profil

Reportaż "Kasa albo życie"

poleca 85% 308 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W ubiegłą sobotę w dyskotece BRAVO w Opolu ochroniarze bardzo mocno pobili dwudziestoletniego Mariusza, który obecnie znajduje się w ciężkim stanie w szpitalu. Wielu ludzi tamtego wieczoru bawiło się w tym miejscu, ale czy naprawdę nikt nie mógł zareagować, czy musiało do tego przykrego zdarzenia dojść tego próbowałam się dowiedzieć od świadków zdarzenia.

Będąc na miejscu moją uwagę zwróciła dziewczyna, była bardzo zapłakana i roztrzęsiona. Podeszłam do niej i zapytałam się czy wszystko w porządku. Dziewczyna powiedziała:
„Nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Właśnie ochroniarze pobili mojego chłopaka, którego przed paroma minutami zabrało pogotowie. Podobno jest z nim źle, nikt nie chciał mi powiedzieć czy to coś groźnego i czy wyjdzie z tego.” Zapytałam ją czy wie, co się dokładnie stało i dlaczego został on pobity? Dziewczyna wymamrotała przez łzy coś o jakimś wstępie, że wymuszali od niego pieniądze, ale była tak roztrzęsiona, że nie bardzo ją zrozumiałam. Wskazała tylko palcem na chłopaka stojącego obok. Podeszłam do niego i zapytałam: „Przepraszam czy wiesz może, co tutaj się stało, dlaczego pobito tego chłopaka?”. Chłopak powiedział: „To mój najlepszy kolega. Przyszedłem tu z nim i jego dziewczyną. Chcieliśmy wejść! Jego dziewczyna zapłaciła dziesięć złotych wstępu i weszła, a jemu bramkarz powiedział „pół bańki, albo wyjazd”. Mariusz zapytał, dlaczego. Odpowiedzią na jego pytanie było: „płacisz, czy spływasz?” Tego Mariusz już nie wytrzymał i poprosił o rozmowę z szefem ochrony. Szef przyszedł, i powiedział: „Moich chłopczyków należy słuchać, a jeżeli ci się to nie podoba to za chwilę twojej „Lali”- tak nazwał Bożenę - nie spodoba się twoja gęba”. Kolega zdążył tylko powiedzieć: „Ale”,a pięść tego ochroniarza znalazła się na jego twarzy. Próbowałem ich powstrzymać, ale potem zrezygnowałem, bo bałem się, że mi zrobią to samo. Pobili go tak mocno, że stracił przytomność, potem sturlali go po schodach na placyk przed klubem. Zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechali po dwudziestu minutach. Gdy go zobaczyli pokiwali tylko głowami. Potem powiadomiłem policję. Przyjechali i zaczęli wszystkich przesłuchiwać. Najbardziej przeżywa to
Bożena, bo to ona namówiła nas na ten wypad.”
Wypowiedź Darka jeszcze bardziej mnie utwierdziła w tym, że nie można tej sprawy tak zostawić. Postanowiłam zapytać policji, jakie ona ma zdanie na ten temat. „Już kilka razy mieliśmy takie zgłoszenia, że ochrona zamiast pilnować porządku sieje zamęt-wyłudzając pieniądze, itp., ale nigdy nie udało nam się przyłapać ich na gorącym uczynku tak jak teraz.
Ale też wcześniej ich działanie nie było tak drastyczne.
Jesteśmy wdzięczni temu chłopakowi, że nie dał się zastraszyć, bo swoim czynem pozwolił nam złapać tych,dotąd nieuchwytnych, chuliganów. Mamy nadzieję, że Mariusz szybko powróci do zdrowia.” - powiedział jeden z funkcjonariuszy.
Po tej wypowiedzi nabrałam pewności, że winowajcą tego zdarzenia jest ochrona. Pozostała mi jeszcze tylko jedna rzecz do sprawdzenia – stan zdrowia ofiary. Pojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć dowiedzieliśmy się, że stan Mariusza jest już ustabilizowany. Pani dyżurna dodała jeszcze, że miał on dużo szczęścia.

Sprawa trafiła do sądu. Przestępcy zostali zatrzymani, a ofiara leży w szpitalu. Jedno jest pewne Mariusz jest niewinny i są na to niezbite dowody. Ochrona będzie musiała zapłacić odszkodowanie, które będzie dużo większe niż „pół bańki”. Tym razem sprawiedliwość stanęła po właściwej stronie, ale nie zawsze tak się dzieje. Wiele takich i podobnych sytuacji kończy się o wiele tragiczniej i rzadko wygrywa właściwa strona.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty

Więcej informacji