profil

Hierarchia w Lipcach - "Chłopi" S. Reymont.

drukuj
poleca 83% 552 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

W powieść Władysława Stanisława Reymonta „Chłopi” ukazana jest zhierarchizowana społeczność Lipiec. Mimo wywodzenia się ze wspólnej warstwy – chłopstwa - różnice w majętności i ilości posiadanej przez ludzi ziemi, pochodzenie oraz wykształcenie przyczyniają się do podziału mieszkańców tej wsi na osoby wyższe rangą oraz tych, znajdujących się na niższej pozycji w gromadzie.
Jeden z głównych bohaterów epopei Reymonta - Maciej Boryna uznawany jest za najbogatszego i najważniejszego chłopa we wsi. Cieszy się szacunkiem mieszkańców, bierze udział w podejmowaniu wszystkich ważnych decyzji. Wysoką pozycję zapewnia jemu właśnie ilość posiadanej ziemi. Boryna to człowiek niezwykle pracowity oraz gospodarny. Cechuje go jednak również skąpstwo, upartość, egoizm oraz bezwzględność. Jest człowiekiem niezwykle przywiązanym do posiadanych gruntów, nie chce przekazać ich swoim dzieciom. Jedną z przyczyn tej niechęci darowania jej potomstwu jest najprawdopodobniej obawa przed utratą wysokie rangi w drabinie społecznej. Tuż obok w hierarchii ze względu na pełnione funkcje pojawiają się Ksiądz czy Wójt. Niżej znajdują się chłopi posiadający mniej morgów ziemi, jak np.; matka Jagny oraz osoby w ogóle jej nie posiadające. Na dole tej drabiny społecznej stoją parobkowie, których jednym z przedstawicieli jest Kuba Socha.
Fragment przedstawia rozmowę Macieja z Kubą w domu gospodarza. Mężczyznom towarzyszy również Józka – córka Boryny, która zajmuję się domem. Maciej nakazuje jej podanie gorzałki i czegoś do jedzenia. Bohater w swojej wypowiedzi wyraża również swoją niechęć wobec Żydów (‘co mamy na sucho radzić, kiej Żydy jakie’), co podkreśla fakt, że stoją oni jeszcze niżej niż Kuba w drabinie społecznej. Tematem rozmowy są dalsze warunki pracy parobka. Kuba z zakłopotaniem opowiada o swoim zniszczonym stroju, w którym wstyd pokazać się w kościele na mszy. Gospodarz wypomina mu jednak sytuację, która miała miejsce w ostatnią niedzielę, kiedy to Kuba stanął podczas mszy w bliskim sąsiedztwie księdza, co nie godziło się z obecną zasadą hierarchii społecznej. Każdy mieszkaniec miał bowiem ściśle określone miejsce, które mógł zająć w kościele. Decydowało o tym oczywiście pochodzenie oraz ilość posiadanych bogactw. Maciej jako pierwszy gospodarz we wsi może trzymać baldachim, a Kuba musi zadowolić się jedynie miejscem w kruchcie lub stanąć na zewnątrz kościoła. Boryna mówiąc, ‘że co parobek, to nie gospodarz’ wyraźnie podkreśla dzielącą ich różnicę klasową. Akcentuje również, iż wyraźnie taka była wola Boga, aby Kuba był parobkiem, nie należy się więc jej sprzeciwiać. Uważa, że wywyższanie swojej pozycji jest ciężkim grzechem, rujnuje także porządek w świecie. Ostatecznie Kuba ze smutkiem przyznaje, że nie ma prawa do siadania w ławkach i śpiewania. Mimo tego, że jest ‘synem gospodarskim’ to równocześnie jest parobkiem i musi się z tym pogodzić. Na koniec rozmowy Boryna zwraca także uwagę, że możliwość zmiany losu nie istnieje. Wypowiadając słowa: ‘Takie już na świecie urządzenie jest i nie twoja głowa je zmieni’ uświadamia Kubie, że żadne starania nie odmienią jego losu.
Uważam, że porządek hierarchiczny w powieście Reymonta wyznaczony jest przed wszystkim przez ilość posiadanej ziemi. To ona ma główny wpływ na ukształtowanie drabiny społecznej, decyduje o szacunku ogółu. Ważnym elementem jest również pochodzenie czy wola Boska. Sprzeciwienie się ‘przyznanej’ prze Boga pozycji uznawane jest za grzech, sprzeciwia się wartością moralnym i etycznym. Ostatni czynnik to porządek świata, o którym wspomina Maciej Boryna. Kuba, jako pojedyncza jednostka, nie jest w stanie zmienić praw rządzących rzeczywistością.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury