profil

Według Szekspira "Świat jest teatrem, a aktorami ludzie". A kto wyznacza im rolę: Bóg, fatum, człowiek, przypadek, historia?

poleca 85% 188 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
William Szekspir Juliusz Słowacki Jacek Soplica

Literatura od swych zaczątków stała się źródłem ideałów, postaw i wzorców osobowych. W utworach powstałych po utracie przez Polskę niepodległości można odnaleźć wiele wartości, które należy cenić, gdyż prezentują idee godne naśladowania. Zarówno w twórczości romantycznej czy też pozytywistycznej, znajdujemy wzorce ról, które wyznaczane są przez różnorodne zdarzenia i okoliczności.

Romantyzm w literaturze obfitował w godne naśladowania role. George Byron w swej powieści poetyckiej „Giaur” ukazuje tytułowego bohatera jako postać kierowaną w swym życiu sercem oraz emocjami. Jako indywidualista chce zemścić się na sprawcy śmierci swej ukochanej Leili. Mimo tego, że postępuje źle, to w imię zasady: „cel uświęca środki” zostaje zrehabilitowany. Byronizm zaowocował także nawiązaniami w literaturze polskiego romantyzmu.

W przypadku „Konrada Wallenroda” Adama Mickiewicza powstała nowa postawa, rola wallenrodyzmu. Idea, która wymaga użycia nieetycznych metod dla osiągnięcia zamierzonego celu. „Macie bowiem, że są dwa sposoby walki... Trzeba być lisem i lwem” - to motto utworu. Postępowanie Wallenroda było z punktu widzenia średniowiecznego rycerstwa amoralne. Konrad jednak to bohater tragiczny - musi wybrać między ojczyzną, a rodziną, zwycięstwem a honorem. Jest też postacią niezwykłą, owianą tajemnicą i grozą. Tytułowy bohater tej powieści poetyckiej kierowany jest jednak miłością do ojczyzny jako wartością nadrzędną i przede wszystkim dlatego jest postacią, której historia wyznacza godną rolę do naśladowania.

Kolejnym bohaterem, któremu świat teatralny nadaje rolę do przedstawienia jest Pustelnik - Gustaw z „Dziadów” części IV Adama Mickiewicza. Dla niego zaś najważniejsza była miłość - nieszczęśliwe uczucie, które popycha go do śmierci samobójczej. Główną przyczyną tych złych i tragicznych odczuć była nierówność majątkowa, bowiem kobieta wybrała bogatego: „Jak Ciebie oślepiło złoto. I honorów świecąca bańka wewnątrz pusta.” Miłość u bohatera, wyznaczająca mu scenę do odegrania, to uczucie, które powoduje obłęd, samotność. Nie ma jednak nic złego w kierowaniu się nią w życiu jako wartością nadrzędną. Wręcz przeciwnie - człowiek zdolny do tak głębokich uczuć musi być bardzo wrażliwym i czułym. Gustaw jednak, z roli nieszczęśliwego kochanka, przemienia się w aktora, gorącego patriotę, człowieka mimo wszystko wciąż bardzo wartościowego duchowo, który ma poprowadzić swoją kochaną ojczyznę do niepodległości. W ten sposób rodzi się zupełnie nowy do zagrania akt romantyczny - Konrad z III części „Dziadów”.

Pełen świadomości swych wartości, Konrad był wybitną jednostką, wyrastającą ponad innych. Jego wyobcowanie i skłócenie ze światem można zaobserwować w „Wielkiej Improwizacji”, gdzie na wpół przytomny, obłąkany, a jednocześnie niezwykły występuje w swym wspaniałym monologu przeciwko wszystkim świętościom, przeciw Bogu, wierze i wszystkim wartościom. Bohater zmaga się zatem nie tylko z samym sobą. Buntuje się, a jego rolę w świecie określa w historii bunt prometejski. Podobnie jak mityczny Prometeusz dał ludziom ogień, stając tym samym przeciw bogom Olimpu, tak Konrad postanawia wznieść bunt przeciw Bogu w imię ludzkości. Jednak pomimo poczucia ogromnej wartości i drzemiących w nim możliwości, bohater jest bezsilny. Nic nie może zrobić dla ludzi, rządzi nim uczucie, które w świecie scen i aktów okazuje się niewystarczające do objęcia „rządu dusz”. Postawa prometeizmu przeplata się w III części „Dziadów” z mesjanizmem, który jest tu reprezentowany przez księdza Piotra. Idea ta mówi o szczególnej roli, jaką Polska ma nadać w scenach świata. Właśnie w „Widzeniu ks. Piotra” padają słowa: „Polska Chrystusem narodów”, które określają istotę polskiego mesjanizmu.
Ksiądz Piotr to bohater różniący się od Konrada przede wszystkim w kwestii wiary. Konrada stawia historia wyżej niż wszelkie świętości, niż Boga. Drugi z bohaterów natomiast upokarza się przed Stwórcą: „Panie! Czymże ja jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem.” Bohater wie, że bez Boga nic nie zdziała, ani w kwestiach osobistych, ani w sprawie ratowania ojczyzny. Jego godna pochwały pokora owocuje fantastyczną i profetyczną rolą widzenia, którą może zawdzięczać jedynie Stwórcy. Ksiądz Piotr obserwuje obraz niedoli młodzieży polskiej, gnębionej przez cara. Męka narodu zostaje ukazana na wzór męki Chrystusa, która ma zakończyć się zmartwychwstaniem Polski. Jest to zapowiedź przyszłej wolności ojczyzny.

Zdarzali się jednak w literaturze XIX wieku bohaterowie, których postępowanie nie może zostać pochwalone, a mimo to postaci te zapisały się na kartach dzieł piśmiennictwa jako niepowtarzalne i wybitne. Działo się tak dlatego, że przechodzili w czasie trwania aktu metamorfozę, ewolucję. Było tak w przypadku Jacka Soplicy - bohatera „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Jego młodość to okres zawadiacki i beztroski. Hulaszczy tryb życia, odmowa Horeszki w sprawie przyszłości Jacka i ukochanej Ewy doprowadziły do upadku moralnego Soplicy. Po uzyskaniu opinii zdrajcy postanawia wyjechać do Rzymu i zostać emisariuszem politycznym pod przybranym nazwiskiem Księdza Robaka. Z postaci skłóconej ze światem zmienia się w gorącego patriotę, bohatera będącego częścią ogromnego przedsięwzięcia. Zatem jego burzliwą przeszłość wyznaczyło mu fatum.

Podobną dynamikę i rozegranie wydarzeń można zaobserwować u Kordiana - tytułowej postaci z dramatu Juliana Słowackiego. W czasie trwania akcji utworu bohater zmienia się z młodziutkiego i wrażliwego chłopca, który nie potrafi odnaleźć swojej roli w świecie, w dojrzałego i odważnego bojownika o wolność swego ukochanego kraju. Mimo wszystko jednak zakorzeniona w młodym wieku słaba psychika bierze górę nad nowymi życiowymi ideami Kordiana. Od tej chwili bohater skazany jest na klęskę fatum jako jednostka osamotniona. Godna uwagi jest także chęć poznawania życia i praw w nim rządzących ukazana w utworze. Jeszcze niedojrzały młody człowiek podróżuje po Europie w poszukiwaniu celu i sensu życia. Jednak cała ta scena akcji doprowadza tylko do utraty złudzeń, okazuje się bowiem, że zasady moralne, które do tej pory wyznawał, nie istnieją.

Kolejna epoka literacka - pozytywizm - wysuwa do analizy w świecie teatralnym, pełnym różnorodnych akcji, trochę innych bohaterów. Najważniejsza jest dla nich praca. Zerwanie z tradycją romantyczną nie nastąpiło jednak tak szybko. „Lalka” Bolesława Prusa, ukazuje właściwie trzy typy bohaterów, którym rolę wyznacza to, co dla nich najlepsze i najważniejsze.

I tak główny bohater - Stanisław Wokulski - człowiek o cechach zarówno romantycznych, jak i pozytywistycznych, jest kierowany w życiu w zasadzie jedynie ogromnym uczuciem, jakim darzy Izabelę Łęcką. Człowiekiem interesu bowiem zostaje też z powodu miłości. Chce być bogaty, gdyż wie, że tylko w ten sposób może ją zdobyć. Podporządkowanie całej egzystencji jedynej osobie może doprowadzić do rychłej tragedii. Tak było i w tym przypadku. Wokulski próbuje popełnić samobójstwo. Wielka romantyczna miłość była dla niego specjalnie wyznaczoną rolą i motorem wszelkich działań.
Innym idealistą, człowiekiem o wielu cechach romantycznych, jest w „Lalce” Ignacy Rzecki. Na jego losy złożyła się przeszłość dużego narodu, który utracił niepodległość. Był bojownikiem o wolność Polski, który przedstawiany jest w utworze jako dziwak, marzyciel i niepoprawny optymista. Bohater to człowiek wyobcowany, samotny, żyjący jedynie myślą o dawnych czasach, gdy wraz z przyjacielem, Augustem Katzem, walczył o niepodległość kraju. Rzecki kierowany jest więc w życiu wielkim sercem, dobrocią i marzeniami o wolnej ojczyźnie.

Kolejnym, najmłodszym idealistą jest w powieści Julian Ochocki. Bohater to naukowiec, dla którego najważniejszym w jego roli jest postęp cywilizacji, który określa jako: „Cel wyższy ponad wszystkie, do jakich kiedykolwiek rwał się duch ludzki.” Ochocki to typowy pozytywistyczny bohater scjentyczny, wykształcony przez założenia epoki z uwagi na zwiększenie roli nauki w drugiej połowie XIX wieku w Polsce.

Szekspir w "Makbecie" bardzo dokładnie przedstawia powołany upadek moralny dla bohaterów. W dramacie tym główną postacią jest bohater tytułowy, ale równie ważna jest jego żona Lady Makbet. Tematem jest tu żądza władzy, jej skutki oraz kara poniesiona za popełnione czyny. Makbet to człowiek prawy, cieszący się wielkim uznaniem, ceniony i lubiany. Czy ten „wzorowy obywatel” mógł dokonać tak okrutnego czynu? Co nim powodowało? Popchnęła go do tego – według Szekspira – wyznaczona rola teatralna, to jest ambicja i przeznaczenie. Jego pragnienie nie obudziłoby się, być może, gdyby nie trzy wiedźmy, które obwieściły mu, że zostanie tanem Kawdoru i królem. Duży wpływ na jego psychikę i postępowanie miała Lady Makbet. To ona właśnie popychała go do działania, ona podgrzewała w nim ambicję i systematycznie przypominała mu o ukrytej na dnie serca żądzy władzy. To ona, nie przebierając w środkach, pomagała mężowi zrealizować jego pragnienie - objęcie tronu Szkocji. Oczywiście, mogli czekać na szczęśliwy dla nich zbieg okoliczności, na śmierć króla. Miał on jednak jeszcze synów, którzy dziedziczyli po nim tron. Dlatego Makbet czuł, że nie może tylko spokojnie czekać na spełnienie się przepowiedni wiedźm. Musiał zabić Dunkana. Nie było to jednak łatwe. Zastanawiał się nad konsekwencjami, miał wyrzuty sumienia. Lady Makbet nazywając go tchórzem, szybko rozproszyła te wątpliwości. Kazała mężowi doprowadzić sprawę do końca. Początkowo bardzo dręczyły go wyrzuty sumienia, ale z czasem ustąpiły miejsca chęci zdobycia władzy. Stało się to, czego Makbet bardzo chciał. Został królem Szkocji. To mu jednak nie wystarczało. Pragnął czuć się na tronie bezpiecznie. Zabił więc swojego przyjaciela Banka, obawiając się przepowiedni wiedźm, że zostanie on ojcem królów. To morderstwo było już dla niego proste, popełnił je z lekkim sercem, nie miał wyrzutów sumienia. Z czasem Makbet stracił spokój, a w końcu poczucie sensu życia. Kogo należy obarczyć odpowiedzialnością za śmierć tylu ludzi? Czy to przeznaczenie wyznaczyło mu taką rolę? Odnosząc się do powyższego tematu, można by powiedzieć, że tak, że to Szekspir powołał dla niego przeznaczenie by wyznaczyło mu właśnie taką rolę.

Jednak postaci reprezentujące polski romantyzm są mi bardzo bliskie, zwłaszcza Gustaw z IV części „Dziadów”. Bohater kierowany jest w życiu ogromną miłością do kobiety, nieszczęśliwym uczuciem, które popycha go do samobójstwa. Wierzę, że nadwrażliwość może doprowadzić człowieka do tragedii. Nie uważam tego za nic złego. Być dobrym, kochającym i wielkodusznym to wspaniała zaleta, a kochać kogoś ponad wszystko, znaczy mieć zdolność do czegoś więcej niż jedynie do odgrywania zwykłych ról.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 9 minut