profil

Moja droga życia

poleca 93% 102 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W wieku 14 lat ciężko jest mówić o drodze życia. Są to najczęściej lata czystej zabawy i trudno powiedzieć, że droga była w tym czasie kręta lub wyboista. W tym wieku jesteśmy pod skrzydłami rodziców, którzy decydują o tym, co dla nas najlepsze. Jednak u mnie jest trochę inna sytuacja.
Co się ze mną działo przed piątym rokiem życia, teraz za bardzo nie pamiętam, jed-nak dużo mogę się dowiedzieć od mamy. Byłam dzieckiem bardzo ciekawskim i upartym, a gdy sobie coś ubzdurałam, trzymałam się tego do końca. Sprawiałam tym niekiedy pro-blemy, jednak dzięki tej wrodzonej upartości teraz mam tą tak bardzo przydatną siłę przebi-cia, dzięki której w przyszłości mam większe szanse zostać zauważona. Wracając jednak do mojej drogi życia, to w pierwszych paru latach wybierała ją mama. Posyłała mnie do żłobka, do przedszkola, abym się nauczyła przebywać z ludźmi. Nie zawsze było to mi na rękę, jed-nak w teraźniejszości owocuje to moją asertywnością.
Na początku szkoły podstawowej moja droga była wciąż prosta, usłana różami i nie sprawiająca kłopotów. Pierwszymi przeszkodami stały się konkursy, a właściwie to przygotowa-nie się do nich. Takim pierwszym moim poważnym konkursem był ogólnoszkolny konkurs z matematyki dla klas III, w którym zajęłam dziesiąte 0miejsce. Jednak ta dziesiąta lokata przysporzyła mi niemało kłopotów. Od tego czasu bez przerwy już napotykam na swojej szosie życia różne bariery lub przeszkody, które staram się przełamać. Mimo to wciąż jeszcze bywają odcinki proste, zupełnie jak z autostrady, dzięki którym mogę wypocząć i nabrać sił przed następnymi dołami, przed kałużami czy wyrwami. Moja szkolna droga nie była zawsze usła-na różami. Mam dobre wyniki w nauce i nie mam problemów z zapamiętywaniem, to jed-nak mi nie wystarcza, bo moje ambicje są dużo większe. Często dużo pracy muszę włożyć w to, aby moje zdolności były jak najbardziej widoczne, a to nie jest wcale takie proste.
Każdy uczeń ma dwie drogi. Jedną jest jego szkolna, przymusowa trasa, a drugą jego popołudniowe zajęcia. Ja jak każdy uczeń mam podobną sytuację. Moja popołudniowa droga jest bardzo nietypowa: z jednej strony nauka, język angielski, obowiązki domowe, a z drugiej rozrywka, taniec, imprezy. Te pierwsze pozwalają mi się rozwijać, kształcić i przygotowują do przyszłego życia, za to drugie pomagają zrozumieć siebie i cały otaczający mnie świat. Dzięki temu, że na mojej drodze życia pojawił się taniec, teraz wyglądam tak jak wyglądam, poru-szam się bardziej płynnie, mam lepsze możliwości synchronizacyjne. Jednak taniec to jedna wielka błotnista kałuża, przez którą jeszcze teraz brnę. Kosztuje mnie to wiele energii, jednak wiem, że w przyszłości mi się to przyda i dlatego trenuję dalej. Dzięki temu nabieram więk-szej pewności siebie i wiary we własne możliwości. Jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Można to porównać z odchudzaniem. Zrzucenie każdego kilograma jest niezwykle trudne. Doświadczy-łam tego trudu na wakacjach po szóstej klasie szkoły podstawowej. Postanowiłam schudnąć i dokonałam tego. W ciągu dwóch miesięcy pozbyłam się około trzech kilogramów, a każdy gram był dla mnie przeszkodą, którą pokonywałam i zostawiałam daleko w tyle.
Teraz mam niesamowitą satysfakcję, że dokonałam takich rzeczy w tak krótkim okre-sie czasu, jakim jest czternaście lat mojego życia. Wszystkie radości i smutki, troski i cierpie-nia, złożyły się na moją jakże jeszcze krótką drogę życia. Dzięki nim nauczyłam się, że to, co osiągnięte większym poświęceniem, sprawiające więcej problemów, teraz jest sto razy bardziej satysfakcjonujące niż te wszystkie rzeczy, które osiągnęłam nie ruszając się nawet sprzed tele-wizora. To jest po prostu coś, czego nie da się opisać słowami, a zrozumie to tylko ten, kto chociaż raz doświadczył tego na własnej skórze.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty

Ciekawostki ze świata