profil

Ludzkie postawy wobec cierpienia

poleca 85% 382 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Cierpienie? Według słownika PWN jest to „przeżywanie bólu fizycznego lub moralnego”. Świat został już tak urządzony, że obok radości w życiu człowieka nieodłączną jego częścią jest właśnie cierpienie. Od zarania dziejów towarzyszy ono ludzkości w poezji, muzyce i literaturze. W mojej pracy postaram się przybliżyć ten stan naszego ducha i ciała na podstawie wybranych bohaterów starożytnych mitów i postaci bliblijnych i współczesnej poezji.

Archetypem, czyli pierwowzorem, człowieka cierpiącego jest biblijny Hiob: „...mąż doskonały, szczery, bojący się Boga, odstępujący od zła”, (ks. Hioba I) zamożny, otoczony liczną rodziną. Nagle jego życie staje się pełnym obrazem cierpienia, które może człowieka spotkać. Bóg chcąc pokazać przed szatanem swoja wielkość i poddaństwo człowieka, zesłał na Hioba trąd, utratę najbliższych i majątku. Cierpienie Hioba, to cierpienie w imię Boga. Jednakże nie wyparł się on Boga, zachował swoją godność. Jego udręka była jednocześnie tajemnicą i próbą, z której wyszedł zwycięsko.

Dla chrześcijan najważniejszym męczennikiem jest Jezus Chrystus, Syn Boży. Podobnie jak Hiob cierpiał on w imię miłości do Boga, lecz umarł na krzyżu również za nas, ludzi. Zatem Odkupiciel ukazuje nam drugą postać cierpienia, cierpienia za ludzkość, w imię wiary w Boga

Mitologiczną postacią męki za ludzkość jest również Prometeusz. Ten tytan „ulepił człowieka z gliny pomieszanej ze łzami. Duszę zaś dał mu z ognia niebieskiego, którego parę iskier ukradł z rydwanu słońca”. Właśnie za to został ukarany przez Zeusa, dożywotnim przykuciem do skał Kaukazu, gdzie, „...co dzień zgłodniały orzeł zlatywał, by mu wyjadać wątrobę, która wciąż odrastała.”. Prometeusz cierpiał, więc za grzechy, które popełnił dla ludzi, z miłości do nich.

Tym, który cierpieniem przypłacił swoje grzechy był Syzyf, król Koryntu. Za życia ulubieniec Zeusa, często bywał zapraszany na uczty olimpijskie. Miał on jedną wadę: lubił plotki. Ilekroć wracał z Olimpu, zawsze coś niecoś powiedział o tym co się tam mówiło. Bogowie puszczali to płazem, gdyż było to sprawy dość błahe. Raz jednak Syzyf zdradził przed ludźmi sekret Dzeusa. Ten wysłał, więc bożka śmierci - Tanatosa, aby uśmiercił on plotkarza. Syzyf zakuł go w kajdany i wysłał do lochów. Ludzie przestali umierać. Hades poszedł ze skargą do gromowładnego. Rozgniewany Zeus wysłał kolejnego bożka – Aresa by uwolnił bożka. Pierwszy zginął Syzyf. Lecz jego istnienie nie zakończyło się tak od razu. Sprytny Syzyf na łożu śmierci powiedział żonie, aby nie chowała jego ciała po jego śmierci, ponieważ dusza, której ciała nie pogrzebano, nie mogła dojść do państwa cieniów. Włóczył się nad brzegami Styksu jęcząc i narzekając, co ostatecznie doprowadziło go do rozmowy z Plutonem. „Z głośnym płaczem opowiadał Syzyf, że ma niegodziwą żonę, która jego trupa wyrzuciła na śmietnik i nie chce mu sprawić pogrzebu. Pluton pozwolił mu, aby wyszedł na powierzchnię i ukarał swoją małżonkę. Syzyf wyszedł, lecz nie zamierzał wracać do Hadesu. Żył bardzo długo, lecz na koniec przypomniano sobie w piekle o sprytnym uciekinierze. Znienacka zaskoczył go Tanatos, uciął mu kosmyk włosów i duszę zabrał do podziemi. Tam wymierzono mu surową karę: miał wynieść wielki kamień bardzo wysoką i stromą górę. Syzyf spróbował, lecz na samym końcu kamień wyślizgnął mu się z rąk, za drugim, trzecim razem następowało to samo. Być może, że podanie o „pracy Syzyfowej” powstało stąd, że w odległej starożytności zbiegłych zbrodniarzy i niewolników przywiązywano do ciężkiego kamienia lub belki, którą zawsze musieli wlec za sobą...

Cogito to imię wyimaginowanego bohatera poezji Zbigniewa Herberta. Samo imię „Cogito” nawiązuje już do słynnej sentencji twórcy racjonalizmu Kartezjusza – „Cogito ergo sum” (myślę, więc jestem). Pan Cogito snuje rozważania i refleksje nad światem, porusza problematykę etyczną, szuka wartości, szuka wartości zatraconych poprzez wieki. Jest to człowiek współczesny próbujący opisać i pokazać drogę zagubionym i niepewnym. Sam jednak nie jest kimś najwyższym, wszechwiedzącym autorytetem. Dlatego woli pozostać przy sprawdzonych i pewnych wartościach pochodzących z tradycji antycznej.

W utworze „Pan Cogito w postawie wyprostowanej” Herbert analizuje stosunek ludzi do zagrożenia. W warunkach, jakie tworzył, można interpretować je jako system totalitarny. Chociaż, jak większość jego wierszy, treść można odebrać w sposób bardziej uniwersalny. Poeta opisuje, co dzieje się z ludźmi starającymi się przetrwać, gdy rzeczywistość odchodzi od „normalności”. W takich momentach odzywają się najprymitywniejsze instynkty zmuszające do postępowań nie godnych człowiekowi. Herbert potępia takie zachowania jako uległość, zgoda na zło, popadanie w zakłamanie. Pan Cogito nie może pozostać obojętny udawać, że nic się nie stało. Najgorsza jest jednak świadomość bezradności

„...pozostało mu niewiele
właściwie tylko
wybór pozycji
w której chce umrzeć...”

Herbert w innym swoim dziele pt. „Przesłanie Pana Cogito” sugeruje nam sposób przezwyciężania, przełamywania cierpienia. Podobnie jak Hiob, Chrystus, czy Prometeusz w obliczu cierpienia stawali w „pozycji wyprostowanej” nie lękając się bólu czy męczarni...

„...idź wyprostowany pośród tych, co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to, aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo...”

Każda z wybranych postaci wyznacza inny wymiar tego cierpienia. Ich losy do dnia dzisiejszego są dla naszego kręgu kulturalnego, mitem, symbolem, świętością. Rozmyślając nad zachowaniami bohaterów literackich można wyróżnić różne reakcje w chwilach próby: przyjęcie zgodnością tego, co niesie los, poddanie się, rozpacz, rezygnacje, zobojętnienie. Nasz podziw i uznanie wzbudzają ci bohaterowie, którzy w godzinach próby przezwyciężają własne cierpienie i pozostają wierni swoim ideą i przekonaniom.

Innym rodzajem cierpienia jest cierpienie z powodu miłości głęboko zakorzenione w nas. W książce, a raczej wywiadzie pt.: ”Przekonać Pana Boga” ks. Józef Tischner umiejscawia to cierpienie w naszym sumieniu, które określa jako: „...głos miłości, miłości która albo poszukuje samej siebie, albo broni samej siebie, która chce być doskonalsza, niż jest.”


Materiały pomocnicze:
Internet
J. Parandowski „Mitologia”
K. Mrowcewicz „Przyszłość to dziś”
Ks. J. Tischner „Przekonać Pana Boga” (rozmowa z D. Zańko i J. Gowinem)

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut