profil

Opowiadanie detektywistyczne.

drukuj
poleca 76% 737 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

W centrum Warszawy, w apartamencie na ulicy Szerokiej Wojciech Nowak przygotowywał kolację. Był on człowiekiem raczej spokojnym o pedantycznych cechach. Czekał na żonę, która jak zwykle się spóźniała.
Tymczasem Karolina Nowak szybko zapinała spodnie i naciągała na siebie koszulę w mieszkaniu Piotra Sidora. Jak mogę być tak nieodpowiedzialna?- pomyślała.
- Wszystko w porządku kochanie?- zapytał Piotr.
- Tak, tylko znowu się spóźniam – odburknęła- Gdzie są moje kluczyki!?
- Na stole w kuchni- odparł- bardzo Cię kocham i mam nadzieje, że już niedługo będziemy mogli być razem.
- Ja też mam taką nadzieję, ale nie chcę rozwodu z mojej winy, musisz poczekać.
- Godzę się na wszystko.
Karolina złapała kluczyki i wybiegła do samochodu. Mijała kolejne sklepy, biura aż dotarła do domu.
- Dlaczego znowu tak długo?- pyta mąż.
- Terminy gonią- kłamie Karolina- przez następny tydzień nie będzie lepiej.
- Zapracowujesz się najdroższa, potrzebujesz odpoczynku- Nagle zauważył jej źle zapiętą koszulę, rozmazany makijaż i rozczochrane włosy nie miał siły o nic więcej pytać.
Małgorzata Sidor wróciła do domu i radośnie przywitała męża. Była ona typową żoną bogatego mężczyzny. Jeszcze nie przekroczyła progu, a już podziękowała za pieniądze, które wydała na „piękną sukienkę, której nie mogła się oprzeć”.
Tydzień później Karolina wydzwaniała do Piotrka, nie było go agencji, w której obydwoje pracowali. Zrezygnowana opadła na fotel i włączyła telewizor. Nadawali popołudniowy dziennik, kiedy usłyszała komunikat, który podają, zamarła. Na obrzeżach miasta znaleziono zwłoki mężczyzny, był nagi nie miał przy sobie dokumentów ani telefonu, wiek szacuje się na około 35 lat, pokazali zdjęcie twarzy, a ona wybuchła spazmatycznym płaczem. Do pokoju wszedł Wojciech i z dziwnie szczęśliwym wyrazem twarzy zapytał co się stało. Nie była w stanie odpowiedzieć, ciągle płakała, w środku czuła pustkę. Co ona bez niego zrobi?- myślała. W jednym momencie poczuła jakby ktoś odebrał jej z życia wszystko, próbowała na chwilę się skupić, ale nie mogła, targały nią emocje. W końcu powiedziała mężowi, że dobry kolega z pracy został zamordowany. Wojtek przytulił ją mocno, czuła się nieswojo, miała wrażenie, że mąż coś ukrywa. Nie wierząc własnym myślom uświadomiła sobie że podejrzewa go o to zabójstwo.
Całą noc spędziła na poszukiwaniu w Internecie dobrego detektywa. Nad ranem zanotowała adres i postanowiła się tam wybrać od razu po otwarciu biura. Była późna godzina kiedy usłyszała, że jej mąż nie śpi. Nie miała odwagi spojrzeć mu w oczy, była pewna, że to on jest sprawcą teraz musiała tylko znaleźć dowody.
Biuro pana Kordiana Królikowskiego mieściło się bardzo blisko agencji, której pracownikami byli ona i Piotr. Szła ulicą i zastanawiała się nad tym jak dziwnie brzmi „Kordian Królikowski”, ale opinie w Internecie na jego temat były bez zarzutu więc postanowiła spróbować. Weszła do nowoczesnego biurowca, była pod dużym wrażeniem. Pojechała windą na trzecie piętro i zapukała do eleganckich, dębowych drzwi. Usłyszała ciche zaproszenie do środka więc nacisnęła klamkę. Spodziewała się mężczyzny w garniturze z zapracowaną sekretarką za biurkiem. Tymczasem ani garnituru ani sekretarki nie zobaczyła. Za szklanym stolikiem siedział mężczyzna. Nie był w średnim wieku jak się spodziewała, nie był ani trochę elegancki czy poważny, sprawiał wrażenie zagubionego, miał na sobie dżinsy i zwykłą bluzę, co do wieku nie była pewna, ale miał na oko trzydzieści lat. Kordian zauważył jej zmieszanie i powitał ją pytaniem.
- W czym mogę pani pomóc?
- Mam do pana bardzo delikatną sprawę- odpowiedziała niepewnie.
- Jak większość moich klientów- odparł uprzejmie.
Karolina opowiedziała detektywowi całą sytuację, poinformowała go także o podejrzeniach co do swojego męża. Kordian słuchał uważnie, kobieta wydawała mu się odrobinę zbyt sztywna i roztrzepana za razem. Słuchał uważnie jej opowiadania i miał wrażenie, że coś pominęła.
- A ten pani przyjaciel, czy on był żonaty?
- Tak- odpowiedziała.
- Czy jego żona wiedziała o waszym romansie?
- Wątpię, to typowa blondynka, a w głowie ma tylko zakupy i makijaż.
Kordian wpadł na pomysł aby wybrać się na pogrzeb i z bliska poobserwować zachowanie męża Karoliny. Chciał również zobaczyć innych jego znajomych ale to postanowił przemilczeć, ponieważ klientka była pewna co do winy swojego męża. Poinformował ją o swoim planie, ta bez wahania zgodziła się i obiecała zabrać Wojciecha na pogrzeb.
Dzień pogrzebu był pochmurny i deszczowy nie wiadomo było czy to dobrze czy lepsze byłoby słońce, sytuacja była przybijająca więc już chyba bardziej odpowiadały Karolinie deszcz i chmury. Wojtek ubrał garnitur i wyszedł do samochodu, jego żona rzuciła ostatnie spojrzenie w lustro. Piotrek uwielbiał tą sukienkę, zawsze potrafił powiedzieć dobry komplement, który podnosił na duchu, był jej drugą połówką, prawdziwą miłością, która zdarza się tylko raz w życiu. Teraz to wszystko zniknęło, otarła łzy i zeszła na dół. Zachowywała wszelkie pozory stała spokojnie kiedy grabarz spuszczał trumnę w dół, kątem oka widziała pana Królikowskiego, gdyby sama go nie wynajęła w życiu nie pomyślałaby, że to detektyw.
Kordian stał spokojnie pośród tłumu żałobników. Obserwował podejrzanego, ale nie wydawało mu się aby on był winny, widział, że kocha żonę i nawet jeśli wiedział o romansie na pewno nie zrobił nic Piotrowi. Jeszcze przed pogrzebem zgromadził jak najwięcej informacji na temat tej zbrodni. Morderca był bardzo brutalny, rozebrał piotra zadał mu ciosy okrągłym narzędziem o długości około dziesięciu centymetrów i pozostawił w lesie aby się wykrwawił. Zastanawiało go narzędzie rozglądał się dokoła i nagle w oczy rzuciły mu się czerwone szpilki pani Małgorzaty Sidor. Kobieta faktycznie wyglądała na mało inteligentną, postanowił jednak przedstawić się jako przyjaciel Piotra i porozmawiać z nią chwile. Kiedy wszyscy złożyli kondolencje podszedł do niej.
- Dzień dobry, nazywam się Karol, chodziłem z Piotrem do liceum.
- Piotruś nigdy o panu nie wspominał- spojrzała na niego podejrzliwie.
- Ostatniego dnia szkoły mieliśmy spięcie, teraz wydaje mi się to błahostką i odległą sprawą ale Piotr odbił mi dziewczynę- wytłumaczył.
- Zawsze był podatny na wdzięki kobiet.
- Co ma pani na myśli?- zapytał zaciekawiony.
- Miał romans, dowiedziałam się o tym dopiero niedawno, nawet nie zdążyliśmy sobie tego wyjaśnić.
Pogawędzili jeszcze chwilę i kobieta powiedziała że niestety musi już iść. Detektyw ciągle myślał o jej butach i o tym co powiedziała, faktycznie sprawiała wrażenie głupiej, jednak on nigdy nie kierował się pozorami. Zatrzymał ją jeszcze na chwile i zaproponował, żeby poszli na kawę, zgodziła się.
Trzy dni później w biurze pojawiła się Karolina i znów zapukała do dębowych drzwi, nie usłyszała odpowiedzi, za chwilę drzwi otworzył zupełnie odmieniony detektyw. Miał dobrze skrojoną koszulę i obcisłe dżinsy, zauważyła, że był u fryzjera i użył perfum. Zdziwiona zapytała co się stało, odpowiedział tajemniczo, że ma pewien plan. Ciągle zszokowana klientka obiecała pojawić się na następny dzień.
Kordian wsiadł do drogiego samochodu, który pożyczył od kolegi i pojechał pod Restaurację „Marzenie”, w której umówił się z Małgorzatą. Wszedł do środka i zajął stolik. Za chwilę pojawiła się pani Sidor znów w wysokich obcasach, które tak intrygowały detektywa. Zgodnie z jego planami zjedli kolację, a kobieta zaprosiła go do swojego mieszkania. Kiedy wszedł do środka od razu rzuciło mu się w oczy, że w mieszkaniu nie ma już rzeczy Piotra, nie skomentował tego, nie zapytał o nic. Małgorzata zaprosiła go do salonu i wyszła do toalety. Kordian, który przedstawił się żonie „przyjaciela” jako Karol zaczął przeszukiwać mieszkanie, wszedł do sypialni i sprawdził szafki, nic nie znalazł. Rozglądnął się po pokoju, wiedział, że ma mało czasu. Zajrzał pod łóżko zszokowany wyjął pudełko pełne zdjęć i buty. Zdjęcia przedstawiały Piotra podczas ostatnich minut życia, buty, czarne z dziesięciocentymetrowym obcasem oraz karteczka: „ Kochanie czekam na Ciebie na obrzeżach, niedaleko domu moich rodziców, mam niespodziankę. Kocham Cię – Małgosia.”. Mężczyzna nie mógł uwierzyć w to co widzi, wrócił do salonu. Wystukał sms-a: „ Mieszkanie Piotra, sprowadź policję.”. Małgorzata wróciła.
- A więc Kordianie- zaczęła.
- Skąd wiesz kim jestem?
- Może sprawiam wrażenie głupiej, ale to mi daje sporą przewagę.
- Ale…
- Nie przerywaj mi. Więc jak? Podejrzewasz mnie o zabójstwo męża? A więc tak, masz rację. Zamordowałam go, zdradzał mnie, a ja nie mogłam znieść tej świadomości- opowiadała
- Co masz zamiar teraz zrobić?- zapytał z dziwnym spokojem.
- Nie wiem, nie wiem… muszę się ciebie pozbyć, muszę to wszystko zatuszować
Biegała po pokoju szukając czegoś, wyglądała na zupełnie zwariowaną. Kordian wiedział, że policja jest już w drodze więc niczym się nie przejmował. Małgorzata usiadła i zaczęła płakać, podszedł do niej a ta zaczęła krzyczeć. Parę chwil później do mieszkania weszła Karolina w towarzystwie policji. Zabrali kobietę na posterunek, a detektyw zmęczony postanowił wrócić do domu i umówił się z klientką w swoim gabinecie na godzinę czternastą następnego dnia.
Kiedy się spotkali Karolina była zaskoczona zakończeniem sprawy i zadawała milion pytań na minutę. Przecież to jej mąż był podejrzany, jakim cudem żona Piotra dowiedziała się o ich romansie. Detektyw przeczekał jej potok słów i opowiedział o narzędziu zbrodni, butach Małgorzaty oraz tym co znalazł pod jej łóżkiem. Nagle zadzwonił telefon, odebrał. Dzwonili z policji, psychiatra rozmawiał z morderczynią stwierdzono u niej odmianę depresji, która chociaż ukrywana pogłębiała się po wszystkich wydarzeniach, postanowiono zostawić ją w zakładzie psychiatrycznym gdzie zajmą się nią specjaliści. Powtórzył rozmowę Karolinie, która wciąż nie mogła się otrząsnąć po tym co usłyszała. Pożegnali się, powiedziała jeszcze, że ma zamiar rozwieść się z mężem i wyszła. Młody detektyw opadł na fotel, do swojego notesu mógł dopisać kolejną rozwiązaną sprawę.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Formy wypowiedzi