profil

Bóg w liryce Kochanowskiego, Sępa-Szarzyńskiego oraz Naborowskiego – próba porównania

poleca 85% 121 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W sztuce polskiej jak i również zagranicznej wiele miejsca jest poświęcone istocie Boga. Poeci snuli rozważania nad tym, czy Bóg istnieje, czy się interesuje ludźmi, czy się nimi opiekuje. Czy jest to okrutny władca, czy może czuły ale sprawiedliwy ojciec. Poeci tracili wiarę w Boga, czasami prowadzili z nim spory, a czasem dochodzili do wniosku, iż faktycznie Bóg się ludźmi interesuje i chce dla nich jak najlepiej. Jedni z Boga szydzili i ośmieszali go, natomiast inni sławili oraz wychwalali.
Niektóre epoki literackie kładą duży nacisk na poznawanie Boga, inne z kolei niemal całkowicie go pomijają. Taką epoką, która pomijała w swoich założeniach wiarę oraz istnienie Boga jest chociażby renesans. Ludzie renesansu skupiali się głównie na człowieku, na jego sprawach, jego dążeniach, Bóg niejako stawał się mniej ważny. Natomiast inaczej sprawa przedstawia się w baroku. Kontrreformacja, jaka miała miejsce w tamtych czasach w całej Europie, spowodowała, iż ludzie czuli się niepewni oraz byli pełni niepokojów religijnych. Mimo tak różnych nastrojów oraz prądów w tych dwóch epokach, możemy odnaleźć przedstawicieli tamtych czasów, którzy w swoich utworach kierują uwagę na Boga oraz wiarę w niego. W literaturze renesansu będzie to Jan Kochanowski oraz Mikołaj Sęp-Szarzyński natomiast baroku chociażby Daniel Naborowski.
Wszyscy ci artyści w swoich utworach na różny sposób próbowali przekazać czytelników swój pogląd oraz wizerunek Boga. Jan Kochanowski czyni to w pieśniach oraz trenach, Mikołaj Sep-Szarzynski w sonetach, natomiast Daniel Naborowski w napisanych przez siebie wierszach.
Szczególnie zasługuje na uwagę hymn Kochanowskiego „Czego chcesz od nas Panie...”. Utwór ten jest bezpośrednią apostrofa skierowana do Boga. W pieśni tej podmiot liryczny w imieniu wszystkich ludzi wierzących wyraża swoją wdzięczność i uwielbienie dla Boga, poeta wychwala świat przez niego stworzony, zachwyca się pięknem i ogromem wszechświata, wysławia Boga jako stwórcę i artystę. Bóg jest wszechmocny, stworzył cały świat: kosmos, rośliny, zwierzęta, ludzi. Jest istotną opiekuńczą, otacza wszystkie stworzenia troską, żywi je i chroni. Świat pod jego opieką jest uporządkowany: wszystko ma swoje miejsce oraz czas i rządzi się mądrymi prawami.

„Tyś Pan wszystkiego świata. Tyś niebo zbudował
I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował (...)
Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi,
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi”

Podobne stwierdzenia możemy odnaleźć w innych pieśniach Kochanowskiego. Nawołuje w nich do wiary w Boga, pokładaniu w nim całej ufności oraz do podporządkowania się jego woli. Kochanowski wyraża pogląd, iż skoro Bóg jest naszym Stwórcą, więc wie dokładnie jakie są nasze potrzeby i będzie je nam w pełni zaspakajał. To właśnie on zaopatrzył ludzi w rozum oraz mowę, dzięki którym ludzie górują nad innymi istotami na ziemi. Uważa, że człowiek nie musi zamartwiać się o swoja przyszłość, gdyż Bóg zawsze nam pomoże i będzie o nas pamiętał.

„Ty nie miej za stracone,
Co może być wrócone:
Siła Bóg może wywrócić w godzinie;
A kto mu kolwiek ufa, nie zaginie.”

Ponieważ Bóg jest najwyższy, może posługiwać się człowiekiem do własnych celów. Istota ludzka jest niejako marionetka w rękach swojego Stwórcy, to właśnie on kieruje poczynaniami oraz wszelkimi krokami ludzi - „człek - boże igrzysko”. Jednak mimo wszystko Bogu należy ufać, gdyż tylko w nim jest wszelka nadzieja oraz szczęście.

Niestety w pewnym momencie następuje zwrot w nastawieniu Kochanowskiego do wizerunku Boga – umiera ukochana córeczka Urszulka. W Trenach główną postacią jest bolejący, zrozpaczony ojciec, który stracił ukochane dziecko. W Trenie V podmiot liryczny patrzy na Urszulkę jak na ledwo co odrosłe od ziemi drzewko oliwne, ścięte przez skwapliwego ogrodnika, który nie potrafił odróżnić go od chwastu. Tren X uznawany jest za przełomowy. To w nim poddane jest w wątpliwość istnienie Boga. Podmiot liryczny przywołuje różne religie, aby znaleźć dziecko. Wszelkie wysiłki okazują się jednak marne. Zrozpaczony ojciec zaczyna wątpić w istnienie jakiegokolwiek bytu pośmiertnego. Prosi Urszulę, aby się ukazała i potwierdziła istnienie Boga. Ukojenie przychodzi dopiero w Trenie XIX, zwanym także "Sen". Jest to wielki monolog matki Kochanowskiego, która trzymając wnuczkę na rękach, udowadnia, że życie ludzkie to splot nieszczęść. Potwierdza prawdy wiary, tłumaczy, iż wczesna śmierć Urszulki jest wybawieniem jej od trosk doczesnych. Jest ona szczęśliwa w niebie i czeka tam na rodziców. Ostatnie słowa - "Czas - doktor każdemu", zapowiadają ulgę w cierpieniu. Kochanowski nie ma już wątpliwości w życie pozagrobowe oraz istnienie Urszuli i Boga.
Zupełnie inaczej patrzy na świat Mikołaj Sęp-Szarzyński. W jego wydanym pośmiertnie zbiorze "Rytmy albo Wiersze Polskie" ujawnia się głęboki niepokój, wręcz trwoga człowieka zdanego na łaskę i niełaskę kapryśnej Fortuny. Świat Kochanowskiego jest stworzony przez Boga dla ludzi. Natomiast Sęp-Szarzyński przedstawia swoją wizję zupełnie inaczej. Świat to walka szatana z Bogiem. Przedmiotem sporu jest człowiek, który także udziela się w walce. W sonecie „O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem” pisarz początkowo zastanawia się jak należy w życiu postępować. Wyraża pogląd, iż istota ludzka jest rozdarta miedzy chęcią doznawania cielesnych uciech a potrzeba zachowania czystości. Dochodzi jednak do wniosku, iż faktycznie cala nadzieje należy pokładać w Bogu, gdyż tylko on jest droga do zbawienia. Sam człowiek nie jest w stanie pokonać wszelkich przeciwności losu, jednak z pomocą Wszechmocnego jest to możliwe.

„Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?
Królu powszechny, prawdziwy pokoju,
Zbawienia mego jest nadzieja w Tobie!”

Z nieco innym już poglądem spotykamy się w pieśni „De profundis clamavi ad Te, Domine”, będącej parafrazą Psalmu 130. Jest to pokorna modlitwa do Boga, którego wizerunek ulega tutaj diametralnej zmianie. Bóg okazuje się być surowym i nieprzejednanym sędziom, który każe wszystkich ludzi za ich grzechy nie bacząc na te dobre postępki. Żadne szlachetne uczynki nie zdołają uchronić istoty ludzkiej przed potępieniem, nie zdołają zapewnić jej zbawienia oraz wiecznej szczęśliwości. Podmiot liryczny w tym sonecie wyraża ufność w ogromne miłosierdzie oraz niezmierną dobroć Stwórcy.

Taka jest koncepcja Boga w utworach epoki renesansu, inaczej jednak to wygląda w wierszach Daniela Naborowkiego, który jest przedstawicielem kolejnej epoki – baroku. Wiersze Naborowskiego pełne są niepokoju, zagubienia. Według poety natura ludzka sprawia, że człowiek celem swego życia czyni dążenie do zdobywania ziemskich dóbr, będących niczym innym jak tylko marnością, która w rezultacie oddala ludzi od Boga. Jednak z drogiej strony nie należy odrzucać wszystkiego co ziemskie. Człowiek w życiu może się bawić, jednak powinien pamiętać, iż jedyną stałą wartością jest Bóg. Należy więc zachować umiar i znaleźć „złoty środek”. Taki właśnie pogląd zawarł poeta w wierszu „Marność”.

„Lecz pobożnie, uczciwie,
A co czyste, właściwie.
Nad wszystko bać się Boga –
Tak fraszką śmierć i trwoga.”

Według Naborowkiego należy prowadzić pobożne, uczciwe życie, mając w pamięci, iż za grzechy jakie będziemy popełniać czeka nas kara.
Różni poeci w różny sposób ukazują w swoich utworach postać Boga. Jedni jako troskliwego ojca, inni jako surowego sędziego, doskonałego władcę czy okrutnego despotę, który niepotrzebnie zabiera bliskich. Teraz tylko od ludzi zależy kim Bóg stanie się dla nas.

Podoba się? Tak Nie