profil

Na podstawie "Chłopów" Władysława S. Reymonta streść przebieg wesela Boryny i Jagny.

poleca 84% 854 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Wiek XIX dobiegał schyłku. Cała wieś Lipce w Skierniewickiem oczekiwała wesela Boryny, najbogatszego gospodarza we wsi, z Jagną, najpiękniejszą panną w okolicy. Była jesień.
W Lipcach nadchodził wieczór, gdy weselnicy opuszczali dom wójta. Kolorowy pochód otwierała bezustannie grajaca kapela, za nią szli druzbowie. Po drodze przyłączały się do nich kolejne druhny. Przed chatami goszczono orszak wódką, spiewano, zapraszano do srodka. Wreszcie kapela doprowadziła gości do weselnego domu i zawróciła po pana młdego.
Zagrali na ganku, Boryna zaraz wyszedł. Wyglądał znakomicie, młodo i rzesko. Poprowadzono go do Dominikowej, gdzie jeszcze strojono Jagnę. Matka podejmowała gości, w czym pomagali jej synowie. Zaproszeni zostali sami bajbogatsi gospodarze.
W końcu Jagna, w otoczeniu druhen, wyszła do narzeczonego. Była piękna i strojna. Żegnała się z rodzinnym ome, państwo młodzi odebrali błogosławieństwo. Towrzyszyły temu kolejne przyśpiewki, obrzedy.
Pieszo ruszono do pobliskiego kościoła.
Słońce już zachodziło. Ślub odbył się szybko, bo ksiądz spieszył się do chorego. Organista grał skoczne melodie. Po uroczystości wracali w nieładzie, całą szerokością drogi, znów spiewając.
Rozpoczęło się wesele. W izbie jedzono i pito, kłócono się, młodzi często wychodzili z chałupy. Przed świtem zaczęto przygotowywania do tańców. Z początku niewielu było chętnych do zabawy, dziewczyny dla rozeuszania zebranych organizowały rózne gry. Izba trzęsła się od śmiechu.
W tym czasie kobiety przebierały pannę młodą. W dużej izbie bawiono się w Chodzi lis koło drogi, Przepióreczkę i Świnkę.
Nieco później kobiety wyprowadziły Jagnę z komory. Gdy zdjęto jej z głowy białą płachtę, weselnikom ukazał się małżeński czepiec. Orkiestra zagrała Chmiela. Ruszono w tany. Hulano tak, że dom dygotał w posadach.
Potem przyszła kolej na następne ceremonie. Na koniec kobiety zaczęły zbierać, zgodnie ze zwyczajem, na czepiec. Rzucano nawet złote pieniądze i srebrne ruble. Szczególnie ta hojność wzruszyła Dominikową, która z jeszcze większą ochotą zapraszała gości do picia, jedzienia. W izbie zapanował jazgot, przekrzykiwania, ludzie byli już mocno pijani. Zabawa sięgała zenitu.
Dumny z żony Boryna wciąż, sledził oczami za Jagną. Niespodziewanie porwał ją do oberka. Tańczył z pasją, trzaskał podkutnymi butami, wywijał skomplikowane figury. Tańczyli wszyscy: mazury, krakowiaki, obertasy. Przyśpiewki, wrzaski podochoconych gości, głośną muzykę słyszano w całej wsi. Nie bawił się jedynie Antek, syn Boryny i jego żona Hanka. Nie byli obecni na weselu.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 2 minuty

Teksty kultury