profil

Kartka z pamiętnika (uzależnienia)

poleca 85% 126 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Kartka z pamiętnika

Środa, 26 kwietnia 2007
Drogi pamiętniczku! Nie mam już siły. Ciągle na głowie tyle spraw. Brakuje mi czasu na cokolwiek. Od tegorocznego sylwestra mam jeszcze jedno zmartwienie na głowie. Otóż mój trzynastoletni brat Filip, został zaproszony na imprezę do kolegi. Już od samego początku miałam przeczucie, że wydarzy się tam coś złego. Mój brat jest młody i podatny na pokusy dzisiejszego świata. Od tamtej pory, gdy za namową kolegów sięgnął po alkohol i papierosy, stał się podejrzanie dziwny. Już tak często ze mną nie rozmawia. Nic mu się nie chce. Stał się agresywny i wulgarny. Przestał cieszyć się każdą chwilą. ,,Niby? koledzy Filipa odwrócili jego całe życie do góry nogami. Teraz ciągle szuka okazji, aby wyrwać się z domu i po raz kolejny sięgnąć po używki. Ktoś właśnie puka do drzwi. To Filip przyszedł ze szkoły. Muszę kończyć, bo zaraz mama wpadnie do mojego pokoju.

Piątek, 28 kwietnia 2007 godz. 16:00
Rodzice właśnie wyjechali na weekend do babci Stasi. Mają jej pomagać przy remoncie domu. Ja i Filip zostajemy sami. Ma do nas zaglądać ciocia Ela. Jednak nie sądzę, że będzie się nami zbytnio przejmować. Martwię się, iż mój braciszek znów coś wywinie.

PS. Dziś na przerwie widziałam, jak dziewczyny wymieniały się jakąś dziwną substancją w torebkach.

Tego samego dnia ok. godz. 20:00
Filip oznajmił mi właśnie, że wychodzi z psem na spacer. Ja jednak myślę, iż ma inne zamiary. Co tu robić?! Muszę się dowiedzieć, po co on wychodzi. Wiem! ubiorę się szybko i pójdę za nim.

Sobota, 29 kwietnia 2007 godz. 2:00 w nocy
Jak on mógł to zrobić?! No pytam się jak?! Taki grzeczny i miły chłopak. Nie dam rady dłużej dusić tego w sobie. Otóż, gdy wyszłam z klatki Filipa nie było już pod blokiem. Pobiegłam szybko w stronę kiosku. Zauważyłam czarną postać z psem, spieszącą w stronę parku miejskiego. Byłam pewna, że to właśnie Filip. Był niespokojny, ciągle się rozglądał. Kiedy minął naszą ulubioną lodziarnię, przyspieszył kroku. Wreszcie dotarł do najbardziej odludnego miejsca. Przysiadł na ławce. Za kilka chwil zjawili się starsi chłopacy. Wyglądali na siedemnaście lat. Przywitali się z Filipem i zaraz potem powyciągali spod kurtek kilkanaście puszek z piwem i dwie paczki papierosów. Mój braciszek z chęcią i bez skrupułów sięgnął po to świństwo. Wszystko się we mnie zagotowało, jednak nie miałam odwagi wyjść z ukrycia i cokolwiek zrobić. Stałam jak ten słup soli i przyglądałam się całemu zdarzeniu. Z każdą minuta chłopcy byli coraz bardziej agresywni. Wyglądali tak, jakby żyli w innym świecie. Po jakimś czasie wstali i ruszyli w stronę pobliskiego osiedla. Krzyczeli, głośno się śmiali, bluźnili. Po drugiej stronie ulicy szła starsza pani, podpierająca się laską. W pewnej chwili cały tabun pijanych chłopaków wraz z moim bratem rzucił się na starowinkę. Wyrwali jej torebkę, a następnie zaczęli ją kopać i pluć na nią. Ja skulona pod drzewem patrzyłam z przerażeniem. Nagle zza rogu wyłonił się radiowóz policyjny. Potem już tylko mignął mi przed oczami obraz mojego brata zakutego w kajdanki. Ze łzami w oczach wróciłam do domu. Siedzę teraz w moim pokoju i kompletnie nie wiem, co mam robić. Co chwila biorę do ręki telefon, aby zadzwonić do rodziców. Następnie rzucam go na podłogę i ponownie zalewam się łzami. Ciągle męczą mnie myśli, że powinnam zareagować, przeciwstawić się jego postępowaniu. Najwidoczniej taki mój los. Czuję że to dopiero początek moich problemów.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty