profil

Czy Dr Rieux może być autorytetem dla ludzi z początku XXI wieku?

poleca 85% 119 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Doktor Bernard Rieux stanowi jedną z najważniejszych postaci w powieści Alberta Camus „Dżuma”. Właśnie on, Dr. Rieux, jest narratorem, który spisał historię dżumy w Oranie. Doktor, pochodzący z biednej robotniczej rodziny, to 35-letni mężczyzna średniego wzrostu: „Wygląda trochę na sycylijskiego chłopa ze swoją opaloną skórą, czarnym włosem i ubraniami zawsze w ciemnych kolorach, w których jest mu jednak dobrze.” Rieux sprawia wrażenie energicznego i dobrze orientującego się w sytuacji człowieka: szlachetnego altruisty, kogoś obdarzonego silną wolą, ale zarazem łagodnego. Pomimo szeregu trudnych doświadczeń pozostaje ateistą. Czy taki człowiek może być autorytetem?

Osobiście uważam doktora Rieux za postać bardzo ludzką i niezwykle humanitarną. W dzisiejszych czasach ludzie dążą do sukcesu, pieniędzy i władzy. Osobnicy tacy jak doktor, można powiedzieć, że są „na wyginięciu”. Nie chcę w tym miejscu wysuwać wniosków jako by należało stworzyć jakiś rezerwat dla takich osób. Bardziej moje myśli kierują się ku odrodzeniu w dzisiejszym pokoleniu ludzi XXI wieku, pewnej nuty człowieczeństwa.

Doktor Rieux na pierwszym miejscu stawia człowieka. Jest to bardzo dobry przykład do naśladowania. Jest to lekarz z powołania, pomaga ludziom bez względu na wynagrodzenie. Interesuje się nie tylko chorobą, lecz także dalszymi losami swych pacjentów. Szczególnie widać to w jego częstych wizytach u starego Hiszpana cierpiącego na astmę. Takie zachowanie rzadko się zdarza w dzisiejszym świecie. Ludzie są bezinteresowni w stosunku do nieznanego człowieka. Spotykają się w pracy z klientami, pacjentami itd. Widzą się przez kilkanaście minut i... zapominają o sobie. Sądzę, że jest to spowodowane tempem życia tych ludzi. Życie w mieście toczy się bardzo szybko, bez zbędnych ceregieli. Ale spójrzmy na doktora Rieux. On przecież żył w Oranie. Ogromnym portowym mieście. I nawet w tak wielkiej miejscowości potrafił znaleźć się na gest wiecznej przyjaźni. To jest prawdziwy autorytet dla człowieka z XXI wieku.

Rieux jest jednym z pierwszych, którzy w nieznanej chorobie rozpoznają dżumę. Bernard, zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa, żąda od władz miasta natychmiastowego podjęcia radykalnych środków, by zapobiec wybuchowi epidemii. Jak sam stwierdza „nie powinniśmy postępować, jak gdyby połowie miasta nie groziła śmierć, bo wówczas połowa miasta zginie.” Czy dziś ktoś z nas zdecydowałby się na tak radykalny krok? Według mnie, jeśli rozpoznalibyśmy, że choroba jest śmiertelna, to zaczęlibyśmy po prostu uciekać z miasta, aby nie skazywać się na pewną śmierć. A co z innymi mieszkańcami? Niech sobie sami radzą. Ewentualnie wysłalibyśmy z poza granic miasta wiadomość, że panuje w nim śmiertelna choroba. Czy to nazywa się humanitaryzmem? Na pewno nie. Prawdziwą postawę godnego człowieka pokazuje nam doktor Bernard Rieux. Nie boi się. Wie, że jeśli nic nie zrobi to zginą setki ludzi. Stara się ich obronić i zmniejszyć liczbę chorych do minimum. Tak, powinniśmy naśladować doktora.

Rieux jest odważnym człowiekiem, nie waha się wypowiedzieć na głos swego zdania, nawet, jeśli wie, że może się spotkać ze swoistym ostracyzmem ze strony słuchaczy. Natomiast człowiek, żyjący w dzisiejszych czasach nie zdobędzie się na odwagę, aby wypowiedzieć własnego zdania w otoczeniu osób znajdujących się na wyższych stanowiskach. Nie chce narażać się na nieprzyjemności. On po prostu się boi. W ten sposób nie powinno się postępować. Należy brać przykład z Bernarda i bronić swego zdania.

W momentach kryzysu doktor pracuje ponad siły, odsuwając od siebie wszystko, co tylko nie jest związane z chorobą. Nie uważam, aby było to całkowicie dobre zachowanie. Owszem obrona życia jest ważna, ale co z miłością dla rodziny? Rieux stara się zbytnio nie myśleć o swej przebywającej w sanatorium żonie. Dla niego jest ważne tu i teraz, czego też nie pochwalam w całości. Mimo całego poświęcenia, nie uznaje się za bohatera. Ogólnie mogę stwierdzić, że chcąc być w 100% humanitarnym, zabraknie nam czasu na pewne sprawy, jak na przykład spotkanie z rodziną. Ale pomimo wszystko pochwalam w tej kwestii doktora Rieux i nadal uważam, że powinien on być autorytetem dla ludzi z dzisiejszych czasów.

Rieux walczy oraz namawia do walki innych, próbuje poruszać ich sumienia. W dzisiejszych czasach także przydałby się człowiek, który poruszyłby sumienie nie jednego z nas. Może wtedy zrozumielibyśmy ideę walki w obronie cudzego życia.

Odmienną sprawą jest ateizm doktora. Jak sam powiedział: „nigdy nie będę kochał tego świata, gdzie dzieci są torturowane.” Chciałbym, aby w tym momencie spojrzeć na doktora Rieux jak człowieka, który zaczął się zastanawiać nad swoją wiarą. Dziś ludzie bezinteresownie wierzą w to, co głosi religia. Nie patrzą czy to dobrze, czy źle. Zgadzają się na wytłumaczenie zła jako pewnego rodzaju kary. Sądzę, że ludzie XXI wieku także powinni się zastanowić nad swoją wiarą i przekonaniami oraz dokonać rozrachunku między dobrem, a złem tak jak zrobił to doktor Bernard.

Dla doktora najważniejsze wartości to przyjaźń i miłość. Jeśli uznaje kogoś za przyjaciela, to obdarza go bezgranicznym zaufaniem. Gotów jest dla niego poświęcić cały swój czas. Natomiast dziś nie ma już prawdziwych przyjaciół. Są tylko koledzy i koleżanki. Najwięcej czasu poświęca się własnej osobie. Wśród ludzi XXI wieku występuje brak wielkiej przyjaźni. Szczególnymi przypadkami możemy nazwać osoby, które obdarzają bezgranicznym zaufaniem swych kolegów czy koleżanki. Są to wyjątkowe przypadki prawdziwej przyjaźni. Postać doktora Rieux może tu dużo zmienić, jeśli zaczniemy go naśladować.

Sądzę, że powinniśmy iść w ślady doktora Bernarda Rieux. Nie chcę tu bynajmniej zaznaczyć faktu, aby wszyscy zostali medykami. Chodzi mi o to, jaki był doktor. Jakie było jego zachowanie. Jak wielkie ciepło biło od tej osoby. To właśnie tacy powinni być ludzie XXI wieku. Powinni przyjąć doktora Rieux jako własny autorytet.

Bartłomiej Ścisło, VI L.O. Sosnowiec

Podoba się? Tak Nie
Polecane teksty:

Czas czytania: 5 minut