profil

Jak odebrać głos karabinom? - konflikty zbrojne na świecie. Działania wspólnoty międzynarodowej na rzecz pokoju.

drukuj
poleca 87% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Wojna jest przedłużeniem dyplomacji”
Gen. Karl von Clausewitz

Największe autorytety moralne, łącznie z papieżem Janem Pawłem II, twierdzą, że wojna jest złem, jest największą tragedią w dziejach ludzkości, bo przynosi śmierć, zniszczenie i nieodłącznie łączy się z tragedią ludzi, zarówno tych, którzy walczą, jak i tych, którzy stanowią tzw. ludność cywilną.
Nikt nawet nie próbuje polemizować z tą tezą. Wszyscy zgodnie uważają, że wojna jest złem, ale jednocześnie ogląd historii dowodzi, że niestety, historia ludzkości jest historią wojen. Historia konfliktów zbrojnych jest tak stara jak świat. Odkąd ludzie zaczęli się łączyć we wspólnoty plemienne, walczyli ze sobą. Bronili własnego terytorium bądź też chcieli je poszerzyć kosztem sąsiadów. Stąd też podział na wojny obronne i wojny zaborcze.

Eskalacja konfliktów zbrojnych przypada na XX wiek. Co prawda w poprzednich wiekach też toczyły się wojny, nawet bardzo długotrwałe, ale nigdy nie przyniosły one tak ogromnej liczby ofiar. Na XX wiek przypadły bowiem dwie wojny światowe, które pochłonęły życie kilkudziesięciu milionów ludzi. Już bilans I wojny światowej skłonił ludzi do weryfikacji poglądów na wojnę i poszukiwania innego niż zbrojne rozwiązywania konfliktów między narodami. 28 VI 1919 roku z inicjatywy prezydenta Stanów Zjednoczonych Wilsona została powołana Liga Narodów, organizacja międzynarodowa, której celem było zapewnienie bezpieczeństwa „zarówno narodom małym jak i dużym”. Członkowie Ligi zobowiązani byli przestrzegać integralności innych państw i redukować swe siły zbrojne. W ramach zbiorowego bezpieczeństwa mieli potępiać wszelką agresję, godzić się na arbitraże i rezygnować z tajnej dyplomacji. Efektywność działań Ligi osłabiła wydatnie odmowa ratyfikacji jej statutu przez Senat Stanów Zjednoczonych. Mimo to w latach dwudziestych odgrywała istotną rolę jako narzędzie polityki wielkich mocarstw. Jej znaczenie zaczęło gwałtownie spadać, gdy inicjatywę w Europie przejęły państwa totalitarne. Liga nie potrafiła zareagować skutecznie na działanie godzące w jej podstawowe zasady( agresja japońska w Chinach, atak włoski na Abisynię, hiszpańska wojna domowa). Państwa totalitarne opuściły lub zostały wyrzucone z Ligi, a ich zewnętrzny nacisk na mniejsze państwa był tak duży, że tłumił w zarodku wszelkie inicjatywy mające na celu obronę pokoju. Bardzo dobrze charakteryzuje tą organizacje Herbert George Wells. Wilson stał się uosobieniem tragedii ludzkiej: był tak wielki w swoich zamierzeniach i tak znikomy w swych czynach. Przedwcześnie urodzona i kaleka od urodzenia Liga Narodów, ze swa zawiłą i niepraktyczną konstytucją, z ograniczoną władzą, stała się właściwie poważną przeszkodą na drodze reorganizacji międzynarodowych stosunków. Wszelako ten powszechny entuzjazm, z jakim powitano projekt, ta gotowość wszystkich ludzi do opanowania wojny i ujarzmienia jej złowieszczych demonów, jest godna najtkliwszego wspomnienia w historii.

Liga Narodów nie była jedynym tego typu porozumieniem. W 1928 roku podpisano Pakt Brianda – Kelloga. Było to pierwsze międzynarodowe porozumienie, które wyraźnie potępiło wojnę jako sposób rozwiązywania konfliktów. W 1928 roku pakt ten podpisało 15 państw, a do 1939 roku aż 63 państwa
Jak nieskuteczne były działanie wspólnot międzynarodowych dowodzi II wojna światowa. Zmusiła ona ponownie wspólnotę międzynarodowa do zajęcia zdecydowanego stanowiska wobec zagrożenia konfliktami zbrojnymi. W czerwcu 1945 roku powołano do życia ONZ. Podstawą prawną istnienia i działania ONZ jest Karta Narodów Zjednoczonych podpisana 26 czerwca w 1945 r. w San Francisco przez 51 państw. Ta wielostronna umowa międzynarodowa ma w zamyśle pierwszeństwo przed wszystkimi innymi umowami międzynarodowymi i tworzy podstawę dla współpracy między narodami na rzecz bezpieczeństwa w świecie. Powołując ONZ chciano przede wszystkim stworzyć możliwie szerokie forum współdziałania różnych narodów w celu zapobiegania konfliktom. Idea ONZ odnosiła się zarówno do doświadczenia dwóch wojen światowych, którym społeczność międzynarodowa nie potrafiła zapobiec, jak i do negatywnych nauk wynikających z porażki Ligi Narodów. Głównym celem ONZ jest „utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa”, do czego kluczem ma być współpraca między narodami oparta na zasadzie równouprawnienia i samostanowienia narodów.

W okresie zimnej wojny, aż do rozpadu bloku sowieckiego, ONZ była organizacją, w której w otwartej debacie ścierały się stanowiska Wschodu i Zachodu. Tym samym ONZ łagodziła niekiedy spory i konflikty wywołane rywalizacją Sowietów ze światem zachodnim. Nie zmienia to faktu, że w przypadku wielu konfliktów ONZ okazała się bezradna, a jej decyzje były często konsekwentnie blokowane przez mocarstwa.
Chociaż ONZ została powołana w celu zapobiegania konfliktom zbrojnym, to praktycznie nie dysponuje siłą zdolną do przeciwstawienia się agresorom w obronie prawa międzynarodowego. ONZ pełni więc raczej rolę mediatora w różnych konfliktach, organizuje akcje humanitarne, rozjemcze i pokojowe, i tylko w wyjątkowych przypadkach zgadza się na to, by pod jej flagą przeprowadzano akcje zbrojne. Przykładem takich akcji była wojna w Korei (1950 – 1953) oraz wojna w Zatoce(1991). Podjęcie akcji zbrojnej uzależnione jest od zgody Rady Bezpieczeństwa, w której decydujący głos należy do pięciu światowych mocarstw: USA, Wielkiej Brytanii, Rosji, Chin i Francji. Każde z nich dysponuje prawem veta, co uniemożliwia użycie siły w przypadku sprzeciwu któregokolwiek z nich. To tłumaczy, dlaczego w okresie zimnej wojny i rywalizacji Związku Sowieckiego z USA niemożliwe było użycie siły przez ONZ. Z tego też powodu wojska ONZ pełniąc funkcje pokojowe, często nie były w stanie zapobiec konfliktom zbrojnym.

Do największej kompromitacji ONZ doszło w czasie tzw. jugosłowiańskiej wojny domowej. Kiedy w marcu 1991 r. Słowenia i Chorwacja a w październiku 1991 Bośnia i Hercegowina proklamowały niepodległość, występując tym samym z federacji jugosłowiańskiej, spotkały się z agresją Serbów. Mediacje EWG i Rady Europy nie doprowadziły do rozwiązania konfliktu. Wiosną 1992 roku do strefy konfliktu przybywać zaczęły jednostki ONZ z zadaniem rozdzielenia walczących stron i ochrony ludności cywilnej. To wtedy widzowie na całym świecie mogli ze zdumieniem oglądać przykutych do serbskich obiektów wojskowych jako żywe tarcze, wziętych do niewoli żołnierzy ONZ-u. To przykre, ale kres zbrodniom i ludobójstwu rozgrywającym się na oczach całej Europy i praktycznie za jej niemym przyzwoleniem, położyła dopiero interwencja wojsk NATO, z wyraźnej inicjatywy USA. Konflikt jugosłowiański ukazał z jednej strony niechęć i niezdolność Europy do użycia siły militarnej w celu rozwiązania konfliktu i zapobieżeniu ludobójstwu, a z drugiej niezdolność ONZ, a konkretnie Rady Bezpieczeństwa, do osiągnięcia porozumienia i współdziałania rywalizujących ze sobą mocarstw. Okazało się, że możliwości ONZ-u są znikome, a jej działania były tylko pozorowane i stały się wręcz wygodnym parawanem dla krwawej, narodowościowej jatki.

Konflikt jugosłowiański ukazał również, że USA tak jak w okresie zimnej wojny, tak również obecnie są jedynym mocarstwem zdolnym do szybkiej i skutecznej interwencji militarnej zdolnej zapobiegać konfliktom czy też je rozwiązywać. Najbardziej jaskrawym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest interwencja zbrojna w Iraku, do której doszło z inicjatywy USA, a wbrew większości Rady Bezpieczeństwa i takim mocarstwom jak: Chiny, Rosja, Niemcy czy Francja.

Od zakończenia wojny w Zatoce w 1991 roku, iracki reżim Saddama Husajna konsekwentnie uchylał się od współpracy z ONZ, utrudniając lub wręcz uniemożliwiając pracę ONZ-owskim inspektorom, poszukującym w Iraku broni masowej zagłady. Przełom nastąpił po 11 września 2001 roku, po terrorystycznym ataku Al-Kaidy na WTC i Pentagon. Po raz pierwszy od 1941 roku zaatakowane zostało terytorium USA i to samo ich serce: Nowy Jork i Waszyngton. Obudziło to w USA nową determinację w działaniach na rzecz zapobiegania aktom przemocy i terroru. Po dwunastu latach zwodzenia opinii międzynarodowej USA zażądały natychmiastowego wykonania przez Irak wszystkich rezolucji ONZ, jakie podjęto przez ostatnie 12 lat, w przeciwnym razie grożąc wojną. Tak stanowcze działanie, nie pozbawione dyplomatycznej nieudolności i arogancji, wywołało protesty dużej części międzynarodowej opinii publicznej. Świat wyraźnie podzielił się na zwolenników USA i jej twardej, zdecydowanej i nie wahającej się użycia siły polityki oraz zwolenników rozwiązań czysto dyplomatycznych, pokojowych, bez stosowania siły militarnej. Grono tych ostatnich stanowiło zdecydowaną większość, jednak kiedy ujawnione zostały, w wyniku szybkiego zwycięstwa państw koalicji, skala zbrodni reżimu Husajna oraz gospodarcze związki Francji, Niemiec i Rosji z tymże reżimem, pod dużym znakiem zapytania stanęła wiarygodność tych państw. Szczególnie kuriozalny przykład stanowi Rosja, która - kreując się na obrońcę praw człowieka - przy bierności opinii międzynarodowej dokonała inwazji na Czeczenię i do dnia dzisiejszego prowadzi opartą na terrorze jej okupację, dopuszczając się wobec Czeczenów aktów ludobójstwa. Wojna w Iraku zakończyła się sukcesem USA i ich sojuszników. Liczba ofiar wojny, w porównaniu z liczbą ofiar reżimu Husajna, była znikoma a właściwie żadna. Hipokryzja przeciwników interwencji osiągnęła szczyt, kiedy państwa te sprzeciwiły się zniesieniu wobec Iraku sankcji, godzących wprost w zwykłych Irakijczyków, pozbawiając ich na przykład leków, sprzętu medycznego czy żywności.

Wnioski, które wypływają z mojej pracy, nie są – niestety – optymistyczne. Przedstawione przeze mnie przykłady wyraźnie wskazują, że działania wspólnoty międzynarodowej na rzecz pokoju mają bardzo małą efektywność. Nie wynika to – rzecz jasna tylko ze złej woli, ale często z nieudolności i braku odpowiednich mechanizmów. Warto pamiętać, że działania na rzecz pokoju to nie tylko zapobieganie konfliktom zbrojnym. To także likwidowanie coraz szerszej sfery ubóstwa, której poszerzanie zawsze stwarza groźbę wybuchu nowych konfliktów. Wiemy, że wspólnota międzynarodowa podejmuje wiele akcji humanitarnych, ale również na tym polu dochodzi do wielu paradoksów. Najlepszym przykładem jest Afryka, w której pomoc humanitarna trafia najczęściej w ręce reżimowych dyktatorów, a nie ludzi naprawdę potrzebujących.
Dlatego uważam, że wspólnota międzynarodowa ma ogromną rolę do odegrania w budowaniu pokoju. Wymaga to – niestety – rezygnacji z własnych interesów. Tak długo, jak długo wszelkie lokalne konflikty będą wykorzystywane do załatwiania interesów politycznych czy też gospodarczych i budowania własnej pozycji państw, które chcą pełnić rolę mocarstwową, nie będzie możliwości trwałego i konstruktywnego budowania pokoju. W świecie, w którym wojna stanowi dla niektórych najbardziej dochodowy interes, trudno marzyć o tym, aby karabiny zamilkły.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (5) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:25)

dzieki ! super praca dostalam za to 6 i dzieki tobie bede miala 6 z wos-u dziekS

27.7.2006 (12:18)

zaje...fajna praca:D:PP naprawde mi pomogla;d:pp

27.7.2006 (12:13)

dziekuje Ci bardzo, ze napisalas to, i ze moglam z tego skorzystac!!! przesylam ci gorace buziaczki wraz z serdecznymi podziekowaniami!!! :)))