profil

Jak napisać kartkę z pamiętnika?

poleca 89% 117 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Definicja pamiętnika

za Słownikiem Języka Polskiego PWN:
1. wspomnienia spisywane przez kogoś
2. album do wpisywania na pamiątkę wierszy, aforyzmów itp.
3. utwór literacki zawierający opis wydarzeń oparty na bezpośredniej obserwacji autora, jego wspomnieniach i przeżyciach

Cechy pamiętnika


- odnosi się do minionych wydarzeń, jest zapisem wspomnień
- jest pisany w pierwszej osobie
- jest subiektywny, zawiera własną ocenę wydarzeń
- opisuje stany emocjonalne autora - smutek, gniew, rozpacz, zachwyt, radość
- w odróżnieniu od dziennika, który pisany jest dzień po dniu, pamiętnik jest pisany z dystansem; opisywane wydarzenia są ujęte z perspektywy, po pewnym czasie od zdarzenia - emocje mogą być inne w czasie wydarzenia i w trakcie pisania pamiętnika

Jak napisać kartkę z pamiętnika?


1. Wybieraj ważne dla siebie zdarzenia, nie pisz o wszystkim.
2. Pisz w pierwszej osobie.
3. Zachowaj chronologię wydarzeń.
4. Opisz swoje odczucia w trakcie wydarzeń, jak i refleksje.
5. Zadbaj o estetykę i poprawność pracy.
6. Zapisz datę wydarzeń.

Przykładowa kartka z pamiętnika


Minęło 8 miesięcy od mojego wypadku. Był 17 października 2020 roku, poniedziałek, początek drugiej fali pandemii koronawirusa. Po szkole pojechałam do stajni do Miramisa. Mieliśmy zrobić zwykły trening, nic wielkiego - stęp, kłus, galop, przejścia, na koniec krótki spacer za padoki. Pogoda nie była rewelacyjna, jak to zwykle jesienią. Było ponuro i wiał dość mocy wiatr. Mieliśmy kończyć jazdę, ale postanowiłam zrobić jeszcze ostatnie kółko na maneżu no i stało się...Koń się spłoszył, odskoczył od ogrodzenia, a ja nieszczęśliwie skręciłam nogę w kostce.

Ból, jaki poczułam w chwili wypadku jest niedoopisania. Zdążyłam zsunąć się siodła i na czworaka dopełznąć do wyjścia. Resztę pamiętam, jak przez mgłę. Przyjechała po mnie mama i zawiozła na sor. Na szczęście po prześwietleniu okazało się, że noga nie jest złamana, ale niestety więzadła są zerwane i czeka mnie długa rehabilitacja.

Życie jest bardzo przewrotne. Strasznie bałam się kwarantanny. Myśl, że mogę zostać uziemiona w domu i nie móc pojechać do stajni była przerażająca. Jaką głupotą było myśleć, że można utknąć w domu tylko z powodu koronawirusa. 10 dni, przy założeniu, że jest się bezobjawowym lub z lekkimi objawami są niczym, w porównaniu z kontuzją, która czyni cię inwalidą i pozbawia niezależności. Dwa uszkodzone więzadła w stawie skokowym z widmem operacji i niesprawną stopą przez długi czas są o wiele gorsze.

Okazało się, że dałabym wiele, żeby móc robić to, co wcześniej uważałam za udrękę np. odkurzać swój pokój, pozmywać naczynia, czy iść na spacer z naszym psem, kiedy oglądam ulubiony serial na Netflixie.

Każdy podobno dostaje od życia tyle, ile potrafi znieść. Trzy miesiące codziennej rehabilitacji z perspektywy czasu minęły stosunkowo szybko, chociaż w zasadzie musiałam się od nowa nauczyć chodzić. Okazało się, że nie jeżdżenie konno i sporadyczne wizyty w stajni też nie są końcem świata i że można mieć dużo radości i satysfakcji z pracy z ziemi.

To wydarzenie też zmieniło moje myślenie o niezależności, czym ona jest naprawdę, że nie polega tylko na robieniu tego czego się chce, wtedy kiedy się chce w kontekście swobód i wolności (np. wychodzeniu na imprezy, wyjazdy ze znajomymi itp), a także o tym, z jakimi problemami muszą na co dzień mierzyć się osoby z niepełnosprawnościami. Jest to przerażające, że w XXI wieku jest tak mało udogodnień dla osób, które mają ograniczenia w przemieszczaniu się.

Podoba się? Tak Nie
(0) Brak komentarzy

Materiał opracowany przez redakcję

Czas czytania: 3 minuty

Ciekawostki ze świata