profil

Zbrodniarz czy ofiara – jak według Ciebie można ocenić Makbeta?

poleca 91% 380 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Szekspirowska tragedia „Makbet” opisuje koleje losu wielkiego rycerza, królewskiego krewniaka, tana Szkocji – Makbeta. Tytułowy bohater, uczciwy, sprawiedliwy, oddany prawu i królowi, pełen zalet jest początkowo przykładem średniowiecznego rycerza, hołdującego trzem cnotom: Bóg, Honor, Ojczyzna. Jego wewnętrzna metamorfoza i otaczający go ludzie sprawiają, że zabija. Popełniony czyn ukazuje Makbeta zarówno jako ofiarę i zbrodniarza.

Postaram się znaleźć odpowiedź na postawione w tezie pytanie, a swoją opinię uzasadnić poniższymi argumentami.

Makbet bez wątpienia jest zbrodniarzem – poddał się w walce o obronę własnych zasad, systemu wartości. Zabił króla, własnego krewnego, kogoś, kto darzył go wielkim zaufaniem i miłością – ale przede wszystkim zabił człowieka. Postąpił wbrew wszelkim prawom, tylko po to, by osiągnąć swój cel. Okazał się słabym psychicznie człowiekiem, który łatwo ulega manipulacjom i wszelkiemu wpływowi środowiska zewnętrznego.

Makbet miał możliwość wyboru – trzy wiedźmy, które spotkał na swojej drodze i które odsłoniły mu przepowiednię, wcale nie popchnęły bohatera do zbrodni – on nadal mógł wybrać jak postąpić. Wybrał złą drogę, ujawnił ciemną stronę swojej duszy, chęć posiadania władzy zdeterminowała go do popełnienia zbrodni. Mimo tego, że był dorosłym człowiekiem, o ukształtowanym systemie wartości, dopuścił się tego czynu. Powinien był zdawać sobie sprawę, że nie ma zbrodni bez kary – nigdy nie ucieknie od odpowiedzialności za swoje decyzje i popełnione błędy.

Są jednak pewne okoliczności wedle których można by uznać Makbeta za ofiarę – stał się ofiarą własnych namiętności i ambicji – chciał być królem, dotrzeć do władzy. Poza tym, jako osoba słaba psychicznie był podatny na wszelkie wpływy z zewnątrz –zarówno przepowiednia wypowiedziana przez wiedźmy jak i żona, podsycająca jego ambicje sprawiły, że Makbet popełnił zbrodnie. Został ofiarą swojej własnej, chorej wyobraźni.

Tuż przed popełnieniem pierwszej zbrodni można zaobserwować we wnętrzu Makbeta walkę – wahanie, wątpliwości i wewnętrzną słabość walczące z chorymi ambicjami i żądzą władzy. Samo zabójstwo jest także karą dla głównego bohatera – ma wyrzuty sumienia, ogarnia go strach i przerażenie, przytłacza go poczucie winy.

Jednak wyrzuty sumienia towarzyszyły Makbetowi tylko po zabiciu króla – kolejne morderstwa nie wywoływały u niego większego załamania, co jest dowodem na to, że Makbet był wyrafinowanym mordercą. Posunął się nawet do morderstwa własnego przyjaciela i niewinnej rodziny swojego wroga – był bezduszny, opętany żądzą władzy i nienawiścią.

Okazuje się, że po osiągnięciu władzy Makbet nie jest szczęśliwym człowiekiem – zamiast radości z faktu zrealizowania planu czuje obrzydzenie do samego siebie, wszędzie węszy wrogość i podstęp przeciwko jego osobie. To jednak zamiast zaprzestania niecnego procederu popycha Makbeta do kolejnych zbrodni – niszczy wszystkich swoich rywali – prawdziwych i fikcyjnych, morduje niewinnych, staje się tyranem. Z tej perspektywy nie można go więc nazwać ofiarą.

W świetle przeanalizowanych argumentów dochodzę do wniosku, iż Makbet był zbrodniarzem. Jego dążenie do osiągnięcia celu stało się maniakalne, obsesyjne – nie dość, że krzywdził innych ludzi, to jeszcze zniszczył samego siebie. Pogrzebał swoje szanse na bycie szczęśliwym człowiekiem, mimo, że miał prawo wyboru. Jego silna wola i niezależność zostały stłamszone przez chorą ambicję i żądzę władzy. Nie uważam jednak, by Makbet zasługiwał na litość – sam doprowadził do tego stanu.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty

Epoka
Gramatyka i formy wypowiedzi