profil

Goethe ukazał w powieści dwa sposoby przeżywania miłości – Alberta i Wertera – który z nich jest Ci bliższy i dlaczego?

drukuj
poleca 85% 238 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Czymże jest miłość, choć wiele osób mówi o niej, to tak naprawdę prawdziwej miłości doświadczyło niewiele osób. Goethe opisał miłość Wertera i Alberta do Loty. Miłość pierwszego jest tragiczna, drugiego zaś oparta na zaufaniu, przyjaźni.

Bliższa mi jest Werterowska miłość. Jego miłość była taka prawdziwa, niemal nierealna. Potrafił całkowicie poświęcić się dla ukochanej osoby. Był opętany miłości, gdy był blisko Loty odczuwał błogostan, wystarczyło mu samo przebywanie przy niej, słuchanie jej i patrzenie na nią.

W dzisiejszychczasch niestety nie znajdzie się osób takich jak Werter, wszystko obraca się wokół seksu, najpierw dwoje ludzi odbywa stosunek, dopiero później rozumieją że nie mogą bez siebie żyć, przynajmniej tak im się wydaje. Po kilku latach fantasmagorii że się kochają, są ze sobą tylko dlatego że łączy ich dziecko/dzieci.

Chciałabym tak jak Werter przeżyć prawdziwą miłość, mogłaby ona być najbardziej tragiczną miłością w historii, ale wolałabym taką niż tylko iluzję. Kocham te uczucie gdy coś podchodzi pod gardło, niemożność przemówienia, ten strach przed miłością, te wzruszenie, przewracanie się rozumu, rozrywanie serca, gdy się kocha wszystko wydaje się takie proste, świat taki piękny, każdy wschód słońca wydaje się nadzieją na nowy lepszy dzień, ten obłęd, swoisty miłosny amok i błogostan, to umieranie podczas rozłąki, narodziny przed kolejnym spotkaniem… pragnę miłości wielkiej, takiej nie do opisania, miłości ponad wszystko, która uskrzydli duszę i nada życiu sens. Miłość nie

jest prezentem na walentynki, nie jest wypadem do kina, nie jest zwykłym kocham Cię, te słowa w XXI wieku nie mają sensu, mówi się je tak często że nie mają żadnej wartości. Chce miłości bezgranicznej, chce by mój ukochany krążył w moich żyłach jak narkotyk. Chce być odurzona Nim.

Ślub nie jest okazaniem miłości, jest jedyną prawnie dozwoloną formą niewolnictwa. Jeśli by mnie naprawdę kochał nie zdradziłby mnie, wolność polega na własnym ustalaniu zasad i przestrzeganiu ich… Od dziecka powtarzano i wpajano mi że mam znaleźć bogatego męża, który będzie w stanie mnie utrzymać, ale nie chce takiego, chce być kochana, bo pieniądze mi szczęścia nie dadzą.

Tyle razy już umierałam, zabiła mnie strzała miłości, tak jak w wierszu Morsztyna "Do trupa". Tak jak śpiewał Włochaty "Ja, Głupiec, Wciąż Wierzę, W Miłość Bez Chęci Posiadania” … ja także jestem głupcem i nie chce zmądrzeć. Poszukuje miłości dzikiej, wolnej, szukam kogoś z kim w każdej chwili mogłabym uciec na koniec świata, bez zbędnych pytań, po co i dlaczego. Kogoś kto rozumiałby mnie bez słów, z kim dzieliłabym sny, marzenia, z kim mogłabym tak po prostu odejść, zwiać z miejskiej dżungli, odpłynąć statkiem w dal, zwiedzić świat…

Człowiek który nigdy nie umarł z miłości nie potrafi docenić tej prawdziwej, nie potrafi żyć. Chce by mój ukochany traktował mnie jak powietrze, by mną oddychał, chciałabym być dla niego niezbędna tak jak i powietrze. Marze by zasypiać koło niego i budzić się, czuć niedosyt gdy odchodzi na chwilę… Niestety taka miłość nie zdarza się w dzisiejszych czasach… chłopaki zamiast ściągać od dziewczyn matmę, ściągają z nich majtki…dzisiejszą walutą jest seks i nagość, zarabia ten kto się rozbierze, miłość tylko dla pieniędzy i sławy.

Chciałabym by świat otworzył oczy, zrozumiał, co jest najważniejsze. By każdy przeżył prawdziwą miłość, by jak Werter byli odurzeni uczuciami a nie żądzą pieniędzy. Widząc mnie każdy myśli że nie mam uczuć, że jestem satanistą, że jestem niechlujem i że zjadam koty, że jestem zwykłym ćpunem z centralnego, że jestem chora psychicznie, nienormalna, bez wartości moralnych… widzą kogoś kim nie jestem… oceniają mnie wciąż po wyglądzie. Niedawno zrozumiałam że nie warto zmieniać wizerunku, gdyż moja dusza nigdy się nie zmieni. Jeśli ktoś miałby mnie pokochać to tylko taką jaka naprawdę jestem, nieuczesaną, niechlujną, z wielkimi ambicjami i nieokiełznaną wyobraźnią.

Szekspir napisał:

"Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą,
Pod inną nazwą równie słodko by pachniało.", ludzie nie rozumieją że ja po prostu, najzwyczajniej na świecie chce kochać i być kochaną.

Pragnę miłości magicznej, lecz boję się że takiej nie znajdę, niestety życie to nie amerykański film, nie ma w nim happy endów. Pozostają mi jedynie poszukiwania i wiara że istnieją ludzie, którzy odczuwają werterowską miłość, jeżeli jednak nie ma takich, będę trwać w nadziei, że świat powróci do takiej miłości. Do końca życia będę zazdrościć Werterowi jego miłości do Loty, choć była tragiczna, była prawdziwa i warto było dla niej umrzeć.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury