profil

Zachowanie neutralne zawsze pomaga ciemiężcy, nigdy ofierze

poleca 91% 103 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Ludobójstwa i zbrodnie na ludzkości miały miejsce w historii i niestety zdarzają się współcześnie. Dlatego bardzo ważne jest podtrzymywanie pamięci o tych wydarzeniach. Laureat pokojowej nagrody Nobla, Elie Weisel, powiedział takie słowa: „Zachowanie neutralne pomaga ciemiężcy, nigdy ofierze. Cisza zachęca dręczyciela, nigdy dręczonego”. Dlatego też nie możemy milczeć, widząc cierpienia drugiego człowieka i tą tezę postaram się uzasadnić w mojej rozprawce.

Jest kwiecień 1994 roku. Właśnie w Rwandzie wybuchła wojna między plemionami Hutu i Tutsi. Jednakże ONZ, organizacja, która ma za zadanie zapewnić pokój na świecie, biernie przygląda się temu konfliktowi. Trzy tysiące żołnierzy ONZ-tu stacjonujących w tym kraju ogarniętym wojną otrzymało nakaz niepodejmowania żadnych działań interwencyjnych na szerszą skalę. Najważniejsze państwa, mające wpływ na decyzję tej organizacji, zgodnie twierdziły, że jest to „sprawa wewnętrzna” Rwandy. Ówczesny prezydent USA Bill Clinton zabronił nawet swoim urzędnikom używania słowa „ludobójstwo” dla określania wydarzeń mających tam miejsce, zaś Belgowie i Brytyjczycy, którzy sprzedawali broń bojówkom Hutu, twierdzili, że nic nie wiedzieli o planach eksterminacji. Tymczasem Hutu, którym sprzyjała cisza i brak sprzeciwu od innych państw, mordowali i mordowali. O wydarzeniach dziejących się w tym afrykańskim kraju dokładniej możemy się dowiedzieć z książki Jeana Hatzfelda pt. "Strategia antylop"/ W jednym z fragmentów opisywał on tragedię mieszkańców powiatu Nyamata. Z 6 000 ludzi przeżyła zaledwie dwudziestka. Codziennie, przez pięć tygodni musieli uciekać i kryć się po lasach przed napastnikami. Przetrwali tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani, najsłabsi zaś, kobiety, starcy i dzieci, ginęli ścinani maczetą lub uderzani pałkami. W szczytowym momencie ludobójstwa ONZ wycofało większość swoich żołnierzy. W kraju pogrążonym w chaosie pozostaje ich zaledwie 270. Mogą używać broni tylko w obronie własnej. Już niebawem okaże się, że życie straciło milion członków plemienia Tutsi. Gdy sytuacja się uspokoi, przywódcy państw zaczną składać kondolencje i przepraszać za brak interwencji. Będą twierdzili, że "nie mieli pojęcia o skali tej zbrodni". To jednak nie przywróci życia ofiarom, ani nie zdejmie ciężkiego brzemienia straszliwych wspomnień.

Kolejnym przykładem mogą być wydarzenia dziejące się podczas II Wojny Światowej. 1 września 1939 r. Polska została zaatakowana przez Hitlera. To posunięcie zostało przewidziane przez polskich wojskowych i dlatego już wcześniej zawarto traktaty sojusznicze z Francją i Anglią. Jednak te kraje na wieść o wybuchu wojny nie podjęły żadnych działań militarnych. Brak działań ze strony sojuszników pomagał atakującym - Polacy, ze swoją niewielką i nienowoczesną armią, z dnia na dzień tracili nadzieję na zwycięstwo, zaś Niemcy w szybkim tempie zajmowali coraz większe obszary naszego kraju. Nastał czas okupacji. Polacy nie stracili ducha walki i 1 sierpnia 1944r. wybuchło Powstanie Warszawskie. Kilkaset tysięcy mieszkańców stolicy poświęciło życie, aby walczyć zbrojnie z okupantem, aby nie poddać się najeźdźcy. Jednakże ewentualne zwycięstwo Polaków krzyżowałoby plany Stalina, który zamierzał włączyć polskie ziemie do swojego państwa. Alianci, którzy chcieli utrzymać dobre stosunki z ZSRR, nie udzielali zbyt dużej pomocy powstańcom. Zrzuty broni i amunicji były zbyt rzadkie. I po raz kolejny pozbawieni oczekiwanej pomocy Polacy musieli ulec niemieckim wojskom. Po 63 dniach bohaterskiej walki Warszawa skapitulowała.

W dzisiejszych czasach również jesteśmy świadkami prześladowań, choć wcale tego nie zauważamy. Chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną. Według statystyk 170 tysięcy chrześcijan ginie rocznie za wiarę, co oznacza, że co 3 minuty ktoś jest zabijany za Chrystusa. W Korei Północnej praktykowanie wiary jest powodem do skazania na wieloletnie więzienie, a w krajach, gdzie panuje islam i buddyzm, często zdarzają się napady na chrześcijan. Dla przykładu w Somalii powstała organizacja Al-Shabaab, która za cel postawiła sobie oczyszczenie kraju z wpływów chrześcijańskich. Od początku 2009 roku zamordowali oni 29 wyznawców Chrystusa, zabierane są im także majątki. Natomiast w Północnym Sudanie za odejście od islamu grozi śmierć. W Myanmar władze w ramach jednowyznaniowego państwa zmuszają chrześcijan do konwersji na buddyzm, zaś wobec nieposłusznych wykorzystywane jest wojsko. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Co ciekawe, również w europejskich państwach chrześcijanie mają utrudnione życie. Katolickie ośrodki adopcyjne w Anglii zostają zamknięte, gdyż nie chciały przekazywać dzieci parom homoseksualnym. Ludzie noszący krzyżyk na piersiach mogą liczyć się nawet z utratą pracy. Unia Europejska zaś wydała kalendarz na 2011 rok, w nakładzie 2,5 mln egzemplarzy, gdzie zamieszczono wszystkie święta innych religii, a "zapomniano" o Wielkanocy czy Bożym Narodzeniu. Europa wypiera się swoich korzeni, a jak mówi przysłowie: "Drzewo pozbawione korzeni usycha". Jednakże o tym wszystkim mówi się w mediach niewiele i dlatego ludzie nie mają pojęcia o rzeczywistości.

Reasumując, brak działania i cisza sprzyja zawsze napastnikowi. Tak było podczas II Wojny Światowej, tak było w Rwandzie i tak jest teraz. Dlatego też nie możemy być obojętni, musimy działać, musimy zwracać uwagę na to, co dzieje w otaczającym nas świecie, bo tylko tak pomożemy ofiarom.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty

Formy wypowiedzi