profil

Charakterystyka Marcina Borowicza.

poleca 84% 743 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Marcin Borowicz jest jednym z głównych bohaterów powieści Stanisława Żeromskiego p.t. „Syzyfowe prace”. Poznajemy go gdy ma zaledwie osiem lat i jego charakter jest tylko lekko zarysowany. Jednak, w miarę rozwoju akcji, autor ukazuje nam kolejne oblicza tej postaci.

Na początku książki chłopiec jest w drodze do szkoły w niewielkiej miejscowości Owczary. Jest on dość tęgi, ma przystrzyżone na jeża włosy, czarne oczy oraz gęste brwi. Posiada również cechy typowe dla ośmiolatka – udaje, że nie wzrusza go fakt, iż niedługo pożegna się z rodzicami, tylko po to, by zajmować się jakże mało w tym wieku pociągającą nauką. Jednak, gdy w końcu do tego dochodzi i po załatwieniu wszystkich spraw na miejscu rodzice odjeżdżają, młody bohater ujawnia swój , puszczając się w pościg za oddalającym się powozem. Cała jego odwaga ulatuje, pozostaje tylko strach, i otępiałość.

Od tego momentu zaczęło się stopniowe kształtowanie charakteru i systemu wartości Marcina. Początkowo nie był on w stanie zrozumieć żadnej lekcji w szkole – nie znał rosyjskiego w którym to języku były one wykładane. Zmobilizowało go to (mimo ogólnego przybicia i tęsknoty za rodzicami – dowodzi to jego zaradności, przynajmniej gdy jest w potrzebie) do pilniejszej nauki i już po dwóch miesiącach potrafił czytać i pisać dyktanda w tym języku. Imponowała mu również postawa nauczyciela i uczniów, którzy razem próbowali czegoś się nauczyć (cecha typowo pozytywistyczna – wiara w naukę). Nie był jednak uczniem wybitnym (szczególne problemy miał z matematyką), na dłuższą metę nudziła go ciągła nauka, tym bardziej, że opiekunowie nie pozwalali mu bawić się z wiejskimi dziećmi. Zaznacza jednak autor, iż Marcinkowi rzeczywiście zależało na wynikach w nauce. Nie jest to powiedziane wprost, jednak podczas inspekcji dyrektora Jaczmieniewa był on zaaferowany, chciał wypaść jak najlepiej. Szkoła ukształtowała więc w nim również ambicję.

Gdy zdobył już podstawową wiedzę, matka zabrała go do Klerykowa, na egzamin do klasy wstępnej gimnazjum. Borowicz był tym wyjątkowo przejęty, ze względu na ilośc kandydatów. Na szczęście, dzięki opłaconym przez rodzicielkę korepetycjom, udało mu się wypaść wystarczająco dobrze. W nowej szkole bohater wciąż tęsknił za rodzicami, co początkowo utrudniało mu edukację. Szybko jednak zaczął nauką przyćmiewać ową tęsknotę, dzięki czemu za bardzo dobry wyniki tudzież sprawowanie dostał pozwolenie na dwu dniowy wyjazd do domu. Obrazuje to dużą wrażliwość (jeszcze silniej wyraża ją bukiet polnych kwiatów, które na miejscu uzbierał i ofiarował matce) i przywiązanie do rodziców, jak również ogromny zapał chłopca w dążeniu do swych celów. Niestety, niedługo później matka Marcina umarła, przez co młodzieniec kompletnie się odmienił. Początkowo nie zdawał sobie w ogóle sprawy, z tego co się właściwie stało (na pogrzebie robił miny na pokaz i starał się wydusić z siebie jak najwięcej łez). Potem, gdy już to do niego dotarło, opuścił się w nauce, zaczął, pod namową nowych kolegów, uciekać z lekcji chóru i mszy świętych. Dopiero gdy po złapaniu na strzelaniu z broni palnej zezwolono mu na dalsze uczenie się w gimnazjum, Borowicz przestał się obijać, uznawszy, iż to dzięki wstawiennictwu zmarłej matki nie został wyrzucony.

Gdy skończył czwartą klasę, w szkole zaszły poważne zmiany głównie w kadrze nauczycielskiej, przez co rusyfikacja uczniów bardzo się wzmocniła. Zabroniono czytania polskich dzieł, natomiast wyszczególniono kółko literatury rosyjskiej. Jako że starał się być pilnym uczniem, należał do niego również i Marcin. Dowodzi to tego, że bardziej niż na własnym języku i tradycji zależało mu na nauce samej w sobie. Jednak kółko wywiera na niego spory wpływ i przesycony tą ideologią wybiera się bohater do rosyjskiego teatru. Spotyka się to z zainteresowaniem władz szkoły, ale i dezaprobatą kolegów z klasy. Marcin wydaje się jednak tego nie dostrzegać, co może być dowodem jego łatwowierności. A może po prostu szukał on swej drogi życiowej. Po śmierci matki nie wiedział, co ze sobą robić, a więc gdy miał okazję, wybrał łatwiejszą i przyjemniejszą (fizycznie) drogę. Szczególnie, że rusyfikatorzy byli bardzo przekonywujący w swych dążeniach (np. w teatrze rozdawano widzom cukierki) zbałamucenie jak największej ilości młodych Polaków.

A jednak, wszystko to na nic, gdyż pewnego dnia do szkoły trafił nowy uczeń – Bernard Zygier. Podczas lekcji polskiego deklamuje on wiersz Mickiewicza „Redutę Ordona”. Urzeczony Borowicz wspomina opowieści Nogi z którym kiedyś wybierał się na polowania i w końcu dostrzega popełniony przez siebie błąd. Niedługo później, wraz z kolegami zakłada koło młodzieży patriotycznej podczas to którego zebrań, czytają polską literaturą oraz uczą się prawdziwej historii swego kraju. Swym oddaniem nowemu przedsięwzięciu wykazał się Marcin obrzucając błotem jednego z nauczycieli, próbującego dostać się do miejsca spotkań chłopców. Dzięki temu udało mu się uratować siebie i kolegów przed zdemaskowaniem.

W końcu przyszedł czas przygotowań do egzaminów maturalnych. Podczas nauki w parku bohater poznał Annę Stogowską, uczennicę żeńskiego gimnazjum zwaną Birutą, do której zapałał ogromną miłością. Dziewczyna jednak nie była zbytnio zainteresowana awansami młodziana. Ten przychodził więc co dzień do parku, by móc chociaż przyglądać się swej ukochanej. Po egzaminach Marcin wyjechał na całe wakacje na wieś, jednak sercem i duszą był ciągle przy Annie. Przelał w to uczucie całą tę wrażliwość, dzięki której mocno kochał matkę i Polskę. Niestety, gdy wraca z wakacji okazuje się, że cała rodzina Biruty wyjechała w głąb Rosji. Marcin jest załamany, po raz kolejny utracił swój cel w życiu. W smutnym milczeniu podaje dłoń spotykającemu go koledze.

Marcin Borowicz przez całą akcję powieści stara się znaleźć coś, do czego mógłby w życiu dążyć. Wciąż również jego wybory okazują się z jakiś powodów błędne. Stąd też jego ucieczki z lekcji, potem kółko rusyfikacyjne, a wreszcie patriotyzm. Jest zagubionym chłopakiem, który nie potrafi się odnaleźć w nieistniejącym, na dobrą sprawę, kraju, pozbawionym zasad do których był przyzwyczajony od maleńkości. Autor jednak nie przedstawia dalszych losów bohatera. Być może będzie on kontynuował spotkania na „Górce” i rozwinie sobie patriotyczne idee. Możliwe też, że po prostu zdobędzie wykształcenie i będzie żył według obowiązujących zasad. Jest zwykłym człowiekiem i jak każdy, musi dokonać wyboru. Pewne jest jednak, że czymkolwiek by się nie zajął, włoży w to dużo serca, wrażliwości i zaangażowania, którymi nieraz odznaczył się we wszystkim, co robił do tej pory.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury