profil

Porównanie wiersza W. Szymborskiej "Kot w pustym mieszkaniu" z trenami J. Kochanowskiego

poleca 83% 1180 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

PUSTE POKOJE

W jednym z wywiadów z Wisławą Szymborską, można znaleźć następującą wypowiedź pisarki:
„Pocieszam się zresztą, że zwierzęta nijakiej świadomości nie mają, bo byłoby jeszcze więcej zrozpaczonych istot na świecie. Naturalnie zwierzęta też mają swoje chwile rozpaczy, tylko jakoś łatwiej da się to załatwić. Rozpacz ludzka jest dużo trwalsza i nie tak zależna od tego czy innego wydarzenia, głodu, utraty, bólu.”
Wybitna XX-wieczna poetka „pustym pokojom” poświęciła dwa utwory – „Kot w pustym mieszkaniu” – analizowany w tej pracy oraz „Pokój samobójcy”. Natomiast renesansowy humanista – Jan Kochanowski pustce i tęsknocie zadedykował liryków aż 19 – bo cykl swoich dziewiętnastu trenów ku czci zmarłej córeczki Urszulki. Mimo różnicy czasu – przeszło cztery wieki, pozornie odmiennego bohatera – tu zwierzę – tam człowiek, czy choćby samej obszerności trenów w opozycji do wiersza o kocie, te dwa arcydzieła łączy bardzo wiele.
Kochanowski swój VIII tren rozpoczął słowami: „Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, (…)”. I taka właśnie sytuacja została odtworzona w utworze Wisławy – pustka po śmierci człowieka – puste pokoje, pełne mebli, niby te same, a jednak nie te same, gdyż:

„Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.”

„Kot w pustym mieszkaniu” to jeden z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających wierszy Szymborskiej. W znaczeniu bezpośrednim przekazuje on opis pokoju po śmierci właściciela, jednak jego ukryte przesłanie jest znacznie głębsze. W pierwszej strofie czytamy:

„Umrzeć – tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.”

Wersy te ukazują żal, a zarazem i smutek literackiego kota wywołany śmiercią jego pana. Bardzo podobną refleksję można odnaleźć w trenie I Kochanowskiego:

„Nie wiem, co lżej: czy smutku jawnie żałować,
Czyli się z przyrodzeniem gwałtem mocować.”
a także w trenie VIII:
„Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, (…)
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było; (…)
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu (…)”.

Tren I – utwór pełniący rolę wprowadzenia w cykl Jana z Czarnolasu posiada dwa wątki: komploracyjny i filozoficzny. Długie wyliczenie, występujące na samym początku utworu („(…)płacze, (…)łzy, (…)wzdychania, I żale, i frasunki, i rąk łamania”) ma za zadanie podkreślić ogrom bólu rodziców po stracie ukochanej córeczki. Podmiot liryczny – poeta, podobnie, jak kot pełni rolę cierpiącej istoty. Dalej, natomiast pojawia się próba rozważań nad swoim położeniem i postawą, jaką poeta winien przyjąć: myśliciela – stoika, czy też zwykłego człowieka, który nie kryje się ze swoim bólem.
Pozbawiony prawie całkowicie środków stylistycznych tren VIII potęguje wrażenie prawdy wypowiadanych przez poetę uczuć, a apostrofa do Urszuli rozpoczynająca monolog danego utworu, zarazem uwidaczniająca wagę zwrotu do córki, podobnie, jak i jego dalszy ciąg wyrażają atmosferę czarnoleskiego domu po stracie Urszuli – panuje w nim głucha pustka, martwota, cisza. Pierwsze trzy wersy „Kota (…)” także wspominają o samotności, traktują i braku zajęcia i chęci podmiotu lirycznego.
Kolejne wersy I zwrotki liryku noblistki:

„Wdrapywać się na ściany,
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
A jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.”

To wyraz poszukiwania jakiegoś zajęcia, które pozwoliłoby bohaterowi wymazać z pamięci stratę, smutek, nieodparta chęć zapomnienia, jednak bezskuteczna, gdyż świat wokół uległ diametralnej zmianie. Choć otoczenie winno pozostać to samo, jest to tylko pozornie wcześniejsza rzeczywistość. Brak, bowiem człowieka nadającego mu charakter, co niewątpliwie pięknie wyraża druga strofa:

„Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.”

Nieobecność stałego, konkretnego, tego właśnie mieszkańca powoduje, że pokój i pomieszczone w nim przedmioty nabierają innej, obcej osobowości.
A co na ten temat ma do powiedzenia renesansowy pisarz? Niewątpliwie „kilka uwag” możemy odnaleźć w trenie VII:

„Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory
Mojej najmilszej cory,
Po co me smutne oczy za sobą ciągniecie?”
A także trenie VIII:
„Tyś za wszytkich mówiła, za wszytkich śpiewała,
Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała.
(…)
Nie masz zabawki, nie masz rozśmiać się nikomu;
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje (…).”

Ukazany zostaje wyraźnie smutek poety, na skutek licznych przedmiotów, które przypominają mu Urszulę. Pewien brak, podobnie, jak w przypadku „Kota w pustym mieszkaniu” wypełniający serce mistrza; jałowość obecnego otoczenia, które kiedyś rozświetlała ukochana córka, teraz zaś, zmienione, emanuje rozpaczą. Ponadto utwór oparty na zasadzie kontrastu: w pierwszej części będącej apostrofą do zmarłej Urszulki, zawarty jest opis sytuacji domu pełnego jej dziecięcego szczebiotu i ciągłego ruchu, w drugiej – obraz domu pustego i cichego, gdzie:
„Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.”
potęguje zaistniałą różnicę, która wywiera tak przemożny wpływ na Kochanowskiego, krzepiąc uczucie pustki, które zalęgło w jego sercu.
Idąc dalej, w kolejnej strofie kot – opowiadający swą historię powoli zmienia koncepcję wiersza. Wszak mówi o załamaniu porządku i ładu rzeczywistości:

„Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.”

Jednak sam początek utworu – słowo „umrzeć” podlega negacji i zostaje odsunięte na plan dalszy. Podmiot zauważa zniknięcie człowieka, lecz nie łączy go już ze śmiercią, ale wręcz zwyczajnym odejściem:

„Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.”

Być może autorka dany aspekt zakłócenia harmonii świata wzorowała wprost na trenach Jana z Czarnolasu. Humanista, bowiem podejmuje w nich gorzką polemikę ze swoją życiową filozofią stoika, stawia pytanie o dalsze losy córki, naturę Boga i świata. Śmierć Urszuli uważa za godzenie w logikę istnienia, fazowość życia, która nie pozwoliła jej się wypełnić. Obrazuje to przede wszystkim cały tren XII:

„Tak wiele cnót jej młodość i takich dzielności
Nie mogła znieść; (…)
Żniwa nie doczekawszy.”
Również tren V:
„Sama tylko dopiro szczupłym
prątkiem wschodząc: (…)
Srogiej śmierci otchniona, (…).”

W czwartej zwrotce kot „zapominając” o śmierci pana, przetrząsa całe mieszkanie w jego poszukiwaniu – zagląda do szaf, ogląda półki, sprawdza dywan. Stara się odrzucić myśl o jego ostatecznym odejściu, uważa, że wróci – przyznaje się do przestępstwa – złamania zakazu i rozrzucenia papierów, co w obecnym stanie rzeczy nie ma już przecież znaczenia. Ostatecznie postanawia czekać na powrót właściciela:

„Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.”

Świadczy to o dążeniu do zmiany istniejących realiów, usilnej próbie nie dopuszczenia do siebie minionego faktu.
W trenie X wątek liryczny (wspomnienie Urszuli) łączy się z wątkiem filozoficzno – religijnym. Postawa podmiotu lirycznego wskazuje na zarysowujący się coraz wyraźniej na tle dogmatu o życiu poza grobowym kryzys religijny. Utwór, pełen pytań retorycznych, podobnie, jak wiersz Szymborskiej, stanowi swoisty wyraz, iż poeta, zdając sobie sprawę ze śmierci córeczki, stara się pominąć ten aspekt w utworze:

„Urszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała?
W którą stronę, w którąś krainę udała? (…)
Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości (…).”

Ostatni z cytowanych wersów to prośba autora o pomoc Urszuli – mimo świadomości o zgonie dziecka, oczekuje od niej jakiejś reakcji, wręcz stara się ją odszukać.
Zakończenie liryku Szymborskiej to całkowite odrzucenie myśli o śmierci, pustka po odejściu ukochanej osoby zostaje wypełniona oczekiwaniem na jej powrót, postanowieniami dotyczącymi spotkania z nią, a zarazem i żalem, że nas opuściła:

„Niech on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
Że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę,
Jakby się wcale nie chciało,
Pomalutku,
Na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.”

Renesansowy poeta, zaś w ostatnich ze swoich 19 trenów, podobnie jak Wisława Szymborska, w pewien sposób odrzuca myśl o śmierci córki. Tren XVIII rozpoczyna się bardzo prawdziwym stwierdzeniem Kochanowskiego, że kiedy człowiekowi się wszystko układa po jego myśli, nie ma problemów, nie dotykają go żadne nieszczęścia, cieszy się życiem i rzadko myśli o Bogu:

„My, nieposłuszne, panie, dzieci Twoje,
W szczęśliwe czasy swoje
Rzadko Cię wspominamy,
Tylko rozkoszy zwykłych używamy.”

Prawda ta, jest wygłaszana przez Jana zarówno w swoim imieniu, jak i tych, którzy nie zauważają obecności Boga w swym życiu codziennym. Poeta prosi Pana, by czuwał nad ludźmi i miał ich w opiece. Jan kończy utwór bardzo osobistym wyznaniem – jego przewinienia wobec Boga są bardzo duże, ale poeta ma nadzieję, że boskie miłosierdzie jest wielkie i przewyższy jego występki:

„Wielkie przez Tobą są występy moje,
Lecz miłosierdzie Twoje
Przewyssza wszytki złości:
Użyj dziś, Panie, nade mną litości.”

W słowach mistrza ujawnia się powoli odejście od rozważań i trwogi nad śmiercią córeczki do myśli filozoficzno – refleksyjnych nad samym sobą, sensem istnienia człowieka i świata.
Sen – czyli Tren XIX u Kochanowskiego to exhortacja. Poeta zmęczony żalem, który dręczył go przez całą prawie noc, zasypia. We śnie przychodzi do niego matka, która trzyma na ręku Urszulkę:

„Przyniosłam ci na ręku wdzięczną dziewkę twoję,
Abyś ją mógł oglądać jeszcze, (…).”

Matka zaczyna twórcę pocieszać, co objawia się na zestawieniu ze sobą dwóch obrazów: nieba oraz ziemi. Zauważyć, więc można wyraźne podobieństwo do liryku Szymborskiej – tam oczekiwanie kota na powrót pana, co niewątpliwie symbolizuje chęć ostatniego spotkania bliskiej osoby oraz wyrażenia swojego sprzeciwu wobec tego, co się stało – pozorna obraza zwierzaka – tu, zaś ostatnia wizja córeczki we śnie poety, pomoc skierowana ze strony matki, ku zrozumieniu zaistniałych wydarzeń.
Wreszcie w obu utworach powinno również doszukiwać się zbieżności podmiotu lirycznego. Poezja Wisławy Szymborskiej, jest to, bowiem często poezja konkretu, gdzie przemawia przedmiot, zwierzę, a nawet pustka – w tym przypadku jest to kot. Kochanowski, natomiast bohaterką swoich trenów, wbrew powszechnie przyjętej zasadzie o wzniosłości, jaką winien cechować się człowiek, któremu utwór dany został poświęcony, uczynił córeczkę Urszulkę. Lecz, jednak czy w tych dziełach chodzi rzeczywiście o dane istoty? W przypadku Wisławy, chyba najjaśniej tłumaczy to zacytowana na początku wypowiedź autorki – choć twierdzi ona, iż zwierzęta nie mają świadomości, w swoim wierszu ukazała uczucia kota po śmierci człowieka, tak ludzkimi, iż możemy tylko wyobrażać sobie, co czuje sam człowiek po stracie ukochanej osoby. Jan, zaś pisząc treny na cześć córki, przedstawił w nich dręczące go pytania i wątpliwości natury filozoficznej, egzystencjalnej, tudzież światopoglądowej, jakie nastały po jej śmierci. 19 trenów stanowi dokładny obraz psychologiczny zmieniającego się stanu poety – od prezentacji córki i czarnoleskiego domu, poprzez jej opłakiwanie, aż do pocieszenia twórcy. „Kot w pustym mieszkaniu” ma bardzo podobną budowę – najpierw żal po śmierci bliskiego, potem poszukiwania, aż w końcu oczekiwanie na powrót – nadzieja.
Jak widać, mimo, iż utwory te dzieli potężny fragment osi czasu, łączy je jeszcze więcej, co świadczy o nieodzownym znaczeniu wcześniejszych epok i ich twórców dla współczesności.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 10 minut