profil

Wywiad z Małym Księciem

poleca 85% 246 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Najpiękniejsze jest niewidoczne dla oczu...
Mały Książę - dziecko patrzące na świat własnymi wyobrażeniami, a nie przez pryzmat dorosłości.

Redaktor: Witam szanownego Małego Księcia.
Mały Książę: Również witam, ale mam prośbę.

R.: Tak?
M.K.: Prosiłbym bez tych epitetów. Po prostu Mały Książę. [Szczery uśmiech, przyp. red.]

R.: Och, przepraszam, jeżeli Cię uraziłam. Czy możemy przejść do pytań?
M.K.: Nic nie szkodzi. Ależ oczywiście.

R.: Jesteś bardzo inteligentnym chłopcem, masz własne, dojrzałe i przemyślane, choć dziecięce wyobrażenie o świecie ludzi dorosłych. Czy uważasz, że potrafią oni kochać?
M.K.: Zależy... Ja podczas mojej podróży odwiedziłem wiele planet i właśnie były one zamieszkiwane przez dorosłych. Nie rozumiem ich. Dla nich liczą się tylko rzeczy materialne, zupełnie nieistotne, błahe. Wolą mieć niż być. Przedkładają większość nad pieniądze, podążanie za karierą, lepszą pozycją zawodową. Lecz nie to chyba jest najważniejsze? Właśnie... Tą rzeczą, która powinna znajdować się na pierwszym miejscu jest miłość. Uczucie tak piękne i silne. Dorośli... Mmm. Myślę, że potrafią kochać, ale inaczej, na swój własny sposób. Nie robią tego bezinteresownie, "kochają" drugiego człowieka za coś, co może mu dać, za korzyści płynące z bycia z tą osobą. Dzieci natomiast kochają kogoś prawdziwą, szczerą i czystą miłością. Jest ona tak niewinna, prawa, że często zostaje wykorzystywana lub wystawiana na próby. Niestety wtedy cierpimy, a my dzieci bardzo boleśnie to odczuwamy. Szczególnie, co mnie martwi jest to, iż te dwa słowa, którymi są "kocham cię", ludzie wypowiadają od tak, nie zważając na ich moc, znaczenie. Mówią je jakby były zwykłymi, codziennymi wyrazami. A przecież są one zarezerwowane tylko dla osób kochających się, ale tak szczerze, prawdziwie kochających.

R.: Hmm. Szczerze mówiąc zbiłeś mnie z tropu swoją odpowiedzią. Odebrałam to tak jakby dorośli byli takimi bezdusznymi, pozbawionymi wszelakich uczuć machinami. Mniemam, iż dorosłym nie chciałbyś być?
M.K.: Nie. Chyba źle mnie zrozumiałaś. Dorośli, jak już mówiłem, kochają, ale na swój sposób, inaczej pojmują miłość, niż my dzieci. Nie chciałbym. Moje pragnienia, co to tego nie są istotne, gdyż ja zawsze będę dzieckiem. Tak jak wszyscy dorośli mają coś z dziecka, tylko nie potrafią, nie chcą tego odkryć.

R.: A więc czego chciałbyś ich nauczyć?
M.K.: Przede wszystkim tego, że to, co najważniejsze, nie jest widoczne dla oczu, bo tak naprawdę czuje się tylko sercem.

R.: Ale ty sam zrozumiałeś to chyba nieprędko, dopiero po wizycie na ziemi.
M.K.: Mmm. Widzisz, czasem nawet dzieci są omylne. [Uśmiech, przyp. red.]

R.: Ach tak, ale...
M.K.: Rozumiem. Masz rację, zrozumiałem to późno, lecz nigdy nie doszedłbym do tego bez moich przyjaciół, czyli lisa, pilota i róży oczywiście. To oni pokazali mi, co to jest przyjaźń, miłość, przywiązanie, to oni nauczyli mnie kochać. Gdy ujrzałem owy ogród różany na Ziemi, nigdy nie czułem aż takiej złości, poniżenia. Ale zrozumiałem potem, że w całym wszechświecie mogą być miliony róż to i tak moja będzie tą jedyną. Mam nadzieję, że zrozumiesz to, co chciałem tobie oraz innym przekazać. I odpowiedz sama sobie zgodnie ze swoim sumieniem, czy jesteś w środku jeszcze niewinnym dzieckiem czy już obłudnym dorosłym. Dziękuję za spotkanie.

R.: Ja również dziękuję. Do widzenia i... Przepraszam.
M.K.: Nie ma za co.


Jest to wywiad z Małym Księciem, który pisałam na polski. Chyba jednak nie ujęłam w nim wszystkiego czego chciałam... tego co chciałam przekazać.. :|

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty