profil

Ferdydurke - problematyka

drukuj
poleca 85% 147 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Witold Gombrowicz (1904-1969) debiutował zbiorem opowiadań „Pamiętnik z okresu dojrzewania” (1933). Następnym jego utworem, powieścią „Ferdydurke” ugruntował swoją znaczącą, ale jednocześnie zawsze budzącą kontrowersje pozycje prozaika, który z ironią i parodystycznym dystansem przedstawiał fałszywe, jego zdaniem, wzory moralne, społeczne i narodowe. Mówił, że nie chce być Polakiem, chce być Gombrowiczem. Opuścił Polskę przed II wojną światową. Mieszkał w Argentynie. Po przerwie zaczyna drukować swoje utwory, jednak w Polsce „Ferdydurke” wychodzi dopiero w latach pięćdziesiątych z powodu cenzury.

Świat w utworze przedstawiony jest jako projekcja wyobraźni bohatera, zdarzenia dzieją się w „głowie” postaci. Tematem utworu, jego głównym zagadnieniem jest ukazanie człowieka w kulturze. Jest to element zagadnienia antropologii filozoficznej, która rozpatruje człowieka jako istotę społeczną. W utworze sam autor wykłada swoje poglądy. Głównym problemem „Ferdydurke” jest problem formy. Nie ma ucieczki od formy jak tylko w inną formę – mówi Witold Gombrowicz. W półśnie bohatera pojawia się profesor Pimko –superbelfer. Józio trafia do szkoły, popada w formę szkoły. Profesor Pimko nie przyjmuje do wiadomości, że jego uczniowie chcą podkreślić swoją dojrzałość, manifestowaną przez przekleństwa, wulgarne dowcipy itp. Bez względu na to, co robią, Pimko udowadnia, że są skromni i niewinni. Przemawia językiem, jakim mówi się do słodkich malców. „Upupia” uczniów. Udziecinnia ich, narzuca im określoną, niższą formę.
Uważam, że prawdą jest iż człowiek popada z jednej formy w drugą. Nie ma od niej ucieczki. Nawet będąc na uboczu, nie kontaktując się z otoczeniem, nakładamy sobie pewną formę. Samotnik nie może powiedzieć „Jestem inny niż wszyscy”, ponieważ on też istnieje w pewnej formie. Człowiek od urodzin aż do śmierci żyje w formie, tylko nie zdaje sobie z tego sprawy. Witold Gombrowicz w „Ferdydurkę” bardzo jasno wykłada, że człowiek popada z jednej formy w drugą i że nie ma od formy ucieczki.
Następnym poglądem Gombrowicza jest stwierdzenie, że człowiek dla człowieka istnieje tylko jako rzecz, jest stwarzany przez wyobraźnię drugiego człowieka. Wyobrażamy sobie innych, nie dostrzegając ich. Gombrowicz mówi:

„człowiek jest najgłębiej uzależniony od swojego odbicia w duszy drugiego człowieka,
chociażby ta dusza była kretyniczna”.

Dla ciotki Józio istnieje taki, jakiego ona go sobie stworzyła. Człowieka już po zachowaniu klasyfikujemy, wkładamy w jakiś schemat. Patrząc poprzez schematy, stwarzamy obraz danego człowieka. Młodziakowa uwierzyła profesorowi Pimce, że Józio jest młodym człowiekiem, udającym dorosłego. I już Młodziakowa widzi go takim, nie dostrzega jego prawdziwego oblicza. Nie ma ucieczki od „gęby”. Narzucając komuś swoją formę, pozbawiamy go twarzy, a tym samym wolności. tak jak to próbował zrobić Miętus, walcząc z Syfonem na miny lub gwałcąc go przez uszy. Gombrowicz znowu wyjaśnia, że człowiek jako istota ludzka uzależniony jest od innych ludzi. Każdy go widzi w taki sposób w jaki chce go widzieć. Nie zna go, a ma o nim wyrobione pewne zdanie. To zdanie jest jednak nieprawdziwe, jeśli się kogoś nie zna. Gombrowicz daje do zrozumienia, że nie ważne co człowiek zrobi, to ludzie i tak będą go widzieli i oceniali jak chcą. Człowiek jest uzależniony od czyjegoś zdania. Dlatego człowiek zawsze udaje kogoś innego, nigdy nie jest sobą. Dopiero poznając wnętrze człowieka, możemy o nim coś powiedzieć. Nie liczy się to jak wygląda, lecz to co ma w sobie.

Gombrowicz mówi, że ludzie zniewalają się, narzucając swoją formę innym, próbują go ukształtować na własne podobieństwo. Tak jak w „Ferdydurke” nauczyciel języka polskiego, profesor Bladaczka narzuca swój tok myślenia uczniom. Mówi, że Słowacki wielkim poetą był. Nie wyjaśnia dlaczego, nie przedstawia jego biografii, nie udowadnia. Po prostu wielkim poetą był. Gombrowicz uświadamia, że na każdym kroku ktoś próbuje nałożyć nam pewną formę. Będąc jeszcze dziećmi, rodzice mówili nam jak mamy postępować, jak odnosić się do dorosłych, co nam wolno, a co nie. Już wtedy nakładali nam pewną formę. Kiedy rozmawiamy z nauczycielem, on nam nakłada pewną formę, ponieważ zmusza nas do innego zachowania, zachowania jakie powinien przestrzegać uczeń względem nauczyciela. Nauczyciel biorąc nas do odpowiedzi, narzuca nam formę, ponieważ zmusza nad do odpowiedzenia na jego pytanie. Człowiek nigdy nie może być sobą, jest uzależniony od innego człowieka.

Sądzę, że Gombrowicz „wielkim poetą był”, ponieważ pobudza naszą wyobraźnię, świadomość. Jednak nie możemy zapominać o pewnych wyrazach takich jak „pupa”, „gęba”, „łydka”, „zieloność”, ponieważ są one kluczem do odczytania utworu. „Gęba” oznacza narzucenie formy, swojego zdania, „pupa” zdziecinnienie, „łydka” nowoczesność natomiast „zieloność” jest symbolem niedojrzałości. Nazywa nasze myśli po imieniu, bo czy któryś z nas nie wie, że „jak cię widzą, tak cię piszą”? Gombrowicz zmusza nad do zastanowienia się nad tym. Uświadamia nam, że to co myślimy, co robimy, co czujemy nie jest niczym indywidualnym, to tylko schematy. Zawsze ktoś będzie nam przyprawiał „gębę”. Sam autor w zakończeniu drwi sobie z nas, z czytelnika. Nazywa go trąbą. Jednak zakpił także z własnego utwory, a tym bardziej z siebie. Nie możemy walczyć z formą, bo nie można z nią wygrać. Możemy się jej tylko poddać. Gombrowicz powiedział: „być człowiekiem to znaczy być sztucznym”. Skoro sztuczność jest nam właściwa nasz język także musi być sztuczny.


Polecasz? Tak Nie