profil

„Serce ma swoje racje, których rozum nie ma." Motyw miłości.

poleca 85% 144 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Eliza Orzeszkowa

„Miłość, która nie uśpiła rozumu, jest tylko pozorem miłości" Wł. Szewczuk

Każdy z nas już przynajmniej raz w życiu, jeśli nie więcej, przekonał się o prawdziwości słów Władysława Szewczuka. Miłość to chyba najmniej racjonalne uczucie ze wszystkich, do których zdolny jest człowiek. Maślane oczy, urywany oddech, brak koncentracji, marzenia na jawie, duchowa nieobecność to typowe symptomy, które już nawet studenci medycyny umieliby bez problemu zdiagnozować. Naturalnym ludzkim odruchem jest potrzeba bliskości drugiej osoby. Poczucie, że gdzieś obok nas jest nasza „druga połówka", sprawia, że łatwiej nam iść przez życie, łatwiej omijać przeszkody rzucane pod nogi przez los. Czasem jest to uczucie, którego rozwój dodaje ludziom skrzydeł, czasem jednak to zadra w społecznej hierarchii. Miłość trudna, sprzeciwiająca się konwenansom, która nie zawsze ma szansę na akceptację. Miłość cudowna, pełna szczęśliwych i upojnych dni spędzonych tylko we dwoje. A zresztą nieważne jaka jest. Ważne, żeby była obecna w naszym codziennym życiu.

Słowa Pascala były bliskiej sporej grupie bohaterów książkowych. Chociażby w „Antygonie" Sofoklesa tytułowa bohaterka musi dokonać wyboru między dwoma racjami, z których obie są równie ważne i sprzeczne ze sobą. Z jednej strony król zakazał chować jej brata Polinejkesa po śmierci, uznając go za zdrajcę. Może też być wierna prawu boskiemu i jako kochająca siostra przeciwstawić się rozkazowi królewskiemu i pogrzebać brata. Jeśliby tego nie uczyniła, według ówczesnych wierzeń dusza zmarłego nie zazna nigdy spokoju. Jest to wciąż żywy i aktualny konflikt – zderzenie sfery uczuć i obowiązku. Wygrywa w tym przypadku serce, gdyż Antygona wybiera ryzyko i postanawia pochować brata, spotyka ją za to okrutna kara – śmierć. Można się w tym momencie zastanowić, po co wchodziła w konflikt z prawem królewskim ? Rozum nakazuje w takim przypadku, aby przestrzegać nakazy i nie ryzykować życiem. Jednak jako kochająca siostra woli postąpić inaczej i mieć czyste sumienie. Łatwo ją zrozumieć, bo przecież i teraz istnieje prawo niepisane. Kiedy umiera ktoś bliski to fakt, że urządzamy pogrzeb jest wynikiem przede wszystkim miłości do tej osoby. Można byłoby „sprawę" zostawić, nie narażać się na dodatkowe koszty, jednak jest to niezgodne z tym, co nam podpowiada serce, a ma ono w tym przypadku, według mnie, całkowitą rację.

Miłość do ojczyzny wpływa także na postępowanie ludzi, które może nas czasami zaskoczyć. Rycerz Roland z „Pieśni o Rolandzie" jest przykładem osoby bardzo patriotycznej. Walczy przez większą część swojego życia w obronie Francji. Podczas jednej z bitew z Saracenami zostaje zabity, a jego oddział ulega zniszczeniu. Ktoś może powiedzieć, że sam sobie jest winien skoro nie wezwał pomocy mając ku temu możliwości. Jednak jest to ocena pochopna i niesłuszna. Jeśli zastanowić się głębiej to przecież można dojść do wniosku, że nie postąpił tak bezpodstawnie. Dla ludzi dzisiejszych starcie z przeważającymi siłami wroga jest bez szans, jest czystym szaleństwem. Pozwala na to, aby wybito w pień jego przyjaciół, dopuszcza do przegrania bitwy i sam ginie. Poświęca jednak też swój prywatny los – we Francji czeka na niego narzeczona. Gdyby ktoś z nas znalazł się w jego sytuacji to trudno powiedzieć jak by się zachował. Właśnie serce spowodowało, że postąpił tak a nie inaczej. Walczył przecież w obronie ojczyzny, a jako wzorowy rycerz nie powinien dopuścić się splamienia honoru – rzeczy dla rycerza bardzo ważnej. W tym wypadku postąpił kontrowersyjnie, ale nie ulega wątpliwości, że wiele jego czynów wynikało z miłości do ojczyzny. Patriotyzm to nie tylko czyny wojenne, może on mieć wymiar codziennej pracy, dbania o dom, troski skąd wziąć pieniądze itp. Tak właśnie uważa Benedykt Korczyński, bohater „Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej, który zdecydowanie przeciwny jest wygodnemu życiu w Rosji. Dla Benedykta praca na ziemi polskiej jest aktem patriotyzmu równym walce zbrojnej. Zapewne wiele osób na jego miejscu postąpiłoby odwrotnie. Sam nie wiem co można zrobić w podobnej sytuacji. Rozum nakazuje wybór łatwiejszej drogi życiowej, bezproblemowej, usłanej różami, ale mimo wszystko w innym kraju. W tym przypadku serce mówi człowiekowi definitywne „Nie!". Nie można zostawić ojczyzny w sytuacji kiedy ona nas najbardziej potrzebuje. Pokusie nie oparł się brat Benedykta – Dominik, który opuścił Polskę, tracąc ideały młodości i więź z narodem. Ciężko się nie oprzeć takiej propozycji, jednak to jest możliwe, i właśnie dzięki miłości do ojczyzny. Trudno jest może niektórym zrozumieć takie postępowanie, ale ujawnia się w tym momencie ta granica o której wspominałem już wcześniej, granica między sercem a rozumem. Słuszną wydają mi się w tym momencie słowa Tadeusza Dołęgi-Mostowicza: „Miłość równa się poświęceniu i zatraceniu siebie.", które uświadamiają, że miłość może wiązać się z pewnymi wyrzeczeniami i poświęceniami.

Nie zawsze serce może powodować tak pozytywne uczucia jak przedstawiłem powyżej. W dziele Honoriusza Balzaca „Ojciec Goriot" tytułowy bohater jest przykładem obsesyjnej i nienormalnej miłości rodzicielskiej. Był bezgranicznie oddany dla swym córkom, które odwzajemniały się z kolei całkowitym wyrachowaniem i obojętnością wobec ojca. Szukał wszędzie okazji aby mógł się z nimi spotkać. Żył wyłącznie ich życiem. Swój majątek przeznaczył na to, aby mogły dobrze wyjść za mąż. Był gotów spełnić każda ich zachciankę, nawet za cenę własnych, jak największych wyrzeczeń. Opętało go jakieś anormalne uczucie ojcowskie, gdyż żyjąc w skrajnej biedzie ofiarował się cały czas zadowolić ambicje, namiętności i egoizm córek. Koniec jego życia jest taki, że umiera w samotności, oczekując na przybycie dzieci. Dopiero przed śmiercią zauważa swoje błędy ojcowskie. Opanowała go za życia obsesja, czasami zachowywał się jak niespełna rozumu. On jednak uważał, że czyni dobrze. Mógł przecież sobie powiedzieć: „Człowieku, dosyć tego, pora zająć się sobą i swoimi sprawami. Córki nie są już dziećmi i muszą nauczyć się samodzielności, a ja sam nie jestem przecież najmłodszy więc powinienem jak najlepiej wykorzystać swe dni". Jednak w jego przypadku wniosek taki nie mógł być zaakceptowany, gdyż wszystkie logiczne i rozsądne myśli zostały przyćmione przez „działalność Serca" czyli miłość, która opętała go bezpowrotnie.

Podobnie „zgubny" wpływ miłości miał miejsce w opowieści „O Królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu", gdzie pierwsza dama dzieła Ginewra, żona króla Artua, stała się obiektem uwielbienia Lancelota. Zniweczyło to jego plany znalezienia św. Graala, którego zdobyć miał nieskazitelny i najszlachetniejszy rycerz. Tymczasem dał się zwieść czarom, uwiodła go dziewczyna, którą wziął za królową, a którą nie była. Postąpił wbrew swemu honorowi rycerskiemu, złamał swój kodeks, a przyczyną tego była właśnie miłość. W tym momencie pewna kwestia wymaga wyjaśnienia. Wcześniej bowiem mówiłem, kiedy wspominałem o Rolandzie, że wybierając drogę proponowaną przez serce wybrał swój honor rycerski, natomiast teraz za honorem opowiada się rozum. Można sobie w tym momencie postawić pytanie: „Więc jak to właściwie jest ?". Prawda jest taka, że byli oni w zupełnie różnych sytuacjach, wpływ na wybór miały inne czynniki, ale w każdym z tych przypadków sensowny, rozsądny i logiczny wybór podpowiadał umysł. Serce z kolei podpowiadało inną drogę, nietypową, nie zawsze zgodną z panującymi konwenansami ale w pewien sposób wielką.

Dewiza B. Pascala przyświecała także bohaterowi powieści Bolesława Prusa „Lalka". Spóźniona miłość Wokulskiego jest uczuciem destrukcyjnym, które prowadzi do klęski bohatera. Zakochany w Izabeli, rozpieszczonej arystokratce, nie znajduje dla siebie miejsca w jej świecie. Jego ukochana nigdy nie odwzajemnia uczucia, ponieważ potrafi kochać tylko siebie, a Wokulskiego dodatkowo poniża za jego pochodzenie i zawód kupca. Serce cały czas mu podpowiada, że w końcu dojdzie do małżeństwa, niestety nie potrafi dostrzec, kim jest naprawdę jego ukochana. Kiedy prawda wychodzi na jaw, bohater nie widzi sensu dalszego życia. Dlaczego tak postąpił ? W tej sytuacji elementem napędowym działań Wokulskiego jest, wywołana przez serce, miłość. Uczucie to inspiruje jego poczynania. Odniósł błyskawiczną karierę kupca, dorobił się w Bułgarii na dostawach dla wojska – było to działanie niebezpieczne ze względu na toczącą się tam wówczas wojna. Posiadał on jednak ogromne zapasy energii i był zadziwiająco wytrwały w swym dążeniu do celu. W momencie kiedy rozczarowuje się postawą Izabeli, widząc jaka ona jest naprawdę, załamał się sens jego życia, niejako zmarnował wiele dni ciężkiej pracy. Wiele lat poświecił na to, aby móc się do niej zbliżyć i do końca mu się nie udało, bo co to za uczucie skoro nie jest odwzajemnione ? Dorobił się majątku, który miał mu umożliwić spełnienie miłości. Jednak nie udaje się, pomógł wprawdzie niektórym ludziom, ale dla niego życie było przez wiele lat zmarnowane, stracił swój sens życia, cel do którego nieustannie dążył. W takiej sytuacji następuje „złamanie serca", nie widzi dla siebie sensu dalszej egzystencji i prawdopodobnie wysadza się w powietrze w starych ruinach zamku. Mógł przecież zacząć życie od nowa, po co od razu takie drastyczne rozwiązanie ? Jednak u niego ta „rana na Sercu" była zbyt duża i potrzebowałby sporo czasu aby zagoić ją, nie wytrzymał siły własnego uczucia, które mimo iż bardzo piękne, doprowadziło do śmierci.

Specyficzne działanie pod wpływem Serca ma miejsce w powieści F.M. Dostojewskiego „Zbrodnia i kara" w przypadku Soni, której miłość do Raskolnikowa początkowo jest nieodwzajemniona, tak jak to miało miejsce również w „Lalce" . Jednak nie poddaje się ona tylko walczy, walczy z przekonaniami Rodiona, namawia go by przyznał się do winy. Później sama przyjmuje część jego cierpień na siebie, udając się z nim nawet na katorgę. Można się zastanawiać: I po co to wszystko ? Przecież jej miłość jest nieodwzajemniona. A jednak, po kilku miesiącach pobytu na Syberii udaje jej się pozyskać uczucie Rodiona, który zauważa w końcu wytrwałość i cierpliwe oddanie dziewczyny. Miłość spowodowała, że nie poddała się losowi, walczyła zarówno ze swoimi problemami jak i ukochanego, który przecież popełnił morderstwo. Kontaktowanie się z takimi ludźmi mogło być niebezpieczne. W końcu to zbrodniarz, przecież mogła zostać posądzona o pomoc mordercy. Postępuje jednak inaczej i namawia go aby przyznał się do winy, widzi jego cierpienia a jedyny sposób na sprawienie ulgi to właśnie kara. Wie, że go nie zostawi, i to jest dla niej najważniejsze. Poświęca swoje sprawy, aby tylko być razem z ukochanym. Są to rzeczy, których chłodno myśląca osoba, pozbawiona uczucia, zupełnie by nie dostrzegła. Dziwne może wydawać się postępowanie, że chce się wiązać z przestępcą. Serce i miłość zwycięży, jak się okazuje, wiele problemów.

Ciekawy sposób na życie wybrał sobie bohater „Legendy o św. Aleksym". Dom jego rodziców był zamożny, pozbawiony jednak przez długi czas potomka. Kiedy się wreszcie rodzi, zaskakuje swoim postępowaniem rodziców. Aleksy swój majątek rozdał biednym, a świeżo „upieczoną" żonę zostawił pośród obcych jej osób i odszedł. Wyruszył w stroju żebraka aby służyć Bogu. Był sprawcą cudów, które przyniosły mu sławę, ale on tej sławy nie chciał, uciekał od niej. Ostatecznie powrócił w rodzinne strony i żył długo pod schodami jako żebrak pozwalając się poniżać. Wybrał drogę, którą wskazało mu serce, ale czy był to słuszny wybór ? Owszem, można go podziwiać za to co robił. Trzeba także przyznać, że posiadał umiejętności nieprzeciętne, obce zwykłym ludziom. Wierzył w Boga, kochał go i to jemu poświęcił swoje życie. Powinien był jednak spojrzeć na sytuację bardziej perspektywicznie i z troszkę innej strony. W swoim dążeniu do Boga postąpił egoistycznie, sprawił ból rodzicom, młodej żonie, dotknął tych którzy go kochali. Mógł przecież pogodzić miłość do Boga i miłość do bliźniego. Są to rzeczy bardzo pokrewne, które w pewien sposób się łączą. Aleksy był przekonany o słuszności swojego wyboru. Jednak ta sytuacja pokazuje, że nad niektórymi sprawami lepiej jest się głębiej zastanowić, a nie postępować impulsywnie czy gwałtownie. Trudno zrozumieć jego postępowanie, prawdopodobnie kierowało nim serce, które odrzucało definitywnie sprawy podpowiadane przez umysł ludzki.

Jednak nie zawsze bohaterowie literaccy wybierają to, co podpowiada im uczucie. Ma to miejsce chociażby w „Ludziach bezdomnych" Stefana Żeromskiego. Judym skazuje się na samotne życie, odrzucając miłość kobiety, co ,jak uważał, mogło przeszkadzać jego działalności na rzecz najbiedniejszych. Dochodzi do wniosku, że jest w stanie pomóc wielu ludziom. W przeciwieństwie, do chociażby Aleksego, nie myśli tylko o sobie. Kalkuluje sprawę z wielu stron, rozważa za i przeciw i odrzuca to co jest najpiękniejsze dla człowieka czyli miłość.

Ludzi od wieków dręczą problemy, których podłożem jest konflikt pomiędzy sercem a rozumem. Wnioski idące z serca i z rozumu różnią się od siebie nierzadko w sposób znaczny. Mogą one być, a często są, inne tak jak inny jest dzień od nocy. Wystarczy popatrzeć na jakąś sprawę w różny sposób, a dzięki sercu dojrzymy rzeczy, których normalnie byśmy nie dojrzeli. A serce ma nierozłączny związek z miłością, i to miłością w szerokim tego słowa znaczeniu. Jest to sfera, którą nie sposób ogarnąć rozumem. Bardzo trafne są słowa K. Makuszyńskiego: „Pierwsze westchnienie o miłości, to ostatnie westchnienie rozumu." Serce stawia granicę, której nigdy rozum nie przekroczy. Może dobrze, że tak jest, gdyż w przeciwnym wypadku wszystko kalkulowalibyśmy w sposób chłodny, logiczny. A właśnie dzięki sercu i miłości widzimy wiele spraw w sposób „ludzki".

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 12 minuty