profil

Wielki Kryzys

drukuj
poleca 85% 244 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Wielki kryzys gospodarczy, określany też mianem wielkiej depresji, zapoczątkowany w 1929 roku był najgłębszym, jaki kiedykolwiek dotknął gospodarkę. Jego uderzenie było tak dotkliwe, gdyż było niespodziewane. Kryzys objął swym zasięgiem prawie cały świat kapitalistyczny i wszystkie podstawowe działy wytwarzania.

Rozwój gospodarczy po I wojnie światowej następował szczególnie nierównomiernie. Doprowadził on do braku równowagi między zdolnościami produkcyjnymi, a możliwościami zbytu towarów. Głównymi przyczynami tego stanu rzeczy były: trudności w światowym rolnictwie, spadek przyrostu naturalnego w wielu rozwiniętych krajach oraz polityka monopoli dążących do utrzymania wysokich cen na własne wyroby, a niskich na surowce. Producenci starali się poszerzyć rynek zbytu przez sprzedaż towarów i lokatę kapitałów w krajach o taniej sile roboczej, kolonialnych i słabo rozwiniętych. Ponadto operacje giełdowe, oparte na spekulacyjnej zwyżce kursów papierów wartościowych przez jakiś czas sztucznie podtrzymywały popyt. Przedsiębiorstwa silne gospodarczo zainwestowały większą część zysków lub wykupywały słabsze zakłady. Jednakże inwestycje prowadziły do zwiększenia produkcji dóbr konsumpcyjnych w tempie znacznie przewyższającym wzrost siły nabywczej ludności. W rzeczywistości pomyślny rozwój ekonomiczny w latach 20-tych oparty był na chwiejnych podstawach i maskował jedynie narastające trudności gospodarcze.

Bezpośrednio przed wybuchem kryzysu głoszone były poglądy, że kryzysy nadprodukcji należą już do przeszłości. Nadzieje takie wiązano z monopolizacją. Monopoliści we własnym interesie powinni przewidzieć groźbę nadprodukcji i zawczasu ograniczyć wytwarzanie, nie dopuszczając do spadku cen. Błąd takiego rozumowania polegał na tym, że eliminowano w ten sposób tylko jeden z objawów kryzysu – spadek cen. Dziać się to miało jednak kosztem nasilenia innych objawów: spadku produkcji i wzrostu bezrobocia. Monopoliści rzeczywiście tak się zachowali – zmniejszyli produkcję zawczasu i „na zapas”, w stopniu większym, niżby tego dokonał mechanizm rynkowy. Między innymi z tego powodu spadek produkcji był tak duży.

Nie cała gospodarka była zmonopolizowana. Istniał również potężny sektor drobnotowarowy, gdzie żaden pojedynczy producent nie miał wpływu na rozmiary podaży. Klasycznym i najważniejszym przykładem takiej gałęzi gospodarki było rolnictwo. W rolnictwie kryzys objawił się spadkiem cen przy równoczesnym utrzymywaniu produkcji na poziomie nieco przekraczającym nawet stan przedkryzysowy. Różnice w tempie spadku cen artykułów rolnych i przemysłowych spowodowały zwiększenie rozpiętości między nimi, tj. rozwarcie „nożyc cen” na niekorzyść rolnictwa. Aby zapłacić podatki, składki ubezpieczeniowe, odsetki i raty kredytów rolnik musiał sprzedać 2-3 razy więcej produktów niż przed kryzysem. Ubożenie rolnictwa zmniejszało popyt na towary przemysłowe, co z kolei pogłębiało kryzys przemysłowy. Władze państwowe starały się zmniejszyć skutki kryzysu, m. in. przez popieranie eksportu i zahamowanie importu. Wynikiem tego było znaczne ograniczenie obrotów handlu międzynarodowego. Wartość światowej wymiany handlowej obniżyła się w latach 1929-1934 do 33 procent. Najbardziej spadły obroty krajów Ameryki Północnej, najmniej państw afrykańskich. W trosce o zwiększenie eksportu wiele krajów stosowało dumping, tj. sprzedaż swych towarów po cenach niższych od światowych. Zagrożone państwa podwyższały cła wwozowe, by chronić własną produkcję. Rozwinął się w ten sposób protekcjonizm celny i wzrosła rola państwa w handlu zagranicznym

W tym właśnie punkcie zawiódł mechanizm rynkowy. To, co robili monopoliści było brutalne, ale zgodne z logiką rynku. W obawie przed spadkiem cen zmniejszali podaż. Z makroekonomicznego punktu widzenia było to racjonalne i przybliżało wyjście z kryzysu. Rolnicy, zwiększając podaż w miarę spadku cen, kierowali się swoją indywidualną racjonalnością, z punktu widzenia makroekonomicznego było to jednak działanie samobójcze, oddalające perspektywę wyjścia z kryzysu. Właśnie dlatego wielki kryzys przyniósł kres liberalnej wierze w niezawodność mechanizmu rynkowego. Zwyciężył pogląd, że państwo ma pewne obowiązki w sferze gospodarczej. Aktywna polityka państwa mająca na celu nakręcanie koniunktury, zwana interwencjonizmem, pojawiła się już podczas I wojny światowej. Wówczas uważano jednak, że było to rozwiązanie nadzwyczajne, związane z toczącą się wojną i powrót do „normalności” po wojnie polegać będzie na wycofaniu się z takiej polityki. Wieki kryzys przekonał polityków gospodarczych, że interwencjonizm może być potrzebny również w czasach pokoju.

Interwencjonizm, którego teoretyczne podstawy stworzył John M. Keynes, zakładał kreowanie popytu poprzez wydatki publiczne, takie jak roboty publiczne, zasiłki socjalne, zbrojenia, płacenie rolnikom za ograniczenie produkcji itp. Wspólną cechą tych przedsięwzięć było to, że nie dawały one produkcji na rynek i, co za tym idzie, nie zwiększały podaży. Oznaczało to jednak również, że rząd nie odzyska wydawanych w ten sposób pieniędzy. W tej sytuacji problem źródeł finansowania interwencjonizmu zyskiwał kluczowe znaczenie. Finansowanie poprzez jakąkolwiek formę kredytu komercyjnego nie mogło być brane pod uwagę, nie byłoby bowiem możliwości zwrotu. Nie miało też większego sensu podwyższanie w tym celu podatków, zabieg taki zmniejszałby popyt. Interwencjonizm wymagał zaakceptowania deficytu budżetowego jako zjawiska trwałego.
Polityka taka nie była możliwa do pogodzenia z systemem waluty kruszcowej, w którym rozmiary obiegu pieniądza związane były z zasobami kruszcu. Właśnie dlatego lata trzydzieste przyniosły kres waluty kruszcowej i oparcie emisji na nowych zasadach. Odtąd pokryciem emisji stawał się dług publiczny, czyli zadłużenie rządu w banku centralnym. Rząd rozliczał się z pożyczek w banku centralnym poprzez kolejne, większe od poprzednich emisje obligacji. Dzięki takiemu systemowi każda pożyczka była, z punktu widzenia księgowego rozliczona, ale dług publiczny rósł z roku na rok. Bank centralny w ograniczonym zakresie mógł używać obligacji rządowych do prowadzenia operacji otwartego rynku, większość zobowiązany był trzymać jednak we własnym skarbcu, stanowiły one bowiem legalne pokrycie emisji.
Po wybuchu wielkiego kryzysu powszechne były obawy przed nawrotem inflacji podobnej do tej, która miała miejsce w wielu krajach w latach dwudziestych. Obawy te nie były uzasadnione ekonomicznie – kryzys nadprodukcji nie przekłada się automatycznie na inflację. Wręcz przeciwnie, poprzez spadek cen działa raczej deflacyjnie. Mimo to obawy te były faktem społecznym i wpływały na sposób myślenia polityków gospodarczych. Z reguły im dotkliwiej jakiś kraj doświadczył inflacji w poprzedniej dekadzie, tym trudniej było mu się teraz pogodzić z odejściem od tradycyjnego systemu pieniężnego. Z tego punktu widzenia predestynowane do roli pionierskiej były kraje takie, jak Wielka Brytania czy państwa skandynawskie, które z lat 20. wyniosły doświadczenie nie inflacji, lecz deflacji i nadwartościowego pieniądza. W latach 30. można było wyodrębnić cztery metody odchodzenia od ortodoksji monetarnej: zawieszenie wymienialności na złoto, zawieszenie wymienialności na inne waluty (reglamentacja dewizowa), dewaluacja oraz wprowadzenie systemu wielu kursów. Poszczególne kraje stosowały rozmaite zestawy tych metod, nigdzie jednak system pieniężny po kryzysie nie pozostał taki, jak przed nim.

Wielki kryzys rozpoczął się w październiku 1929 roku od paniki na giełdzie nowojorskiej. 24 października, w dniu znanym jako ,,czarny czwartek’’, akcjonariusze pozbyli się 12mln akcji, masowo sprzedając swe udziały- a był to dopiero początek. Teraz system zadziałał w odwrotną stronę, gdy nacisk rynku, skłaniający udziałowców do sprzedaży papierów wartościowych, powodował spadek cen i nowe fale sprzedaży. Kupujący na kredyt nie mogli spłacić swych zobowiązań i stracili udziały, a niedofinansowane spółki nie były w stanie pokryć swych strat i upadały. Do końca roku krach zrujnował wiele przedsiębiorstw i osób prywatnych, poważnie wstrząsając optymizmem Amerykanów. Chociaż paniczna sprzedaż wreszcie ustała, spadek cen utrzymał się jeszcze przez prawie trzy lata. Wszystkie przedsiębiorstwa, od kopalń i fabryk po sklepy, ucierpiały bezpośrednio lub pośrednio z powodu krachu. Firmy upadały, a banki i przedsiębiorstwa domagały się spłacenia pożyczek. Nastąpił spadek zaufania obywateli do instytucji finansowych, który szczególnie dotknął banki; ich klienci w pośpiechu wycofywali swoje oszczędności. W rezultacie około 5000 amerykańskich banków zostało zamkniętych. Wtedy dał się odczuć kolejny efekt krachu. Wraz z zamykaniem coraz to nowych przedsiębiorstw, powiększały się szeregi bezrobotnych. To z kolei powodowało spadek siły nabywczej, co pociągało za sobą recesję, upadek kolejnych firm i tak dalej. Liczba Amerykanów pozostających bez pracy wzrosła w końcu do ponad 13 milionów, a bezdomność i skrajna nędza stały się zjawiskami powszednimi. Prezydent Stanów Zjednoczonych Herbert Hoover próbował walczyć z kryzysem metodami deflacyjnymi. Przełom w amerykańskiej polityce gospodarczej związany był jednak dopiero z objęciem władzy przez Franklina D. Roosevelta w marcu 1933 roku.

Tak wyglądał Wielki Kryzys, który trwał nie miesiąc, lecz całe lata. Objął on swym zasięgiem wszystkie dziedziny gospodarki i wszystkie kraje świata, chociaż nie w jednakowym stopniu. Różne było także oddziaływanie zjawisk kryzysowych w poszczególnych państwach i zależało ono głównie od stopnia ich rozwoju gospodarczego. W krajach uprzemysłowionych cechą charakterystyczną kryzysu był silny spadek produkcji przemysłowej, ogromny wzrost bezrobocia, poważne zmniejszenie dochodów ludności miejskiej, a pośrednio także wiejskiej. W krajach rolniczych szczególnie dotkliwie odczuwano spadek cen produktów rolnych i związane z tym zubożenie wsi, które prowadziły do ograniczenia popytu na dobra przemysłowe, pogłębiając kryzys w przemyśle. Wszędzie malała produkcja przemysłowa, rosło bezrobocie, kurczyły się dochody ludności, sytuacja gospodarcza uległa znacznemu pogorszeniu. W czasie kryzysu upadły przedsiębiorstwa mniejsze, technicznie przestarzałe, charakteryzujące się wyższymi kosztami produkcji, podczas gdy wielkie, nowoczesne zakłady, zwłaszcza powiązane umowami monopolistycznymi, łatwiej mogły trudny okres przetrzymać. Bezpośrednim skutkiem spadku produkcji przemysłowej był wzrost bezrobocia. Bezrobocie zarejestrowane, jak też ukryte, było dodatkowym czynnikiem ograniczającym dochody ludności, a w konsekwencji umniejszającym rynki zbytu dla produkcji przemysłowej i rolnej.

Bez opieki władz państwowych ochrona własnej wytwórczości i własnego rynku stała się niemożliwa. Silniejsze państwa starały się ciężar kryzysu przerzucać na słabszych partnerów, uzależnionych politycznie, którzy nie mogli bronić własnej wytwórczości odpowiednią polityką celną. Dla krajów słabszych dodatkowym czynnikiem niszczącym ich gospodarkę był odpływ złota i dewiz. Aby temu przeciwdziałać, wiele państw zakazało transferu złota za granicę, zawieszało wymienialność własnego pieniądza na złoto lub przeprowadzało dewaluację waluty. Kryzys doprowadził do załamania systemów walutowych większości państw i odejścia od waluty mającej pokrycie w złocie. Towarzyszyła temu depresja systemu kredytowego i bankowego. Wiele banków upadło. Bankructwa bankowe miały z kolei duży wpływ na życie gospodarcze, gdyż panika powodowała wycofywanie wkładów i lokat.

W maju 1931 roku bankructwo austriackiego banku Kreditanstalt pociągnęło za sobą załamanie się systemu finansowego w całej środkowej Europie. Szczególnie silnie kryzys uderzył w niemiecki Danatbank. Niemcy uzależnione były od amerykańskich kredytów i inwestycji, na które teraz nie mogły liczyć. Liczba bezrobotnych wzrosła tam do 6mln. W ciągu kilku tygodni kryzys dosięgnął Wielkiej Brytanii. Nawet słabiej uprzemysłowione państwa, jak Francja czy Włochy, odczuły silnie jego skutki. Ponieważ popyt na takie wyroby, jak kawa, cukier, bawełna czy jedwab, dramatycznie spadał, kraje całego świata, od Brazylii po Japonię stały się ofiarami kryzysu. Kryzys odegrał także ważną rolę w wielkich przemianach politycznych, które zaszły we wczesnych latach 30-tych.

We wrześniu 1931 roku kryzys dotarł na Wyspy Brytyjskie. Rząd Partii Pracy upadł, a w samej partii nastąpiły podziały. Liderzy laburzystów weszli do koalicji z konserwatystami i liberałami, tworząc Rząd Narodowy, który zmniejszył drastycznie zasiłki dla bezrobotnych i płace urzędników państwowych. 20 września Wielka Brytania zmuszona była zawiesić wymienialność funta na złoto i zdewaluować swą walutę. Nie zawieszono natomiast wymienialności funta na inne waluty. W ślad za Wielką Brytanią uczyniło to wiele innych państw, zwanych odtąd blokiem szterlingowym. Ugrupowanie to częściowo pokrywało się ze Wspólnotą Narodów, ale obejmowało też Portugalię, państwa skandynawskie, Egipt, Irak, Iran i Tajlandię. Kraje bloku znalazły się w uprzywilejowanej sytuacji, dzięki dewaluacji poprawiła się bowiem ich konkurencyjność w handlu zagranicznym. Wyłamanie się bloku z systemu złotej waluty traktowane było jednak przez inne kraje jako forma nieuczciwej konkurencji i pozostawał on pod silną presją. Chciano, by blok zadeklarował przynajmniej przejściowy charakter przyjętych rozwiązań i gotowość powrotu do wymienialności na złoto w przyszłości

Sprawą tą miała się zająć międzynarodowa konferencja w Lozannie w 1932 roku, zwołana pod patronatem Ligi Narodów. Szyld Ligi przesądzał o bardzo ważnej rzeczy – o nieobecności Amerykanów. Dlatego konferencja nie rozwiązała zasadniczych problemów, zakończyła się jedynie zapowiedzią zwołania kolejnej, już z udziałem Stanów Zjednoczonych, w następnym roku w Londynie. Konferencja londyńska obradowała w czerwcu 1933 roku. Prezydentem Stanów Zjednoczonych od trzech miesięcy był już Franklin D. Roosevelt, jednak delegację amerykańską na konferencję wyłonił kongres, a nie administracja. Konferencja zająć się miała stabilizacją międzynarodowego systemu walutowego. Na wniosek delegacji amerykańskiej zgodzono się, że docelowym modelem powinno być powszechne przyjęcie waluty złotej z 25-proc. pokryciem. Przyjęcie rezolucji było ustępstwem głównie ze strony krajów bloku szterlingowego, które dotychczas wzbraniały się przed złożeniem takiej deklaracji. 22 czerwca, kiedy przyjęto rezolucję opartą na wspomnianych zasadach, wyglądało na to, że kompromis został osiągnięty. Jednak już 3 lipca prezydent Roosevelt odciął się od postanowień konferencji, zdezawuował delegację amerykańską mówiąc, że nie reprezentowała ona poglądów jego administracji, a konferencję wezwał do zajęcia się raczej przezwyciężaniem kryzysu, a nie stabilnością walutową. Był to grom z jasnego nieba, który oznaczał zerwanie konferencji przez Stany Zjednoczone. Kilka dni po zerwaniu konferencji, 8 lipca 1933 roku, kilka krajów zdecydowanych bronić waluty złotej (Francja, Włochy, Belgia, Holandia i Polska) zawiązało złoty blok. Zanim jednak poznamy losy tego ugrupowania przyjrzyjmy się doświadczeniom amerykańskim.

Dojściu Roosvelta do władzy towarzyszyły objawy paniki, spodziewano się bowiem rozluźnienia reżimu monetarnego i inflacji. Opanowanie paniki bankowej było pierwszym zadaniem nowej administracji. Jedną z pierwszych decyzji było ogłoszenie „wakacji bankowych” od 6 marca 1933 roku. Po 9 dniach około 3/4 banków wznowiło działalność. Prawo bankowe z 1933 roku dzieliło banki podległe Rezerwie Federalnej na komercyjne i inwestycyjne oraz powoływało do życia Federalną Korporację Ubezpieczeń Depozytów (FDIC), ubezpieczającą wkłady do 5 tys. dolarów. Kolejne prawo bankowe, z 1935 roku, wzmacniało władzę gubernatora Rezerwy Federalnej kosztem gubernatorów poszczególnych banków rezerwy.
Roosevelt podjął szeroko zakrojony program interwencjonizmu. Zajmowało się tym wiele wyspecjalizowanych agencji rządowych. Agricultural Adjustment Administration (AAA) prowadzić miała działania ograniczające podaż w rolnictwie. National Industrial Recovery Administration (NIRA) zajęła się regulacją stosunków w przemyśle. Civil Works Administration (CWA) organizowała roboty publiczne. Tennessee Valley Administration (TVA) zajmowała się rozwojem szczególnie dotąd zaniedbanej Doliny Tennessee. Polityka New Dealu wymagała zasadniczej zmiany systemu monetarnego.
W maju 1933 roku kongres uchwalił tzw. poprawkę Thomasa, upoważniającą rząd do dewaluacji dolara do 50 proc. Rząd rozegrał tę sprawę w taki sposób, by w możliwie największym stopniu nakręcić koniunkturę. Reakcją Amerykanów na poprawkę Thomasa było gorączkowe pozbywanie się dolarów, co nakręciło koniunkturę. Po pewnym czasie Amerykanie uznali jednak, że dewaluacja nie nastąpi i ponownie zaczęli oszczędzać. W październiku 1933 roku ogłoszono zamiar dewaluacji, bez określania rzeczywistych jej rozmiarów. Zaczął się okres kroczącej dewaluacji, podczas której cena złota wyznaczana była codziennie przez prezydenta. W takiej sytuacji Amerykanie raz jeszcze zaczęli pozbywać się dolarów i ponownie osiągnięto efekt zwiększenia popytu. Ostatecznym zakończeniem dewaluacji była decyzja z 21 stycznia 1934 roku. Cenę złota ustalono wówczas na 35 dolarów za uncję, co oznaczało dewaluację o około 41 proc. Kilka dni później, 30 stycznia 1934 roku Gold Reserve Act zawiesił wymienialność dolara na złoto. Wszyscy, zarówno osoby prywatne, jak i banki z Rezerwą Federalną na czele musieli odsprzedać swe złoto państwu. Restrykcyjne regulacje ograniczały prawo Amerykanów do posiadania złota. Roosevelt, który chciał odseparować złoto od systemu monetarnego, rozpoczął politykę „sterylizacji złota”. Zgromadzone przez państwo zapasy kruszcu miały być gromadzone w przystosowanym do tego celu w 1936 roku Forcie Knox w stanie Kentucky.
Ceną, jaką Roosevelt zapłacił w kongresie za poparcie New Dealu przez niektórych kongresmanów, było ponowne podjęcie skupu srebra. Dawna partia srebra pokonana, jak się zdawało, ostatecznie pod koniec XIX wieku, nie złożyła broni. Najpoważniejsze skutki miała ta decyzja nie w samych Stanach Zjednoczonych, lecz za granicą. W wielu krajach, które używały monet srebrnych jako bilonu, doszło do aprecjacji tych monet i znikania ich z obiegu. Najdotkliwiej skutki tej sytuacji odczuły Chiny, gdzie obowiązywała nadal waluta srebrna. W latach dwudziestych i na początku kryzysu Chiny czerpały znaczne korzyści z deprecjacji srebra, co zwiększało konkurencyjność gospodarki chińskiej. Odejście bloku szterlingowego od Gold Standard pozbawiło Chiny uprzywilejowanej pozycji, ale prawdziwą katastrofą dla eksportu chińskiego okazała się, wywołana przez Amerykanów, aprecjacja srebra. Była to jedna z istotnych przyczyn słabości Chin w obliczu nasilającej się ekspansji japońskiej.

Złoty blok, utworzony w lipcu 1933 roku, założyły: Francja, Belgia, Holandia, Włochy i Polska. Później przystąpiła również Szwajcaria. W orbicie bloku znalazła się też Litwa i Albania. Kraje bloku utrzymywały wymienialność swoich walut na złoto. Gdyby wszyscy wokół postępowali podobnie, polityka deflacyjna doprowadziłaby, zgodnie z logiką złotej waluty, do poprawy konkurencyjności tych krajów. Ale zasady, które narzucił blok szterlingowy skazywały te nadzieje na klęskę. Mając wysokie koszty produkcji, kraje bloku nie były konkurencyjne w dziedzinie handlu zagranicznego. Problemem był stały odpływ złota poza kraje członkowskie. Dlatego w 1934 roku z bloku wycofały się Włochy, w 1935 Belgia. O losach bloku przesądziły francuskie wybory w kwietniu 1936 roku i przejęcie władzy przez rząd Frontu Ludowego. W Polsce doszło w tym momencie do sporu między prezesem Banku Polskiego Adamem Kocem, który chciał, by Polska przyłączyła się do bloku szterlingowego, a wicepremierem Eugeniuszem Kwiatkowskim, który chciał wprowadzić jedynie kontrolę dewizową. Spór zakończył się zwycięstwem Kwiatkowskiego. Po 1936 roku złoty pozostał zatem jedną z najsilniejszych walut europejskich. Ale coś takiego, jak nasze dzisiejsze kantory, byłoby w ówczesnych warunkach nielegalne.

Po objęciu władzy przez Hitlera Niemcy zaczęły, początkowo tajnie, później jawnie nakręcać koniunkturę poprzez zbrojenia i przygotowywanie kraju do wojny. Roboty publiczne miały również bezpośredni związek z obronnością, np. program budowy autostrad. Konsumpcję indywidualną starano się natomiast limitować. Wyjątek czyniono jedynie dla takich form konsumpcji, które przekładały się na wzrost potencjału militarnego, np. motoryzację (np. podjęcie produkcji Volkswagena w 1936 roku). Oznaczało to przyszły spadek bezrobocia i wzrost dochodów ludności, równolegle do tego nie miała jednak wzrastać podaż dóbr konsumpcyjnych. Taki model interwencjonizmu znacznie bardziej niż rooseveltowski New Deal zagrażał równowadze rynkowej i łatwiej mógł się przerodzić w inflację. Dlatego interwencjonizmowi hitlerowskiemu towarzyszyły starania o zmniejszenie popytu indywidualnego. Zbrojenia finansowane były przez Spółkę Badań Metalowych (Metallurgische Forschung GmbH), na rachunek której Reichsbank emitował specjalne weksle pracy, zwane wekslami Mefo. Robotnicy zatrudnieni przy zbrojeniach część wynagrodzenia otrzymywali w wekslach Mefo, co było formą pożyczki wewnętrznej. W 1936 roku (zaraz po zakończeniu olimpiady w Berlinie) wprowadzono blokadę cen i płac, która przetrwała aż do 1948 roku. W sumie jednak zbrojenia hitlerowskie doprowadziły finanse niemieckie do ruiny. Bez przesady można stwierdzić, że III Rzesza „uciekała w wojnę” przed bankructwem.

W niektórych krajach Ameryki Łacińskiej odchodzenie od tradycyjnego systemu monetarnego przybrało postać systemu wielu kursów. W marcu 1933 roku trzy kursy wprowadziło Chile, w marcu 1934 roku dwa kursy Argentyna, w czerwcu Brazylia i Urugwaj, potem jeszcze Boliwia, Kolumbia i Kostaryka. System taki pozwalał utrzymać wymienialność, ale różnicował jej zasady w zależności od interesów poszczególnych sektorów gospodarki. Jego wadą było to, że z czasem zacierał się prawdziwy obraz gospodarki i niemożliwe było ustalenie, który z kursów był „prawdziwy”, a który „sztuczny”.

We wrześniu 1936 roku, w obliczu rozpadu złotego bloku, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja zawarły Trójstronne Porozumienie Walutowe, którego celem było zapobieganie dalszym dewaluacjom. Nie powstrzymało ono jednego z sygnatariuszy, Francji, przed dalszą deprecjacją swej waluty. Było jednak objawem zaniepokojenia czołowych krajów spustoszeniem, jakie wielki kryzys poczynił w światowym systemie monetarnym. System waluty kruszcowej legł w gruzach, na jego miejsce nie powstał jeszcze nowy mechanizm, który zabezpieczałby przed wybuchem wielkich inflacji. Światowy system monetarny rozpadł się na kilka bloków walutowych. Kurczył się zakres wzajemnej wymienialności walut, co tworzyło sprzężenie zwrotne z kurczącym się wolumenem handlu międzynarodowego.

W bankowości kryzys ujawnił wady „niemieckiego” modelu, który okazał się mniej odporny na gwałtowne załamania koniunktury. W niektórych krajach dał się zauważyć zwrot (nietrwały, jak miały pokazać kolejne dekady) ku modelowi „angielskiemu”. Wzmocnieniu uległy funkcje kontrolne banku centralnego, którego instrumenty działania zostały wzbogacone o rezerwy obowiązkowe. Pojawiła się idea ubezpieczenia depozytów bankowych. Kryzysowi towarzyszyło zjawisko „repatriacji” kapitałów, dlatego szczególnie dotknął on kraje, w których bankowość była kontrolowana przez kapitał zagraniczny. Bankowość prywatna doświadczyła kryzysu zazwyczaj w stopniu większym niż państwowa, czego efektem była etatyzacja aparatu kredytowego. Oczywiście, wymienione zjawiska nie we wszystkich krajach wystąpiły w takim samym natężeniu.


Wielki kryzys gospodarczy a Polska:

Październik 1929 roku przyniósł krach na giełdzie w Nowym Jorku, rozpoczął się okres kryzysu gospodarczego, którego czas trwania i natężenie zależało od poziomu rozwoju państwa. Kraje wyżej rozwinięte, wysoko uprzemysłowione miały kryzys krótszy, ale bardziej dotkliwy – do 33 r. Kraje rolno-przemysłowe i rolnicze miały kryzys mniej dotkliwy, ale za to dłuższy – do 35 r.
Od tej zasady były jednak wyjątki. Jednym z nich jest opóźniona gospodarczo, rolniczo-przemysłowa Polska (ok. 80% ludności wiejskiej, 80% produkcji rolniczej w PNB). Polska miała kryzys dłuższy – do 35 r., ale jeden z najgłębszych w świecie: kryzys agrarny i przemysłowy. Przemysł II RP zachowywał się tak, jakby był przemysłem USA lub Niemiec. Pokryzysowy wskaźnik produkcji w Polsce jest mniejszy o 40% w stosunku do przedkryzysowego, na świecie średnio o 30%.
Główną przyczyną tak silnego kryzysu w Polsce jest bardzo silne powiązanie kapitałowe z krajami drugimi. Do zamachu majowego kapitał zagraniczny obawiał się inwestować w Polsce, po nim sytuację Polski uważano za stabilną (brak często zmieniających się rządów). Przed kryzysem ok. 30-40 % kapitału Polski było w rękach zagranicznych. Stąd bodźce pro i de koniunkturalne na świecie szybko były widoczne w Polsce. Również w Ameryce Łacińskiej kraje rolno-surowcowe przechodziły ogromny kryzys, bo były bardzo silnie kapitałowo powiązane. Zjawiska składające się na wielki kryzys były odmienne w zależności od gałęzi (przemysł, rolnictwo, finanse, handel zagraniczny).
 Charakterystycznym zjawiskiem jest spadek produkcji i cen. Światowe wskaźniki wskazują na 33% spadek cen i 33% spadek produkcji. W Polsce produkcja spadła o ponad 43%. Tak wielki spadek produkcji zrodził inne problemy. Jednym z nich było wielkie bezrobocie. Przed kryzysem w krajach gospodarczo rozwiniętych wynosiło ono 16 mln., w czasie – 50 mln. W samych USA bez pracy było 12 mln. ludzi tj. 20% (wg oficjalnych szacunków), a w Niemczech ok. 43% zatrudnionych w przemyśle. Są to wskaźniki zaniżone, obejmujące tylko zarejestrowanych. Statystyce wymyka się bezrobocie częściowe np. praca dwa razy w tygodniu, przy odpowiednio skorygowanej płacy. Bezrobocie jest rezultatem redukcji poziomu zatrudnienia i zamykania zakładów. Kolejną cechą charakterystyczną tego kryzysu jest szybki przyrost zrzeszeń monopolistycznych. Ceny wyrobów produkowanych przez zrzeszenia monopolistyczne spadają znacznie wolniej niż w pojedynczych przedsiębiorstwach. Kontrolując całą gałąź monopole mają wpływ na ceny. Poza tym monopolizacja przydaje się w eksporcie. Monopole mogą walczyć o pozostanie na rynkach zewnętrznych. Ze względu na nadprodukcję poszczególne kraje przechodzą do protekcjonizmu. Monopole mogą sobie pozwolić na straty na rynkach zewnętrznych, zachowując tam rynki, bo koszty eksportu pokrywają sprzedażą po wysokich cenach w kraju. W Polsce cukier kontrolowany był przez kartel cukrowy, który na eksport sprzedawał go po cenach dumpingowych (poniżej cen światowych i kosztów produkcji) 17 gr. za kg, a w Polsce kosztował 1,44 zł. za 1 kg.
 W rolnictwie kryzys przebiegał nieco inaczej. Pomimo spadku cen nie spadła produkcja rolna, wręcz przeciwnie – nawet wzrosła. Producenci rolni w obliczu zmniejszania zysku z produkcji zwiększają ją. Z tego powodu zwiększa się podaż przy malejącym popycie. Mamy do czynienia ze szybszym spadkiem cen na artykuły rolne niż przemysłowe, co zostało nazwane „nożycami cen” nr 1. Aby kupić tę samą ilość produktów przemysłowych rolnicy muszą wyprodukować znacznie więcej produktów rolnych. Nożyce cen nr 2 polegają na zmniejszaniu się udziału producenta rolnego w detalicznej cenie towaru. Szybciej spadają ceny skupu niż marże handlowe, koszty transportu itd. Jeżeli przed kryzysem cena worka pszenicy wynosiła 9 a producent z tego otrzymywał 6, to po kryzysie liczby te wynosiły odpowiednio 4 i 2.
 Kryzys walutowy. Po I wojnie światowej do systemy waluty złotej nie powrócono. W drugiej połowie lat dwudziestych przywrócono wymienialność na złoto w innej postaci. Powstały dwie nieco odmienne formy tego systemu, zwanego pozłacanym:
 system waluty sztabowo-złotej polegał na tym, że waluta krajowa była wymienialna na sztaby złota, czyli trzeba było wymieniać wielką sumę (w 29 r. w Polsce sztaba złota kosztowała 10 000 zł.);
 system dewizowo-złoty, w którym pieniądze mogły być wymieniane tylko na walutę obcą. Generalną zasadą było więc utrudnienie wymiany. Wielki kryzys gospodarczy doprowadził do napięć w bilansach handlowych, konieczne było regulowanie złotem deficytu budżetowego. Stąd powszechnie odchodzono od wolności dewizowej, wprowadzano zakaz wywożenia walut, zawieszano wymienialność, ustawowo dewaluowano waluty w krajach złotych. Jednak niektóre kraje bronią wartości swoich walut. Zawiązał się „Złoty blok”, w którego skład wchodziła także Polska. Państwa „Złotego bloku” nie wprowadzają zawieszalności wymiany ani dewaluacji. W końcu wszystkie państwa rezygnują z tej taktyki, nie czyni tego tylko Polska, co było błędem ze względu na walkę z kryzysem. Polityka deflacyjna miała przyciągać zagraniczny kapitał, ale zwalczanie kryzysu powinno było polegać raczej na zwiększaniu obiegu pieniężnego. Kapitał nie przyszedł, a deflacja w bardzo dużym stopniu utrudniała wyjście z kryzysu.
 Handel zagraniczny. W warunkach nadprodukcji poszczególne rynki zamykają się barierami protekcyjnymi, stąd bardzo trudno eksportować. Nawet Anglia przeszła na protekcjonizm. Miał więc miejsce ponad 30% spadek handlu międzynarodowego. Poszukiwano na gwałt możliwości eksportu, stosując politykę dumpingu.
Z punktu widzenia Polski istotna jest analiza polityki gospodarczej rządów sanacyjnych. Na świecie wielki kryzys aktywizował politykę gospodarczą państw, jest cezurą, wyznaczającą kres wiary w liberalną politykę gospodarczą w sferze handlu wewnętrznego. Większość państw przechodzi do interwencjonizmu państwowego – odgórnego nakręcania koniunktury. Rządy sanacyjne w latach 29-35 nie prowadzą specjalnie aktywnej polityki gospodarczej o charakterze aktywizującym. Jednak w miarę przedłużania się kryzysu widać wahnięcie (32 r.) w kierunku umiarkowanego interwencjonizmu. W latach 29-32 mamy do czynienia z brakiem polityki antykryzysowej, po prostu przeczekiwaniem kryzysu. W 1932 r. ministrem skarbu został W. Zawadzki, który zrezygnował z całkowicie liberalnej polityki swych poprzedników, na korzyść bardziej aktywnej polityki, która polegała na:
 zwrocie ceł przy eksporcie i dopłatach do eksportu dumpingowego;
 rozpoczęciu akcji służącej podniesieniu cen produktów rolnych: umarzano zadłużenia gospodarstw rolnych w bankach państwowych i rozpoczęto interwencyjny skup artykułów rolnych przez państwo;
 próbowano obniżyć ceny na artykuły przemysłowe produkowane przez monopole (zakładano, że w ten sposób ceny szybciej osiągną dno); wprowadzono więc ustawę antymonopolową, która jednak była sprzeczna ze sprzyjaniem zwiększenia eksportu (eksportować zdolne były tylko monopole); w praktyce zwalczano więc tylko monopole nieeksportujące;
 próbowano ograniczyć bezrobocie, które szacowano na 1 mln osób tj. na 50% robotników przemysłowych i 30% pracowników umysłowych: wprowadzono roboty publiczne, w których zatrudniano 100 tys. osób; wspierano przedsiębiorstwa prywatne, niedopuszczając do ich bankructwa – gdy przedsiębiorstwo stawało się niewypłacalne przejmowało je państwo (etatyzm) – w latach 29-35 sektor państwowy powiększył się od 10% do 30% kapitału akcyjnego.
Niezależnie od reorientacji w kierunku interwencjonizmu nakręcić koniunktury się nie udało – gospodarka polska wcale nie przezwyciężyła kryzysu. Czynnikiem za to odpowiedzialnym jest właśnie deflacja, która była sprzeczna z interwencjonizmem. Deflacja to ograniczanie wydatków budżetowych, interwencjonizm polega na ich zwiększaniu. Deflacyjny charakter jest specyfiką całej polityki gospodarczej II RP.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
26.5.2019 (11:27)

Państwo spowodowało kryzys podażą pieniądza, ale zawiódł mechanizm rynkowy? A wybawieniem były reformy, które przedłużyły kryzys o jakieś 8 lat? Co za debil to napisał?

Historia powszechna