profil

Arystoteles i jego myśli. Celem dążenia człowieka jest szczęście.

drukuj
poleca 82% 570 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Los zmusza nas niejednokrotnie do dokonywania wyborów miedzy dobrem i zlem. Wielokrotnie wybieramy w zyciu miedzy dobrem publicznym, wlasnym prywatnym interesem a poswieceniem sie dla ojczyzny. Mozliwosc dokonywania wyborów czyni czlowieka wolnym zdejmujac z niego jarzmo zniewolenia. W zyciu codziennym wielokrotnie podejmujemy decyzje, dokonujemy wyborów kierowani poczuciem dobra, ale dobro w naszym odczuciu moze byc zlem w odczuciu innych.

Arystoteles mniemal, ze nature dobra znajdzie nie droga abstrakcyjnego rozumowania, lecz przez ustalenie, jakie w rzeczywistym zyciu ludzie sobie stawiaja cele. Cele ludzkosci sa róznorodne, ale sa miedzy nimi wyzsze i nizsze; wyzsze sa te, dla których nizsze cele sa srodkami. Łancuch srodków i celów nie moze isc w nieskonczonosc, lecz musi - jak Arystoteles twierdził, zgodnie ze swym finitystycznym sposobem myslenia - istniec jakis cel najwyzszy, który do niczego nie jest srodkiem. Taki cel jest najwyzszym dobrem osiagalnym. Wedlug Arystotelesa jest nim eudajmonia. Ona byla tym konkretnym celem, który w jego etyce zajal naczelne miejsce, zajmowane w etyce Platona przez abstrakcyjna idee dobra. Eudajmonia, w rozumieniu Greków, byla to doskonalosc jednostki, czyli osiagniecie tego optimum, jakie czlowiek przy swej naturze osiagnac moze. Stosujac sie do zwyczaju, ale za to narazajac sie na pewne nieporozumienia, mozna tlumaczyc wyraz "eudajmonia” przez "szczescie".

Eudajmonizm, podajacy eudajmonie za dobro najwyzsze, twierdzi wiec, ze dobrem najwyzszym nie jest dobro idealne, ani tez zewnetrzne, ani spoleczne, ale - doskonalosc jednostki. A czym jest doskonalosc? - eudajmonizm jest ogólnikowa i niedostateczna teoria, póki tego nie wyjasni. Eudajmonistami byli bez mala wszyscy greccy etycy, ale kazdy inaczej pojmowal eudajmonie. Arystoteles widzial ja w dzialaniu wlasciwym czlowiekowi. A wlasciwa natura czlowieka, w mysl racjonalizmu Arystotelesa, jest rozum. Zatem eudajmonia lezy w dzialaniu rozumu, on jest osnowa zycia doskonalego. Dzialalnosc rozumu obejmuje dwie dziedziny: poznania i zycia praktycznego. Odpowiednio dwojakie sa tez zalety czlowieka rozumnego. Jedne zwa sie cnotami dianoetycznymi, np. madrosc, rozsadek, drugie etycznymi, np. hojnosc, mestwo. W pracy czysto teoretycznej eudajmonia moze byc zupelna. Czynny jest wówczas tylko rozum, czyli najdoskonalsza wladza czlowieka. Życie czystą teorią dane jest niestety jedynie istotom boskim. Człowiekowi do zycia potrzeba nie tylko wiedzy, ale tez zdrowia, pożywienia i innych dóbr materialnych.
Zyc wylacznie rozumem -to tylko ideal, a nie realny program, to reminiscencja z Platona. Natura ludzka jest zlozona a wszystkie jej potrzeby musza byc zaspokajane; czlowiek musi spelniac czynnosci praktyczne, chodzi tylko o to, by je spelnial rozumnie, to znaczy, by zyl zgodnie z cnotami etycznymi. Systemu cnót niepodobna wydedukowac; mozna go tylko ustalic na podstawie empirycznej. Cnót jest tyle, ile wlasciwych czlowiekowi czynnosci, bo kazda czynnosc ma swoja cnote. Gdy np. czlowiek ma do czynienia z dobrami zewnetrznymi, wtedy cnota jest hojnosc; gdy znów opanowany jest przez uczucie leku, wtedy cnota jest mestwo. Lek sam przez sie nie jest zly. Zly moze byc tylko stosunek do niego, pozbawiony intencji moralnej i niezgodny z rozumem, mianowicie złem jest gdy ktoś leka sie tam, wtedy i z tego powodu, z którego lekac sie nie nalezy, albo tez nie leka sie tam, wtedy i z tego powodu, z jakiego lekac by sie nalezalo. Trafnym, rozumnym stosunkiem do leku jest wlasnie mestwo; jest ono srodkiem miedzy tchórzostwem a zuchwalstwem. Tak samo znów hojnosc jest trafnym stosunkiem do dóbr zewnetrznych, jest srodkiem miedzy rozrzutnoscia a skapstwem. Podobnie w kazdej dziedzinie mozna i nalezy znalezc odpowiedni "srodek". Na tej podstawie Arystoteles okreslal cnote jako „usposobienie zachowujace srodek”.

Cnoty tak pojete czynia zadosc potrzebom rozumu. Niestety czlowiek jest istota nie tylko rozumna, ale takze cielesna. Zaspokojenie zas potrzeb cielesnych wymaga innych jeszcze, zewnetrznych warunków, które nie sa w rekach czlowieka. Tak więc sama cnota nie moze zagwarantowac eudajmonii, a nad życiem praktycznym czlowiek niezdolny jest calkowicie zapanowac. Życie czysto teoretyczne, które by zapewnilo eudajmonie, jest dlan niedostepne.

Rozumne zaspokojenie potrzeb cielesnego czlowieka w wielu przypadkach jest pojmowane jako szczescie. Ale czy szczescie to dostatek, to spelnienie wszystkich potrzeb zarówno materialnych jak i niematerialnych - duchowych?
Najbardziej znana praca Arystotelesa - „ETYKA NIKOMACHEJSKA”, zawiera definicje szczescia. Jest to wedlug niego najwyzsze dobro, do którego dazy czlowiek, a osiaga je sie przez dzialanie duszy i zycie w zgodzie z dzielnoscia etyczna. To nieustanne angazowanie sie w jakies czynnosci, gdyz ten, który nic nie robi, szczescia nie osiagnie. Jednak we wszystkim, co sie robi, nalezy zachowac umiar. I wlasnie to jest najogólniej przedstawiona zasada „zlotego srodka”, bowiem Arystoteles twierdzil, ze aby móc osiagnac szczescie, nie wolno popadac w skrajnosci. Najlepszym wyjsciem jest wlasnie znalezienie pewnego kompromisu miedzy nimi. Cnota dla Arystotelesa byla srodkiem miedzy skrajnosciami , które sa wadami - jedna nadmiaru, druga niedostatku. Dzielil je na dianoetyczne, takie jak madrosc czy rozsadek i etyczne, jak mestwo lub hojnosc. Jest ich dokladnie tyle, ile czynnosci wykonuje czlowiek, gdyz kazda z nich posiada swoja cnote. I tak, gdy mamy do czynienia z dobrami zewnetrznymi to cnota jest hojnosc, lecz gdy sie boimy, za cnote uwaza sie mestwo. Lek nie jest zly, ale nasze podejscie do niego moze byc nieodpowiednie, gdy towarzyszy nam wtedy, kiedy nie nalezy sie bac, lub gdy go nie czujemy w sytuacjach, w których jego pojawienie sie byloby czyms oczywistym. Wtedy odpowiednim uczuciem jest mestwo, gdyz to srodek miedzy tchórzostwem a zuchwalstwem. To samo tyczy sie cnót zewnetrznych . Hojnosc to srodek miedzy skapstwem a rozrzutnoscia. Arystoteles okreslal cnote jako „usposobienie zachowujace srodek”.
„Srodek” Arystotelesa nie jest oczywiscie wyliczony matematycznie, a raczej „ze wzgledu na nas”. Przy pomocy liczb nie jestesmy w stanie okreslic, co jest nadmiarem, srodkiem lub niedostatkiem.

I tak na przyklad wiekszy czlowiek zjesc moze wiecej niz mniejszy, pracujacy fizycznie potrzebuje wiecej jedzenia niz sekretarka, czy ktokolwiek inny wykonujacy swa prace na siedzaco. Wlasnie, dlatego wiele zalezy od uczucia jakiego doznajemy, jego charakteru. Sami musimy dojsc, co jest naszym srodkiem miedzy „glodem a sytoscia”. Czasami byc moze wskazane jest oddalenie sie w strone którejkolwiek ze skrajnosci.
Srodek jest wiec okreslony „relatywnie dla nas”, co znaczy, ze wlasciwie sami go sobie wyznaczamy. Z doktryny Arystotelesa wynika fakt, ze sa rózne sposoby zycia, dobre dla róznych ludzi, a to, co jest dobre dla jednego czlowieka, niekoniecznie musi byc takie dla drugiego.
Zasada umiarkowania wydaje sie byc zupelnie sluszna, sa jednak odstepstwa od tej reguly. Bo gdzie znajduje sie srodek miedzy prawda a klamstwem? Dotrzymaniem obietnicy a jej zerwaniem?

Filozofia proponowana nam przez Arystotelesa, jest filozofia umiarkowania.
Jesli chodzi o panstwo, Arystoteles twierdzil, ze jego dobro jest glównym celem. Dzieki temu, ze ludzie sa rózni, pelnia w nim rózne funkcje, moze sie ono rozwijac. Mówil, ze z osób jednakowych panstwo powstac nie moze. Trzeba dac rozwijac sie jednostkom indywidualnie, ale tak, by nie przeszkadzalo to dobru ogólnemu. Uwazal, ze wladcy maja prawo, w nawet powinni, ingerowac w zycie obywateli, których karac nalezy za egoizm i dzialanie przynoszace korzysc jedynie jednostkom. Popieral wlasnosc prywatna, ale zabiegal o tzw. „wlasciwa miare”. Ta miara to wlasnie zloty srodek miedzy skrajnosciami, czyli nadmiarem i ubóstwem. Arystoteles uwazal, ze ludzie posiadajacy za duzo sa szkodliwi dla panstwa, gdyz to wlasnie oni mysla o sobie, o korzysciach dla siebie. Ale równie duzym zagrozeniem sa ci, którzy nie posiadaja nic. Sa wtedy gotowi na kazde dzialanie, by wydobyc sie ze swego ubóstwa, kieruje nimi desperacja, a to powoduje konflikty. Stosunki miedzy tymi warstwami sa „zaognione”. Najlepszym rozwiazaniem i powodem, dla którego panstwo trwa, jest tzw. „klasa srednia”, która z reguly jest najwartosciowszym elementem w panstwie.

Zloty srodek to cnota nie tylko dla jednostek, ale takze ważny element moralnosci spolecznej. Sprawiedliwosc, która powinno kierowac sie panstwo jest pomiedzy popelnieniem
niesprawiedliwosci i krzywdy a ich doznaniem. Z tego powodu Arystoteles porównywal sprawiedliwosc do przyjazni, twierdzac, ze:
„GLÓWNYM ZADANIEM POLITYKI JEST TWORZENIE PRZYJAZNI, GDYZ NIE MOGA BYC PRZYJACIÓLMI CI , KTÓRZY SIE KRZYWDZA WZAJEMNIE”.W naturze kazdego czlowieka jest znalezienie przyjaciela - jego znaczenie doceniane jest najczesciej w trudnych sytuacjach, podczas których szukamy oparcia w kims bliskim, na przykład w osobie której mozemy zaufac.Takim oparciem może być także państwo. Najwiekszym atutem przyjażni jest wolność. Przyjazn karmi sie wolnoscia i ta wolnoscia jest szczesliwa. Karmi sie równiez bliskoscia serc i jest ta bliskoscia szczesliwa. Najwieksze przyjaznie sa zaskakujace, bo potrafia w idealnych proporcjach utrzymac te bliskosc i to oddalenie. Przyjaciel z radoscia wita wiec przyjaciela, a kiedy go nie ma - mysli o nim, jak o najcenniejszej istocie.

Wspólczesna wieza Babel stalo sie slowo „MIEC”... Nagle okazalo sie, iz bez tak wielu przedmiotów nie mozemy egzystowac, byc szczesliwi, iz w zasadzie nie pozostaje nic innego, jak tylko pracowac od switu, do nocy. Oczywiscie malo kto potrafi oprzec sie temu wyscigowi bez konca, znajduje czas na refleksje, na chwile zadumy nad tym, komu tak wlasciwie zalezy, by w ten sposób uczynic ludzi samotnymi - nieszczęśliwymi?...


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy