profil

Rozmawiałem z Rachelą, byłem uczestnikiem Wesela.

poleca 86% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Tego dnia wstałem bardzo wcześnie. Obudził mnie trzask gwałtownie otwartych drzwi. To moja mama wbiegła radośnie do sypialni z jakąś kartką w ręce. Było to zaproszenie na wesele do sąsiadów. Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ już od pewnego czasu chciałem odnowić braterskie stosunki z sąsiadami, a to był świetny ku temu początek.

Nadszedł wreszcie długo oczekiwany listopadowy wieczór. Wesele już trwało, byłem lekko spóźniony. Wbiegłem do chaty odświętnie ubrany. Goście bardzo mile mnie przywitali. Gospodarz przedstawił mnie kilku nieznanym osobom. Zabawa zaczęła się na dobre. Tańce, toasty, dyskusje, śpiewy, życzenia- postanowiłem chwilkę odsapnąć w cichym pomieszczeniu. Znalazłem takie obok sali tanecznej. Wszedłem cichutko do tego pokoju. Kiedy zamknąłem za sobą drzwi, spostrzegłem, że przy oknie stoi jakaś postać. Była to szczupła, młoda dziewczyna. Jej wzrok utkwiony był w krzewie róży, który znajdował się w ogrodzie. Wyglądała jak zadumany anioł. Zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia. Postanowiłem odezwać się do tej przepięknej istoty, by chociaż na mnie spojrzała:
- Witam piękną panienkę.-odparłem.
Czekałem na jakąś reakcję, jeden gest, czy słowo. Ale ona nawet nie drgnęła. Podszedłem bliżej i powiedziałem:
- Gdyby te róże umiały mówić, pewnie by wyszeptały, że jesteś panienko pięknym zjawiskiem, i że mogłyby patrzeć na ciebie wiekami.
Wtedy jej urzekające błękitne oczy spojrzały w moją stronę. I rzekła:
- Nie sądzę drogi panie. Myślę, że zaczęłyby śpiewać zachęcając wszystkie ptaki, by przyłączyły się do koncertu. Wszystko by wyglądało jak scena baśniowa.- w tym momencie przerwała i znów spojrzała na krzew. Widziałem, że sprawia jej to wielką radość. Zaintrygowany jej wypowiedzią postanowiłem kontynuować rozmowę:
- Droga panienko, chciałbym spytać o coś. Dlaczego stoisz tu taka samotna, wpatrzona w te róże? Przecież obok są tańce, gra muzyka, pewnie wszyscy na panienkę czekają.
- Nie, nikt tam na mnie nie czeka. Nie byłam zaproszona na wesele. Przechodziłam obok chaty i usłyszałam urzekające dźwięki skrzypiec. Poruszyły dogłębnie moją duszę i bez zastanowienia przekroczyłam próg domu. Goście przejęci zabawą nie zwrócili na mnie większej uwagi. Chciałam tylko nacieszyć się muzyką, wchłonąć ją w siebie. Jednak krzyki i śmiechy gości zakłóciły całe to „muzykalne przedstawienie” i znalazłam się tutaj.-odpowiedziała mi cichym głosem.
- I znalazła panienka natchnienie w tym oto krzewie? -zapytałem.
- Tak, zachwycił mnie, gdy tylko tu weszłam. Czyż nie jest piękny? –zwróciła się do mnie już z większą pewnością w głosie.
- Owszem, jest wyjątkowy. Widzę, że panienka ma duszę anioła- uczuciową, romantyczną i delikatną niczym muśnięcie motyla. To jest niewiarygodne, że spotkałem taką istotę na hucznym weselisku. Mógłbym tak z panienką tu stać i dyskutować o krzewie róży do końca świata.-odparłem. Spojrzałem wtedy na nią. Była nadal zamyślona, ale dojrzałem na jej twarzy lekki uśmiech. Chciałem zatrzymać wtedy czas. Nagle piękna nieznajoma chwyciła mnie delikatnie za rękę, spojrzała mi głęboko w oczy i szepnęła „Adie”.
W tym momencie obudziłem się. Siedziałem na krześle, a dookoła mnie tańczyli i śpiewali goście. Gospodyni podeszła do mnie i „wyrwała” mnie do tańca. Podskakiwaliśmy żwawo w rytm muzyki, ale tak naprawdę do moich uszu dochodziło tylko cichutkie ADIE...

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 3 minuty

Teksty kultury