profil

Pokolenie 56

poleca 85% 176 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Socrealizm zaprzeczył istnieniu wszystkim kierunkom artystycznym, które nie mieściły się w jego poetyce. Literatura była akceptowana o tyle, o ile była politycznie aktywna i to - aktywna tylko w znaczeniu progresywnym, rozwojowym, tzn. o ile realizowała dyrektywy partii i polityki kulturalnej przez nią wysunięte.

Rok 1956, cenzura wyznaczona przez wydarzenia polityczne w Polsce, zmienił ten stan rzeczy. Stało się jasne, że nie może utrzymać się dłużej taka sytuacja, w której literatura będzie wyłącznie ślepym wykonawcą zleceń wymyślonych w gabinetach partyjno-rządowych.

Rok 1956 początkuje odbudowę polskiej literatury, oczyszczanie jej z kłamstw, jest momentem przywracania czytelnikom tych dzieł z przeszłości, które dotąd z przyczyn ideologicznych zostały wykreślone z inwentarza osiągnięć kultury.

Prócz pisarzy starszych olbrzymią rolę w przywracaniu literaturze polskiej jej prawdziwego oblicza odegrali pisarze młodzi, dopiero wkraczający do literatury; poeci - Zbigniew Herbert, Miron Białoszewski,, Stanisław Grochowiak, Stanisław Czycz, Bohdan Drozdowski, Jerzy Harasymowicz, Andrzej Bursa, Halina Poświatowska; prozaicy - Marek Nowakowski, Marek Hłasko, Andrzej Brycht, Stanisław Stanuch, Magda Lej, Eugeniusz Kabatc i inni. Grupę tę nazywa się zwykle „pokolenie 56” (od roku wystąpienia), bądź „pokoleniem >Współczesności<” (od nazwy czasopisma).

Ta grupa autorów wytworzyła wokół siebie i swoich działań szereg mitów, które to mity nieustannie podtrzymywała, jak pisał o nich Jan Błoński w Zimnej warcie (1961). Naczelnym mitem było poczucie odrębności. Będąc odrębnym, pokolenie >Współczesności< nie potrafiło równocześnie zakorzenić się w rzeczywistości. Stary układ społeczny odrzucało, nowego wszakże też nie potrafiło zaakceptować. Świat, jaki był - był ich nie chcianym światem. Nie znaczy to wcale, że młodzi pisarze byli opozycjonistami. Raczej - egzystencjalistami, czującymi swoją samotność pod ogromnym niebem. Odrębność i niemożliwość znalezienia sensu w rzeczywistości - wszystko to czyniło, że jako pisarze grupa czuła się bardzo nieszczęśliwa. Wpłynęło to na typ uprawianej literatury: nieszczęście było drugim wielkim mitem omawianego pokolenia.

Odrębni, nieszczęśliwi. Do tego doszły jeszcze „mity erotyczne”, które najogólniej dałoby się zinterpretować, jako „miłość niespełnioną” i „miłość nieszczęśliwą”. Nie było w tych mitach erotycznych nic z sentymentalizmu, raczej więcej z neurozy. Bohater nowej prozy bardzo pragnął miłości, ale jej sam dać nie potrafił. A jeśli już zdarzyli się (np. w opowiadaniach M. Hłaski) szlachetni kochankowie, to - jak pisze J. Błoński - „nie mogli się połączyć bądź dlatego, że uniemożliwiały im to przyziemne praktyczne konieczności, bądź dlatego, że ledwie narodzoną miłość znikczemniało spojrzenie społeczeństwa, odmawiając zakochanym uznania czy godności (>piekło to inni!<)”.

Odrębni, nieszczęśliwi, erotycznie nie spełnieni. Dodajmy do tego wreszcie i kolejną cechę: wyrzuceni poza ład społeczny, rozbitkowie. Młodych pisarzy fascynują tematy marginesu społecznego, środowisko lumpów. To zwłaszcza proza M. Nowakowskiego i A. Brychta.

Proza „pokolenia 56” nie wydała wielu znakomitych autorów. Hłasko, Brycht i Nowakowski to jedyna, jak się zdaje, „wielka trójka” tamtego czasu. Sięgający do tego gatunku poeci, jak S, Grochowiak, dopero później osiągnęli swój cel.

Lepiej było w poezji tego pokolenia. Indywidualnościami można by nazwać M. Białoszewskiego, S. Grochowiaka, J. Harasymowicza, Z. Herberta. Ich wystąpienie zmieniło oblicze polskiej poezji. Okazało się, że jednolity wzorzec poezji socrealistycznej był tylko wymysłem polityków.

Można mówić o 4 głównych orientacjach w młodej poezji tamtego czasu:
poetycka moralistyka
poezja lingwistyczna
poezja „wyzwolonej wyobraźni”
poezja apelu do tradycji.
Ad 1. Wg Sławińskiego należą tu poeci, którzy byli pod wpływem T. Różewicza, nie chodzi o lirykę, która podejmuje tematy moralne, ale o lirykę, która artykułuje treści moralistyczne w określonym typie mowy poetyckiej. Rzecz w tym, że człowiek znalazł się w określonej sytuacji społecznej, politycznej, obyczajowej, wreszcie światopoglądowej, której nie potrafi ująć w ramy sensownej struktury. Nie potrafi odnaleźć się w nowych warunkach, bo jego doświadczenia sięgają czasu wojny. Znajduje się między dwoma stanami: świadomością rozpadu wartości i tęsknotą za ładem, porządkiem w sferze wartości.

Ad 2. To nowy typ liryki w tym czasie, chodziło o poezję, która nie tyle wypowiada się w języku, ile o poezję, która poezję traktowała jako „układ sprawdzeń”. Zajęli się tą poezją M. Białoszewski i Stanisław Swen Czachorowski. Poezja ta dużo zawdzięczała odkryciom Awangardy Krakowskiej. Wg Sławińskiego Białoszewskiego zafascynowały „peryferia praktyki językowej”: mowa przedmieść, język dzieci, słowa, które jeszcze nie zeszły z warg mówiącego. Ta „poezja rupieci”, odpustu to prowokacja językowa, to wyzwanie dla tradycji, przełamywanie istniejących schematów myślowych i literackich przyzwyczajeń. Nie jest zapisem naturalnego bezładu słów i zdań, lecz bezładem f o r m o w a n y m przez celowe usiłowanie poetyckie”. U Czachorowskiego jest trochę inaczej, łączy on lingwizm z różnymi symbolami i mitami kultury śródziemnomorskiej. Można powiedzieć, że jest zarówno lingwistą, jak poetą kultury i wyobraźni wyzwolonej.

Ad 3. Jeśli chodzi o poezję „wyzwolonej wyobraźni”, jednakowoż zaprzecza wąsko pojętemu awangardyzmowi, ale swój rodowód czerpie też z Awangardy (maksymalne zdyscyplinowanie językowe, pośredniość ekspresji) tutaj jawi się w zaprzeczonej formie. Domeną tej poezji jest fantazjotwórstwo, wyobraźnia, bezpośredniość ekspresji. Język jest tylko środkiem wypowiedzi i środkiem podrzędnym. Najciekawszym poetą tej orientacji jest J. Harasymowicz.

Ad 4. Ta poezja też ustawiła się w opozycji do Awangardy. Z. Herbert podjął próbę ukazania współczesnych dylematów człowieka w perspektywie długiego trwania historii. Herbert odwołuje się do symboli ustabilizowanych w tradycji kultury, wciąż je przywołuje i konfrontuje z dniem dzisiejszym. Jest moralistą, ale nie nachalnym.
Przez wszystkie te orientacje poetyckie przechodzi S. Grochowiak, poeta kojarzony najczęściej z programem trupistów. Trupizm wszakże, jako postulat uznania rzeczy brzydkich za integralny element estetyki, jako zwrot ku realizmowi w poezji, nie jest główną tendencją poezji Grochowiaka. Trupistami byli także i A. Bursa, i I. Iredyński, nawet T. Różewicz. Poezja Grochowiaka, choć „ciemna” jest „aktywnie interpretacyjna”, wyraża niepokój współczesnego człowieka, który doświadczył wojny, przeżył rozterki światopoglądowe, widzi rzeczy i piękne, i brzydkie, czuje silny związek z tradycją narodową. Sam zaś jako poeta jest niezwykle wyczulony na słowo poetyckie, na wyobraźnię, na tradycję literacką i na problemy moralne i - tak bardzo nie może w tym wszystkim razem wziętym odnaleźć siebie samego.

Cytując Jacka Łukasiewicza (wybitnego krytyka, autora książki pt. „pokolenie 56”), można powiedzieć, że literatura tej formacji to twórczość „szmaciarzy i bohaterów”, rozdarta między rzeczami powszednimi, peryferyjnymi i - wielkimi, literacko „dostojnymi”.

Zdaniem natomiast S. Barańczaka - literaturę tego okresu dałoby się ująć w zakresie „buntu i estetyki; buntu przeciwko socrealizmowi; estetyki zaś w tym rozumieniu, iż przywraca się godność i wartość literaturze politycznie niezaangażowanej, wolnej od ideologicznych zależności i powinności.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut