profil

Podobieństwa i różnice między obozową prozą Tadeusza Borowskiego „Opowiadania” a „Medalionami” Zofii Nałkowskiej

poleca 84% 859 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Po wojnie następuje zwrot ku prozie - wspomnienia okresu niemieckich lagrów i sowieckich łagrów:
"Medaliony" - obrazki nagrobne, fotografie na pomnikach. "Medaliony" to 7 opowiadań i jeden artykuł publicystyczny. Nałkowska napisała
"Ludzie ludziom zgotowali ten los...".

Cechy "Medalionów":

1. Przemilczenia, brak emocji, suche rozważania. Milczenie jest spowodowane przerażającymi faktami, przejściami ludzi. Opowiadania są tendencyjne w milczeniu, to co najważniejsze jest przemilczane. Groza i zdziwienie. Zbrodnie faszystów są poza wszelkimi granicami zrozumienia. Jesteśmy w stanie współczuć człowiekowi, kilku ludziom, ale tysiącom, milionom już nie. Brakuje skali porównawczej.

2. Zarówno w "Granicy", jak i w "Medalionach" Nałkowska mówi o granicy człowieczeństwa.

3. Określenia: tragiczny, przerażający, okropny, itp. nie są adekwatne w odniesieniu do czynów faszystów, umniejszają ich zbrodnię. Dlatego styl w "Medalionach" jest suchy, zwięzły, protokolarny.

4. Opowiadanie "Profesor Spanner" - inteligencja jest najbardziej niebezpieczna. Młody bohater, gdańszczanin, zgłosił się do pracy. Przekroczył granicę, jego psychika jest zdeformowana, jest otępiały emocjonalnie.

5. Wojna jest często przedstawiana jako kara Boża lub nieuzasadnione cierpienie. Świat jest czarno - biały, Niemcy - zbrodniarze, więźniowie - niewinni. Tematyka martyrologiczna.

"Opowiadania" T. Borowskiego

"Opowiadania" wywołały skandal, gdyż mówiły, że w obozie można się ustawić, można przeżyć.Panuje taka sytuacja, że należy dbać tylko i wyłącznie o siebie, wykorzystywać pozycję, być przedsiębiorczym.

Borowski uważa, że ci, którzy przeżyli nie są bez winy. Bohaterami można uznać tylko tych, którzy świadomie idą z transportu na śmierć. Człowiek zlagrowany jest poza dobrem i złem. Obóz był organizacją kastową - ci, którzy się ustawili mieli większe prawa. Świat jest pesymistyczny, przedstawienie obozu jest ironiczne. Właściwie obóz jest światem zupełnie zamkniętym. Wewnątrz nie można mówić o kategoriach moralnych - są one zupełnie inne, niż na zewnątrz. Nie można ich z zewnątrz oceniać. Wiara staje się jedyną nadzieją na przetrwanie - wiara w życie pozagrobowe trzyma ludzi przy życiu i paradoksalnie również w obozie.

Kobieta wypiera się swojego dziecka, aby przeżyć - wynaturzeni, uprzedmiotowieni, poza etyką. Są to ludzie biologiczni - kierują się pierwotnym instynktem przetrwania. Wniosek Borowskiego: cały świat jest rzeczywistością obozową. Od wieków jesteśmy w obozie, żyjemy w jego atmosferze.

Stwierdzenia Borowskiego:
a) człowiek zdeterminowany przez biologię i historię nie jest w stanie ocalić żadnych wartości etycznych,
b) człowiek poddaje się wpływom, w tym zła (zło jest koniecznością - relatywizm moralny),
c) etyka, kultura, religia nie są ostoją w czasach ekstremalnych,
d) system obozów i totalitaryzm to efekt rozkładu kultury europejskiej, który jest konsekwencją zła.

W naturalizmie uważano, że biologizm powoduje odejście od wyższych idei, zezwierzęca ludzi, natomiast Borowski pokazuje, że tylko skupienie się na biologicznym aspekcie życia pozwala przeżyć obóz. Borowski pokazuje, że to obóz czyni człowieka istotą fizjologiczną, zezwierzęca go.

Według Nałkowskiej i Borowskiego nie można ludzi zlagrowanych opisywać tradycyjnymi metodami literackimi. Borowski podkreśla behawioryzm - obserwuje zachowania ludzi w konkretnych sytuacjach - ludzi nie można poznać przez rozmowę, gdyż nie ma ona miejsca. Borowski nie wnika w psychikę ludzi, lecz tylko opisuje ich zachowanie, dzięki temu zachowuje maksymalny obiektywizm. Metoda zewnętrznej obserwacji ma podkreślić, że ludzie nie mają życia wewnętrznego, są puści etycznie. Paradoksalnie Borowskiego można nazwać maksymalistą moralnym - nikogo nie oszczędza, uważa, że zła nie można w żaden sposób usprawiedliwić i każdy, kto przeżył obóz był także oprawcą.

W "Opowiadaniach" Tadeusza Borowskiego człowieczeństwo to rzadkie przypadki szacunku dla współtowarzyszy niewoli, którym okazuje się często podziw za umiejętność przetrwania w fabryce śmierci.

Istnieją jednak granice ludzkiej wytrzymałości, poza którymi egzystencja nie jest możliwa. Pojawiają się u obu pisarzy opisy prób odebrania sobie życia, będące ostatnim. jakże tragicznym świadectwem poszukiwania wolności, choćby jedynie w wyborze czasu i sposobu śmierci. Także dla lagrów typowym był obraz rozpaczliwie dopytujących się o własną przyszłość ludzi, choćby dane im było za chwilę zginąć. Pojawiające się od czasu do czasu próby ucieczki również świadczyły o istnieniu nadziei na opuszczenie miejsca kaźni i zbudowanie sobie nowego życia.

Praca jawiła się w syberyjskich łagrach jako środek do zdobycia większej racji żywnościowej i uniknięcia umieszczenia w jednym budynku z umarłymi. To też dowód człowieczeństwa, które nie opuściło więźniów: działanie na rzecz totalitarnego systemu, ale chociaż z możliwością przeżycia i ujrzenia wolności.

Nawet tak daleko posunięty w kierunku pogardy dla siebie fakt samo okaleczania uznać można za próbę wykorzystania możliwości pobytu w lagrowym szpitalu, gdzie istniały godziwe warunki sanitarne, troskliwość personelu. Można było przeżyć tutaj cudowne dni zapomnienia okrutnej rzeczywistości, która nie wiadomo kiedy miała się skończyć.

Czasem walka o godność wymagała rzucenia na szalę własnego życia, jak uczynili to Polacy w łagrach, domagający się zwolnienia i możliwości walki o wolność ojczyzny. W tym samym tonie odbierzemy gotowość natychmiastowego wyjazdu na front więźniów niemieckich - jako dowód pragnienia decydowania choć w małym stopniu o własnym losie. Na froncie wg. nich łatwiej było przeżyć niż w znajdującym się poza zasięgiem bomb obozie pracy.

Jako ledwo widoczny prześwit człowieczeństwa można też uznać zadane w opowiadaniu "U nas, w Auschwitz" pytanie: czy to, że kierujemy na śmierć tysiące ludzi perfidnie oszukując ich jest godne człowieka? Po transporcie, którego obrazy odnajdziemy w "Medalionach" każdy miałby prawo dowiedzieć się, dlaczego został tak pognębiony.

W relacjach z łagru i lagru odnajdziemy wspólną cechę każdego (ale tylko) człowieka - strach przed nieznanym, którego obraz tworzony jest poprzez myślenie wybiegające w przyszłość.

Druga wojna światowa jest bez wątpienia najgorszym wydarzeniem, w którym przyszło brać udział mieszkańcom Europy w kończącym się już dwudziestym wieku. Krwawym walkom na froncie towarzyszyło także istnienie obozów koncentracyjnych, w których ginęły miliony niewinnych ofiar. W naszej świadomości ukształtował się obraz bezwzględnej winy uczestników totalitarnej machiny, twórców tych obozów.

Tadeusz Borowski i Zofia Nałkowska w swych utworach dotyczących tej straszliwej wojny weryfikują wizję całkowitego braku odpowiedzialności pozostałej części ludzkości za zbrodnie w obozach.

Świadomość o niewinności cywilizacji wobec poczynań hitlerowskich Niemiec została nam jakby odgórnie narzucona przez powojenne środki masowego przekazu i powojenną twórczość literacką. Pogląd taki został łatwo przyswojony przez społeczeństwo. Przyjęcie go jest o wiele prostsze niż próba zastanowienia się nad wnikliwszą analizą zagadnienia. Nie strzelaliśmy do stojących pod ścianą jeńców, nie odkręcaliśmy zaworu gazu, więc nasze sumienie jest czyste. Wojna minęła, Hitler zginął, udało nam się raz na zawsze skończyć z reżimem faszystowskim. Ale czy jest to słuszne przeświadczenie, czy przyczyną tych wielu milionów ofiar był tylko jeden człowiek, Adolf Hitler?

Tadeusz Borowski w opowiadaniu „U nas w Auschwitzu...” dochodzi do wniosku, że rzeczywistość obozów nie jest specyficzna tylko dla dwudziestego wieku. Odkrywa on podobieństwo między starożytną cywilizacją a postępowaniem hitlerowskich Niemiec. Dawne wieki kojarzą nam się ze wspaniałymi imperiami, wielkimi władcami, genialnymi filozofami, tymczasem powstanie tych wielkich imperiów, możliwość władania nimi była wynikiem pracy setek tysięcy, a może i milionów niewolników.

Podobnym zjawiskiem był także renesansowy kolonializm Europejczyków. Niewolnictwo w tym okresie stało się codziennością. Dowody te wskazują, że skłonność do wykorzystywania innych, słabszych ludzi towarzyszy nam od zarania dziejów i nie jest zjawiskiem właściwym jedynie dla hitleryzmu.

Jak pisze Borowski, w obozie zaciera się granica pomiędzy więźniem a oprawcą. Przybywając do lagru człowiek stawał na rozdrożu. Miał do wyboru albo próbę zachowania swojego człowieczeństwa, zasad moralnych nabytych poza ogrodzeniem obozu, albo wyzbycie się ich, odrzucenie jakichkolwiek głosów własnego sumienia.

Pierwsza droga oznaczała pewną śmierć, druga dawała pewne nadzieje na zachowanie swojego życia, cena za to była jednak ogromna. Słusznie Borowski stwierdził, że nikt, kto przetrwał obozy, nie może mówić o zachowaniu pełni człowieczeństwa. Aby przetrwać, należało używać siły i sprytu w stosunku do współwięźniów. Zyskanie czegokolwiek równało się poniesieniu strat przez współtowarzyszy niewoli. Zachowanie takie z powodzeniem można porównać z poczynaniami Niemców. Przykładem niech będzie pogarda, z jaką odnoszono się do więźniów bezużytecznych dla obozowej gospodarki, których jedynym przeznaczeniem była śmierć.

Kolejną trudną kwestią jest udział samych prześladowanych w procesie eksterminacji Żydów, Cyganów czy Słowian. Istniały przecież specjalne brygady „Sonderkommando”, złożone z samych Żydów, a których praca polegała na pomocy przy procederze zabójstwa więźniów.

Nałkowska w opowiadaniu „Człowiek jest mocny” przedstawia postać Żyda, który tylko dlatego uniknął śmierci, że był zdolny do ciężkiej fizycznej pracy przy pozbywaniu się ciał ofiar. Praca w takim charakterze oznaczała niejako zgodę na ten proceder. Zabrakło odwagi do buntu, do odmówienia kopania dołów i przenoszenia ciał. Przyznać należy jednak, że w obliczu śmierci człowiek nie zawsze jest w stanie stanąć na wysokości zadania.

Obraz drugiej wojny światowej wylansowany przez powojennych twórców nie zgadza się w 100% z prawdą. Oczywiście hitlerowskie Niemcy ponoszą ogromną większość odpowiedzialności za krzywdy popełnione na terenach będących pod ich władzą, ale analizując twórczość Borowskiego czy Nałkowskiej dochodzimy do wniosku, że część winy leży także po naszej stronie.

Wojna ogromnie wyeksponowała jedynie cechy będące w każdym z nas. Autorzy ci przekonują, że widmo zbrodni takich jak hitlerowskie nie zostało raz na zawsze oddalone, ale przy nierozważnym zachowaniu może powrócić znowu w przyszłości.

Podoba się? Tak Nie