profil

Kartka z pamiętnika Rudego "Kamienie na szaniec".

poleca 85% 288 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Kartka z pamiętnika Rudego
30.03.1943
Piszę dopiero dziś ? resztkami sił. Wiem, że niedługo może być koniec ? mojego życia. Pogodziłem się z tą myślą. Na każdego w końcu przyjdzie? śmierć. Mimo to muszę zapisać tą ostatnią ?kartkę z pamiętnika?.
Ile ostatnio się tutaj działo! Dwudziestego trzeciego marca, dokładnie o godzinie 4.30 przyszli do nas do domu niemieccy gestapowcy. Było ich (o ile dobrze pamiętam) około 10. Sześciu weszło do domu, reszta została na dworze. Zabrali mnie i mojego ojca na Pawiak. Tak, mojego biednego, starego, kochanego ojca. Żal mi go, tak bardzo walczył a tu ?pstryk?, wszystko zgasło. Mi najbardziej będzie brakowało przyjaciół. Reszta gestapowców została i przeszukiwała dom, każdy pokój z osobna, strych a nawet piwnicę. W końcu znaleźli rzeczy, których przeznaczenie nie budziło już żadnych podejrzeń. Bardzo szybko ?wzięli się? za mnie. A ojciec? Zabrali go gdzieś ode mnie. Gdy odchodził widziałem w jego oczach? łzy. Pierwszy raz w moim życiu widziałem jak? płakał. Zostałem przesłuchiwany. Nic nie mówiłem. Niemcy zaczęli mnie bić. Wiedziałem, że muszę być silny. Pokazali mi nasze notatki o akcjach jeszcze w ?Małych Szeregach?. Zapomniałem o nich, a oni już wszystko wiedzieli. Przepraszam, prawie wszystko, bo ja wypierałem się dalej. I miałem dobre argumenty. Bito mnie cały czas, a aj tylko mdlałem. Chciałem mdleć, bo to mnie pozbawiało bólu. Już dwudziestego czwartego marca byłem tak słaby, że nie umiałem chodzić, musieli mnie nosić na noszach lub ciągnąc. Gdy przewieziono mnie na Pawiak zaopiekowali się mną więźniowie i to mnie stawiało na duchu. Znów spotkałem się z ojcem. Jacy byliśmy szczęśliwi, gdy się spotkaliśmy. Mówił, że też go przesłuchiwali, ale nie tak strasznie jak mnie. Znowu wzięli mnie na przesłuchanie, tym razem cały czas byłem na noszach. Ja! Najsilniejszy, najmężniejszy i najodważniejszy? na noszach! Wstrząsnęło to mną, ale cóż, trzeba żyć dalej. Żyć! Tylko jak? Gestapowcy myśleli, że powiem im wszystko ale później i się przeliczyli. Wróciłem na Pawiak.
Za dwa dni znów musiałem wrócić na Szucha. Pożegnałem się z ojcem, bo przeczuwałem, że coś się dziś wydarzy. Gdy jechaliśmy, nagle zatrzymaliśmy się (w aucie było nas około 20). Samochód zaczął się palić. Nie wiedzieliśmy co się dzieje, próbowaliśmy otworzyć dzwi ale to na nic. Usłyszeliśmy huki, strzały, drzwi się w końcu otworzyły, a ja a zrozumiałem, że to moi przyjaciele przyszli mnie uratować.
Przyjaźń ? to najpiękniejszy dar na świecie. Narażali własne życie abym mógł żyć! Piękne! Niestety Alek dostał? w brzuch. Leży teraz u mnie w drugim pokoju i też jest z nim źle. Czuję, że to koniec, że zobaczę się z wszystkimi moimi przyjaciółmi dopiero w niebie. A teraz idę spać. Dobranoc.

Podoba się? Tak Nie