profil

Recenzja książki Tomasza Lisa "My, Naród".

poleca 85% 103 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Temat książki: problemy społeczno-ekonomiczne Polaków. Kto czytał ten mniej więcej się orientuje. Ocena w jednym z lepszych LO w Warszawie (VIII LO im. Władysława IV) 5.

Recenzja i ocena książki (o charakterze społeczno-ekonomicznym) Tomasza Lisa pt. ?My, naród?.

Tomasz Lis ? urodzony w 1966 roku, dziennikarz telewizyjny, a także autor paru książek. W latach 1999 i 2007 został dziennikarzem roku.

Po przeczytaniu książki wyrobiłem sobie zdanie na jej temat. Z niektórymi rzeczami się zgadzam, natomiast istnieją też takie, które wywołują u mnie sprzeciw. W pracy będę się posługiwał cytatami z książki w celu łatwiejszego czytania pracy, które będę pogrubiał. Książka składa się z 12 rozdziałów, dlatego moja praca również będzie się składać z 12 ?podpunktów?.
Autor we wstępie pisze: ?Piszę o tym, co złe, i o tym, co dobre, by pokazać, że naszej jaźni, naszej postawy, naszego stanu umysłu nie da się sprowadzić do jakiegoś prostego wzoru. Piszę o tym, co dobre, by udowodnić, że czarnowidztwo nie jest uzasadnione, a piszę o tym, co złe, bo wciąż do wykonania mamy wielką pracę?. Już na samym wstępie, możemy stwierdzić, że autor będzie pisał o tym, co jest w nas Polakach nie tak. Lis mówi o wielkiej pracy jaką musimy wykonać. Całkowicie się zgadzam z tym stwierdzeniem, patrząc bynajmniej na kulejący NFZ, na polskie szkoły (szczególnie na wsiach) gdzie uczniowie nie mają najlepszych warunków (w porównaniu do innych krajów UE), na polskie prawo (które czasem wprawia człowieka w furię, gdy ten słyszy o więźniu, który zamordował swoją rodzinę i jeszcze chce telewizor w celi; na pirata drogowego, który jedzie 200km/h przez Warszawę i dostaje mandat 500 zł i 10 punktów karnych) i wiele można wymieniać podobnych przypadków. Dlatego uważam, że musimy wykonać WIELKĄ pracę, by nasza Polska była normalnym i krajem i narodem.

1.Charakter problemu, czyli o naszym charakterze narodowym.
Polacy są postrzegani różnie w różnych krajach. Dla Niemców jesteśmy złodziejami, dla Brytyjczyków dobrymi pracownikami, dla Amerykanów dobrymi sojusznikami itd. Ale jak sami siebie postrzegamy? Myślę, że słowa ?zawiść?, ?zazdrość?, ?chęć dokopania drugiemu?, ?oczernianie? nie są obce naszemu narodowi. Polska grupa hiphopowa śpiewa w swoich piosenkach: ?Zawiść, zazdrość zamiast starać się mieć więcej. Za bogatszy ten kto bogatszy niż ty??. Autor porównuje cechy Brytyjczyków, Niemców i Polaków. O ile dwa pierwsze nacje ?ubrane? są w miarę pozytywne cechy, to Polacy ukazani są jako wcale nie najlepsi: złota wolność, dojutrkowość, antyobywatelskość, nieżyczliwość, nietolerancja, niecierpliwość, stan podgorączkowy, 1000 lat katolicyzmu (tylko akurat nie mogę pojąć co jest złego w 1000 lat katolicyzmu?). Jest to smutna prawda o naszych obywatelach. Niejednokrotnie sami byliśmy świadkami różnych sytuacji, gdzie jeden drugiemu ?pokaże jaki to on jest oh i ah?(?nieżyczliwość na ulicy, gburowatość w autobusie, w kolejce, w tramwaju, groźne spojrzenia, warczenia, pohukiwanie, przekleństwa, niech no ten baran stojący przede mną ruszy wreszcie, nie widzi, że od dwóch sekund pali się zielone światło? Klaksonem go pogonię, palec środkowy pokażę, on mi zresztą pewnie też?) i rzeczywiście mamy (nie)przyjemność oglądać chamstwo, bo jak inaczej to można nazwać? Polacy słyną też z nietolerancji do ludzi o innym kolorze skóry, autor przywołuje sytuacje na niejednym meczu piłkarskim, gdzie czarnoskóry piłkarz jest wyklinany, opluwany, kibice udają małpę chcąc go naśladować. CHAMSTWO. W Polsce można zauważyć, że ?media często stają się orężem nie wolnego słowa, lecz narzędziem odreagowywania frustracji i kompleksów? Lecz oprócz tych złych stron mamy te dobre m.in. umieliśmy jako naród sprzeciwić się komunizmowi, chcieliśmy być wolni (Solidarność); przystąpiliśmy do NATO i UE; jako kraj rozwijamy się (coraz więcej obywateli stać na samochód, mieszkanie i godne życie); młodzi Polacy chcą studiować, chcą zadbać o swoją przyszłość. Tomasz Lis sam mówi, że ?Cudu już dokonaliśmy? stając się właśnie wolnym narodem i stopniowo się rozwijając. Lecz musimy pamiętać, że mimo tego musimy wziąć się w garść i gonić stawkę, która nam ciągle ucieka (USA, Rosja, Niemcy, Japonia, Chiny itd.). Autor pisze: ?Wykonaliśmy ogromną pracę, która przyniosła imponujące efekty. Jeśli tego nie zrozumiemy i nie docenimy, zastanawiając się przy okazji, dlaczego nie wszystko nam wyszło i dlaczego popełniliśmy jednak wiele błędów, nie pójdziemy naprzód, ale będziemy się obracać wokół własnej osi?.

2. Ma, więc winien czyli o polskiej zawiści.
Jak już wcześniej wspominałem mamy swoje złe strony, z których powinniśmy się wyleczyć. Musimy akceptować innych ludzi, akceptować ich zdanie, ponieważ każdy jest inny i każdy ma swoje własne zdanie. A akceptowanie tylko swojego zdania (moje jest najmojsze) nie pomoże nam w rozwoju. Pan Lis rozlicza Polaków z przykazania miłości ?kochaj bliźniego swego? ? ?kochaj bliźniego jak siebie samego ? realizujemy, paradoksalnie, perfekcyjnie. A to dlatego, że nie kochamy wcale sąsiada mniej niż siebie. Kochamy go tak mało jak siebie?. Uważam, że jest to niepodważalna prawda, dlatego, że często uważamy siebie za nieudaczników, niepotrafiących niczego dobrego dokonać. Jest to jedynie bariera, która istnieje w naszych głowach. Ostatnio ktoś mi uświadomił, że Polacy jako naród nie lubią być na widoku ? jest to prawda, samemu można zauważyć, że Polacy wolą siadać na tyłach sal, miejsca na początku są zazwyczaj puste.
Autor uważa, że ?gnojenie bohaterów narodowych jest naszą narodową differentia specifica?. Szczerze powiedziawszy tutaj moje zdanie jest podzielone. O ile prawdą jest, że ciągłe ?nagonki? na Lecha Wałęsę miały miejsce, o tyle nie mogę tego samego powiedzieć o papieżu Polaku, Janie Pawle 2, który był autorytetem nie małej rzeszy Polaków. Szczególnie po słowach ?Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi, tej Ziemi?, kładąc szczególnie nacisk na słowo ?tej?. Wydaje mi się że papież myślał o Polsce pod władzą komunistów. Powracając do Lecha Wałęsy. Racja, jest bohaterem narodowym (choć ja nie mogę wiele o nim powiedzieć ? nie żyłem w latach ?80 a moja świadomość z lat ?90 jest zerowa. Jednak co mnie obchodzą imieniny Pana Prezydenta, na które zaprosił 600 osób??? Czy jest to tak ważna wiadomość, że trąbią o niej wszystkie media? A o dzieciach, które głodują w polskich rodzinach Cichosza! Autor uważa, że to ?nasze polskie piekło trzeba zabetonować wraz z największymi diabłami. Gdyby się to nam udało mielibyśmy szansę na stanie się wielkim narodem i wielkim społeczeństwem.? Pod pojęciem ?diabły? uważam tych, którzy niszczą dobre imię Polski i Polaków. W pierwszej linii moich typów ?do odstrzału? stoją politycy i dziennikarze. Niejednokrotnie byliśmy świadkami cyrku w polskim rządzie, nie poradności; niejednokrotnie również byliśmy świadkami ciągłych ataków ze strony mediów na polityków, ale i na zwykłych ludzi. Ktoś stwierdził, że takie sytuacje można spotkać tylko w Polsce. Pomyślmy o ile lepiej dla naszego narodu byłaby sensacyjna wiadomość, że młodym studentom udało się odkryć pierwiastek Y, zamiast wiadomości, odkryli pierwiastek, ale nie umieją z niego skorzystać ? nieudacznicy. Autor mówi, że ?opinia jest praktycznie zawsze przesączona jadem?. Najprawdziwsza prawda. Czas to zmienić.

3. Sukcesja, czyli o tym, dlaczego Polacy nie lubią ludzi sukcesu i nie starają się sukcesu odnieść.
Sam tytuł co najmniej dziwny. Dlaczego ktoś by nie chciał odnieść sukcesu? Każdy by chciał ale ?
Co tak naprawdę jest warunkiem sukcesu? ?Wielcy ludzie, którzy go odnieśli, zawsze mówią mniej więcej, że w 1% talent, a w 99% praca. Ładnie to brzmi i choć jest nieprawdziwe, ma swój sens. Ale warunkiem sukcesu jest pragnienie wejścia na szczyt?. Śmiem się z autorem nie zgodzić. Co po człowieku, który siedzi sobie w fotelu i rozmyśla ?Jakby było cudownie być prezesem jakiejś firmy?. Jeżeli będzie siedział w tym fotelu i rozmyślał, to niestety nic z tego nie wyniknie. Dlatego uważam, że do osiągnięcia talentu jest potrzeba przede wszystkim praca. Trzeba pamiętać, że ?chcieć nie zawsze znaczy móc?. Polacy są specyficznym narodem. Jeżeli coś się udaje to na pewno dzięki nam. Jeżeli zaś coś się nie udaje to winna temu jest władza i tylko władza. ?Skoro nie potrafimy wziąć odpowiedzialności za swoje porażki, to najprawdopodobniej nie potrafimy wyciągnąć z nich wniosków?. Odpowiedzialność jest nieodłączną częścią odniesienia sukcesu. Kto myśli, inaczej może być w błędzie. Tak samo ryzyko jest nieodzowną częścią ?tej gry?, którą jest przecież sukces, szacunek innych. Wydawać by się mogło? Autor pisze ?szczególna forma polskiej zawiści polega na tym, że nie lubi się i zwalcza nie tylko tych, którzy coś nabroili. Najbardziej dostaje się ludziom, którzy pokazali klasę, zachowali się godnie, stanęli na wysokości zadania?. Tak więc szacunek może i zdobędziemy, ale nie w Polsce? Dlatego nie dziwie się ludziom, którzy chcieli być ?kimś? i wyjechali z kraju w poszukiwaniu szczęścia i sukcesu. Niektórzy je znaleźli, będąc obecnie prezesami dobrze opłacalnych firm międzynarodowych, inni ciągle siedzą ?na zmywaku? ? może kiedyś przyjdzie i ich czas? Jednak tutaj widać, że ?jak Polak chce, to potrafi?. W zupełności się zgadzam, że bariery odniesienia sukcesu istnieją tylko w naszych głowach. To wszystko przez to poczucie niższości? Oczywiście nikt tu nie mówi o wywyższaniu się, bo nie na tym rzecz polega, ale na normalnym obiektywnym patrzeniu na siebie.

4. Spojrzenie kompleksowe, czyli o naszych, najczęściej nieuzasadnionych kompleksach.
W zupełności zgadzam się z autorem, że czas porzucić nasze kompleksy, które jak już wspominałem tkwią w naszych głowach. Przede wszystkim nie mają one żadnej realnej podstawy. Jednak skąd te kompleksy (niższości, gorszości, drugorzędności, nieporadności) się biorą? Pan Lis pisze, że kiedyś byliśmy potęgą, jednak przez własną głupotę i nieumiejętną politykę straciliśmy siebie na 123 lata, potem parę lat wolności i znowu mamy problem z III Rzeszą i ZSRR. To wszystko w głównej mierze dzięki nam. Czas wyciągnąć polsko-strusią głowę z piasku i przejrzeć na oczy. Mamy okazję na podniesienie się z porażająco niskiego poziomu. Wszystko zależy od nas, tylko od nas.

5. Szkoła polska, czyli o tym, czego polska szkoła uczy, a nie powinna i odwrotnie.
Na temat polskiego szkolnictwa mogę powiedzieć już coś więcej, ponieważ sam się uczę i pragnę być wykształcony. Tomasz Lis zarzuca szkołom, że kształcą konformistów. ?Nie wychylaj się, nie mieszaj, nie zadawaj pytań, siedź cicho ? będziesz grzeczny i nie będziesz podpadał, to dostaniesz najcenniejszą premię w szkole ? święty spokój?. Osobiście nie doznałem żadnych takich zachowań ze strony nauczycieli. Co do nie wychylania się doznałem urazu, ale ze strony współuczniów. Nie mam pojęcia, co za chora zasada panuje szczególnie w szkołach gimnazjalnych, gdzie wszystko upadło na głowę. Wśród uczniów panuje przekonanie, że jak będę miał dużo 1 to będę lubiany. Jeżeli zaś będę miał same 4 i 5, będę uważany za kujona i tak przez 3 lata. Głupota. W ten sposób niejeden talent upadł, zanim jeszcze mógłby się rozwinąć. Chora polska szkoła, a nauczyciele bardzo często udają, że problemu nie widzą. A jeżeli już widzą, to robią jak najmniej by nie podpaść rodzicom ucznia z samymi jedynkami.
Kolejnym grzechem polskiego szkolnictwa są TYLKO dobre odpowiedzi. Aby zaliczyć jakiś sprawdzian wystarczy tylko wykuć wszystko na blachę. Co z tego, że po tygodniu nie będę o niczym pamiętał? I w ten sposób realizuje się plan ZZZ ? zakuć, zaliczyć, zapomnieć. I jaki z tego pożytek ? ŻADEN. Henry Ford powiedział: ?myślenie to najtrudniejsze wyzwanie, dlatego tak niewielu je podejmuje?. Nauczyciel chce dostać tylko dobrą odpowiedź. Więc co za problem wcześniej przeczytać temat i błyskać na lekcji? W szkole nie wymaga się myślenia, bo niejednokrotnie może wprowadzić na złą ścieżkę, co skutkuje złą odpowiedzią, co skutkuje dezaprobatą nauczyciela, co skutkuje negatywną oceną a wreszcie co skutkuje ?zamknięciem uczniowskiej gęby na kłódkę?.
Lis pisze również o funduszach, jakie są przeznaczane na oświatę. Prawdę powiedziawszy powinniśmy się wstydzić (a raczej politycy powinni). W 2007 roku wydatki na oświatę oscylowały w wysokości 2,79% dochodu narodowego brutto. Ktoś tu powinien uderzyć się w pierś i krzyknąć ?Mea culpa?. Chętnych jednak nie widać. Trudno się dziwić. Politykom przecież niczego nie brakuje, ich dzieciom także. Narodowa solidarność, tak? Powiem tylko, że w takich Stanach Zjednoczonych na edukację idzie 7%. Wydawać by się mogło że to około 2,5 raza więcej. Tylko 2,5. Pragnę podkreślić jednak fakt, że dochód narodowy USA przewyższa nasz parokrotnie. To tak jakbyśmy porównywali Malucha z Ferrari. Czyż to nie śmieszne? Autor sięga jeszcze do statystyk odnośnie analfabetyzmu, dysleksji itp. W Polsce jest to około 40%. Jedynym krajem gdzie wynik jest wyższy jest Portugalia (48%). Badano kraje UE. Chyba powinniśmy się wstydzić. Jak już wcześniej wspominałem, oprócz spraw politycznych istnieją także sprawy mało związane z polityką. Porównajmy ucznia z takiej Warszawy i ucznia z takich Parzymiechów (?). Warszawiak ma dostęp do komputerów z Internetem, ma możliwość uczestniczenia w zajęciach sportowych na hali, szkoły zazwyczaj są nowoczesne, przystosowane dla niepełnosprawnych uczniów. Czym natomiast może pochwalić się taki uczeń z Parzymiechów? Praktycznie niczym. W jego szkole może nie być komputerów, może nie być hali sportowej, a jego szkoła jest w tragicznym stanie. Gdzie tu jest sprawiedliwość ? Dlatego mogliśmy i nadal możemy zauważyć zwiększanie ludności większych miast. Ludzie z prowincji, jeżeli mają choć trochę pieniędzy przyjeżdżają do takiej Warszawy, Krakowa, Poznania, aby sami mogli się rozwinąć, ale także z myślą o dzieciach, która będą mogły korzystać z dobroci wielkiego miasta.

6. Kult nie do rajdów, czyli dlaczego w Polsce nieudolność jest cool.
?Dobre życie jest spokojnym życiem. Człowiek nie stawia sobie ambitnych celów, nie szarpie się, nie miota, nie zależy mu specjalnie na niczym, ambicjonerem nie jest, przed szereg nie wychodzi, z tłumu się nie wyrywa. Woli siedzieć, narzekać i ? ukrywając kompleksy wobec tych, którzy się starają i którym się udaje ? piętnować, krytykować i potępiać?. Jak to się mówi ?kto co lubi?, lecz jeżeli jeden chce być ?kimś? nie powinien być celem krytyki ze strony antyobywateli, których zadaniem jest tylko dokopać, zgnoić, zmieszać z błotem, albo z gów***. Praktycznie ten cytat zawiera całe wyjaśnienie tytułu. Wolimy narzekać, niż wziąć aktywny udział w życiu społecznym. Wolimy siedzieć i karmić się głupotami, niż wykorzystać swój czas w sposób bardziej pożyteczny. Wolimy krytykować, ale sami nie lubimy być krytykowani. Wolimy potępiać, ale jak już ktoś nas potępi?to bez kija nie podchodź. Nadal powtarzam czas na zmiany!

7. Kwestia zaufania, czyli o tym, dlaczego sobie nie ufamy i ile nas to kosztuje.
Zaufanie? Czy w ogóle wśród Polaków można mówić o jakimkolwiek zaufaniu? Czy jeden drugiemu zaufa? Szczerze powiedziawszy wątpię. Dlaczego? Odpowiedź jest dość prosta ? jako że lubimy ?dokopać drugiemu? i go oczernić z chęcią wykorzystamy jego naiwność i tak mu dokopiemy, że do końca życia się nie podniesie. Będziemy mieli taką satysfakcję, że niewiadomo co. Co oprócz tej ?chorej satysfakcji? mieć będziemy? Nic. No chyba, że mamy coś co się ładnie nazywa ?sumienie?. Wtedy możemy mieć prawdziwe kłopoty ze sobą. Ale kogo to obchodzi tak naprawdę? Jeżeli chcemy stworzyć coś wspaniałego, co nazywa się mocne i solidne społeczeństwo, musimy zacząć sobie ufać i nie oczerniać jeden drugiego. Czy kiedykolwiek spotkaliśmy się z sytuacją, że jeden Brytyjczyk drugiego oczernia, albo jeden Francuz drugiego Francuza? Założę się, że nie. Tylko w tej Polsce wszystko na odwrót. Priorytetem jest ?dokopanie?, tak żeby się nie wyróżniał, siedział na tym samym poziomie co reszta. ?Zaufanie jest czymś tak pięknym, że nawet największy oszust odczuwa pewien szacunek dla tego, kto go nim obdarza.?- Marie von Ebner-Eschenbach.

8. Społeczeństwo osobne, czyli o tym, dlaczego mamy rachityczne społeczeństwo obywatelskie i ile byśmy zyskali, gdyby było silne.
Na samym początku rozdziału, autor uważa, że bohaterów Polska ma bardzo wielu. Dziwne? Nie koniecznie. Wystarczy spojrzeć na tych, którzy zakładają organizacje dobroczynne, fundacje i stowarzyszenia. Wystarczy spojrzeć na wolontariuszy, którzy nie zważając na przeciwności losu niosą innym pomoc, poprzez np. zbieranie żywności, pieniędzy itp. Wiem coś na ten temat, ponieważ moja mama jest wolontariuszką w fundacji ?Serce za serce?. Stwierdziła, że wreszcie znalazła taką pracę, w której się samorealizuje, a także pomaga biednym dzieciakom. Właśnie od mojej mamy usłyszałem szokujące wiadomości: średnio na 1 dziecko w Polsce przypada 4 zł na jedzenie na CAŁY dzień. Dlatego Bogu dziękuję za to co mam? Powracając do tematu, autor zauważa, że ?aktywność obywatelska jest większa w przypadku ludzi z miast, osób lepiej zarabiających i lepiej wykształconych?. Pan Lis pracując w telewizji, zna się na temacie mediów. Przywołuje tutaj fakt, że Rzecznik Praw Obywatelskich wyszedł z inicjatywą konkursu inicjatyw obywatelskich. Możemy się domyślać, że jeżeli już coś takiego dojdzie do telewizji będzie emitowane w godzinach późno wieczornych. Możemy być pewni, że nie będzie to puszczone w godzinach 16-20. Dlaczego? Ponieważ coś pozytywnego jest mało ciekawe, a słupki oglądalności w tym momencie drastycznie spadają. Ludzie wolą oglądać informacje, w których się trąbi, że kogoś zabili, kogoś okradli, a tu był znowu wielki wypadek samochodowy. Ciekawe dlaczego tak jest. O dziwo wydaje mi się, że takie sytuacje mają też miejsce w innych państwach?Choć ?

9. Cała naprzód, czyli o wielkim globalnym wyścigu i o tym, czy my, Polacy, mamy w nim szanse.
Jeżeli mówimy o rozwoju nie można tutaj ominąć Japonii i Chin, które w ciągu paru lat stały się potęgami gospodarczymi. Lis również pokazuje proporcje między jednym z najbogatszych krajów, Szwajcarią, a jednym z najbiedniejszych, Mozambikiem. 250 lat temu różnice w bogactwie wynosiły 5:1, teraz jest to jakieś 400:1. Diametralna różnica. Będzie się ona jeszcze zwiększać, ponieważ Szwajcaria jest bardzo dynamicznie rozwijającym się krajem. Oprócz tego warto wspomnieć, że ?kraje, które decydowały się na zrobienie wszystkiego, co niezbędne, by osiągnąć sukces, i które szły tą drogą z determinacją, najczęściej osiągały sukces.? Jak to się mówi ?cel uświęca środki?.
Bardzo istotną rzeczą, jaką autor przedstawia są nasze polskie uczelnie wyższe. Dużo jest tego typu uczelni prywatnych, z (jak to głoszą reklamy) wspaniałą historią. Zamiast patrzeć na uczelnie prywatne spójrzmy na te zwykłe, państwowe. Pan Lis zasięgnął statystyk, gdzie wśród uczelni na całym świecie Uniwersytet Warszawski a także Uniwersytet Jagielloński zajmują miejsca w 4 setce. Kompromitacja. Przypomnijmy skromne 2,79% przeznaczonego na uczelnie. Tak więc pytam się KTO uderzy się w końcu w pierś? ?Doinwestujmy naukę i badania, ruszmy z kopyta, bo świat się ściga, a my stoimy w miejscu.? Na dzień dzisiejszy potrzebą nadrzędną powinno być dofinansowanie szkolnictwa. Mamy ogromny potencjał, lecz jest on w perfidny sposób hamowany, bo przecież politykom nic nie brakuje. Polsce oprócz mocnego szkolnictwa potrzebny jest postęp technologiczny, innowacyjność. My możemy to zrobić! Czasami można usłyszeć w mediach o polskich studentach, którzy wymyślili coś, co może się przydać całemu światu. Powtarzam ? potencjał mamy.
10. Środki masowego rażenia, czyli o tym, dlaczego media ?nurkują? i się prowincjonalizują.
Tomasz Lis, jako pracownik medialny, ma (jak już pisałem) pewne doświadczenie, którym nie omieszka się nie podzielić. Pisze, że ?przy informacjach z zagranicy słupek oglądalności spada. Telewizja nie chce, aby spadał, dlatego puszcza mało informacji z zagranicy.? Niestety, media karmią nas tym co jest ?okupowane? przez większość. Jeżeli należysz do mniejszości masz po prostu problem. W tym momencie, albo dołączysz do większości, albo zmienisz źródło i będziesz szukał, szukał aż może w końcu znajdziesz. Warto tu podkreślić słowo ?może?, bo zazwyczaj takie zadanie jest dość trudne. Tak jak już pisałem szczególnie (i nie wiem czy tylko???) polskie media przepełnione są jadem, ciągłym krytykowaniem i oczernianiem czy to polityków, czy to sportowców, którzy to ?znowu nie zdobyli żadnego medalu, skompromitowali Polskę i Polaków?. W tym momencie na usta ciśnie się zdanie: ?sami kompromitujecie Polskę i Polaków wydając takie kretyńskie artykuły, w których prawdy jest tyle co kot napłakał?. Być może dlatego nie lubię czytać polskich gazet? Tak, myślę, że to główny powód.

11. Narodowe credo, czyli o wartości, którym powinniśmy być wierni, jeśli chcemy być dostatnim krajem szczęśliwych ludzi.
Siedem rzeczy, które niszczą, zdaniem Mahatmy Gandhiego: bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez charakteru, handel bez moralności, nauka bez humanizmu, praca bez poświęcenia, polityka bez zasad.
Szczerze? Tak jakbym widział przeciętnego antyobywatela polskiego, choć to może moje wyimaginowane obrazy szarego Polaka.
Wracając do tematu Tomasz Lis uważa, że ?swoje wizje pozapolityczne mieli Jan Paweł II, Matka Teresa czy inni. Wielkość wszystkich tych ludzi polegała na tym, że potrafili uwierzyć w coś, co nie mieściło się w głowach niedowiarkom i sceptykom, oraz że siłą woli i determinacji potrafili sprawić, by myśl i słowo ciałem się stało.? Pragnę tu przywołać determinację Jana Pawła II w dążeniu do pokoju między Chrześcijanami a Żydami. Dokonał tego dzięki wartościom jakie obrał. Autor pokusił się również do sformułowania polskiego credo w wersji krytyczno-stańczykowsko-szyderczej, hipokryzja, populizm, źle pojęty egalitaryzm, brak szacunku dla państwa. A teraz credo, które byłoby wyśmienite dla nas, Polaków: wolność, religijność, patriotyzm, indywidualizm, tolerancja, rodzina. Czyż drugi zestaw nie wygląda wspaniale? Szczególnie tolerancja, która jest w naszym narodzie wybrakowana. Lis zauważa, że ?wielkim hamulcem dla rozwoju jest religijna i intelektualna nietolerancja? ? całkowicie się z tym zgadzam. Przykład? Wystarczy podać współczesne przypadki tępienia Żydów, a także przywoływanie niezbyt miłych wspomnień z II wojny światowej. Żydzi są ciągle potępiani i wyszydzani. Powstają coraz to nowe dowcipy i docinki na Żydów: mydełko FA ? mydełko from Auschwitz ? takie zachowanie jest chore. Bardzo ubolewam nad takim zachowaniem, bo sam niejednokrotnie śmiałem się z takich rzeczy (sam teraz mówię: ?Mea culpa?). Teraz jedynie mogę się dobrze uczyć i starać się zmieniać ten świat. ?Potrzebujemy otwartego społeczeństwa i otwartej Rzeczypospolitej, otwartej na oryginalność, inność, odmienność, niebanalność. Potrzebujemy przywódców, którzy te wartości będą pielęgnować, nie będą odwoływać się do tego, co w nas małe, pospolite, miałkie, nieciekawe, zawistne i zakompleksione, lecz odwołają się do naszych marzeń, aspiracji, nadziei, do naszej otwartości i dobroci.? Ja bym do tego zestawu dodał: potrzebujemy obywateli, którzy będą nie tylko otwarci, ale także tolerancyjni, którzy będą mogli realizować swoje plany, którzy będą kochać swojego sąsiada zza płotu. Wtedy świat byłby prawie idealny. Byłby idealny gdyby z życia znikł pesymizm, terroryzm i wrogość i ten ciągły wyścig szczurów?

12. Duma i uprzedzenia, czyli o tym, czy i jak jesteśmy dumni z Polski oraz o tym, jakiej dumy potrzebujemy.
Autor mówi o dwóch dumach. ?Jedna, która jest spokojna, uśmiechnięta, pewna siebie, samowystarczalna. Druga natomiast jest napięta, ze zmarszczonym czołem, dość często wraz ze szczękościskiem, a także oczekująca ciosu i gotowa cios oddać.? Oczywiście nie można powiedzieć, że każdy Polak jest taki sam, lecz zastanawiam się czy trzeba podawać tylko i wyłącznie dwie, dość rozbieżne grupy ? dobrą i złą. Z całym szacunkiem dla Pana Lisa, jeżeli chce on nas nauczyć miłości do bliźniego, tolerancji, to dlaczego wypisuje coś takiego ?Taka duma rydzykowo-kaczyńsko-rymkiewiczowa, która zalewa Polskę jadem i żółcią, jest całkowicie destrukcyjna i w znacznym stopniu psychopatyczna.? Nie jestem tu żadnym zwolennikiem ani Radia Maryja, ani PiSu, staram się tylko patrzeć obiektywnie. I szczerze dziwi mnie ciągła nagonka na oba przedsięwzięcia. I szczerze ?gotuję się? gdy słyszę, że ojciec Rydzyk podjechał nowym Maybachem, że prezydent Kaczyński wykłóca się na szczycie z premierem Tuskiem. Podziwiam ludzi, którzy jeszcze wytrzymują to wszystko. Do tego jest potrzebna anielska cierpliwość, niezwykle anielska, niemal boska. I znowu tutaj powraca temat nieprzychylnych mediów?ale?
Osobiście jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Jestem dumny z tego, że mieszkam w miejscu, gdzie przed 64 laty miały miejsce krwawe wydarzenia Powstania Warszawskiego. Jestem dumny ze swoich rodziców, za to jak mnie wychowali, że kładli duży nacisk na to, że rodzina jest najważniejsza, a także na obowiązki i reguły którym trzeba sprostać i do których trzeba się dostosowywać. Choć nie ukrywam, że jeśli polska władza się nie zmieni wyjadę do kraju, gdzie wszystko będzie normalniejsze.

Podsumowując Polska ma potencjał, lecz jest on ciągle niewykorzystywany. Wszystko za sprawą nie umiejętnej władzy i nie umiejętnej dystrybucji państwowej kasy. Lecz co tu dużo gadać, sami jesteśmy sobie winni, sami wybraliśmy tych a nie tych polityków. Gdy nadejdzie czas, gdzie polski rząd weźmie się do roboty, gdzie znajdą się pieniądze na uczelnie, autostrady itp., Polska będzie miała efektowny i efektywny start i nie wykluczone, że dogoni czołówkę peletonu, co obecnie wydaje się niemożliwe rywalizować z takimi Stanami Zjednoczonymi albo Chinami czy inną Japonią. Jednak wszystkiego możemy dokonać My, Polacy.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 23 minuty