profil

Zobaczyć świat poprzez rodzinę. Motyw rodziny w literaturze i innych tekstach literatury.

poleca 85% 1232 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Rodzina - w ujęciu socjologicznym – jest podstawową grupą pierwotną złożoną z małżonków i dzieci oraz ogółu krewnych każdego z małżonków. Istotą rodziny są dwa rodzaje więzi społecznych: małżeńska i rodzicielska. Jest to grupa, która odgrywa szczególnie doniosłą rolę w życiu społecznym, ponieważ spełnia funkcje prokreacyjne i socjalizacyjne. Zapewnia ciągłość biologiczną społeczeństwa. Zadanie socjalizacyjne rodziny polega na przekazywaniu dzieciom dziedzictwa kulturowego szerszych grup. Ważną rolę w rodzinie sprawują rodzice, którzy to zadanie spełniają. Wielu rodziców traktuje swoje dziecko jako "kontynuację samych siebie", a więc chcą dla nich jak najlepiej, dlatego też dbają o powodzenie w szkole, a także w życiu towarzyskim, staraja się aby niczego im nie brakowało, żeby miały wszystko, o czym oni marzyli i czego nie mieli w dzieciństwie. Aby to wszystko sfinansować, trzeba więcej pracować, co wymaga poświęcenia więcej czasu, którego z kolei brakuje dla dzieci. Żeby to zrekompensować kupuje się dzieciom prezenty, dostają one wszystko, co sobie zażyczą, bez jakiegokolwiek wysiłku. W takich okolicznościach łatwo przyzwyczajają sie one do spełniania każdej ich zachcianki. Często zapominają, że to wszystko z miłości do nich, dlatego często dzieje sie tak, że po pewnym czasie zaczynają to wykorzystywać w celu zaspokojenia własnych potrzeb. Miłość do rodziców przeradza się w żądze pieniądza, w której opiekunowie są tylko źródłem gotówki. A gdy "źródło" odda całą swą zawartość nie jest już potrzebne, dlatego niektóre wychowane w takich rodzinach dzieci odwracają się od swych rodziców, gdy ci przestają spełniać ich życzenia – głównie materialne. Zapominają, kto dał im życie, dom i rodzinę, kto ich wykształcił, oraz dbał o ich bezwzględne dobro i bezpieczeństwo. Te wartości przestały mieć dla nich znaczenie juz w dzieciństwie, gdyż zastępowane były one dobrami materialnymi. Na szczęście tak tragiczny bieg wydarzeń nie jest reguła. Nie zawsze dochodzi do sytuacji, kiedy rodzice przestają być szanowani, tolerowani, a w ostateczności kochani. Pieniądze nigdy nie zastąpią dzieciom ciepła rodzinnego domu, przyjaznej atmosfery, a juz napewno nigdy nie zastąpią one miłości. To z winy zapracowanych rodziców ich dzieci zamieniają się w "materialne wampiry". Zaślepieni miłościa do swoich pociech, przytłoczeni wieloma innymi obowiązkami, przekraczają pewną granicę, podając im wszystko gotowe, tak aby nie musiały nadmiernie się wysilać lub stresować, by nie zaznały "ziarnka gorczycy". W ten sposób rozpieszczają dzieci, doprowadzając tym samym do błędnego ich pojęcia w sferze okazywania głębszych uczuć, co w rezultacie prowadzi do poważnego kryzysu rodzinnego.

Jako przykład chciałabym przedstawić króla Leara – tytułowego bohatera dramatu Williama Szekspira "Król Lear" z 1606 roku. Lear był królem Brytanii. Miał trzy córki - Gonerylę, Regonę i Kordelię, które bardzo kochał. Jako potężny władca posiadał wszystko, o czym można było pomarzyć w tamtych latach. Jednak sprawowanie władzy zabierało mu dużo czasu, poprzez ciągłe wyprawy, posiedzenia, zgromadzenia i tym podobne obowiązki należące do króla. Przez to ciężko mu było znaleźć czas dla własnych dzieci. W zamian dostawały one wszystko co tylko zapragnęły, oprócz ojcowskiego uczucia, na które brakowało czasu. Na skinięcie palcem miały wszystko – suknie, błyskotki i tym podobne drogocenności. Ojciec znosił ich wybryki i spełniał wszelkie żądania, aby załagodzić ból, spowodowany zaniedbaniem. Gdy jego "z górą osiemdziesięcioletni" wiek zaczyna utrudniać panowanie, król wpada na zaskakujący lecz zarazem bardzo ryzykowny pomysł, polegający na podzieleniu królestwa pomiędzy córki. Aby zachować właściwe proporcje nadania ziem, zwołuje on radę królewską, przed którą córki mają przedstawić deklarację zapewniającą o swej wielkiej miłości do ojca. Goneryla i Regana wygłaszają przemowy pełne pochlebstw i banalnych wyrazów szacunku, zaś najmłodsza Kordelia nie jest w stanie zamknąć swej miłości w ramy konwencjonalnego panegiryku.

Lecz czym tak naprawdę jest miłość?
Dla jednych jest to uczucie, którym pragną się dzielić z druga osobą, chcą przeżywać z nią swoje radości, i smutki.. Dla drugich natomiast miłość jest czymś, czego nie są w stanie opisać słowami. Gdy kochają, są przekonani o uczuciu i możliwości przeżycia czegoś wielkiego i niewyobrażalnego. Dzięki temu potrafią robić rzeczy o których inni nie mają pojęcia. Ponieważ każda istota ludzka jest w stanie przeżywać ten stan inaczej, mogą wystąpić nieporozumienia prowadzące do przykrych sytuacji. Lear nie był w stanie zrozumieć miłości córki, która nie mogła swego uczucia zrozumiale wyrazić. W starczym zacietrzewieniu podejrzewa niewinna córkę Kordelię o brak uczuć do jego osoby, co prowadzi do nieuzasadnionego gniewu, oraz decyzji o wydziedziczeniu najmłodszej córki, dzieląc tym samym ziemię i władzę pomiędzy jej starsze siostry. Po wyjeździe Kordelii, król przebywa kolejno na dworze Goneryli i Regany, które zdobywszy upragnioną władzę i ziemię traktują go lekceważąco i oschle. Z biegiem czasu tracą one szacunek do ojca, gdyż ten nie ma juz nic, co mogłoby zaoferować im tak jak przed laty. Nie zamierzały dłużej tolerować jego popędliwych wybryków. Lear wkrótce dostrzega swój własny błąd, tym samym zdając sobie sprawę, że słowa wyczytane przez jego dwie najstarsze córki byly poprostu interesowną intrygą. Zdał sobie również sprawę z tego jaką krzywdę wyrządził Kordelii – córce, która jako jedyna pałała do niego gorącym uczuciem. I to właśnie ona pośpieszy mu z pomocą, lecz niestety przypłaci to własnym życiem. Jest to doskonały przykład przedstawiający obraz nieprawidłowego wychowania oraz skutki jakie wywołuje zaniedbanie i braku czasu w stosunku do dzieci. Starsze córki Leara nie zostały obdarzone uczuciem bliskości i miłości w dzieciństwie, dlatego też, nie potrafiły okazać uczuć ojcu. Od najmłodszych lat miłość króla wyrażana była poprzez darowanie córkom drogich przedmiotów, do czego z czasem po prostu przywykły, traktując takie zachowanie jako właściwe. Sensem ich życia nie stało się życie u boku osób ukochanych, lecz ciągłe dążenie do władzy i bogactwa.

Taką sytuację można też zaobserwować w rodzinie jednego z bohaterów "Stowarzyszenia umarłych poetów" N. H. Kleinbaum – Neila Perry. Jego rodzice także byli pochłonięci pracą, notorycznie zaniedbując swoje obowiazki rodzicielskie. Od siebie wymagali niewiele, praktycznie nigdy nie bylo ich przy dziecku gdy ich potrzebowało, lecz mimo to czuli sie na tyle ważni aby dyktowac mu jak ma postepować i umiejętnie wybrać zawód. Nie chcieli, aby ich syn został aktorem, gdyż według niech, nie "wyżyłby" z tego. Pragnęli za wszelką cenę uchronić go przed porażkami, aby oszczędzić mu złych wrażeń. Nie potrafili dać mu wolnej ręki i możliwości podejmowania samodzielnych decyzji, a przedewszystkim niepotrzebnie chronili go przed błędami na których miałby możliwość wiele sie nauczyć. Chłopak nie miał prawa do marzeń, do życia osobistego, bo ojciec uważał że wie lepiej co bedzie dla niego słuszne. Niestety jego chęć spełnienia się w upragnionym zawodzie – aktorstwie, a także w zwykłym życiu była tak silna, jak moc zakazów i ograniczeń postawionych przez ojca. W rezultacie dochodzi do samobójstwa chłopaka.. Uważał on bowiem, że w życiu należy dążyć do szczęścia, a jeśli on nie może tego robić, jedynym rozwiązaniem dla niego jest śmierć. Państwo Perry, dopiero po utracie syna, zrozumieli swój błąd, pędząc przez życie z przekonaniem że pojęcie "mieć" jest ważniejsze niż "być". Nagle zatrzymali się by zadać sobie proste pytanie : czy warto było? Z pewnościa zrozumieli że odpowiedz brzmii "nie", lecz aby to sie stało musiał zginąć ich syn, którego można było uratować w tak łatwy sposób – wystarczyło pozwolić mu realizować marzenia.W tym wypadku tak samo jak w "Królu Learze" zaślepiona miłość rodziców, w połączeniu z zaspokojeniem własnych ambicji doprowadza do tragedii.

W podobnej do Leara sytuacji znalazł się Jan Jakub Goriot – tytułowy bohater realistycznej powieści "Ojciec Goriot" Honoriusza Balzaka.

Przed rewolucją był prostym robotnikiem handlującym mąką. Oszczędność i przedsiębiorczość pomogły mu w zakupie interesu swego pana, którego los uczynił ofiarą pierwszych rozruchów w 1789." Interes ten okazał się "strzałem w dziesiątkę", gdyż nieurodzaj doprowadził do olbrzymiego wzrostu cen zboża, dlatego szybko zarobił dużo pieniędzy. Gdy po siedmiu latach pożycia małżeńskiego, jego żona zmarła, cała jego miłość skupiła się na córkach Delfinie i Anastazji. Goriot dużo pracował, a dla córek nie miał za dużo czasu, jednak rekompensował im to, dając pieniądze i spełniając wszystkie materialne zachcianki. Ubóstwiał je i wychowywał jak księżniczki otaczając je tym co najlepsze, nie żałując im niczego. Mimo wielkiej miłości jaką je dażył, Goriot nie przekazał córkom wartości duchowych, których miejsce szybko zajęły wartości materialne. Dzięki jego fortunie "dobrze" powychodziły za mąż, tym samym dostały się do wyższych sfer, tam gdzie prostemu, niewykształconemu i niemającemu nazwiska szlacheckiego człowiekowi wstęp był wzbroniony. Na początku ojciec mieszkał z nimi, jednak z czasem się wyprowadził. Mówił, że zrobił to, aby nie przeszkadzać swoim ukochanym dzieciom. Lecz w rzeczywistości bylo niestety zupełnie inaczej. Został poprostu wyrzucony. Musiał zmienić cel swego życia, aby Delfina i Anastazja były zadowolone. Odwiedzał je po kryjomu - wchodził kuchennymi schodami, a one odwiedzały go tylko wtedy, gdy potrzebowały pieniędzy. Był przez nie upokarzany, jednak ślepo wierzył, nawet sie nie spostrzegł kiedy zaczął żyć ich życiem. Był zapatrzony do tego stopnia, że miłość przysłoniła mu okrutną prawdę którą była przesadna chciwość i fałszywe uczucie którym dażyły ojca jego własne córki. Jego ślepa, namiętna, nienaturalna wprost miłość do dzieci, jego obsesja na tym tle i bezgraniczne oddanie, doprowadziły do bankructwa materialnego, ale również emocjonalnego. Uważał że jego córeczki to ideały. Robił wszystko co chciały, lecz nie rozróżniał już dobra od zła. Utrzymywał nawet kochanków córek, wykupywał ich weksle. Pieniądze, które miały zapewnić córkom szczęście, a jemu wdzięczność, rozsiały spustoszenie moralne w sercach obu. Ojciec Goriot jest niewątpliwie postacią tragiczną, jednak największą winę za to ponosi on sam. Delfinia i Anastazja nie przyszły nawet do umierającego ojca, po tym jak on gotów był zrobić dla nich wszystko. Kordelia z "Króla Leara" nie postępowała w stosunku do ojca tak, jak jej siostry. Może dlatego, że pomimo swojego wieku była bardziej dojrzała psychicznie niż jej starsze siostry. Charakter córek Goriota i Leara, ich sposób odnoszenia się do własnego ojca jest wynikiem długotrwałego procesu wychowywania w duchu materializmu. W ich życiu brakowało prawdziwych uczuć którymi obdarzać je powinni rodzice. Lecz przez ciągły brak czasu i pracoholizm, oddalali sie oni coraz bardziej, aż dotarli do momentu z ktorego nie było drogi powrotnej. Nie znali oni już własnych dzieci, ukrywali to za wachlarzem prazentów i drogich błyskotek. Dobra te miały zastąpić im matkę i ojca - a to jest niemożliwe. Tragizm ten jest wynikiem ich własnych działań i zgubnego wpływu społeczeństwa.

Jeszcze jednym ojcem, którego chcę przedstawić, jest ojciec "syna marnotrawnego" bohatera jednej z powieści Biblijnej. Ojciec ten mial dwóch synów. Pewnego dnia, wpadł na pomysł podziału majątku pomiedzy młodszego i starszego syna. Młodszy, po otrzymaniu swojej części, przedkłada własne sprawy nad obietnicę złożoną ojcu. Nie ma zamiaru pomagać mu tak jak jego starszy brat. Trwoni on pieniądze ojca, bez jakichkolwiek hamulców. Ojciec nie musiał dzielić majątku, jednak jego ślepa ufność nie pozwoliła mu przewidzieć skutków jego decyzji. Syn marnotrawny wrócił w momencie, kiedy wydał juz wszystkie swoje pieniądze, gdyż wiedział, że w domu ich nie brakuje. Ojciec przyjął syna spowrotem, był bardzo szcześliwy że znow go widzi. Nie liczyły sie dla niego dobra materialne tylko fakt że jego syn znow był z nim. Jednak nie tylko ojcowie popełniają błędy wychowawcze wywołane ślepą miłością, zaniedbaniem i wieloma innymi aspektami.

Najlepszym przykładem jest matka Aliny i Balladyny, tytułowej bohaterki tragedii Juliusza Słowackiego "Balladyna". Po śmierci ich męża samotnie wychowywała córki. Wiedząc, że dziewczynki są pozbawione ojca, starała się, aby nic im nie zabrakło. W jej wychowywaniu zabrakło uczuć. Może dlatego, że wychowywała je samotnie i nie była w stanie okazać obu córkom tyle uczucia ile otrzymałyby od obojga rodziców. Balladyna – piękna, wiejska dziewczyna o mrocznej urodzie i silnym charakterze, jako cel w życiu postawiła sobie bogactwo i władzę. Była ich tak żądna, że dla ich zdobycia zdecydowała nie cofnąć się przed niczym. Żeby poślubić zamożnego Kirkora, porzuca wiejskiego zalotnika i zabija siostrę, z którą o niego rywalizowała. Gdy jest już panią na zamku, nie chce mieć nic wspólnego ze swoją przeszłością. Pogardliwie odtrąca dawnych sąsiadów ze wsi. Nie chce mieć z dawnym życiem nic wspólnego, więc matkę – wieśniaczkę usuwa z komnat do pokoiku na wieży. Mimo, że została przez nią wychowana, dostała od niej wszystko to, co mogła zaoferować jej matka, lecz było to widocznie za mało. Po jakimś czasie, Balladyna wygania swą rodzicielkę z zamku. Dziewczyna wychowywana jest w przeświadczeniu, że bogactwo i władza to rzecz , do której należy dążyć. Takie poglądy w połączeniu z trudnym i dominatorskim charakterem Balladyny, doprowadzają do kolejnej tragedii.

Lecz nie wszyscy odwracają się od swojej rodziny, gdy ta nie ma już nic do zaoferowania lub gdy pojawiają się problemy, które nie zawsze łatwo jest rozwiązać. Musimy pamiętać że nie łatwo jest przyznać się do własnych błędów, szczególnie przed osobami ukochanymi. Zazwyczaj ich nie dostrzegamy. Często zauważamy je dopiero gdy zdarzy się coś, co wywrze na nas duże wrazenie, jakiś silny bodziec który będzie w stanie "otworzyć nam oczy", i dostrzec jaka jest rzeczywistość. Tak jak król Lear, który orientuje się, że tkwił w błedzie, dopiero po stracie jedynej osoby która go naprawde kochała. Niestety nie miał on już szansy naprawić swojego błędu, a tak zdarza się bardzo często..może za często? Jak temu zaradzić? Nie ma na to konkretnej rady, lecz jest coś co może w jakimś stopniu zapobiedz tak przykrym wydarzeniom. Jest to rozmowa. Szczera, spokojna rozmowa, jest w stanie polepszyć sytuację, a nawet załagodzić konflikty pomiędzy dziećmi a rodzicami, mężem a żona, oraz innymi bliskimi sobie ludźmi. Należy jedynie przełamać strach, zapomnieć choć na chwile wszelkie urazy i porozmawiać. Wystarczy troche odwagi, a wszystko może ulec pozytywnej zmianie. Przecież nie mamy nic do stracenia.

Rodzice powinni zrozumieć, że dziecko należy wyposażyć w bagaż uczuć, bo niestety nikt nie zrobi tego za nich. Nikt i nic nie może dać dziecku tego, co może dać mu matka i ojciec. Decydując się na potomka, trzeba zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności, która na nas czeka praktycznie tuż po poczęciu. Dzieci również nie mogą stać bezczynnie i bagatelizować problemu, obarczając winą jedynie rodziców. Pamiętajmy że wina leży często po środku, dlatego również i one powinny dążyć do naprawienia czegoś co wspólnie zostało zniszczone. Pociechy maja jednak łatwiejsze zadanie, bowiem jako młode osoby mają większe prawo do popełniania błędów, gdyż nie zawsze jeszcze wiedzą co tak naprawdę jest dobre, a co złe. Dlatego rodzice a także społeczeństwo traktuje młodych ulgowo i z większą tolerancją niż osoby starsze, które mają ukształtowaną już psychikę oraz osobowość dzięki zdobywaniu wieloletnich doświadczeń. Niestety bywa czasem zupełnie na odwrót. Taki właśnie obraz rodziny przedstawił nam Radosław Piwowarski w swoim filmie pt. "Kochankowie mojej mamy". Głową rodziny staje się małoletni Rafał, który z miłości do swojej matki - alkoholiczki musiał w szybkim tempie dorosnąć psychicznie, by podołać problemom codzienności a także problemom ukochanej matki. Pragnie on za wszelką cenę stworzyć jej oraz sobie normalny dom, osiągnąć tak ważną dla niego stabilizację, której potrzebują dzieci w jego wieku. Matka pełna jest chęci, również stara się polepszyć byt, lecz w gruncie rzeczy nie jest do tego zdolna, bo jest zbyt słaba, by zmienić coś w swoim życiu. Z dnia na dzień pochłania ją bagno problemów, które sama stworzyła sobie, a przy okazji swojemu synowi. Sytuacja ta jest bardzo ciężka, ponieważ w domu, jedyną osobą która myśli trzeźwo jest dziecko – istota która w świecie dorosłych nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Chłopiec w tym wieku powinien prowadzić beztroskie życie, bawić się i cieszyć dzieciństwem. Rafał natomiast zmuszony został do całkowitego pominięcia tego okresu, przechodząc od razu w dorosłość.

Ostatni przypadek pokazuje nam, że nie łatwo jest tworzyć tą grupę pierwotną, złożoną z rodziców i dzieci – rodzinę. Okazuje się że jest to jedno z największych wyzwań w życiu człowieka, któremu nie każdy potrafi podołać. Dlatego też powinniśmy podziwiać ludzi, którzy zdecydowali się na założenie rodziny i sprawdzili się jako matka czy ojciec, którzy pokonywali wspólnie wszystkie przeciwności losu, aby nadal być jednością, w której człowiek czuje się najbezpieczniej. Tacy ludzie zasługują na miano ludzi wielkich, bowiem udało im się zdać najważniejszy egzamin jakim jest życie.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 15 minut

Ciekawostki ze świata