profil

Śmierć doskonała.

poleca 85% 133 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Bóg, życie, śmierć. Te trzy słowa zawierają w sobie niemal cały sens istnienia człowieka. Życie, to po prostu czekanie na śmierć, ale mimo iż śmierć była końcem życia na ziemi wierzono, że daje ona początek tego lepszego i doskonalszego życia wiecznego. Nic zatem dziwnego, że motyw śmierci tak często pojawiał się na łamach literatury na przełomie wieków.
Nigdy żadna epoka nie wpajała nikomu raz po raz z taką siła myśli o śmierci, jak czyniło to średniowiecze. W życiu ówczesnym nieustannie rozbrzmiewało wołanie „memento mori” (pamiętaj o śmierci). Człowiek „wieków średnich” nie uciekał przed cierpieniem, tak jak robili to i robią bezskutecznie jego potomkowie, on szukał go, aby zbliżyć się w ten sposób do Boga. Śmierć była dla niego upragnionym spotkaniem się ze Stwórcą. Egzystencja ziemska naznaczona była ciągłą pamięcią o śmierci „memento mori” (pamiętaj że umrzesz), a życie podporządkowane zostało właściwemu przygotowaniu się do śmierci chrześcijanina – praeparatio ad mortem (przygotowanie do śmierci), ars moriendi (sztuka umierania).
W tamtych czasach ludzkie wyobrażenia o życiu po śmierci różniły się znacznie między sobą. Powstały różne ideały, dzięki którym można było zasłużyć sobie na godne życie wieczne. Były to między innymi ideały: świętego, ascety a także rycerza. Wraz z wyobrażeniem tych ideałów powstały różne wizerunki śmierci.
„Pieśń o Rolandzie” doskonale służy za opis ideału rycerza oraz śmierci jaka się z tym kreuje; jest tu również najlepiej ukazany motyw „ars moriendi”. Tekst ten obrazuje nam w jaki sposób człowiek powinien przygotować się do nadejścia śmierci tak, aby umrzeć godnie jako chrześcijanin. Roland, walcząc w obronie wiary i króla oraz umierając za swoją ojczyznę, w pełni przedstawia nam nie tylko wizerunek chrześcijanina, ale także przykładnego rycerza. Pomimo wszelkich cierpień nie dramatyzuje, nie boi się momentu spotkania ze śmiercią. Czeka na nią z największym spokojem. Hrabia kona na wzgórzu, którego pierwowzorem jest Golgota. Doznaje więc podniesienia w sensie liturgicznym. Sosna, pod którą Roland kończy swój żywot ma również znaczenie, ponieważ drzewo na wzgórzu śmierci sugeruje łączność ziemi z niebem. Kolejną oznaką wiary jest w ostatnich chwilach bicie się w pierś i modlitwa rycerza:
„Boże przez Twoją łaskę mea culpa; za moje grzechy, wielkie i małe, jakie popełniłem od godziny urodzenia aż do dnia, w którym oto poległem”.
Wtedy też prawą rękę wznosi ku górze, co symbolizuje dążenie człowieka do Boga. Schylenie głowy na prawe ramię przypomina śmierć Chrystusa. Roland robi rachunek sumienia, prosi Boga o przebaczenie:
„Prawdziwy Ojcze, któryś nigdy nie skłamał (...) ocal moją duszę od wszystkich niebezpieczeństw za grzechy, którem popełnił w życiu”.
Roland wykazuję również świadectwo przywiązania do ojczyzny. W przedśmiertnym pożegnaniu ze światem myśli o słodkiej Francji i cesarzu, o swoich podbojach, o swoich krewniakach, czym składa dowód miłości dla ojczyzny. W chwili śmierci całkowicie oddaje się Bogu. Poprzez oddanie mu swej rękawicy mianuje się wasalem Pana niebios. Scena w której Archanioł Gabriel zabiera duszę Rolanda do nieba jest ostatecznym dowodem prawości i odwagi, którą Roland zasłużył sobie na zbawienie.
Inne wyobrażenie śmierci obserwujemy w utworze pt. „Legenda o świętym Aleksym”. Tytułowa postać umiera pod schodami własnego domu w samotności i nędzy, którą sama dobrowolnie wybrała, stając się ascetą. Wcześniej Aleksy wychowywał się w bogactwie i dostatku:
„W Rzymie jedno panię było,
coż Bogu rado służyło,
miało barzo wieliki dwór,
procz panosz trzysta rycerzow”.
Jednak w noc poślubną bohater postanawia porzucić swoją żonę, co było wejściem na drogę świętości. Rozdaje również „swe rucho żebrakom, srebro, złoto popom, żakom”. Po kilku latach wraca do rodzinnego miasta i zamieszkuje pod schodami swojego dawnego domu. Przez nikogo nie rozpoznany, żyje w nędzy wiele lat. Aleksy doznaje wielu upokorzeń: wylewane są na niego pomyje, chodzi w łachmanach. W tych wszystkich chwilach nie opuszcza go jednak wiara i cały czas się modli. Tytułowy bohater zna dokładnie datę swej śmierci, zatem jeszcze za życia spisuje list, w którym zamieszcza opis swojego życia:
„A więc gdy już umrzeć imiał,
sam sobie list napisał,
i ścisnął ji twardo w ręce,
popisawszy swoje męki,
i wsze skutki, co je płodził,
jako się na świat narodził”.
List ten, swoistą „przesyłkę” z zaświatów z jego rąk wyjąć mogła tylko jego żona, mimo iż sam cesarz i papież próbowali:
„Chcieli mu list z ręki wziąć,
nie mogli go mu wziąć:
ani cesarz, ani papież,
ani wsze kapłaństwo takież”.
Jego śmierci towarzyszą cuda: dzwony same biją, chorzy dostępują uzdrowień. Można by powiedzieć, że stosunek św. Aleksego do śmierci był obojętny. Najważniejszy dla niego był Bóg, a życie ziemskie miało przyczynić się do zbawienia.
Te literackie obrazy śmierci pokazują, że każdy w jej obliczu jest samotny, zdany tylko na siebie. Nikt nie może „umrzeć za drugą osobę”, ani nikt nie jest w stanie w żaden sposób oszukać czy pokonać śmierci. Całe życie ludzi średniowiecznych podporządkowane było momentowi śmierci. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że zakończenie życia doczesnego i przejście na tamten świat było najchwalebniejszym momentem ludzkiej egzystencji.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty

Teksty kultury