profil

Kogo widziałbyś na stanowisku dyrektora swojej szkoły: Don Kichote’a czy Sanczo Pansa. Uzasadnij swój wybór.

poleca 86% 102 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Miguel de Cervantes, w jednej ze swoich powieść opisuje losy dwójki zabawnych, a zarazem tak nam bliskich postaci: przemyślnego szlachcica Don Kichote’a z Manczy i jego wręcz żałosnego giermka Sanczo Pansa.

Bohaterowie kontrastują ze sobą pod każdy względem. Z jednej strony mamy do czynienia z astenikiem, który na pierwszym miejscu w swoim życiu stawia sprawy duchowe. Z drugiej zaś, ze zmysłowym nieborakiem, stawiającym ponad wszystko cielesność. Pierwszy to oczywiście Don Kichote, a drugi – Sanczo Pansa.

Przytoczmy kilka „pikantnych” szczegółów z życia chorego marzyciela – Don Kichote’a. Żył on w jednej z miejscowości, leżących w hiszpańskiej krainie, zwanej Manczą. Kiedy rozpoczyna się akcja powieści, bohater ma pięćdziesiąt lat i jest silnie zbudowanym, suchym mężczyzną, o chudym obliczu. Ponad wszystko kochał książki. Były to zazwyczaj ogromne księgi rycerskie, które zawładnęły całym jego umysłem. Wywarły one na nim chęć „naprawiania i ulepszania” świata. Bohater postanowił zostać błędnym rycerzem. Jednak bliżej było mu do Chaplina, niż do Rolanda. Zbroja bohatera prezentowała się wręcz żałośnie. Była ona spadkiem, jaki Don Kichote otrzymał po swoich pradziadach. Pokrywała ją rdza i kurz. Brakującą przyłbicę zrobił z kartonu. Postać Don Kichote’a, ubranego w tę przestarzałą zbroję w niczym nie przypominała prawdziwego rycerza, wywodzącego się ze szlacheckiej rodziny. Przypominała ona raczej nieszczęśnika, pozbawionego piątej klepki. Zaś rumak naszego „zacnego” rycerza znakomicie współgrał z jego zbroją. Była to stara szkapa, nazwana przez Don Kichote’a Rosynantem.

Bohatera można nazwać człowiekiem oczytanym. Jednak książki doprowadziły do tego, że zapomniał o „Bożym świecie”, a także zaczął zaniedbywać gospodarkę, która musiał po kawałku sprzedawać, aby uzyskać pieniądze na nowe książki.

Cervantes przedstawił bohatera jako postać bardzo zabawną, żyjącą złudzeniami. Zwykłe wiatraki, w oczach Don Kichote’a stawały się najstraszniejszymi potworami. Swoje poczynania postrzegał jako rzecz potrzebną ówczesnym ludziom. Uważał, że będąc rycerzem naprawi świat i ludzkość.

Don Kichote to postać bardzo szlachetna. Przez cały czas marzył, aby zostać prawdziwym rycerzem i nieść pomoc innym. W swojej wyobraźni wykreował ideał rycerskości, do którego zacięcie dążył w późniejszych poczynaniach.

Postać Don Kichote’a symbolizuje honorowego, etycznego człowieka, szukającego własnej tożsamości. Największą zaletą bohatera jest obojętność, z jaką odnosił się wobec opinii innych ludzi, uznających go za szaleńca, ale cóż, jak pisze Aleksander Minkowski - „czasem trzeba wzbić się ponad dachy ustalonych reguł i dać nura w to co inni nazywają szaleństwem”

Miguel de Cervantes pisze o próbach porozumienia ze światem. Don Kichote nie potrafił pogodzić się z tym, że realia świata, w którym żyje, kompletnie różnią się od tych, które chciałby, żeby królowały w stosunkach międzyludzkich. Nie może zrozumieć dlaczego świat jest tak okrutny i pełen braku akceptacji oraz tolerancji.

Według mnie dążenia Don Kichote’a wynikały po części z jego śmiesznego obłędu, a po części ze szlachetnych ideałów, oczywiście z uwzględnieniem tego, że źródłem dziwacznego obłędu najprawdopodobniej są właśnie, te mające nieść dobro ideały.

Autor powieści znacznie mniej pisze o naszym drugim bohaterze – Sanczo Pansa. Jak już wspomniałam był on giermkiem, wcześniej opisanego rycerza – Don Kichote’a. Był on otyłym mężczyzną, kochającym zwykłe i proste życie. Ów wieśniak mieszkał w sąsiedztwie Don Kichote’a i , o ile można tak nazwać biedaka, człowiekiem godnym. Jednak brakowało mu „soli we łbie”.

Sanczo Pansa, z natury materialista, z resztą jak każdy wieśniak, nie tak łatwo dał się namówić, aby zostać giermkiem i zwalczać zło. Zanim podjął ostateczną decyzję, Don Kichote musiał mu wiele obiecać, aby naiwny prostaczek miał pewność, że jego wysiłek nie pójdzie na marne.

Bohatera można porównać do dużego dziecka. Nie chciałabym się znaleźć w jego skórze. Budzi on we mnie ogromną litość i naprawdę bardzo mu współczuję. Nie wiem po co mu to było. Jednak nie ma się co dziwić, każdy wieśniak, któremu obiecałoby się przejęcie jakiejś wyspy i powierzenia mu nad nią rządów, zapewne postąpiłby tak samo.

Swoją osobą, Sanczo Pansa, nie reprezentował nic nadzwyczajnego. Był to zakuty łeb, przeliczający wszystko na pieniądze.
Kontrast między tymi dwiema postaciami można odnaleźć zarówno w wyglądzie zewnętrznym, jak i w charakterze, upodobaniach oraz w zajęciach, jakie wykonywali tuż przed wspólną wyprawą.

Ciężko jest mi wybrać którego z bohaterów fascynującej powieści Miguel’a de Cervantes widziałabym na stanowisku dyrektora mojej szkoły – Gimnazjum Nr 2 w Olsztynie. Jednak jeżeli mam wybierać między okropnym materialistą, chcącym czerpać korzyść ze wszystkiego i wszystkich a chorym marzycielem, potrzebującym psychoanalityka, to z pewnością wybieram tego drugiego, czyli Don Kichote’a.

Wiem, że człowiek, natury Sanczo Pansa, na pewno zmodernizowałby moją szkołę i wyposażyłby w nowoczesne sprzęty, ale nie ma rzeczy piękniejszej niż marzenia. Oczywiście wszystko ma swoje granice. Tak szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie siebie w kartonie na głowie, na chudej szkapie, skaczącej po wiatrakach.

Jestem realistką, więc na pewno znalazłabym „wspólny język” z Don Kichote’em. Należy pamiętać, że to tylko my, realiści, możemy zbliżać się do krawędzi marzeń, mozolnie, krok po kroku. Upadamy, podnosimy się, idziemy dalej.

Don Kichote był szaleńcem, przynajmniej za takiego uważali go najbliżsi. Jego dziwaczne pomysły w stu procentach urozmaiciłyby, ponure i szare życie uczniowskie. Więcej zabaw oraz nowe książki w bibliotekach...

Jednak obecność Don Kichote’a na stanowisku dyrektora mojego gimnazjum, niewiele zmieniłaby w sprawach udziału szkoły w akcjach charytatywnych. Społeczność szkolna Gimnazjum Nr 2 bardzo chętnie bierze udział w licznych kwestach na rzecz chorych oraz potrzebujących.

Jestem w stu procentach pewna, że postawy moralne i realia, jakie reprezentuje swoją osobą bohater powieści, nauczyłyby tolerancji nie tylko uczniów, ale także niektórych nauczycieli. Myślę również, że jego szalone pomysły znalazłyby poparcie u większości uczniów.

Don Kichote kochał książki. Jako dyrektor, w stu procentach przekonałby tych uczniów, którzy nie przepadają za czytaniem książek, do tego ile przyjemności może dać jedna książka.

Bohater jest przeciwieństwem współczesnych ludzi, w tym też dyrektorów szkół. Wierzy, że świat i ludzkość da się „naprawić”. Można go porównać do światełka na końcu tunelu, które przypomina nam, iż są rzeczy piękne oraz wskazuje nam drogę.

Według mnie postać Don Kichote’a jest jakby odpowiedzią dzisiejszej młodzieży na wszystkie wojny, przestępstwa oraz problemy dwudziestego pierwszego wieku. Dorośli w ogóle nie dostrzegają naszych pragnień, marzeń, nie liczą się z naszym zdaniem. Bohater jest iskierką nadziei, pozwala nam uwierzyć, iż marzenia się spełniają.

Nie można oczywiście pominąć faktu, że swoimi wyczynami Don Kichote narażał nie tylko swoje życie, jak innych. Nie był doskonały. To zdziwaczały, stary kawaler, chodzący swoimi drogami. Jednak jego śmieszne przygody, na pewno pozwoliłyby nie jednemu dziecku, wychowującemu się w biedzie, na chwilę zapomnieć o świecie, zachęcić je do czytania książek oraz uwierzyć w marzenia. Don Kichote był człowiekiem godnym zaufania, ale jak dla mnie za bardzo szalonym mężczyzną, który powinien pójść po rozum do głowy.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut