profil

List do wybranej postaci biblijnej.

drukuj
poleca 85% 319 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Drogi Kohelecie!

Na początku mojego listu chciałbym Cię serdecznie pozdrowić i jednocześnie przeprosić, że tak długo nie pisałem. Nie była to całkowicie moja wina. Wiesz jak to jest- zaczęła się szkoła, coraz mniej wolnego czasu, za to coraz więcej obowiązków. Ale w końcu znalazłem chwilę czasu, żeby do Ciebie napisać. Dawno nie rozmawialiśmy i dawno się nie widzieliśmy, dlatego jestem bardzo ciekaw, co tam u Ciebie. Sam pewnie również jesteś zaciekawiony tym, co się u mnie wydarzyło. Otóż u mnie nic nowego. Nic się nie zmienia i właściwie nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Skoro nic się nie zmienia, to wszystko jest takie same. Żadnych zmian i ta monotonia zaczyna mnie nudzić. Z drugiej jednak strony, jeśli nic się nie zmienia, to do niczego nie muszę się od nowa przyzwyczajać, niczego od nowa poznawać i od nowa akceptować. Ty zresztą szczególnie powinieneś wiedzieć o czym mówię. Tego rodzaju problemy są Ci znane z pewnością aż nazbyt dobrze. Jednakże nie o tym chciałem pisać. Pisze do Ciebie w pewnej konkretnej i bardzo mnie frapującej sprawie.
Otóż niedawno przeczytałem tekst, który mi ostatnio wysłałeś- muszę przyznać, jest bardzo interesujący. Bardzo zaciekawiła mnie cała jego treść, myśl przewodnia tej księgi, jej przesłanie. Wydaje mi się, że dzieło tak mnie urzekło, ponieważ odnoszę je poniekąd do swojego życia. Szczególnie, kwestia przeciwstawieństw, tak szeroko przedstawiona i tak obszernie opisywana w Twoim dziele. "Jest czas rodzenia i czas umierania; czas płaczu i czas śmiechu; czas wojny i czas pokoju...", jak to pisałeś. Wszystko, co dzieję się w naszym życiu, musi mieć swoje następstwo. Po nocy przychodzi dzień, po płaczu uśmiech. Czyli być może pociecha leży w tym, iż doświadczając jakiejś przykrości, zła lub cierpienia możemy przyjąć, iż natura rzeczy spowoduje nastanie w określonym czasie stanu przeciwnego - czyli pozytywnego. Z drugiej jednak strony, odwracając sytuację, musimy pamiętać, że każde szczęście, nie zależnie od tego jak długo trwa, jak wielką sprawia nam radość, kiedyś zamieni się w ból, cierpienie. Zło, według Ciebie, nie jest czymś ostatecznym, ale również dobro nie jest czymś trwałym. Jedyną trwałością jest Boża decyzja ustanowienia właśnie takiego porządku czasowego rzeczy pozytywnych i negatywnych.

Niejako drugim "wątkiem" księgi, który wywarł na mnie chyba jeszcze większy wpływ, jest wątek "Vanitas". Tak to często powtarzałeś w swym dziele: "marność nad marnościami i wszystko marność..." oraz „Nie ma nic stałego pod słońcem". To wszystko co nas otacza jest według Ciebie marnością. Mądrość czy bogactwo nie są tym, do czego człowiek powinien zmierzać. Nie zapewnią nam one pełni szczęścia, a zamiast tego mogą stać się powodem zawiści innych lub utrapieniem tego, który je posiada. Oczywiście mądrość jest ważna, na pewno ważniejsza od bogactw, ale nie może ona być celem samym w sobie. Ani praca, ani smakowanie życia we wszelkich jego przejawach - nie dają człowiekowi całkowitego zadowolenia, choć są formami kompensacji niedoskonałości ludzkiej. Tak jakby była w człowieku jakaś zasadnicza skaza, przez którą nie może on się w pełni cieszyć z niczego. Skazą tą jest świadomość przemijania. Granica między życiem a śmiercią przebiega bowiem przez środek ludzkiego serca, to ona rodzi nieustanne poczucie marności wszystkiego, czego doświadczamy. Ale jeśli tak, to tym bardziej świat i jego dobra powinny nabierać ceny. Rzeczy drogocenne są nimi przez to, że są rzadkie. Krótkość życia powinna nam mówić o jego wartości. "Marność nad marnościami" - to znaczy przecież także cenność nad cennościami i wartość nad wartościami.
Twoje słowa: "wszystko marność i tylko pogoń za wiatrem" uświadomiły mi, że życie człowieka, który nie ma celu przeistacza się w „walkę z wiatrakami”. Człowiek, według Ciebie, powinien mieć ściśle określony cel w życiu. Każdy z nas powinien obrać jakąś drogę, którą chce kroczyć, która prowadzi do jego celu. W przeciwnym razie, życie człowieka jest bez sensu. Piszesz w swoim dziele, że myślenie typu: "cokolwiek czyni mnie szczęśliwym jest dla mnie dobre", jest nie poprawne i prowadzi na manowce. Na własnej skórze poznałeś, drogi Przyjacielu, iż racjonalność chroni od chaosu poszukiwań rzeczy błahych. Praca jest źródłem szczęścia i radości, natomiast duma powinna napędzać do nowych działań, podejmowania nowych wyzwań, ciągłej walki i określa nasze miejsce w świecie. Właśnie te trzy cechy- racjonalność, praca i duma- są według Ciebie niezbędne do osiągnięcia wewnętrznego spokoju i pełnej mądrości. Szczęście natomiast, jest realizowane w każdej minucie życia, pod warunkiem kierowania się jakimiś pewnymi zasadami, a nie kaprysem i działaniem irracjonalnym- niedorzecznym. Kiedy człowiek stwierdza z mocnym westchnieniem: "po to właśnie się żyje", to potwierdza tym założenie, że życie jest celem samym w sobie.

Po przeczytaniu Twojego dzieła, inaczej patrzę na świat. Wiem, że życie jest procesem ciągłym, w którym wszystko ma swój czas: "Jest czas rodzenia i czas umierania; czas płaczu i czas śmiechu...", oraz że należy godzić się z tym, co człowieka spotyka, a ufność trzeba pokładać w Bogu. Bardzo utkwiło mi w sercu całe przesłanie Twojej księgi, którym moim zdaniem, jest ten cytat: "Boga się bój i przykazań Jego przestrzegaj". Jeszcze raz dziękuje Ci za to, że zechciałeś podzielić się ze mną swoim dziełem. Gdy w przyszłości coś napiszesz, nie krępuj się- możesz znów mi to przysłać. Będę zaszczycony- a kto wie- może Twoje kolejne dzieła w takim samym, a może nawet większym stopniu, wpłyną na mój sposób pojmowania świata. Tymczasem bywaj zdrów, drogi Przyjacielu. Pozdrawiam Cię gorąco.

Dawid


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
14.1.2009 (18:29)

mam pytanie: gdzie jest oddzielenie wstępu od rozwinięcia?

Teksty kultury