profil

„Władzy zlikwidować nie można, bo jest ona podstawą ładu w państwie, społeczeństwie, rodzinie”. Rozwiń tę myśl.

poleca 86% 102 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Nie sposób zaprzeczyć, iż władza, jako możliwość sprawowania kontroli i wpływania na działania osób lub rzeczy, jest dobrem bardzo pożądanym. Niektóre teorie głoszą nawet, iż motorem każdego ludzkiego działania jest zwierzęca żądza posiadania władzy (w najszerszym tego słowa znaczeniu). Społeczność homo sapiens, w której przyszło nam funkcjonować, jest skłócona i opętana walką o wpływy z natury rzeczy; czy zatem władzę zlikwidować można, a jeśli tak – to po co? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć.

W temacie postawiono tezę, że władza jest podstawą ładu w państwie, społeczeństwie oraz rodzinie. Moim zdaniem, założenie to jest trafne i słuszne.
Weźmy pod uwagę sytuację teoretycznie najłatwiejszą do rozważenia – likwidację wszelkich ośrodków władzy w państwie. Czy usunięcie wszystkich form kontroli nad społeczeństwem przyczyniłoby się do poprawy warunków życia ludzi? Owszem, uzyskaliby oni wtedy nieograniczoną wolność w swych poczynianiach, jednakowoż „wolność” zawsze powinna łączyć się z odpowiedzialnością. Nieograniczona wolność to samowola, anarchia oraz chaos, które prowadzą do samounicestwienia gatunku. W chwili obecnej żyjemy w państwie prawa o określonym ładzie i warunkach współżycia – przeróżnym psychopatom, mordercom czy złodziejom, którzy zapragnęliby dokonać czynu ograniczającego wolność innych, grozi określona kara ustanowiona przez przedstawicieli demokratycznie wybranych władz. Likwidacja państwa łączyłaby się z likwidacją tych zakazów, które powstrzymują ludzi przed czynieniem szeroko pojętego „zła”. W moim przekonaniu anarchia szybko doprowadziłaby albo do przejęcia władzy przez najsilniejszą grupę osób (tak, jak to było w przypadku rewolucji rosyjskiej), albo do powszechnej rzezi i niewyobrażalnego wręcz chaosu.

Można zatem wnioskować, odnosząc się do znaczenia władzy w węższym zakresie, iż jest ona własnością przyrodzoną, nierozerwalnie związaną z człowieczeństwiem. Wszelka próba jej likwidacji doprowadziłaby jedynie do zastąpienia władcy innym władcą, najczęściej gorszym.
Jednak, jak mówi przysłowie, „każdy kij ma dwa końce”. Trzeba sobie także uzmysłowić negatywne skutki silnej władzy.
Najgroźniejsza dla społeczeństwa jest tyrania, czyli rządy jednoosobowej jednostki związane z permanentnym uzależnieniem życia w państwie od osobistych zachcianek władcy. Najczęściej taki absurdalny stan rzeczy tłumaczono nadaniem władzy „z góry”. Niepodobna sprawdzić prawdziwość twierdzenia, czy władza danego monarchy została w rzeczywistości nadana od Boga; zatem jest to bardzo wygodny argument w walce o wpływy.
„Antygona” Sofoklesa ukazuje ten problem w kontekście starcia między dobrem państwa i autorytetem tyrana a przeciętnym losem szarego człowieka. Antygona, która jest siostrą zdrajcy miasta – Polinejkesa, postępuje wbrew zakazowi władcy grzebiąc zwłoki brata. Kreon (despota) wyznacza okrutną i nieludzką karę dla nieposłusznej – karę śmierci. Ostatecznie jego brutalna i nie licująca z funkcją sprawowanego przezeń urzędu decyzja doprowadza do śmierci jego syna i żony. Można powiedzieć, że zło, jakie wyrządził, wróciło do niego z podwójną siłą. Sam sens sprawnej kontroli i obserwacji władzy został przez Sofoklesa dobitnie uzmysłowiony. Aby zrozumieć tę kwestię, należy odpowiedzieć sobie na pytanie: „co stałoby się ze mną, gdybym posiadł wielką władzę?”. Odpowiedź jest jedna: „Po jakimś czasie łaknąłbym więcej”. To proste rozważanie, poparte przykładami korupcji i prywaty może doprowadzić tylko do jednego wniosku: władza jest potrzebna, lecz należy jej pilnować.
Drugim przykładem potwierdzającym potrzebę władzy, ale władzy mądrej i pozbawionej osobistych zachcianek, jest powieść Johna Ronalda Reuela Tolkiena „Władca Pierścieni”. Siły zła, zalegające w otchłaniach Mordoru, wzięły swój początek z chaosu i... anarchii. Jedyny Pierścień księcia ciemności Saurona (pożądany przez wielu) nazywany jest pierścieniem władzy(!). Ten magiczny przedmiot symbolizuje szybką i łatwą zdobycz władzy, a walka o jego posiadanie zdaje się potwierdzać teorie, iż motorem działania jest chęć zdobycia kontroli nad innymi. Naturalnie świat tolkienowski różni się od tego, w którym przyszło nam żyć, jednakowoż generalne cechy charakteru i konstrukcja psychiki ludzi Śródziemia odpowiada znanemu nam gatunkowi homo sapiens.

We „Władcy Pierścieni” aż roi się od symboliki władzy i kontroli. Największe wojny między różnymi gatunkami toczą się o... władzę; najbardziej pożądany (ale i zdradziecki) przedmiot (jak już wspominałem) to... pierścień władzy. Saruman Biały – czarodziej, który przeszedł na stronę zła, mówi: „Razem, mój władco Sauronie, będziemy rządzić tym Śródziemiem...Stary świat spłonie w ogniu przemysłu...lasy upadną...i powstanie nowy porządek..” Dawniej dobry Saruman „sprzedaje się” Sauronowi w zamian za władzę(!) Zatem jest ona w dziele Tolkiena symbolem zarówno najwyższego pożądanego dobra, uosobieniem marzeń, jak i zła oraz zdrady.

Jak we wszystkim, tak i w problemie władzy należy znaleźć „złoty środek” – likwidacja władzy byłaby ruchem bardzo niewskazanym ze względu na negatywne skutki anarchii (wspominałem wcześniej o rewolucji rosyjskiej czy o chaosie związanym z brakiem zakazów). Lecz rządy nie mogą być tylko po to, zeby być – muszą być kontrolowane, sprawdzane, w miarę regularnie wymieniane oraz rozliczane przez lud ze swych działań.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty