profil

Borys Godunow – Modest Musorgski, Opera Wrocławska

poleca 83% 924 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Borys Godunow – Modest Musorgski
8 maja 2011r, Opera Wrocławska

W ówczesną niedziele miałam okazje uczestniczyć w operze Modesta Musorgskiego „Borys Godunow” w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego i pod batutą Ewy Michnik. Zacznę od tego, dlaczego postanowiłam się wybrać akurat na to wydarzenie. Otóż, jestem małą wielbicielką Rosji, w tym samym czasie brałam udział w dolnośląskim konkursie „ Białe Noce”, toteż chciałam dogłębnie poznać rosyjską kulturę. Wcześniej myślałam o tym aby ujrzeć jakiś balet Czajkowskiego, jednakże gdy zorientowałam się, że muzyka jest puszczana z płyty uznałam, że to się mija z celem. Tak wiec pozostał „Borys Godunow”. Nie wiem czy jest Panu znana ta sztuka (sądzę, że jak najbardziej) jednakże, czuje się w obowiązku chociaż nieco przybliżyć fabułę. Tak wiec cała akcja toczy się na początku Xvi wieku. Tytułowy Borys Godunow, był doradcą Ivana IV Groźnego. Car zmarł przekazując władzę najstarszemu synowi - Fiordowi. On jednak zmarł bezpotomnie, i duma bojarska stanęła przed problemem wybrania cara, postanowiono jednak ze zastanie nim właśnie Borys Godunow. Był on dobrym władcą, choć pogoda mu nie dopomogła i w kraju zaczyna panować głód. Ludność jest rozdrażniona. Również boryka się z ciążącej na nim opinii mordercy młodego carewicza, młodszego brata Fiodra- Dymitra. Oliwy do ognia dodaje zbiegły mnich Griszka Otrepiew, który zbiegłszy na Litwę, przekonywa wszystkich, iż do on jest właśnie zamordowanym Dymitrem. W tym momencie chciałabym podkreślić, iż pomimo tego, że pierwszy raz byłam na prawdziwej operze, to konkretnie to dzieło wydaje mi się dość trudne. Jest mnóstwo wątków (nie zawsze jednak dokończonych), a także postaci występującymi pod konkretnymi nazwiskami, jednak przeciętnemu widzowi nie wiele dające. Naprawdę łatwo było się w tym pogubić pomimo tego, ze czytałam „Historię Rosji” Bazylowa. Jednakże wracając do wrażeń odebranych podczas sztuki, byłam autentycznie zachwycona barytonem Borysa, Janusza Monarchy. Przed przyjściem do opery nie sadziłam, ze „nasi” wrocławscy śpiewacy, mogą tak wspaniale wymodulować głos. Nie spodziewałam się tak wiele, i niezmiernie się cieszę, z miałam przyjemność się przekonać, że Wrocław jest kuźnią talentów. Zachwyciła mnie również Maryna Mniszchówna w akcie polskim. Byłam pod szczególnym wrażeniem scenografii i choreografii, szczególnie w scenie polskiego polonez. Fantastyczne widowisko. Przyznam się, że momentami nudziłam się i wierciłam nie miłosiernie, z utęsknieniem czekając na zmianę dekoracji. Co do orkiestry, nie mam wyrobionego zdania, moim zdaniem nic szczególnego. Jednak to co najbardziej mnie urzekło były chóry, kiedy śpiewały, a ich głos zgodnie rozbrzmiewał. Gdy na nie patrzyłam zdawałam sobie sprawy ile wysiłku i pracy wymaga zorganizowanie takiego widowiska, ile to prób, i ile czasu musieli na to poświecić i pieniędzy zainwestować. Cieszę się, ze to zrobili bo jestem pewna ze niejednokrotnie z chęcią wybiorę się do opery.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 2 minuty

Więcej informacji