profil

Dzień z życia ucznia.

drukuj
poleca 85% 151 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Moja Interwencja (taki tytuł miała moja praca którą zadał nam mój nauczyciel jez. Polskiego)

Pewnego zwykłego marcowego dnia przyszedłem do szkoły, jak co dzień. Gdy gadałem sobie o niczym z Danielem spostrzegłem, że Ewa uczy się z zeszytu. Był to dla mnie szok i przez chwile myślałem, że rzuca szkołę albo coś w tym rodzaju, ale momentalnie mi przeszło, zdziwiło mnie to, że w ręku trzyma tylko jeden słownie i dosłownie jeden zeszyt! Zawsze trzyma zeszyt (albo 2) książkę i jeszcze jakąś dodatkową kartkę, a tu taka niespodzianka. Podszedłem do niej z Danielem i zapytałem się czy może zapomniała plecaka albo coś, ale powiedziała, że nie i żebym jej dał spokój, bo się uczy historii. Wcale mnie to nie zdziwiło, bo znając Ewę potrafiłaby się uczyć WFu. Tymczasem jakiś głos w mojej głowie (domyślam się, że Jedi) powiedział do mnie: Po jakiego grzyba ona się uczy tej historii? Spytaj się swojego towarzysza broni, (czyli Daniela). Niewiele myśląc tak zrobiłem. Gdy Aniel usłyszał moje słowa stanął jak wryty i zrobił miną jakby leciał na niego meteoryt wielkości Nowego Jorku, albo spadał z dziurawym spadochronem. Dotarło do mnie, że o czymś zapomniałem a Daniel wymówił jedno tylko zakazane słowo, którego nie wolno wymawiać: KLASÓWKA!!! W tym momencie dostałem palpitacji serca, a mój puls wynosił 290, Daniela chyba też. Dobiło nas to, że właśnie zadzwonił dzwonek na lekcje. Na szczęście upadliśmy na plecaki a ktoś polał nas piciem z kubeczka, bo się „niechcący” potknął.
To nas ocuciło. Wstaliśmy, a gdy doszło do nas to, że teraz jest religia a nie historia nasz puls spadł do 160. Usiadłem na końcu Sali z Danielem i myśleliśmy, co tu poradzić. Po krótkim odpytaniu się nawzajem stwierdziliśmy, że umiemy wszystko oprócz pożądanej historii. Lekcja minęła jakby trwała około 5 minut i trzeba było iść pod komnatę tortur, czyli sale historyczną. Okazało się, że pani dała klucz dyżurnym i pozwoliła im wejść, aby Ci starli tablice, zwinęli mapy, rozdali atlasy itp. Gdy pani Świech znikła za rogiem korytarza, uczniowie klasy III a wsypali się do klasy. Wiedzieliśmy z Danielem, że ze ściągania na historii nic nie wyjdzie, więc byliśmy bezradni i bezbronni. Wtem usłyszeliśmy dźwięk, który miał być dla nas tym ostatnim – dzwonek na lekcje. Wpadliśmy w panikę, gdy w 7 sekundzie paniki uświadomiłem sobie, że Ja i Daniel jesteśmy przecież mistrzami Jedi. Gdy uspokoiłem Daniela i dotarło to do niego drogą migową, bo na słowa nie reagował, zmienił się nie do poznania. Stał spokojny, wyluzowany, dumny oraz pewny siebie jak nigdy dotąd. Gdy stukot butów pani Świech dotarł do naszych uszu spojrzeliśmy na siebie i wykonaliśmy ten sam ruch – skinęliśmy palcem wskazującym na drzwi od Sali które momentalnie… nie wykonały żadnego ruchu. Ej, co jest? – Spytałem się Daniela. Zanim cokolwiek zdążył odpowiedzieć pani weszła do klasy i kazała nam usiąść na swoich miejscach. Zanim panika powróciła do nas z dwa razy większą siłą, pani zdążyła rozdać kartki z gotowym sprawdzianem. Klasówka rozpoczęła się na dobre, a ja nie widziałem z nikąd pomocy, zauważyłem tylko panicznie rozglądającego się Daniela szukającego zapewne tego samego. Rozpocząłem pisanie testu i skończyłem na podpisaniu się. Wtedy głos w mojej głowie spytał się mnie czy coś wiem – był to Daniel, a porozumiewaliśmy się za pomocą telepatii. Telepatycznie odpowiedziałem mu, że trzeba się podpisać i że dziś jest wtorek. W odpowiedzi nic nie usłyszałem tylko zobaczyłem dziwny uśmiech na jego twarzy. Chcąc sobie przypomnieć cokolwiek, skupiłem się jak tylko mogłem najbardziej. Efektem mojego działania było to, że dziwo czas się zatrzymał. Nikt się nie ruszał, ptak w locie zawisł w bezruchu jak na obrazku, wiatr ustał, tylko Daniel wciąż ciężko oddychał i mówił pod nosem, że nic nie wie. Naszą reakcją na zatrzymanie czasu, było to, iż dziką radością zaczęliśmy latać po klasie.
Gdy znudziło się nam latanie po klasie, utworzyliśmy dwa swoje klony, które przepełniały się wiedzą historyczną, a sami postanowiliśmy wybrać się walczyć ze złem i nauczycielami, którzy się mszczą na swoich uczniach. Czas ruszy a my polecieliśmy walczyć w obronie bezbronnych uczniów. Jednym pstryknięciem palca zdematerializowaliśmy wszystkich wścibskich belfrów, którzy na to zasłużyli. Naszą mocą Jedi przewidzieliśmy, że nasze klony napiszą sprawdziany na szóstki. Wraz z Danielem polecieliśmy do domów pograć sobie w Call of Duty i na tym skończył się nasz dzień, nie licząc tego że spełnialiśmy swoje zachcianki jednym ruchem ręki, a pani po sprawdzeniu sprawdzianów jeszcze tego samego dnia mało nie dostała zawału gdy przekonała się że jak z Danielem dostaliśmy szóstki.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (6) Brak komentarzy
16.4.2008 (11:00)

śmiać mi się chcę. Juz nie mówiąc o treści(która jest żałosną 'rzeczywistością' wytworzoną przez autora) żadnych akapitów! Dziwnie bardzo się czytało, nie wiem czy wina źle postawionych znaków interpunkcyjnych czy tej treści, ale ... to naprawdę jedna wielka bzdura.

31.12.2007 (13:04)

ciekawe co jaką ocenę dostał autor tego "czegoś" z j. polskiego? nie mogę tego ocenić.Radzę przeczytać moją sciąge pt."Dojrzewanie"

24.12.2007 (19:48)

Ta "treść" nie może być zaliczona do porady czy czegoś podobnego. Zrobię to uważam za stosowne, czyli "ZGŁOŚ NARUSZENIA" .

Gramatyka i formy wypowiedzi