profil

Bohaterowie, czyli co zrobię, aby nie zostać nuworyszem ?

poleca 87% 103 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Adolf H. i Lech W.... Te dwie osoby mają ze sobą wiele wspólnego: osiągnęli w swoim czasie wielki sukces, przyczynili się do zmiany ustroju w swoich krajach i oboje doznali porażki. Jednak jedna rzecz ich różni, jeden z nich był malarzem, a drugi... każdy Polak wie. Prawda jest bolesna, a swoich braków nie sposób ukryć. Jak wskazuje tytuł tego felietonu powinienem zastanawiać się, jak uniknąć tego, by być tym drugim bohaterem. Czy to oznacza, że mam się stać podobny do pana H.?

Świat to dziwna scena ,na której w szaleńczych konwulsjach wiją się ludzie różnej maści i autoramentu. Niby podobni, a przecież każdy inny. Całkiem różni, a przynależni do tego samego gatunku. Jak woda- w górskim potoku, w portowym kanale, w plastikowej butelce i w białej jak alpejski śnieg otchłani klozetu. Wszędzie ta sama woda, a jednak nie taka sama. Nie w każdym wypadku nadaje się do picia.

Tak więc, na postawione wyżej pytanie, odpowiedz brzmi- NIE. Nie stanę się nigdy jak Adolf H., jednak taki jak były prezydent również. Zresztą, każdy z nich się uzupełnia- oczywiście w pewnym stopniu. Jeden mógłby przekazać drugiemu „papierek”, a ten drugi trochę zrównoważenia... Ja, ze swej strony, nie chciałbym stać się taki jak którykolwiek z nich. Ale jak tego uniknąć, jak znaleźć się po środku skali H-W?

Nie można skonstruować pojazdu Formuły 1 przy pomocy elementów wykorzystywanych do produkcji Poloneza. Żeby jednak kiedykolwiek marzyć o wspaniałym samochodzie wyścigowym, przygotowania trzeba zacząć od rekonstrukcji fabryki. Czy wystarczą tylko wyjazdy klasowe, raz w miesiącu odwiedzić kino czy teatr?

Chyba nie. Niektórzy tworzą, ups przepraszam, rekonstruują swoją fabrykę. Wybierają się na koncert, sztukę, a inni przebywają w miejscach o wiele głośniejszych, tęczowo oświetlonych, przeważnie w piątki i soboty. Do których mam się przyłączyć? Czy w ogóle muszę? A może powinienem zaprosić kolegów, porozmawiać o najnowszym dziele Pendereckiego, chociaż wiem, że przyszli do mnie poszaleć na klawiaturze? Odpowiedź jest prosta jak bywają podwórkowe zabawy chłopaków z trzeciej klasy (bynajmniej nie LO): „Rubta, co chceta” jak mówi Jurek Owsiak, lub poetycko: „Żyj Własną Legendą”...

Właśnie w tej chwili dotarło do mnie, że wybrałem zły temat. Powinienem pisać na ten drugi: „Zostanę nuworyszem, to nic złego”.(?) Przepraszam bardzo. Drogi czytelniku, pani profesor proszę wziąć ołówek, pióro, flamaster, cokolwiek co jest pod rękę i skreślić powyższy tytuł tej bazgraniny. Uświadomiłem sobie, że ważne są te pieniądze. Co z tego, że Adolf H. miał wykształcenie, skoro marnie skończył. Natomiast (eks-)prezydent RP żyje sobie bogato (z miesięczną pensją wyższą niż zarobki mojego ojca) i cieszy się życiem. Ma chyba ze cztery wille, sławę (bohater lat 80-tych), żoną, dzieci...

Pieniądze są ważne, sława nie zawsze, choć bywa korzystna, trzeba pamiętać o pewnej anegdotce, tym razem o pewnym sławnym aktorze polskim Cezarym P.:

„W teatrze- P., w kinie- P., w telewizji- P., w radio, na bilbordach, w internecie- wszędzie. Kiedy umęczony, długim dniem obcowania, wraca wreszcie wieczorem po pracy do domu, chciałby zjeść coś dobrego. Niestety kolacji ani śladu. Ukochana małżonka leży bowiem w papilotach na kanapie i susząc niedawno pomalowane pazury, drapieżnie przewraca kartki ilustrowanego tygodnika. –Sam sobie zrób kolację, Misiu! Jestem zajęta, czytam wywiad z Czarkiem P.”

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty