profil

Śmierć na życzenie

poleca 90% 103 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Chorych, jak już raz wspominałem, pielęgnują z wielką miłością; nie

żałują im ani lekarstw, ani odpowiedniego pożywienia, byleby przywrócić im

zdrowie. Spieszą z pociechą nawet nieuleczalnie chorym: czuwają przy nich,

rozmawiają z nimi, wreszcie starają się, jak mogą, sprawić im ulgę.”

Piękna wizja Morusa zapewne nigdy nie będzie miała prawa bytu.

W końcu jest to „Utopia”, czyli coś idealnego, ale też nieosiągalnego, nie da-

jący się wprowadzić w życie pomysł.

„Śmierć dobrowolna”, jak określił ją Morus, była i jest tematem

kontrowersyjnym. Większość państw nie decyduje się na ustanowienie prawa

do eutanazji. Wśród nich jest również Polska, gdzie w art. 31. Kodeksu Ety-

ki Lekarskiej jest wyraźnie napisane: „Lekarzowi nie wolno stosować eutana-

zji”, a także art. 74: „Lekarz nie może uczestniczyć w akcie pozbawiania

życia (…)”. Ponadto lekarz składa Przysięgę Hipokratesa: „(…) Nikomu, nawet

na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej dora-

dzał (…)”. Przyrzeczenie lekarskie obejmuje więc służbę życiu i zdrowiu

ludzkiemu, ale również przeciwdziała cierpieniu, natomiast art. 2. Kodeksu

Etyki Lekarskiej zawiera słowa „niesienie ulgi w cierpieniu”.

Zapewne w tym znaczeniu ulgą określone zostały środki prze-

ciwbólowe. Ale czy satysfakcjonują one wszystkich chorych, szczególnie

tych, którzy wiedzą, że nie ma dla nich ratunku? Na pewno nie jest to

wystarczający argument dla zwolenników eutanazji. A jest ich coraz więcej.

Jeszcze w 1988 roku prawie połowa (47 %) Polaków odpowiadała

negatywnie na pytanie, czy należy stosować środki „wspomagające” śmierć

osób nieuleczalnie chorych. Wtedy też pozytywnych odpowiedzi udzieliło

30 % ankietowanych. Trzynaście lat później, w 2001 roku, za eutanazją

opowiedziało się już 49 % badanych, przeciwnych było 37 % społeczeństwa.

Pomimo tych danych temat wciąż należy do jednych z bardziej

spornych. Jednak w środowisku medycznym rzadko można się z nim spotkać.

Lekarze nie chcą mówić o eutanazji, która w naszym kraju jest prawnie

zakazana (Kodeks Karny: rozdział XIX, Przestępstwa przeciwko życiu i zdro-

wiu, art. 150. 1.: Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem

współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy

do 5 lat.) i u wielu osób wywołuje moralne oburzenie.

Jest to o tyle dziwne, iż w praktyce prawie każdy dorosły Polak

zetknął się osobiście lub pośrednio z brakiem miejsc w szpitalach, środków

medycznych, słabą kondycją finansową lecznictwa. A przecież, gdyby możliwa

była „dobrowolna śmierć”, wiele innych osób, których stan nie jest bezna-

dziejny, miałoby szanse na wyleczenie, uratowanie, na życie.

Chcę również zwrócić uwagę na problem przeszczepiania narządów.

Wiele jest przypadków, gdy osoba umierająca ma szanse, aby stać się

potrzebnym, aby zostać dawcą. Wtedy też zakończenie życia wydaje się

być mniej bezsensowne, staje się ratunkiem dla innego człowieka.

Ważną kwestią jest w tym przypadku sens życia. Należy zastanowić

się, jaki sens ma cierpienie, szczególnie, gdy wiadomo, że tylko to z życia

pozostało.

Na wyspie Utopia sprawa wydawała się być o wiele mniej skompliko-

wana. Oczywiście chory miał prawo do leczenia, jednak gdy wiadomo było,

że zbliża się kres jego życia, a cierpienie jego jest nie do zniesienia,

przedstawiciele władz i kapłani namawiali go do wybrania śmierci łagodnej

poprzez uśpienie medykamentami lub z głodu (decyzja należała do pacjenta).

Życie kojarzy się przede wszystkim z działaniem, a także z nadzieją.

Gdy tego zabraknie, to czy można jeszcze mówić o sensie istnienia?

Niestety, powieść Tomasza Morusa nie jest rzeczywistością. Realia

są inne: żyjemy w świecie, który podzielony jest na kraję, a to właśnie

prawo danego państwa zezwala, bądź nie, na dokonanie wyboru dotyczącego

śmierci jednostki. Reasumując, można odnieść wrażenie, że na przykład

cierpiący Holender zadecyduje o momencie i sposobie swojej śmierci,

kiedy Polak będzie zmuszony przez prawo umierać z bólu, najczęściej

w swym domu lub hospicjum.

Człowiek to jedyna istota świadoma tego, że kiedyś umrze. Inaczej

jest ze zwierzętami, które w stanie agonalnym poddawane są zazwyczaj

tak zwanej eutanazji weterynaryjnej. Zwolennicy „dobrej śmierci” często mo-

tywują tak swoje poglądy, że skoro nawet zwierzę ma szansę na łagodne

umieranie, to czemu odbiera się ją człowiekowi.

Kolejnym tematem, na który chcę zwrócić uwagę jest złożoność czło-

wieka. Przecież jednostka składa się z duszy i ciała, lecz gdy ciało odma-

wia posłuszeństwa, dolegliwości wywołują cierpienie, to dusza niekiedy

przestaje sobie radzić, jest niesprawna, myślenie się zmienia, nie potrafi

wygrać z bólem.

Częściej to ciało pierwsze się załamuje, ale zdarza się również,

że ból rodzi się w duszy. I tu pojawia się problem, gdyż o ile eutanazja

osób cierpiących fizycznie jest w wielu krajach legalna, o tyle w wię-

kszości z nich „dobrowolnej śmierci” nie mogą się poddać osoby, u których

powodem bólu jest dusza i umysł.

Według Kongregacji do Spraw Wiary eutanazji podlegać może

osoba cierpiąca, czyli również taka, która przeżywa nie tylko ból fizycz-

ny, ale swoje życie ocenia jako nieoptymalne, o niskiej jakości. Kraje

takie jak Belgia, nie uważają tych argumentów za wystarczające, podczas

gdy przepisy holenderskie stosują definicję watykańską, czyli ból psychicz-

ny wywołany okolicznościami życia jednostki może być powodem „zabójstwa

na żądanie”.

„Nie zabijaj” – nakazuje piąte przykazanie Dekalogu. O ile Kościół

nie zezwala na podanie środków wywołujących śmierć, o tyle nie przeciw-

stawia się dawaniu ulgi w cierpieniu poprzez leki przeciwbólowe, nawet,

jeżeli z ich powodu zgon nastąpi wcześniej. Współczesny katolicyzm nie

oczekuje już od umierającego cierpienia, jako odkupienia za grzechy, a wręcz

wyraża prawo człowieka, aby nie odczuwać nieznośnego bólu, gdyż „po-

mniejsza on siłę moralną, przeszkadza zapałowi duszy i wyniszcza siły moral-

ne zamiast je podtrzymywać”.

Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy jestem za,

czy przeciw eutanazji. Co więcej sądzę, że takie pytanie jest błędnie sformuło-

wane, gdyż przypadki są zbyt indywidualne. Jestem jednak zdania, że prawo

nie powinno traktować życia ludzkiego tak ogólnie. Żyjemy w kraju, w któ-

rym procedury prawne ograniczają wolność wyboru człowieka, brak jest

możliwości decydowania o swoim życiu i śmierci. Uważam, że znowelizo-

wanie przepisów prawnych pozwoliłoby wielu osobom na godne umieranie.

Bo przecież każdy z nas, wierzący lub nie, młody, czy stary, chory lub zdro-

wy, bogaty i biedny ma nadzieję na łagodną śmierć.








BIBLIOGRAFIA:

• Szeroczyńska M. „Eutanazja i wspomagane samobójstwo na świecie”, Kraków 2004 r.

• Kodeks Etyki Lekarskiej

• Przysięga Hipokratesa

• Kodeks Karny (ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r.)







Gdańsk, 21.01.05.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut