profil

Przemiany gospodarcze w Polsce w latach 1935-1939.

drukuj
poleca 83% 408 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Był to czas likwidacji skutków kryzysu, jaki nastąpił na całym świecie w latach ubiegłych i nakręcania koniunktury przez rząd. Spory wpływ na rozwój w tych latach miał ówczesny wicepremier do spraw ekonomicznych oraz minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski, który wcześniej w latach 1926 - 1930 był ministrem przemysłu i handlu i był bardzo zaangażowany w budowę portu w gdyni.
Kwiatkowski dążył do utrzymania stabilności polskiej waluty, wprowadził interwencjonizm państwowy, co wiązało się z mocną ingerencją państwa w sprawy gospodarcze, była to swego rodzaju namiastka komunistycznej władzy rządu nad gospodarką, lecz w czasach kryzysu jest to potrzebne. Kwiatkowski opracował plan cztero letni zakładający budowę
-Centralnego Okręgu Przemysłowego:
*znajdował się na granicy pomiędzy Polską A i B w widłach Wisły i Sanu
*wybudowano elektrownie w Rożnowie i Porąbkach
*powstały zakłady przemysłu lotniczego w Mielcu i w Rzeszowie
*stworzono fabrykę opon i kauczuku syntetycznego w Dębicy
*budowa miasta Stalowa Wola oraz kombinatu hutniczego na jej terenie
- Warszawski Okręg Przemysłowy
*inwestycje w przemyśle precyzyjnym, samochodowym, wojskowym, lotniczym i motoryzacyjnym
- dalsza rozbudowa i inwestycje w port gdyński
Opracowano także plan sześcioletni rozbudowy armii polskiej.- opracowanie w 1938 projektu piętnastoletniego planu gospodarczego na lata 1939-1954:
- zwiększenie obronności kraju
- stworzenie infrastruktury komunikacyjnej
- modernizacja rolnictwa
- rozwój handlu
- rozbudowę oświaty
- urbanizację kraju
- ujednolicenie państwa i ostateczne zatarcie podziałów istniejących między Polską A i B.
Polsce rzeczywiście udało się doprowadzić do skutku większość swych planów gospodarczych. Państwo zostało gospodarczo zintegrowane, powstał Centralny Okręg Przemysłowy, przeprowadzono bardzo istotną reformę walutową i co dość istotne wybudowano i usprawniono port w Gdyni.
Warto zauważyć na przykład, że w porównaniu z innymi krajami z kryzysu wychodziliśmy praktycznie bez niczyjej pomocy. Wystarczy porównać zadłużenie najistotniejszych krajów aby dojść do takiego wniosku.

Anglia: 4 674 zł/ 1 mieszkańca
USA: 1 133 zł/ 1 mieszkaca
Czechosłowacja: 648 zł /1
Jugosławia: 541 zł/ 1 mieszkańca
Rumunia: 393 zł/ 1 mieszkańca
Japonia: 197 zł/ 1 mieszkańca
Polska: tylko 141 zł/1 mieszkańca

Mieliśmy najlepszy wynik i najmniejsze zadłużenie, ale czy był to sukces?
Gdybyśmy zadłużyli się wewnętrznie dodatkowo o 200zł/1 mieszkańca
Byłoby 341 zł/1 mieszkańca. I zamiast na najlepszym miejscu bylibyśmy na drugim, wyprzedziłaby nas tylko Japonia ( w tym rankingu ). A konsekwencje? 200 zł x 34 mln mieszkańców to 6 800 mln zł na zbrojenia.
Czy niskie zadłużenie wewnętrzne było jednym z powodów klęski w kampani wrześniowej w 1939r.? Gdyby przeznaczyć te pieniędze na wypłaty, dodatki służbowe, podwyżki,i tym podobne, czyli przejeść tą kwotę w ramach kosztów wegetacyjnych, byłoby to przejedzenie tych pieniędzy. Inna sprawa, gdyby zamówić za to sprzęt i wyposażenie we własych fabrykach. Wtedy Państwo się zadłuża, ale przemysł za to zadłużenie produkuje pewien majątek. By go wyprodukować musi zatrudnić pracowników, wypłacić im pensje, ubezpieczyć i tak dalej. W ten spośób napędzilibyśmy koniunkturę. Jednak przed II Wś w Polsce przeważała stara konserwatywna szkoła bankowo-ekonomiczna w myśl której dług ogólnie jest tylko ciążarem i jest to coś niezbyt przyjemnego i potrzebnego. Dlatego starano się wychodzić z kryzysu mozolnie, lecz własnymi siłami. Poza tym póki nie istniało jakieś poważniejsze zagrożenie wojenne, czyli aż do układu monachijskiego w 38r. Nikt nie widział specjalnej potrzeby jakiegoś zadłużania sie akurat na nadzwyczajne zakupy broni. Po Monachium było mało czasu na odpowiednie ustawy, druk obligacji i ich dystrybucję a następnie przerobienie tych pieniędzy na broń (zamówienie, cykl produkcyjny, dostawa do jednostek). O wiele prostszym sposobem i zupełnie niewykorzystanym i zaprzepaszczonym było po prostu puszczenie maszyn drukarskich w ruch i drukowanie takiej sumy kasy jakiej potrzeba było na natychmiastowe zakupy broni. Oczywiście taka operacja dawała poważne i realne ryzyko szybkiego wzrostu inflacji, tylko że inflacja nie rusza się jak pantera tylko bardziej jak ślimak i efekt tego druku byłby odczuwalny nie prędzej niż w latach 41 - 42. Było wiele niewykorzystanych możliwości. Zapewne przez nie w obliczu wojny byliśmy słabo uzbrojeni, a co najważniejsze biedni, Napoleon zaś powiedział: "Do prowadzenia wojny potrzeba 3 rzeczy - pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy". A przecież widmo wojny bylo coraz bliższe. A my pieniędzy na prowadzenie wojny nie mieliśmy. Mieliśmy pieniądze na rozruszanie gospodarki, małą modernizację armii, ale nie na prowadzenie wojny, a co dopiero na odparcie ataku niemieckiego.
Podsumowując gospodarka Polska stała na średnim poziomie w porównaniu z innymi państwami świata. Z jednej strony mieliśmy nowoczesne zakłady i armię, z drugiej zaś nie mieliśmy pieniędzy, by je dalej unowocześniać, a armię utrzymać, napływ kapitału zagranicznego zaś powstrzymywały nasze przepisy i niestabilność polityki podatkowej. Ale biorąc pod uwagę wyjątkowo niskie zadłużenie i ilość strat, jakie musieliśmy odrobić po ponad setce lat zaborów i ciężkiej dla naszych ziem wojnie światowej Polska i tak wydźwignęła się z kryzysu w dobrym stylu, bez pomocy ze strony czy to państw ościennych czy innych, a to już duży sukces.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy