profil

Czy istnieje jakieś podobieństwo w ujmowaniu tematu miłości w przytoczonych utworach literackich?

poleca 85% 452 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Miłość to najczęściej spotykany temat w literaturze, poezji, malarstwie czy sztuce. Od wieków zadziwia, szokuje, intryguje, fascynuje i przyprawia o szybsze bicie serca. Odwołania do jej motywu możemy znaleźć praktycznie w każdym nurcie literackim, a co więcej – w zdecydowanej większości dzieł kultury. Czymże jest to uczucie? Skąd pochodzi? Na czym polega jego wielkość? Te i wiele innych pytań związanych z miłością stawiają sobie poeci, pisarze, artyści i malarze. Do dnia dzisiejszego odpowiedzi na nie pozostają najgłębszą tajemnicą, gdyż nikt nie jest w stanie w pełni opisać ani odgadnąć fenomenu tej niepowtarzalnej więzi łączącej dwoje ludzi.

„Tristan i Izolda”, „Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną...” Jana Lechonia, oraz „Kochankowie” Rene Magritte’a to dzieła kultury o tematyce miłosnej. Porównując je, odnajdziemy liczne podobieństwa jak i różnice w postrzeganiu tego uczucia. Nie powinniśmy się jednak temu dziwić - mimo iż miłość dla każdego człowieka oznacza coś innego, przywodzi na myśl różne skojarzenia, wspomnienia, jest postrzegana w sposób odmienny, nadal pozostaje uczuciem jednoczącym, łączącym, dotyczącym każdego z nas, nieuniknionym, a więc wspólnym.
Rene Magritte, autor „Kochanków”, to belgijski malarz, jeden z przedstawicieli surrealizmu. Jego życie nie było ani zbyt barwne, ani też bogate w wydarzenia, które mogłyby wpłynąć inspirująco na jego twórczość. W jego obrazach dominuje treść głęboka, tajemnicza i wieloznaczna, zatracają one swą realność, wprowadzają zdziwienie i zakłopotanie obserwatora. Mimo iż poszczególne przedmioty ujęte są konwencjonalnie, zestawione są ze sobą w sposób nieprawdziwy i zmyślony, u Magritte’a świat jest rzeczywisty, występuje w nim dbałość o odwzorowanie natury. Dopiero na ten „prawdziwy” świat nałożone są treści dodatkowe, mające znaczenie metaforyczne. Dzieło „Kochankowie” powstało w drugiej połowie lat dwudziestych, jako jedno z niewielu przetrwało próbę czasu. Był to początkowy okres twórczości Magrette’a. Liczni krytycy doszukują się w nim przesadnej poetyki oraz nienajlepszego warsztatu malarskiego.

Obraz ten jest jednym z dzieł surrealizmu. Artyści nadrealizmu sztukę traktowali jako rodzaj metody poznania nieznanych dotąd człowiekowi obrazów jego duszy. Celem owego nurtu było osiągnięcie spontaniczności artystycznej poprzez wydobycie oraz przedstawienie przez artystę elementów zawartych w podświadomości psychiki człowieka, przyćmionych zazwyczaj przez rozum i powszechnie panujące normy kulturowe. Inspiracją dla sztuki były sny i stany halucynacji, baśnie i mity, a także twórczość dzieci i upośledzonych umysłowo.
Na obrazie istnieje tylko pierwszy plan, który zajmuje obejmująca i całująca się para ludzi z płóciennymi materiałami na głowach. Ich ubrania są eleganckie, dostojne, mężczyzna przedstawiony jest w czarnym garniturze i krawacie oraz białej koszuli, natomiast całości kształtu kobiecego stroju możemy się jedynie domyślać – krój oraz czerwony kolor górnej części wskazuje na odświętną, długą suknię. Uczucie ich zatem możemy postrzegać jako dostojne, wytworne, pełne dbałości i dojrzałości. Stroje świadczące o płci zaznaczają jednocześnie, że miłość przedstawiona na obrazie dotyczy uczucia łączącego kobietę i mężczyznę.

Owe postacie przedstawione są na oliwkowo-szarym tle, mogącym służyć jako kontrast dla o wiele jaśniejszych materiałów przysłaniających twarze zakochanych. Wprawia ono widza w romantyczny nastrój – szarość jako element anonimowości, ciszy i spokoju, jaki towarzyszy postaciom przedstawionym na obrazie. Być może autor poprzez umieszczenie w prawym górnym rogu, na styku żółtego sufitu i bordowej ściany jasnego gzymsu chciał podkreślić podniosłość przedstawianej sceny, nadać jej większą elegancję. Na pewno nie bez znaczenia są również trafnie dobrane kolory wnętrza, świadczące także o niebagatelności miejsca intymnego spotkania pary.
Światło rozjaśniające kochanków pochodzi ze źródła umieszczonego poza obrazem, z jego lewej strony. Nie powoduje ono powstania znaczącego kontrastu pomiędzy miejscami oświetlonymi i zacienionymi. Potęguje to romantyczny nastrój otaczający parę.
Widząc pierwszy raz obraz Magritte’a odczuwamy zaskoczenie związane z nieoczekiwanymi przez żadnego z nas zasłonami ukrywającymi twarze kochanków. Nie wiemy, co dokładnie na myśli miał malarz tworząc owe dzieło, możemy jedynie snuć wiele przypuszczeń. Ciężko jest stworzyć jednoznaczną interpretację obrazu „Kochankowie”, gdyż rozważając symbolikę materiałów odnajdujemy liczne i odmienne możliwości ich związku z postaciami przedstawionymi przez autora, miłością i innymi uczuciami oraz okolicznościami im towarzyszącymi.
Jedną z przyczyn przedstawienia kochanków ukrytych pod materiałem, może być chęć ukazania przytłaczającej wielkości miłości względem innych uczuć. Główną częścią ciała informującą innych o emocjach towarzyszących danemu wydarzeniu jest twarz. Poprzez ukrycie jej, autor być może podkreślił fakt, iż nieistotne są uczucia towarzyszące miłości – ma ona wszechmocną władzę nad człowiekiem, przez co cała reszta staje się niewidoczna. Tak postrzegając intencje malarza, odnajdujemy w owym obrazie połączenie z historią Tristana i Izoldy, gdzie miłość stawiana była ponad wszystko. Kochankowie ryzykowali życie, by pozostać razem. Uczucie to zawładnęło nimi w taki sposób, że reszta emocji nie odgrywała znaczącej roli w ich życiu. Stało się ono ślepe, jego źródłem nie było wzajemne uwielbienie kochanków, lecz magiczny napój, który poprzez omyłkowe znalezienie się w ich rękach i spożycie spowodował powstanie niepokonanej miłości:
Nieszczęśliwi, wstrzymajcie się i jeśli możecie jeszcze, zawróćcie z drogi! Ale nie, droga jest bez powrotu; już siła miłości was ciągnie i już nigdy nie zaznacie słodyczy bez boleści. To wino napojone ziołami ogarnęło was...
Potężna namiętność, która wymkneła się spod kontroli zakochanych, nie dała im szczęścia, lecz sprowadziła cierpienie, ból i rozpacz:
Zdawało się Tristanowi, że żywy krzew o ostrych cierniach i pachnących kwiatach zapuszcza korzenie w krew jego serca i silnymi więzami wiąże do pięknego ciała Izoldy jego ciało i wszystką myśli, wszystkie pragnienia.
Owe cierpienie nie dotyczyło jednie duszy, lecz również natury cielesnej:
... Tristan nie miał siły odjechać (...) charłał dręczony febrą (...) w żarze gorączki...
Ponadto nieważne były nawet cechy ukochanego – moc napoju była tak silna, że wygląd i charakter nie grały żadnej roli w narodzinach tego uczucia. Podobny motyw zaślepienia możemy znaleźć również na obrazie Magritte’a. Płótno przysłania parę, więc jedna osoba staje się w żaden sposób niewidoczna dla drugiej. W związku z tym kochankowie nie widzą wzajemnie swych cech, zalet i wad, a mimo wszystko się miłują. Łączy ich miłość ślepa, niezależna od wszystkiego, co ich otacza, jak również od nich samych.
Ludzie często zasłaniają swe twarze w chwilach wstydu, gdy czują się winni, boją się pogardy i poniżenia. Starają się ukryć samych siebie, jak i wszystko to, co związane może być z tym, czego się wstydzą. Być może w ten właśnie sposób należy patrzeć na obraz Rene Magritte’a. Gdy dokładniej przyjrzymy się materiałowi przysłaniającemu twarze kochanków, zauważymy, że nie jest on śnieżno biały, lecz zszarzały, można by rzec – pobrudzony. Nie jest to również muślin ani jedwab, lecz zwykłe, tanie płótno. Jego symbolikę możemy interpretować jako przesłonę czegoś haniebnego, czego kochankowie wstydzą się nawet względem siebie. Być może jedno z nich jest w innym związku, znajduje się w celibacie lub też miłość ich oparta jest jedynie na przyjemnościach cielesnych, jej celem jest zaspokojenie potrzeb ciała, nie duszy. Spotkanie kochanków odbywa się w miejscu zacisznym, pustym, niedostępnym dla osób trzecich, gdzie mogą skryć się przed wzrokiem osób postronnych. Jednak ich intymne zbliżenie nadal odbywa się z płachtami na głowach. Wstydzą się zatem sami siebie, wiedzą, iż czynią coś złego, mimo to pożądanie jest silniejsze. Podobne cechy miłości możemy odnaleźć pomiędzy znanymi nam już bohaterami literackimi – Tristanem i Izoldą. Łączące ich uczucie było niezgodne z jakimikolwiek normami panującymi w średniowieczu. Musieli się spotykać w miejscach znanych tylko im, ukrywać swą miłość, co bardzo często stawało się niewykonalne. Wstydzili się sami przed sobą tego, co ich spotkało, jednak uczucie było silniejsze od wstydu.

Warto zauważyć, że okrycia twarzy stają się również przeszkodą dla pocałunku, który jak wiadomo jest symbolem miłości. Istnieje więc coś, co stara się przeciwdziałać łączącemu parę uczuciu. Być może jest to wstyd, brak akceptacji otoczenia dla miłości tych dwojga. Jednak na obrazie nie ma zaakcentowanego otoczenia, scena przedstawiona jest w zacisznym pomieszczeniu. Wydaje się więc, że autor chce zwrócić uwagę czytelnika na przeszkody, jakie mogą zrodzić się wewnątrz ich związku, nie pochodzące z zewnątrz. Jedną z takich barier może być śmierć. Powszechnie przykrywa się głowy zmarłych materiałami, stąd za symbol kresu życia uznane może być nakrycie twarzy postaci przedstawionych na obrazie. Czy jednak tak ukazana śmierć potrafi skutecznie zniechęcić pożądanie? Nieustępliwość kochanków w dążeniu do szczęścia powoduje, że miłość nie przegrywa, trwa mimo tak mocnej przeszkody, jaką jest koniec życia cielesnego. Nie powoduje to jednak całkowitego triumfu tego uczucia. Materiał nadal oddziela usta kochanków, więc tak jak ujął to Jan Lechoń w swym wierszu

„Pytasz, co w moim życiu wszystkich rzeczą główną....”:
Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.

Nie zwycięża żadne z nich, żadne też nie przegrywa. Można by rzec, że istnieją w dzisiejszym świecie na równych pozycjach, każdej siła potrafi osłabić tę drugą, lecz nigdy pokonać. Podobną zależność między miłością a śmiercią możemy odnaleźć w historii Tristana i Izoldy:
... kochankowie nie mogli żyć ani umrzeć jedno bez drugiego...
Uczucie łączące tę parę ludzi przyczynia się do zakończenia ich życia, a śmierć do spełnienia ich odwiecznego marzenia:
Ale w nocy z grobu Tristana wybujał zielony i liściasty głóg o silnych gałęziach, pachnących kwiatach, który wznosząc się ponad kaplicę, zanurzył się w grobie Izoldy. Ludzie miejscowi ucięli głóg; nazajutrz odrósł na nowo, równie zielony, równie kwitnący, równie żywy i znowuż utopił się w łożu Izoldy Jasnowłosej.

Głóg symbolizuje połączenie kochanków, wreszcie, bez żadnych przeszkód mogą się wzajemnie miłować.
Materiał układając się na głowach kochanków przedstawionych na obrazie nie przylega ściśle do twarzy, dzięki czemu malarz nie przedstawił postaci w określonym wieku, pozostawił widzowi ten element do własnej interpretacji. Nasuwa się więc myśl, że miłość jest ponadczasowa, dotyczy ludzi w różnym wieku, towarzyszy każdemu z nas od momentu narodzin aż do śmierci.
Każdy artysta, malarz, pisarz, poeta czy rzeźbiarz ma pełną dowolność w ujmowaniu i interpretacji tematu, którym w danej chwili się zajmuje. Może poprzez swoje dzieło wyrażać własne przemyślenia, spostrzeżenia, i uczucia – ukazać samego siebie. Nie musi przy tym kierować się panującym poglądem na dany temat, sugerować się opiniami ludzi światłych w danej dziedzinie – ma prawo przepełniać swój utwór tym, co płynie wprost z jego serca. Często jednak artysta nie zdaje sobie sprawy z tego, że motyw którym w danej chwili się zajmuje ma w sobie pewną cechę. Decyduje ona o wnioskach wypływających po dłuższej kontemplacji rozpatrywanego tematu – bez względu na ilość poświęconej energii oraz otoczenie w jakim myślący przebywał, jego przemyślenia będą w pewnym stopniu pokrywały się ze spostrzeżeniami innych artystów, pochodzących zarówno ze współczesnej mu epoki, jak i umiejscowionych gdzie indziej w czasie. Takim właśnie tematem jest miłość. W każdym dziele odnajdujemy podobne jej postrzeganie – silna, piękna, mecząca, wymagająca wyrzeczeń, ślepa. Dotyczy ona zarówno żyjących jak i martwych, nie liczy się z innymi, a jej mocy nie jest w stanie pokonać nawet śmierć.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 10 minut

Ciekawostki ze świata