
Tak zaczęła się najpiękniejsza przygoda w moim życiu. Zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia, spotykaliśmy się właściwie codziennie. Potrafiliśmy godzinami siedzieć i rozmawiać o naszym życiu. Okazało się, iż rodzice Dawida są Żydami, kiedy byli młodzi postanowili przyjechać do Polski na studia. Nie zamierzali zostać tutaj na dłużej, jednak ojcu udało się otworzyć własne przedsiębiorstwo, które teraz stało się ogromnym koncernem farmaceutycznym. Ponadto posiada on kilka klubów i restauracji oraz małą firmę informatyczną. Zaimponowało mi to, że Dawid nie obnosił się swoim bogactwem. Było wspaniale, nigdy nie sądziłam, że naprawdę może istnieć ta „druga połowa”, która faktycznie idealnie się dopasowuje. W tamtym okresie mogłam podzielić moje życie na dwa etapy - przed i po poznaniu Dawida. Drugi z nich był najwspanialszym okresem w moim życiu, a przynajmniej jego pierwsza połowa… Wszystko zaczęło się psuć, kiedy postanowiłam zaprosić Dawida na kolację, aby przedstawić go rodzicom.
Początkowo wszystko wydawało się cudowne, rodzice przywitali Dawida z wielką serdecznością, jeszcze bardziej ucieszyli się, kiedy mój ukochany oznajmił, że studiuje prawo. Koszmar zaczął się, gdy rozpoczęto rozmowę o pochodzeniu mojej miłości. Gdy ojciec dowiedział się, że Dawid jest Żydem i posiada nazwisko Apfelbaum diametralnie zmienił swoje zachowanie w stosunku do chłopaka. Właściwie trudno nazwać to jakąkolwiek relacją. Ojciec po prostu milczał, przestał odpowiadać na zadawane mu przez Dawida pytania. Siedział ze spuszczoną głową i udawał, ze nic nie słyszy. Nigdy nie widziałam, aby był takim arogantem. Po kilku minutach matka odezwała się:
- Dawidzie, myślę, że już czas na ciebie, jest dosyć późno.
Dawid spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i po prostu wyszedł. Nie wiedziałam co zrobić, jak się zachować w takiej sytuacji, byłam zrozpaczona, targały mną różne uczucia, myśli kłębiły mi się w głowie. Po chwili wstałam i wyszłam się przejść. Godzinami chodziłam po parku rozmyślając co powiedzieć Dawidowi, jak się zachować w stosunku do rodziców. Kiedy wróciłam do domu obydwoje czekali na mnie. Ojciec spokojnym głosem powiedział, jakby nic się nie stało:
- Nie podoba mi się ten chłopak, nie pasujecie do siebie, nie chce żebyś się z nim więcej spotykała.
Próbowałam coś powiedzieć, ale jak tylko zaczynałam ojciec przerywał mi mówiąc, że jestem za młoda, żeby cokolwiek zrozumieć. Od czasu do czasu matka wtrącała, że obydwoje chcą dla mnie jak najlepiej. Nie mogłam ich zrozumieć, czułam się zupełnie bezradna. Nie wiedziałam co im przeszkadza w moim związku z Dawidem. To był idealny chłopak – przystojny, mądry, czuły. Nie powinni mieć wobec niego żadnych zarzutów. Kiedy późnym wieczorem siedziałam zapłakana w pokoju, przyszła do mnie mama. Wtedy zrozumiałam o co im chodziło. Właściwie jedynym zarzutem wobec Dawida był fakt, iż jest Żydem. Według mojej mamy Izraelici mają inną kulturę, mentalność, wiarę, które zbytnio odbiegają od kultury Polaków. Ponadto, według niej Żydzi od wieków rozprzestrzeniali się po całej Europie, robiąc wielkie interesy i w ten sposób odbierając ludziom pracę. Matka opowiadając to wszystko często używała sformułowania „to robactwo” – nie mogłam zrozumieć jak można darzyć kogoś taką nienawiścią. Po jej wyjściu natychmiast zadzwoniłam do Dawida. Zaczęłam przepraszać, obiecywać, że nigdy więcej to się nie powtórzy, ukochany jednak powiedział:
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina, spodziewałem się takiej reakcji. Moi rodzice, też nie chcą abym spotkał się z Polkami. Uważają, że powinienem obracać się w towarzystwie żydowskim, że powinienem związać się z rodowitą Żydówką, ale ja ich nie słucham, kocham tylko ciebie i to się nie zmieni.
Byłam bardzo szczęśliwa, że Dawid nie ma pretensji, ale nie wiedziałam co począć, jak przekonać moich i jego rodziców do naszego związku, do naszej miłości. Dawid twierdził, że jest to nie możliwe. Jedynym pomysłem, jaki przyszedł nam do głowy była wspólna ucieczka. Postanowiliśmy zrobić to następnego dnia, mieliśmy uciec za granicę. Wydawało się to niezwykle proste, gdyż Dawid miał samochód, byliśmy pełnoletni. Wystarczyło się spakować.
Po kilku dniach podróży byliśmy we Włoszech, zatrzymaliśmy się w małym, skromnym motelu pod Rzymem. Początkowo było wspaniale, czuliśmy się beztrosko, byliśmy naprawdę wolni. Były to najbardziej romantyczne chwile, jakie do tej pory przeżyłam. Szkoda, że te chwile okazały się niezwykle ulotne. Po dwóch tygodniach, nie mieliśmy już pieniędzy musieliśmy wymeldować się z motelu, postanowiliśmy poszukać pracy. Jednak nie znając języka okazało się to nierealne. Nie mając pieniędzy spaliśmy w samochodzie, po pożywienie chodziliśmy do pobliskich domów. Jednak pomimo tego, iż było nam niezwykle ciężko nie zamierzaliśmy się poddać, wierzyliśmy, że nasza miłość przetrwa wszystko, że jest najsilniejszym uczuciem na świecie.
Pewnego dnia poczułam się bardzo źle, miałam dreszcze, czułam, że jestem cała rozpalona, co chwile traciłam przytomność. Na domiar złego okazało się, że nie ma benzyny w samochodzie, nie mieliśmy jak dostać się do szpitala. Zrozpaczony Dawid wziął mnie na ręce i zaczął iść w stronę miasta mając nadzieje, że minie nas jakiś samochód. Niestety nic nie nadjeżdżało, a ja czułam się coraz gorzej. Nagle niespodziewanie na horyzoncie pojawił się jakiś duży pojazd. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam, myślałam, że z powodu mojego stanu mam przewidzenia. Okazało się, że w samochodzie znajdowali się moi i Dawida rodzice. Widząc nas wybiegli i płacząc zaczęli obejmować. Potem straciłam przytomność…
Obudziłam się w szpitalu, okazało się, że z powodu panującego upału dostałam udaru słonecznego. Przy moim łóżku siedzieli Dawid i nasi rodzice. Wtedy już wiedziałam, że wszystko będzie dobrze, że wreszcie będziemy mogli być naprawdę razem.


„Cokolwiek między ludźmi się kończy
Znaczy nigdy się nie zaczęło
Gdyby prawdziwie się zaczęło
Nie skończyłoby się
Cokolwiek się prawdziwie zaczyna
Nigdy się nie kończy” (E. Stachura)

Podoba się? Tak Nie
Gramatyka i formy wypowiedzi