profil

Język portali psychologicznych

poleca 91% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Odnośnie języka portali psychologicznych słów kilka.

Portale z poradami psychologicznymi przyciągają ludzi zdesperowanych, albo takich, którzy wstydzą się iść do psychologa osobiście – taki wniosek wyciągnąć można na podstawie jakości porad, które znaleźć można na darmowych stronach tego typu portali. Faktem jest, że za profesjonalną poradę on-line trzeba zapłacić, i to całkiem niemało, a przecież tradycyjną poradę można dostać za darmo w odpowiednich instytucjach. Jakość udzielanych porad – przynajmniej tych darmowych – jest niemiarodajna do oczekiwanych rezultatów – tak to wygląda z zewnątrz. Kiedy padają konkretne pytania, odpowiedzi, które można znaleźć, są ogólnikowe, tendencyjne, a język, jaki panuje na takich portalach jest okraszany komunałami, trywializmami i czczymi „balsamami dla duszy”, które tak naprawdę pogłębiają dystans, zamiast go zmniejszyć – bo przecież zmniejszenie dystansu jest wyznacznikiem sukcesu w każdego rodzaju psychoterapii.
Porada on-line jest namiastką, wirtualna rzeczywistość nie pomoże rozwiązać problemu. Pomimo tego, że Internet daje dużą anonimowość i bez większego wstydu można pisać o kwestiach gwałtu, bicia przez męża czy alkoholizmu, to porady udzielane są zazwyczaj w sposób zdawkowy; terapeuci i psychologie operują zwrotami typowo „listowymi”, tzn. „witam”, „droga Anno” czy „szanowna Pani”. Takie zjawisko nie służy zmniejszeniu dystansu, osobiście idąc do psychologa, nie oczekiwałabym kultury i poprawności językowej na poziomie listu formalnego, a owocnej porady bezpośrednio skierowanej do mojej osoby.
Inaczej ma się sprawa, jeżeli chodzi o porady typu użytkownik – użytkownik. Wówczas strony z poradami pełnią rolę forum tematycznego, gdzie społeczność skupia się na swoich problemach nawzajem. Niestety, biorąc pod uwagę to, że większość ludzi nie trafia tam z poczucia misji, tudzież „udzielę mu porady z samarytańskich zapędów”, obserwuję zjawisko wzajemnego „nakręcania się”, czy wyżalania się kilku osób na ten sam temat.
Można co prawda powiedzieć, że „wspólne problemy jednoczą”, jednak nie ma to nic wspólnego z podnoszeniem na duchu, czy pomocą psychologiczną – jeżeli mówimy o kobietach, które piszą między sobą, że mąż bije je kuchennymi meblami, a nie są w stanie od niego odejść, „bo go kochają”, to dywagacje na ten temat nie pomogą żadnej z nich – może rzeczywiście dojść do jakiejś formy pocieszenia, poczucia, że nie jesteśmy sami ze swoim problemem, jednak żadne konkretne działania nie zostaną podjęte – bo przecież „Anka130” też nic nie robi i żyje - może się da?

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 2 minuty

Więcej informacji
Typ pracy