profil

List do przyjaciela. Moje największe osiągnięcie.

poleca 81% 772 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Kraków, 24.02.2008r.

Droga Cathy!

Cześć, dawno się nie widziałyśmy. Jestem ciekawa co u ciebie słychać? Czy przeszłaś ten konkurs matematyczny do którego się tak przygotowywałaś? Mam nadzieje, że tak, bardzo ci na nim zależało. U mnie przez ten czas też wiele się wydarzyło. Nawet nie wiesz jak jestem z tego zadowolona. Właśnie piszę żeby Ci to wszystko opowiedzieć.
Pewnego dnia, bardzo nudnego deszczowego dnia, kiedy siedziałam przy oknie patrząc jak ciężkie krople deszczu spływają po szybie wpadłam na nie banalny pomysł. Zainspirowana dużą ilością przeczytanych przeze mnie książek, włączyłam mojego nowego, ślicznego notebooka, otworzyłam Worda i zaczęłam pisać opowiadanie. Przez 3 godziny zdążyłam zapisać 6 kartek a w głowie miałam jeszcze tysiące pomysłów na dalszy ciąg. Byłam bardzo zadowolona z mojej pracy i nie mogłabym jej tak po jednym dniu opuścić. Ta historia wymagała dokończenia, potrzebowała mnie tak samo jak ja jej. Przeczytałam początek mojej młodszej siostrze. Jej reakcja bardzo mnie usatysfakcjonowała i zmobilizowała do dalszej pracy. Tak, że przez następne 2 miesiące codziennie zapisałam przynajmniej 2 komputerowe kartki mojej cudownej historii. Z czasem moja historia z małego opowiadanie przekształciła się w 346 stronicową książkę.
Po skończeniu książki, od razu ją wydrukowałam. Pokazałam ją mojej bliskiej koleżance. Przeczytała ją za jednym zamachem co jeszcze bardziej mnie utrwaliło w moim zamiarze. A mianowicie wymyśliłam, że mogłabym napisać list do jednego z wydawnictw z prośbą o wydanie mojej książki. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Następnego dnia już szłam z listem w ręce do najbliższej skrzynki. Przez następny tydzień czekałam na list z odpowiedzią. Z biegiem czasu traciłam już nadzieję, na jakąkolwiek odpowiedź ze strony wydawnictwa. Już miałam się pogodzić z tym, że moje największe marzenie się nie spełni, że nie potrzebnie sobie robiłam nadzieję a tu któregoś dnie zadzwonił telefon. Gdy odebrałam usłyszałam bardzo miły, ciepły kobiecy głos. Dzwoniła jakaś kobieta z tego wydawnictwa. Pewnie jakaś sekretarka, lub ktoś, nie wiem dokładnie, ale mniejsza z tym. Oznajmiła mi radośnie, że moja prośba została przyjęta. Krótkie streszczenie i urywek moich wypocin, zainteresował i zaszokował wszystkie osoby tam pracujące. Chcieli jak najszybciej móc wydać moją książkę.
Słysząc to byłam wniebowzięta, oznaczało to, że jednak coś potrafię zrobi, że moja praca jest coś warta. Już dwa dni później jechałam z mamą do warszawy z oryginałem mojej przyszłej książki. Na miejscu bardzo mi gratulowali tak wspaniałego talentu no i ogromnej wyobraźni. Niektórzy pytali się nawet czy mam w zamiarze następne części. Szczerze mówiąc nie zastanawiałam się jeszcze nad tym poważnie, czekam na reakcje ze strony innych czytelników, którzy zechcą kupić moją książkę.(Jejku mówię już jak prawdziwy pisarz.) Jeśli wywrze na nich wielki podziw, zastanowię się nad następną częścią. .
Moja książka jest już na półkach sklepowych od dwóch tygodni. I muszę się pochwalić, że sprzedaż idzie pełną parą. Mam nadzieję, że przeczytałaś już moją książkę. A jeśli nie to mogę Ci wybaczyć. Na pewno miałaś jakiś ważny powód:) W każdym razie w księgarni znajdziesz ją pod nazwą ? Wyższa szkoła uczuć?. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Ja osobiście jestem bardzo dumna z mojego osiągnięcia. Nie myślałam, że kiedykolwiek coś takiego może mi się przydarzyć. A wszystko zawdzięczam brzydkiej pogodzie:)
Czekam na szybką odpowiedź z opinią na temat książki.

Moc całusów przesyła twoja koleżanka
Aleksandra.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty