profil

Romeo i Julia - opracowanie utworu

drukuj
poleca 87% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Geneza utworu
Historia Romea i Julii, co zaskakujące, nie jest autorstwa Szekspira. Źródłem, z którego bezpośrednio czerpał Szekspir, był poemat epicki Arthura Brooke’a pod tytułem The Tragicall Historye of Romeus and Juliet. Brooke przetłumaczył natomiast włoskie dzieło Mattea Bandello. Zachowała się jednak wyłącznie wersja Szekspira i to ona stała się inspiracją dla kolejnych epok oraz innych dziedzin sztuki.
Akcja utworu została osadzona w Weronie, mieście, w którym spór toczą dwie ważne rodziny: Montecchich i Capulettich. Już na początku prolog informuje, że nie ma w zasadzie namacalnego powodu tego konfliktu, po prostu są to „złości dawne” i to przyjmuje się za fakt. To, co prawdopodobnie zmienił Szekspir w stosunku do pierwowzoru, to pogłębienie portretów psychologicznych postaci, wprowadzenie dodatkowych wątków czy szczegółów, które mogłyby sprawić, że historia ta stałaby się bardziej interesująca dla współczesnego Szekspirowi widza.
Swoją genezę, choć niestety całkowicie fikcyjną, powstania tej tragedii przedstawił John Madden w filmie Zakochany Szekspir. Szekspir, przeżywając niemoc twórczą, miał zakochać się w pięknej arystokratce, Violi, a potem napisać tekst sztuki i w międzyczasie obsadzić Violę w roli… Romea.

Znaczenie tytułu
Romeo i Julia to tytuł niezwykle typowy dla Szekspira, ponieważ chyba prawie wszystkie jego utwory zawierają w tytułach imiona lub pseudonimy głównych bohaterów i bohaterek (porównaj: Hamlet, Makbet, Otello, Król Lear). Nie ma tu specjalnej oryginalności, ale też w czasach Szekspira prawdopodobnie nie było to konieczne. Zabieg taki koncentruje uwagę właśnie na parze młodych i jednocześnie sygnalizuje widzom/czytelnikom, który motyw, wątek, problem będzie najważniejszy.

Problematyka utworu

Motyw miłości
Historia Romea i Julii, czyli opowieść o miłości tragicznej, wielkiej, acz nieszczęśliwej, nie jest nowa w literaturze. Przed nimi był nieszczęśliwy Abelard i jego Heloiza, smutny Tristan i Izolda, Petrarka wzdychający do Laury i Dante do Beatrycze. Jednak to Szekspirowski romans przeszedł do historii i stał się inspiracją dla kolejnych epok. Zagęszczenie wydarzeń w tym utworze jest spore. Akcja rozpoczyna się w niedzielę, a kończy w piątek, czyli raptem trwa sześć dni. W tym czasie Romeo kocha Rozalinę, w której się odkochuje, by zakochać się bez pamięci w Julii, trwa w najlepsze kłótnia zwaśnionych rodów, co skutkuje kilkoma morderstwami, Romeo musi uciekać do Mantui, ojciec Laurenty stara się pomóc kochankom, którzy w międzyczasie biorą ślub, a na koniec popełniają samobójstwa.
Romea poznajemy, gdy nieszczęśliwie kocha się w Rozalinie, kobiecie pięknej i dla niego całkowicie niedostępnej. Jest melancholikiem, nie potrafi znaleźć sobie miejsca, zwierza się ze swych rozterek miłosnych przyjacielowi, Benwoliowi. Jednak szybko okazuje się, że tak naprawdę uczucie do Rozaliny było jedynie zauroczeniem. Prawdziwa miłość to ta, którą czuje do Julii. Spotkał ją na balu u Capulettich, na który wybrał się w zasadzie po to, by obserwować Rozalinę i do niej wzdychać. Julię widzi po raz pierwszy, gdy ta tańczy z jakimś kawalerem. Romeo zwraca się do sługi:

„Ona zawstydza świec jarzących blaski;
Piękność jej wisi u nocnej opaski
Jak drogi klejnot u uszu Etiopa.
Nie tknęła ziemi wytworniejsza stopa.

Jak śnieżny gołąb wśród kawek tak ona
Świeci wśród swoich towarzyszek grona.
Zaraz po tańcu przybliżę się do niej
I dłoń mą uczczę dotknięciem jej dłoni.
Kochał–żem dotąd? O! zaprzecz, mój wzroku!

Boś jeszcze nie znał równego uroku”.

Słowa te świadczą przede wszystkim o tym, iż jest to miłość nagła, wszechogarniająca, przypominająca piorun. Nie można się jej oprzeć i nic na nią poradzić. Romeo natychmiast zdał sobie sprawę z tego, że nie kochał Rozaliny. Miłość do Julii jest więc pierwszą, świeżą, nieskalaną grzechem. Już pierwsza ich rozmowa, chwilę potem, przynosi wyznanie miłości i również pierwszy pocałunek. W zasadzie od razu Romeo dowiaduje się także, że Julia należy do rodu wrogów. Mówi nawet: „życie me jest więc w ręku mego wroga”. Dalej wydarzenia dzieją się dość szybko i już w akcie drugim Romeo zwierza się ojcu Laurentemu, że bez pamięci zakochał się w Julii. Początkowo ojciec Laurenty jest dość sceptycznie nastawiony do tego wyznania, ale okazuje się, że jest także miło zaskoczony zmianą charakteru i usposobienia Romea. Postanawia dać ślub młodym i dzieje się to już w szóstej scenie aktu drugiego. Sprawę oczywiście komplikuje fakt, że młodzi należą do zwaśnionych rodów, ale także to, że Julia ma wyjść za mąż za Parysa, co jest marzeniem i celem działań jej matki. Ojciec Julii natomiast jest początkowo bardziej roztropny. W pierwszym akcie mówi Parysowi, że powinien spodobać się jego córce i zasłużyć na jej rękę. Ta, wbrew tradycji i obyczajom, w drugim akcie wychodzi za mąż za Romea, o czym nie informuje swojej rodziny. Wątki Parysa i Julii oraz zwaśnionych rodów będą tu zresztą kluczowe dla rozwoju akcji. Początkowo niechętny Parysowi ojciec Julii nagle zmienia zdanie i postanawia natychmiast wydać córkę za mąż. Protesty Julii i jej rozpacz absolutnie go nie wzruszają, grozi jej nawet wydziedziczeniem. Nie zważa nawet na rodzinną żałobę, ponieważ wcześniej Romeo zabił Tybalta. Postępowanie takie jest niezrozumiałe dla czytelnika, dość słabo uzasadnione psychologicznie, ale jednak zgodne z ówczesną tradycją, kulturą i obyczajami. Konieczność podporządkowania się rodzicom, ich okrutnej woli, gwałt na osobowości, który się dzieje dzieciom, to popularny motyw nie tylko u Szekspira, ale też na przykład w XVII wieku u Moliera. Niezważanie na uczucia, marzenia i plany dzieci jest przeszkodą nie tylko w tej miłości, ale także obrazuje pewną niesprawiedliwość świata. Upór ojca Julii jest jednym z powodów tragedii młodych. Dziewczyna bowiem musi udawać, że zgadza się na ślub z Parysem, potem wypija miksturę ojca Laurentego, by zapaść w sen i wyglądać na martwą, a na końcu przebija się sztyletem, gdy widzi martwego Romea. Ojcowie Romea i Julii godzą się w końcu, ale dzieje się to dopiero po śmierci młodych i w żaden sposób nie zmienia tragedii, która się wydarzyła. Młodzi natomiast są niezłomni, wierni sobie i miłości, która ich porwała. Zresztą na kartach utworu uczucie to dojrzewa. Początkowo jest to wyłącznie zauroczenie. Ślub czytelnik mógłby odebrać jako kaprys, ale okazuje się, że uczucie jest na tyle trwałe i silne, iż młodzi nie chcą żyć bez siebie.
Wpływ osób trzecich na tragizm losów młodego małżeństwa to jeden wątek. Nie można jednak nie zauważyć, że Szekspir proponuje także odbiorcom inną przyczynę tego nieszczęścia. Otóż śmierć młodych wydaje się zapisana w gwiazdach, ich los jest niejako przesądzony. Trzykrotnie pojawia się tu motyw przeczuwania śmierci. Najpierw mówi o tym w akcie pierwszym Romeo:

„Boję się, czyli nie przyjdziem za wcześnie;
Bo moja dusza przeczuwa, że jakieś
Nieszczęście, jeszcze wpośród gwiazd wiszące,
Złowrogi bieg swój rozpocznie od daty
Uciech tej nocy i kres zamkniętego

W mej piersi, zbyt już nieznośnego, życia
Przyśpieszy jakimś strasznym śmierci ciosem.
Lecz niech Ten, który ma ster mój w swym ręku,
Kieruje moim żaglem! Dalej! Idźmy!”.

Słowa te wypowiada jeszcze zanim pozna Julię. Owym nieszczęściem wpisanym w gwiazdy ma być więc spotkanie ukochanej i rychła śmierć.

Kolejne słowa zwiastujące nieszczęście wypowiada Julia w słynnej scenie kłótni kochanków o świcie:

„Boże! przeczuwam jakąś ciężką dolę;
Wydajesz mi się teraz tam na dole
Jak trup, z którego znikły życia ślady.
Czy mię wzrok myli? Jakiżeś ty blady!”.

Jest to również dość charakterystyczny moment, gdyż za chwilę bohaterka dowie się, że ma wyjść za mąż za Parysa, bo taka jest wola rodziców. Romeo natomiast musi uciekać. Nieżywego ukochanego Julia zobaczy dopiero po przebudzeniu z fatalnego snu.

Ostatnie słowa Romea otwierają akt piąty:

„Jeżeli można ufać sennym wróżbom,
Wkrótce mię czeka jakaś wieść radosna.
Król mego łona oddycha swobodnie
I duch mój przez dzień cały niezwyczajnie
Lekkim nad ziemię wznosi się polotem:
Śniłem, że moja ukochana przyszła
I że znalazła mię nieżywym (dziwny
Sen, co pozwala myśleć umarłemu!),
Lecz ona swymi pocałowaniami
Tyle tchu wlała w martwe moje usta,
Żem nagle odżył i został cesarzem.
Ach, jakże słodką jest miłość naprawdę,
Kiedy jej mara taką rozkosz sprawia!”.

Romeo w śnie widzi siebie nieżywym, ale też Julia, całując go, sprawia, że ożywa. Jak wiadomo, druga część snu się nie sprawdza, chyba że jest to już wizja połączenia dusz kochanków w raju. Tak więc zarówno Romeo, jak i Julia przeczuwają, że nie dane im będzie cieszyć się w tym życiu szczęściem i miłością. Potwierdzeniem tej tezy mogą też być wielokrotnie wypowiadane słowa, które odnoszą się do przeznaczenia, losu, pewnie nawet fatum, np.: (mówi Julia)

„O losie! ludzie mienią cię niestałym;
Toż więc przez zawiść tylko prześladujesz
Tych, co kochają stale? Bądź niestały,
Bo wtedy będę mogła mieć nadzieję,

Że go niedługo będziesz zatrzymywał
I wrócisz nazad”.

Motyw władzy
Drugim ważnym motywem w tragedii Szekspira jest motyw władzy, a w zasadzie motyw dążenia do władzy. Już sam Prolog, napisany w formie sonetu, informuje widza, czytelnika, odbiorcę, że dwa rody do nowej zbrodni pchają „złości dawne (…) plamiąc szlachetną krwią szlachetne dłonie”. Oczywiście akcja utworu rozgrywa się w Weronie, w której władzę ma książę, co zresztą widać od razu w akcie pierwszym, kiedy zakazuje on bójek ulicznych, ale nie zmienia to faktu, że oba rody szczerze się nienawidzą i dążą do przejęcia władzy w mieście. Nienawiść ta jest tak głęboka, że nie tylko nienawidzą się seniorzy rodu Capulettich i Montecchich, ale także ich słudzy. Scena pierwsza aktu pierwszego pokazuje, jak Samson i Grzegorz, słudzy Capulettich, walczą z Abrahamem, sługą Montecchiego. Dzieje się to w biały dzień na jednym z placów Werony. O zgrozo, Samson i Grzegorz zaczepiają Abrahama tylko dlatego, że jest sługą wrogiego rodu, ale robią to w taki sposób, aby prawo stało, w razie konieczności, po ich stronie. W czasie zatargu nie pada ani jedno zdanie, które mogłoby wskazywać na przyczyny nienawiści. Słudzy walczą ze sobą, mówią o wrogim rodzie, ale gdyby mieli uzasadnić przyczynę tej nienawiści, to pewnie byłoby bardzo trudno. Przyczyny nienawiści do Montecchich nie potrafi pewnie także uzasadnić Tybalt, który w pewnym momencie balu informuje Capulettiego, że oto przybył Romeo. Capuletti, szanując, mimo wszystko, obyczaje, nakazuje Tybaltowi zostawić Romea w spokoju. Senior rodu zwraca uwagę na to, że Romeo jest szlachetnym młodzieńcem, pełnym przymiotów. Tybalt natomiast nie tylko nazywa go nikczemnikiem, ale także mówi: „Taki gość w domu nabawia choroby;
Nie ścierpię go tu”.
Kiedy Capuletti stanowczo upomina, że jednak jest to dom seniora i jego prawa są najważniejsze, Tybalt mówi: „Stryju to hańba”, a potem dodaje, że „gniew dobrowolny wstrząsa mu łono” i oddala się. Pod naciskiem Tybalt musi zrezygnować, ale wiadomo przecież, że gdyby mógł, nie wahałby się zabić Romea. Do starcia między nim a Romeem dochodzi w scenie pierwszej aktu trzeciego, kiedy Romeo zupełnie niepotrzebnie wdaje się konflikt między Merkucjem a Tybaltem. Merkucjo ginie, a Romeo, by nie zostać oskarżonym o tchórzostwo, pojedynkuje się z Tybaltem i zabija go. Oprócz strachu przed posądzeniem go o tchórzostwo kieruje nim z całą pewnością rodowy honor, który być może należy nazywać pychą. Zemsta rodowa i tutaj jest silniejsza niż świadomość, że pojedynkuje się z krewnym żony, a oprócz tego łamie zakaz księcia dotyczący publicznych starć, walk, pojedynków.
Romeo łamie więc prawo i dlatego musi uciekać do Mantui, ponieważ książę skazuje go na dożywotnie wygnanie za zabójstwo Tybalta.
To samo pragnienie władzy, potrzeba dominacji w mieście popychają panią Capuletti, a potem samego ojca Julii, do tego, aby zmusić córkę do małżeństwa z niekochanym przez nią Parysem. Szekspir dość słabo to zaznacza, jednak Parys jest krewnym księcia i być może to powoduje, że Capuletti bardzo chcą kosztem szczęścia swojej córki połączyć swój ród z rodem księcia. Z pewnością dałoby im to większą władzę, pewność siebie i być może mieliby wpływ na wyroki, które wydaje książę. Tym samym mieliby przewagę nad swoimi odwiecznymi wrogami, Montecchimi. Oczywiście wszystkie te wydarzenia prowadzą do tragicznego końca, czyli śmierci młodych, po której seniorzy rodów decydują, iż na grobie Romea i Julii staną figury ze szczerego złota. Również ma to być symbolicznym pogodzeniem się rodów. Nic nie zmienia jednak faktu, że na przykład ojciec Julii stracił i jedyne dziecko, i dziedziczkę rodu, i ukochaną córkę. Julia miała zaledwie 14 lat, czyli w zasadzie zaczynała swoje życie. Szekspir tym samym powiada, że walka o władzę i nienawiść niszczą i deprawują, doprowadzają do rodzinnych tragedii, że czasem warto zastanowić się znacznie wcześniej, nim ta tragedia nastąpi. Stąd płynie oczywisty dydaktyzm Szekspira, jego moralizatorstwo, ale także uniwersalny przekaz tego utworu. Tak jak niewinność Romea i Julii, a także wielkość ich miłości ma wzruszać, tak nienawiść i walka o władzę mają skłaniać do refleksji i być przestrogą.

Teatr elżbietański
Czasy Szekspira przypadają na okres największego rozwoju Anglii. Królowa Elżbieta pierwsza przekształciła kraj, wyciągając go niejako z mroków średniowiecza i stworzyła państwo nowoczesne, renesansowe. Anglia pod jej rządami rozwinęła się pod względem politycznym, gospodarczym i kulturalnym. Był to kraj, w którym osłabiła się władza panów feudalnych i umocnił się protestantyzm. Oprócz tego renesansowa Anglia, a także cała Europa, to okres wielkich odkryć naukowych, a po wynalazku Gutenberga bum wydawniczy, który przyczynił się do pogłębiania i rozwoju wiedzy oraz rozwoju handlu. W bardzo krótkim czasie Anglia z kraju średniowiecznego, zacofanego stała się krajem, z którym należało się liczyć na arenie światowej. Poza tym, jak głosi legenda, Elżbieta I lubiła teatr. Sama nazwa „teatr elżbietański” odnosi się do czasów panowania Elżbiety I i Jakuba I. Szekspir nie był odosobnionym twórcą w tym teatrze. Wcześniej sztuki tworzył Christopher Marlowe, a potem Ben Johnson. Badacze uważają, że w czasie, kiedy Szekspir działał w Londynie, żyło tam jeszcze około trzystu dramatopisarzy, którzy co prawda rywalizowali o widownię i zlecenia, ale także utrzymywali się dzięki ogromnemu zapotrzebowaniu na sztuki. Korzenie teatru elżbietańskiego sięgają tak naprawdę czasów średniowiecza i działalności kościoła. To on bowiem zachęcał ludność do tego, aby na rynkach miast wystawiała sztuki o charakterze religijnym. Dość wcześnie, bo już od XI wieku, wystawiano miracle, sztuki uwielbiane przez średniowiecznych widzów, ponieważ opowiadały o cudach i życiu najpopularniejszych świętych. Później pojawiły się misteria, które tematykę czerpały z Biblii i żywotów świętych. Popularne na wyspach były także sztuki pokazujące walkę dobra ze złem, czyli moralitety. Do czasu wybudowania pierwszego teatru, czyli roku 1576, wędrowni aktorzy występowali w miastach, na dziedzińcach zajazdów, ale także w domach prywatnych. Czasem nawet cieszyli się opieką arystokracji. Jednak właśnie rok 1576 zmienił wszystko. James Burbage, który był świetnym cieślą, wybudował pierwszy amfiteatr, wyglądem przypominający ten znany nam z rysunków do dziś i nazwał go po prostu „Teatr”. Nazwa ta jeszcze wtedy nie była popularna w Anglii. Sama budowla szybko zdobyła akceptację widzów, ponieważ przypominała dziedziniec wiejskich zajazdów, które od bardzo dawna w Anglii spełniały rolę teatru. Widzowie znali więc ten typ budynku i jego kształt. Z biegiem czasu dość szybko teatry zaczęły pojawiać się w Londynie. Do tych najbardziej znanych zaliczamy: Kurtynę, Fortunę, Red Bull, czyli pod Czerwonym Bykiem, Rose, Swan, Globe, Hope. Budynki teatralne były koliste, ale też wieloboczne – najczęściej miały 14 boków z ławkami w trzech rzędach galerii. Miejsce pod gołym niebem, na dziedzińcu, tuż pod sceną kosztowało jednego pensa, miejsce siedzące aż sześć pensów. Galeria używana była przez muzyków, ale także zasiadali w niej bogaci mieszczanie, by lepiej widzieć lub pokazać innym swój status społeczny. Scena miała około 12 metrów i najczęściej mieściła około 20 aktorów. Nie było czasu na szybką zmianę scenografii, ponieważ zapotrzebowanie na sztuki było ogromne i repertuar zmieniał się bardzo szybko. Twórcy sztuk, dramatopisarze i komediopisarze radzili sobie z tym świetnie. O zmianie miejsca, pory roku i innych okolicznościach najczęściej informowali aktorzy przebywający na scenie. Takie informacje znajdowały się po prostu w tekście literackim. Aktorami byli wyłącznie mężczyźni lub chłopcy, którzy nosili normalne stroje. Jeżeli teatr cieszył się sympatią patrona, który był bogatym mieszczaninem lub arystokratą, mógł pozwolić sobie na bogate kostiumy. Oprócz tego w Londynie działał Mistrz Rozrywek, którego zadaniem było dbanie o to, aby sztuki nie były kolebką zła, a aktorzy nie deprawowali publiczności. W latach 1579-1610 funkcje te sprawował Edward Tilney. Był to jednak człowiek, który nie zwracał uwagi na treści wulgarne. Bardziej interesowało go to, aby sztuki nie miały charakteru politycznego czy religijnego, dlatego tematy te były zabronione. Nie można było pokazywać na scenie żadnej żyjącej postaci publicznej. Niezastosowanie się do tych zasad groziło więzieniem. Teatry, oprócz funkcji kulturalne,j były także świetnie prosperującymi przedsiębiorstwami. Szekspir swój majątek zawdzięczał posiadanym udziałom w trupie Lorda Szambelana i w The Globe, a nie pisarstwu i aktorstwu. Aktorzy, pisarze i reszta trupy miała za zadanie pracować dla właściciela kompanii lub udziałowców. Dlatego też aktorzy grali sztuki pisane pospiesznie, szybko i najczęściej dostawali kartki jedynie ze swoimi kwestiami. Prób w zasadzie nie było, sztuki żyły bardzo krótko i najczęściej nie były powtarzane. Za to aktorzy w teatrze elżbietańskim cieszyli się ogromną popularnością, którą można porównać do dzisiejszych wielkich gwiazd, dlatego że ich sława nie istniała tylko na scenie, ale zwykli ludzie chcieli ich naśladować i prowadzić życie takie, jak oni. Jednym z najbardziej znanych, a może najbardziej znanym, aktorem był Richard Burbage. Być może był on także ulubionym aktorem Szekspira, ponieważ zagrał w Hamlecie, Otellu, Makbecie, Królu Learze, Wydaje się wręcz, że Szekspir tworzył teksty dla swojego ulubionego aktora. Bycie aktorem nie było jednak tak łatwe. Od pewnego momentu tak budowano sceny, że wychodziły one w stronę publiczności. W zasadzie aktor otoczony był widzami, był w stałym i bliskim kontakcie z widownią, która mogła czasami rzucać w niego różnymi przedmiotami, np. zgniłym jedzeniem, gdy była niezadowolona. W teatrze szekspirowskim publiczność żywo reagowała na to, co działo się na scenie – klaskała, wiwatowała, pokrzykiwała. Bilety za jednego pensa kupowali ubodzy mieszczanie. Trzeba pamiętać, że nie byli to ludzie wykształceni ani elita społeczna. Aktorzy musieli więc swoją wymową, gestykulacją i mimiką twarzy poruszać widownię, wpływać na ich emocje. Gdy aktor umiał takie emocje wywołać, cieszył się powszechnym szacunkiem.

Gatunek literacki

Cechy dramatu Szekspirowskiego

Szekspir zdobył sławę i popularność już za życia, ponieważ zerwał z tradycją teatru antycznego i zrobił to bardzo mocno i bardzo konsekwentnie.

• Przede wszystkim zrezygnował z klasycznej zasady trzech jedności: czasu, miejsca i akcji. Przenosił akcje w różne miejsca, trwała ona przez wiele lat i z pewnością żaden utwór Szekspira nie koncentrował się wokół jednego wątku.
• Oprócz tego Szekspir wprowadził podział na akty i sceny, rezygnując z epejsodionów i stasimonów.
Złamał zasadę decorum – mianowicie wprowadził do dramatu elementy komiczne, a w obręb komedii elementy tragiczne.
Zrezygnował z chóru, który z tragedii antycznej odgrywał niezwykle ważną rolę komentatora do wydarzeń dziejących się na scenie, i wprowadził rozbudowane monologi aktorskie, a także didaskalia.
• Wprowadził sceny zbiorowe, czyli tekst był tak napisany, że więcej niż trzech aktorów pozostawało na scenie.
• Pokazywał krwawe sceny, na przykład morderstw, bo to wzbudzało emocje widzów.
• Pogłębił portrety psychologiczne postaci.
• Dodatkowo uzależnił bohatera od własnych decyzji, własnych namiętności i zrezygnował z fatum.
• Aby widzowie mogli bardziej przeżywać wydarzenia, które dzieją się na scenie, wprowadził elementy fantastyczne.
• Obdarzył przyrodę nową rolą – miała ona współodczuwać z bohaterami na scenie.

Kontynuacje i nawiązania

Słynne ekranizacje:
Romeo i Julia; reżyseria: Franco Zeffirelli (1968 r.);
Romeo i Julia; reżyseria: Baz Luhrmann (1996 r.);
Gnomeo i Julia; reżyseria: Kelly Asbury (2011 r.);
Romeo i Julia; reżyseria: Carlo Carlei (2013 r.).

Utwory muzyczne:
Hektor Berlioz – symfonia dramatyczna Romeo i Julia (1839);
Piotr Czajkowski – uwertura-fantazja Romeo i Julia (1869);
Leonard Bernstein – musical West Side Story (1957);
Kabaret Starszych Panów (sł. Jeremi Przybora) – O, Romeo! (1964);
Dire Straits – Romeo and Juliet (1980);
Wanda i Banda – Nie będę Julią (1984).

Data dodania: 2019-07-30


Polecasz? Tak Nie