profil

Dlaczego Polacy nie korzystają z dobrodziejstw demokracji?

poleca 84% 130 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Unia Europejska

Demokracja to ustrój polityczny, w którym władza państwowa spoczywa w rękach wszystkich obywateli. Obywatele ci mają prawo uczestniczyć w życiu politycznym, podejmując ogólnonarodowe decyzje oraz wybierać i odwoływać swoich przywódców.

Grupa ludzi, która z własnej woli rezygnuje z wpływu na życie publiczne, jest ogromna. To nie są wyłącznie ludzie szeroko rozumianego marginesu. Są wśród nich również tacy, którzy do życia publicznego zrazili się ostatnio. Aferami i nieudolnością kolejnych rządów, kłamstwem i krętactwem polityków, korupcją i kapitalizmem politycznym, upadkiem wszelkich norm moralnych, złodziejstwem, brakiem poczucia sprawiedliwości i przyzwoitości. Jednak po Rywinie Polska już nie będzie taka sama. Skrywana i broniona wiedza o państwie, jego instytucjach, ludziach je reprezentujących, funkcjonowaniu gospodarki i mediów, jaką dostało społeczeństwo w trakcie obrad komisji śledczej, jest nie do przecenienia. Jest ona na pewno przerażająca i może okazać się destrukcyjna. Ale fakt, że kawałek po kawałku udaje się ją wyrywać z rąk dzisiejszych elit, daje nadzieje.

W dzisiejszej Polsce brakuje uczciwości i rzetelności we wszystkich dziedzinach. W polityce, w gospodarce, w życiu codziennym. Jeżeli założymy, że demokracja to kultura polityczna, rządy prawa, wolności obywatelskie, kontrola nad politykami, udział obywateli w życiu społecznym, to czy można z czystym sumieniem powiedzieć, że któryś z tych punktów jest dzisiaj w pełni realizowany? Demokrację w Polsce należy mierzyć porównując ją z krajami Zachodu, nie z komunistyczną przeszłością czy innymi krajami postkomunistycznymi.

Wraz ze zmianą systemu nastąpił okres transformacji zarówno w życiu politycznym, społecznym jak i gospodarczym. Nastąpiło przejście z gospodarki państwowej (nakazowo rozdzielczej) do rynkowej, której głównym mechanizmem jest min. ekonomiczne prawo popytu i podaży. Wiązało się to z zmianami wprowadzonymi w tzw. „planie Balcerowicza”, który przewidywał restrukturyzacje i prywatyzacje przedsiębiorstw (przed 1989r. stanowiły one ok.95% ogółu przedsiębiorstw). Sama prywatyzacja była pojęciem kontrowersyjnym gdyż łączyła się nieuchronnie z masowymi zwolnieniami pracowników lub kojarzyła się z wyprzedażą majątku narodowego. Wiele przekształceń prywatyzacyjnych było przeprowadzanych niezgodnie z prawem. Wiele firm musi być sprywatyzowanych, żeby np. utrzymać się na rynku, albo uzupełnić braki w finansach państwa, ale to nie znaczy, że trzeba sprzedać wszystko, za nieodpowiednią cenę, bez liczenia się ze skutkami społecznymi takich transakcji.

Fakt przystąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego, przeszedł do historii gdyż nasze demokratyczne państwo (po latach rządów komunistów) mogło samo wybrać przynależność do struktur wojskowych. Omawiając naszą demokracje należy poruszyć sprawy związane z polską integracją z Unią Europejską. Kiedy rozpoczynaliśmy naszą drogę do członkostwa w UE w kwietniu 1994r. nikt się zapewne nie spodziewał, że droga do zjednoczenia Europy będzie tak długa i kręta. Przez okres kolejnych rządów w Polsce nasi negocjatorzy pertraktowali warunki przystąpienia do Wspólnoty Europejskiej, a polskie media próbowały prezentować na bieżąco wyniki tych negocjacji. Media publiczne realizując politykę rządów RP opowiedziały się za integracją z Unią Europejską, ignorując wszelką krytykę tego procesu. Czy tak powinna wyglądać prezentacja informacji dla Polaków w demokratycznym państwie? Z integracją Polski z UE związane są przecież nie tylko same pozytywy! Media państwowe wydają się tego nie dostrzegać i są pod przemożnym wpływem lobbingu sił pro unijnych. W negocjacjach Polski z UE nie zadbano należycie o polski interes narodowy - nie wykorzystano wielu koniunkturalnych szans. Po szczycie w Kopenhadze telewizja i prasa ogłosiły zwycięstwo Polaków i spełnienie naszych postulatów. Teraz wiemy, że nie ma to pokrycia w rzeczywistości, gdyż uzyskane warunki wcale nie były takie dobre, a nasze negocjacje i stosunki z UE mało przypominają zasady partnerstwa i wzajemnego poszanowania dwóch stron.

Polska demokracja przeżywa obecnie poważny kryzys. Coraz to nowe afery są ujawniane. Znana nam dobrze jest tzw. afera Rywina, która ukazuje smutną prawdę o tym, że w Polsce dzieje się źle. Być może Polska rządzi tylko małą grupką ludzi elit politycznych i nie jest to wcale kraj demokratyczny. W państwach w pełni demokratycznych osoby mające jakikolwiek związek z taką sprawą byłyby odsunięte od władzy, jak widać polska demokracja musi do tego jeszcze dojrzeć - o ile jest to rzeczywiście demokracja! Czyżby polska demokracja była tylko fasadą dla rządów oligarchii politycznej, która przejęła władze nad państwem po 1989r.? A może jest jeszcze inne wytłumaczenie postępującej patologizacji życia publicznego? Nie wiem, ale umiem dostrzec, iż ludzie są zmęczeni tą sytuacją i obojetnieją na wszystko.

W Polsce często mamy do czynienia z jakimiś strajkami, manifestacjami, czy innymi niepokojami społecznymi. Jest to normalne zjawisko występujące prawie w każdym kraju demokratycznym. W Polsce jest jednak tak, że ludzie „wychodzą na ulice”, bo nie mają pieniędzy na podstawowe artykuły konsumpcyjne, a na Zachodzie społeczeństwie chodzi raczej o poprawę warunków pracy itp. sprawy. Dziwi mnie to, gdyż ludzie, którzy manifestują sprzeciw sami są sobie winni. To oni przecież wybrali taki, a nie inny układ rządzący. Jest to jednak pułapka demokracji. Wybór rządzących, którzy się nie sprawdzają w tej roli jest przecież wynikiem całego (lub części) społeczeństwa danego kraju. Co jest przyczyną takiej sytuacji? Na pewno wpływ mediów, które sugerują nam pewne wzorce i ukierunkowują nasze myślenie. Czyż, zatem jest tak, że władze ma ten, kto posiada media? Nie bez kozery mówi się, iż media są czwartą władzą w demokracji. Znana wszystkim afera Rywina wydaje się to udowadniać, gdyż chodzi w niej min. o koncentracje mediów tak, aby kierowało nimi wąskie grono osób. To już nie jest demokracja, gdyż ta zakłada pluralizm nie tylko w polityce, ale i w mediach.


Myślę, że wprowadzenie powyższych zasad pomogłoby Polsce wejść na drogę tej prawdziwej demokracji, jednakże potrzeba na to czasu - może dziesięciu, czterdziestu, a może i więcej lat. Zależy to od zmiany sposobu myślenia ludzi. Naród do pewnych zasad musi po prostu dojrzeć mentalnie, mieć świadomość decydowania osobiście o swoim losie, nie ulegać ładnym plakatom i obietnicą polityków ani wpływom mediów.

Dlatego też wychodzę z założeniem, iż Polacy nie potrafią korzystać z dobrodziejstw demokracji.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut