profil

Ocalenie Ligii z punktu widzenia Winicjusza

drukuj
poleca 85% 184 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Dzisiejszego dnia razem z Neronem, jego doradcami i poddanymi, a także innymi Rzymianami zasiedliśmy na trybunałach areny. To właśnie na niej odbyły się igrzyska. Najpierw musiałem znieść okrutny widok męczonych i zabijanych chrześcijan. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść.
Po chwili oczekiwania na wystąpienie kolejnych niewinnych skazańców mających oddać swoje życie, ujrzałem Ursusa wkraczającego przez bramę prowadzącą na pole bitwy. Za nim wbiegł potężny byk z przywiązaną na grzbiecie kobietą. Zdałem sobie sprawę, że to moja ukochana!
Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Ogarnęła mnie rozpacz. Ligia była nieprzytomna, a jej ciało bezwładne. Bałem się jak nigdy dotąd. Wszelkie nadzieje na jej uratowanie pokładałem w jej opiekunie, który stał przed bykiem trzymając go za długie i mocno rogi. Ursus mierzył się z tym silnym zwierzęciem. Nie poddał się w walce. Z nerwów ściskałem dłonie w pięści tak mocno, że odczuwałem ból, który z łatwością ignorowałem, skupiając się na bitwie. Siłacz próbował wykręcić łeb byka, lecz na razie bezskutecznie.
W pewnym momencie usłyszałem cichy zgrzyt. Skierowałem wzrok na zwierzę. Leżało martwe na ziemi. Odetchnąłem z ulgą, gdy zobaczyłem Ligię w objęciach wybawcy. Bez wahania zeskoczyłem z trybun na pole bitwy i przejąłem w ramiona żonę. Z obawą czekałem na wyrok Nerona. Większość wstawiła się za mną i już po chwili kciuk cezara uniósł się ku górze.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Formy wypowiedzi