profil

Etyka bez kodeksu

drukuj
poleca 90% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

ETYKA BEZ KODEKSU
Leszek Kołakowski

Świat jako przedmiot zgody

Akt afirmacji świata
Istnieją pewne czynności, które można wykonać częściowo, a częściowo nie wykonać: częściowo wypalić papierosa, spłacić dług. Inne czynności mogą być tylko wykonane albo tylko nie wykonane: nie da się częściowo wyskoczyć z pociągu ani częściowo się ożenić czy umrzeć. Nasuwa się przypuszczenie, ze akceptacja świata to jedna z czynności, której częściowo nie da się wykonać.- wolno nam akceptować świat w ca ości albo w całości odrzucić. Dopóki żyjemy dobrowolnie, zachowaniem naszym, a także świadomym lub półświadomym aktem zgody akceptujemy śwait zaoferowany. Wyrażamy zgodę na świat, gdzie są tortury i obozy, gdzie ludzie umierają z głodu i zimna, w którym żyją dwunastoletnie prostytutki etc. Akceptujemy świat z całą masa jego cierpienia, udręką, wyzyskiem, przemocą. Nie możemy go przyjąć inaczej, możemy go tylko w całości odrzucić razem z nami samymi jako jego częścią. Świat jest spadkiem, który obejmujemy w dniu urodzin. Możemy go odrzucić odrzucając życie. W którymś momencie życia poznajemy alternatywę – żyć lub nie żyć. Jest nam wiadoma możliwość odmowy, a jednak nie korzystamy z niej, mniej lub bardziej świadomie.
Teodyncea: żywiołowa, świadoma, tradycyjna.
(Teodycea, koncepcja teologiczna powstała w ramach teizmu, usiłująca wytłumaczyć, dlaczego w świecie stworzonym przez doskonałego i dobrego Boga istnieje zło.
Do najbardziej znanych należy teodycea świętego Augustyna, zgodnie z którą zło ma przyczynę w wolnej woli człowieka, oraz teodycea G.W. Leibniza, uzasadniającego, że mimo iż ten świat nie jest doskonały, jest jednak najlepszy z wszystkich możliwych.)
Niemożność nihilizmu, struktura myślenia konserwatywnego
Nihilizm- utajone przeświadczenie, że warto żyć w świecie całkowicie złym i nie nadającym się do naprawy, że więc jest pozytywna wartością życie w świecie, który żadnych wartości pozytywnych nie zawiera. Próbując uchylić się od decyzji angażujących, nihilista piętnuje rzeczywistość jako beznadziejnie schorzałą, zarazem jednak wierzy po cichu w wartość życia, skoro godzi się ja przedłużać , i znajduje sobie sfery wartości, ekskluzywnie przywiązane do własnej osoby, a obciągnięte błoną tchórzliwego zobojętnia wobec wszystkiego poza tym. NIhilista deklaruje własną niewiarę, ale wyciąga z niej tylko takie wnioski, które pozwalają mu unikać decyzji, nie zaś takie, które godzą w niego samego. Nihilizm prawdziwy jest tak samo niemożliwy jak realna nicość. O ile nihilizm jest próbą pozornej niezgody na świat, konserwatyzm, jako identyfikacja siebie z zastanym światem, mógłby uchodzić za jego przeciwieństwo. Oba są dwiema ideologicznymi wersjami tej samej inspiracji pierwotnej. Nihilista ostatecznie redukuje świat do samego siebie, konserwatysta redukuje siebie do zastanego świata. W postawie konserwatysty, oscyluje on stale między przeświadczeniem, że świat jest tak doskonały, że nie wymaga naprawy, a przeświadczeniem, że świat jest tak marny, że nie sposób go naprawić. Chce on powiedzieć nie tyle, że świat żadnych pozytywnych wartości nie zawiera, ale raczej, że wszystkie możliwe wartości zostały w nim zrealizowane; idea świata zesztywniałego raz na zawsze w swoich kalectwach, świata nienaprawialnego, jest konserwatyście potrzebna tylko po to, by protestować przeciwko idei wszelkiej reformy. Konserwatysta jest przeświadczony, że dobro możliwe już się zrealizowało na świecie, a zło jest w prawdzie złem, ale usunąć się nie da; każda zmiana, jaka w świecie zachodzi jest praktycznie zmiana na gorsze. Konserwatysta lubi chełpić się swoją konsekwencją, to znaczy uporczywą trwałością swoich ideałów i swoich zachowań, dopiero wtedy bowiem doświadcza poczucia własnej tożsamości i autentyczności osobowej, kiedy potrafi tę tożsamość i autentyczność związać z maksymalna sumą własności stabilnych; mierzi go życie praktyczne; jego cnoty to: wierność, posłuszeństwo, honor.; ceni przewidywalność przyszłości,; lubi rzeczy, bo rzeczy lubią trwałość.
O ile jednak nihilizm jest zamaskowaną adaptacją do dowolnej rzeczywistości i gotów jest zmieniać swoje sposoby adaptacji zależnie od zmian sytuacji, o ile więc nihilizm pozwala się pozbyć odpowiedzialności przez to, że pozwala zakwestionować skuteczność jakichkolwiek przedsięwzięć, które jakiekolwiek wartości miałyby realizować, o tyle konserwatyzm osiąga podobny cel inaczej: pozwala uchylić się od odpowiedzialności przez tworzenie sobie trwałych i bezwzględnych hierarchii wartości, to znaczy przez tworzenie kodeksów etycznych.

Egzystencjalna idea odpowiedzialności pozornej
Pojęcia zaangażowania i odpowiedzialności
Niepokój powstaje bądź z niemożności jednoznacznego sprostania różnym wartościom zaangażowanym w sytuację, wobec której jakoś zachować się trzeba, bądź z niemożności przewidywania skutków własnego wyboru w zakresie wartości uznanych.
Imperatyw odpowiedzialności ciąży na nas prawdziwie tylko wtedy, gdy wiemy przynajmniej, że coś w ogóle jest wartością i jako takie stanowi przedmiot odpowiedzialności, choćby pozostawało niejasne, w których punktach naszego kontaktu ze światem, wartości się realizują.
Egzystencjalna idei zaangażowania pojętego jako nakaz suwerenny- w nihilistycznej postawie kodeks etyczny jest bezużyteczny, skoro wartości, których urzeczywistnieniu miałyby służyć jego wskazówki, są beznadziejnie pozbawione szans realizacji. […] w konserwatywnej wizji świata jest on, przeciwnie, konieczny i stanowi główny instrument, za pomocą którego osiągamy pozorną emancypację z poczucia winy i potrzeby decyzji.

Kodeks, bezpieczeństwo moralne, decyzja
W konserwatywnym modelu świata wolność od decyzji można zdobyć przez posiadanie kodeksu, to znaczy zbioru materialnych nakazów etycznych. Kodeks mówi nam, które nakazy są bezwarunkowe, a które ograniczone okolicznościami, jakie wartości należy przedkładać nad inne; żaden kodeks nie jest naprawdę ostatecznie wyczerpujący.
[ Artur Jores w studium o formach lęku nerwicowego, uważa , że źródłami tego zjawiska są Geborenheit i niemożność samorealizacji. Znane zjawisko – zanik lęków nerwicowych w sytuacjach wojennych; wojna mrożąc źródła fizycznego strachu, usuwa zarazem w świadomości czynnych jej uczestników oba korzenie lęku nerwicowego.

„Pragnienie schronienia” jest nade wszystko związane z wolnością od podejmowania decyzji samodzielnych i wolnością od lęku, jaki towarzyszy decyzji; jest poszukiwaniem autorytetu, który przyjmuje od jednostki ciężar odpowiedzialności autentycznej. Z kolei pragnienie maksymalnej realizacji własnych zasobów energetycznych wiąże się z autoafirmacją osobowości, a więc właśnie z dążeniem do samodzielnego torowania dróg dla wyrażenia własnej niepowtarzalności.
Oba źródła niepokoju, zarówno przymus podejmowania decyzji moralnych, jak i dobrowolna rezygnacja z takiego stylu życia, który decyzji wymaga, związane są nieuchronnie z niepokojem; jest to, w pierwszym wypadku, otoczka lękowa stowarzyszona z wyborem, w drugim- poczucie dobrowolnego zagłuszania własnej ekspresji i zrozumiała trwoga w akcie akceptacji autorytetu. Nie można, niestety, przypuszczać, że obie tendencje dadzą się w jakimś modelu „zrównoważyć” czy „zsyntetyzować”, usuwając źródła niepokoju, albowiem niepokój ów w każdym wypadku ma racje odmienne. (Przypuszczenie, że dziurę w ubraniu, wypaloną kwasem, potrafimy załatać, polewając ją ługiem, który kwas neutralizuje).

Pragnienie posiadania moralnego kodeksu, jest składnikiem owej dążności do bezpieczeństwa, owej ucieczki od decyzji; jest pragnieniem życia w świecie, gdzie wszystkie decyzje zostały już raz na zawsze powzięte. W idealnej swojej postaci kodeks ma być zbiorem decyzji abstrakcyjnych, zastępujących dowolną decyzję konkretną; ma być warunkiem wystarczającym każdego rozstrzygnięcia, ma automatycznie zlokalizować każdą sytuację w świecie wartości, zredukować jej elementy do punktów na jednorodnej skali uniwersalnej, unicestwić pole wahań i stworzyć warunki pewności.

Kodeks zawiera wszystkie wskazówki, dzięki którym wiemy na pewno, pod jakimi warunkami w każdej sytuacji będziemy wolni od poczucia winy, i pozwala te wolność osiągnąć faktycznie przez poddanie się jego regułom.
Istnieje dążność do posiadania ideału kodeksu, która skłania do udoskonaleń kodeksów istniejących oraz każe traktować istniejące kodeksy jako ideały zrealizowane.

Trzy własności dobrego kodeksu, które prawdopodobnie usprawiedliwiają naszą ślepotę na pewne osobliwości życia moralnego:

1. utajone przeświadczenie o zasadniczej symetrii roszczeń i obowiązków
2. wiara w homogeniczny charakter wartości
3. przypuszczenie zasadniczej zgodności między oceną i normą.

Asymetria powinności i roszczeń, współczynnik „cogito”

Jeżeli na mocy kodeksu jest powinnością czyjąś zachować się w określony sposób w danej sytuacji, to na mocy kodeksu każdy ma prawo domagać się od tego kogoś owego zachowania; to właśnie nazywamy symetrią powinności i roszczeń: cokolwiek jest przedmiotem powinności czyjejś, jest przedmiotem prawomocnego roszczenia każdego. W rzeczywistości najbardziej cenne wartości moralne powstają w rezultacie asymetrii pomiędzy powinnością kodeksową i roszczeniem, tj. w sytuacjach, w których ktoś decyduje się uznać za swoją powinność coś, czego nikt trzeci nie ma prawa jako powinności przypisać. Kodeks nie da się sformułować inaczej jak w postaci ogólnych przepisów, które każdemu nakazują coś w danej sytuacji uczynić. Niezbędnym, choć niewystarczającym warunkiem, dzięki któremu kodeks może uniknąć jaskrawych sprzeczności, jest uznanie symetrii powinności i roszczeń.

Kołakowski pisze: „akt mojej akceptacji pewnego obowiązku bywa nieprzetłumaczalny na regułę powszechną, a moja sytuacja – nieopisywalna jako obiektywnie dana i podległa takiej samej ocenie dla każdego obserwatora. Okoliczność tę można by mianować „współczynnikiem cogito” towarzyszącym ocenie sytuacji moralnych, a więc tym współczynnikiem, którego przeniesienie do formuły wyrażonej w trzeciej osobie prowadzi do sprzeczności”.

Niejednorodność wartości, kodeks i produkcja świętych

Kodeks etyczny
Jeśli ma rozstrzygać jednoznacznie sytuacje konfliktowe, musi uznać świat wartości za zasadniczo jednorodny, a wszystkie jego składniki za porównywalne. Np. w moralnej teologii katolickiej.
Współczynnik cogito sprawia, że ocena konfliktowych wartości związana jest nieuchronnie punktem obserwacyjnym każdego osobnika ludzkiego z osobna, a niemożliwy jest punkt widzenia „gatunkowy” czy „kosmiczny”.
Nie ma żadnej reguły ogólnej łatwej do stosunkowo powszechnej akceptacji, a z której moglibyśmy wyedukować na przykład, że zawsze lepiej ocalić życie dwóch albo tysiąca ludzi niż jednego, bądź że życie jednego człowieka jest tyle samo warte, co życie innego. Kodeksy, które nakazują nam życzliwość dla bliźnich, nie zawsze potrafią powiedzieć, kto mianowicie bliźnim jest. Jeśli jakiś kodeks piętnuje składanie fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu, to nie jest jasne, czy również składanie fałszywego świadectwa na korzyść bliźniego podpada pod ten sam zakaz. W regułach moralnych z kanonu Nowego Przymierza roi się od sprzeczności.
Pouczając nas jaką decyzję mamy podjąć w obliczu danego konfliktu wartości, kodeks daje nam miłą satysfakcji, że ilekroć spełniliśmy jego żądania, postąpiliśmy w ogólności dobrze; w rzeczywistości – w każdym wyborze miedz wartościami konfliktowymi postępujemy jakoś dobrze i jakoś źle. Precyzja i niejaki automatyzm kodeksu, łatwość, z jaką podejmuje za nas kłopotliwe decyzje, przyczyniają się do utrwalenia fanatyzmów w konfrontacjach odmiennych doktryn i likwidują w świadomości ową rezerwę niepewności, dzięki której możliwe jest współistnienie niezgodnych poglądów na świat. Kodeks poucza nas, jak zostać świętym, a raczej, co gorsze, jak zdobyć pewność, że się jest świętym. Wiadomo, że świadomość własnej świętości jest źródłem postaw najbardziej odrażających moralnie i w najwyższym stopniu szkodliwych społecznie: pychy, potępiania bliźnich, hipokryzji, braku samokrytyki.
Asymetria powinności i wartości

Na ogół nie jesteśmy skłonni potępiać kogoś, kto w sytuacji głodowej kradnąc zdobywa pożywienie dla własnego dziecka, ani tego kto broniąc życia przed agresją sam napastnika uśmierci. Mamy raczej ochotę powiedzieć, że „powinien” to uczynić, jeśli inne wyjścia zawodzą. Jednakże wnioskować na tej podstawie, że kradzież lub zabójstwo bywa w pewnych okolicznościach „dobre moralnie”, jest operacją niebezpieczną.
Unieważniamy samowiedzę moralną, która pozwala zdawać sobie sprawę, ze w pewnych okolicznościach każdy wybór jest zły i że wybierając najlepsze, wybieramy także zło.
W rzeczywistości, jeśli uznajemy, że wartością jest ludzkie życie, to nie chcemy przez to powiedzieć, że jest ono wartością tylko w okolicznościach określonych, a kiedy indziej wartością jest niszczenie życia. Kołakowski mówi, że nie zamierza także oznajmić, że wypowiada się absolutnie przeciw karze śmierci ani nie zamierza głosić, w imię nie zabijania, zasady niesprzeciwiania się złu i pokory wobec cudzych agresji. Trudność wychowania moralnego polega na tym, że życie ludzkie jest wartością bezwzględną, i że zarazem jesteśmy uprawnieni, a czasem zobowiązani moralnie do kłamstwa; innymi słowy – że bywa nasza powinnością czynić zło dla uniknięcia większego zła. Mniejsze zło nie powinno być jednak nazwane dobrem.
- Moralność ze skłonnością do szukania zasad usprawiedliwiających
- Kodeksy poprzestające jedynie na pouczeniu

Nie powinniśmy wychowywać dzieci w przekonaniu, ze kłamstwo jest zakazane bezwzględnie, ponieważ przekonają się rychło, że jest ono w życiu niezbędne. Nie powinniśmy również uczyć ich, że kłamstwo bywa dobre w pewnych okolicznościach, ponieważ reguła taka zbyt łatwo daje się rozciągać na niezliczoną ilość wypadków, a jej elastyczność jest niebezpieczna.

Świat dziurawy

Mówiąc o kodeksie, mamy na myśli taki systematyczny zbiór wartościowań i nakazów, który pretenduje do rozstrzygalności i niesprzeczności, a w związku z tym zakłada opisane uprzednio struktury: symetrię powinności i roszczeń, symetrię powinności i wartości, wiarę w homogeniczny i całkowicie nieporównywalny charakter wartości. Kodeksy doskonałe w tym sensie nie istnieją, ważne jest wszakże, że istnieją kodeksy, które za doskonałe w tym sensie uchodzą. Życie nasze nie jest zaopatrzone w drogowskazy doskonałe. Punkty orientacyjne naszego życia moralnego zgoła nie układają się razem w przejrzystą mapę. „Kodeksowe” postawy sprzyjają szczególnie hodowaniu umysłów fanatycznych i nietolerancyjnych, ufnych w wyjątkową i absurdalną wartość własnego moralnego systemu.

Dla dziecka dojrzałość jest mieszaniną obawy i nadziei – obawy przed odpowiedzialnością, nadziei na wolność i autonomię. Dla dorosłego dzieciństwo jest mieszaniną śmieszności i nostalgii, jest zarazem groteskowe i bolesne.

Możliwość doświadczania świata jako perspektywy luźnej jest własną naszą możliwością, tym samym jednak jest częścią możliwości otwartych w samym świecie. Jest to obraz świata z dziurami, które nasz ruch swobodny zapełnia, by otwierać nowe.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy