profil

Przedstaw różnorodne czynniki, które Twoim zdaniem, mają wpływ na funkcjonowanie demokracji w Polsce. Wypowiedź uzasadnij, korzystając między innymi z zamieszczonych powyżej materiałów.

poleca 85% 127 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Temat z próbnej matury / matury. Niestety bez źródeł, o których jest w niej napisane.

Jak przedstawiają źródła statystyczne (choćby zamieszczony wyżej wykres nr 1 „Demokracja ma przewagę nad wszelkimi innymi formami rządów” źródło CEBOS, a także tabela nr 1, źródło CEBOS 2001), duża grupa Polaków uważa, że demokracja jest najlepszą formą rządów i zapewne cieszą się z tego, że i w ich kraju, od kilku lat, funkcjonuje ten system. Jednak źródła ujawniają również, że sporo Polaków, uważa, że demokracja w Polsce nie funkcjonuje tak jak należy (wykres nr 2 „Czy jesteś zadowolony ze sposobu, w jaki funkcjonuje demokracja w Polsce?” źródło CEBOS; wykres; tabela nr 1, źródło CEBOS 2001; wykres nr 3 „Czy można powiedzieć, że obecnie w Polsce:…?”).
Jakie więc są czynniki, które mają wpływ na takie, a nie inne funkcjonowanie demokracji w Polsce i które być może są powodem niezadowolenia Polaków ze sposobu, w jaki funkcjonuje demokracja w Polsce?

Pierwszym i głównym czynnikiem może być fakt, że ustrój demokratyczny w Polsce dopiero się rozwija, dojrzewa. Polacy dopiero uczą się demokracji, mają o niej niewłaściwe wyobrażenie, a społeczeństwo obywatelskie w Polsce nadal dalekie jest od ideału.
I to jest zapewne powodem tego, jak pisze Norbert Bobbio w tekście „Liberalizm i demokracja” (Kraków 1998, s. 63-65), że obywatele żądają więcej niż państwo może im zaoferować, ich potrzeby rosną nieproporcjonalnie do tego, co państwo jest zdolne im dać. Jednocześnie społeczeństwo, mając swoją role w podejmowaniu decyzji, powoduje paraliż, niemożność podjęcia decyzji bez sprzeciwów, debat i długich rozmów w poszukiwaniu konsensusu.
Istnienie społeczeństwa pluralistycznego pozwala więc na mnożenie się konfliktów społecznych. Większe i mniejsze grupy wykłócają się o swoje racje, a rządzący mają za zadanie, w takiej sytuacji, rozwiązywać te konflikty (źródło j. w.).
W ustroju demokratycznym mamy do czynienia z władzą „rozproszoną”, więc można się domyśleć, że również pomiędzy różnymi mniejszymi ośrodkami władzy, nie tylko między samymi obywatelami, dochodzi do konfliktów. Ośrodki władzy mogą stać się dla siebie konkurencją(źródło j. w.), co nie powinno mieć miejsca, bo przecież, jak wynika z założeń demokracji, powinien im przyświecać jeden, wspólny cel – dobro ogółu, państwa, przy jednoczesnym poszanowaniu praw jednostki.
Wszystkie powyższe czynniki mogą wynikać z naszej mentalności czy specyfiki naszego narodu, ale także z faktu, że właściwie nigdy, na dłuższy czas, w Polsce nie panowała demokracja w pełnym rozumieniu tego słowa. Poprzedni ustrój – ustrój komunistyczny, zapewniał, przynajmniej w teorii, to, czego demokracja nie zapewnia (np. 100% zatrudnienia) i trudno jest teraz walczyć z istniejącym przeświadczeniem wśród niektórych „to mi się należy”.
Tak więc, problemy ekonomiczne, gospodarcze kraju i poszczególnych obywateli są zapewne efektem zmiany polityki ekonomicznej, po upadku komunizmu, w latach dziewięćdziesiątych i tam należy również doszukiwać się przyczyn konfliktów między obywatelem a państwem (za Andrzejem Friszke „Między marzeniem a rozczarowaniem. Polacy wobec państwa 1918-2001”, „Więź”, 2001, s. 39). Liberalizacja gospodarki z jednej strony przyniosła duże dochody części społeczeństwa, z drugiej zaś dużą frustrację, poczucie niesprawiedliwości, rozczarowanie tych, którzy walczą z problemem bezrobocia lub choćby, którzy zarabiają po prostu bardzo mało. Taki obywatel czuje się porzucony przez państwo, państwo, od którego oczekiwałby większej opieki (np. większych świadczeń socjalnych). W ich opinii najprawdopodobniej liberalizacja jest krokiem do tyłu, a nie postępem, a ustrój demokratyczny jest wrogi i dlatego należy walczyć w nim „o swoje”, nie oglądając się na innych. Tak rodzi się egoizm i chciwość (źródło j. w.).
Postawy te odbijają się na życiu gospodarczym, ale także na politycznym, gdzie politycy szukają dla siebie korzyści, a na dalszy plan zostają zepchnięte potrzeby państwa.
W ten sposób przechodzimy do tematu patologii władzy. W polskiej polityce możemy mówić o problemie alienacji władzy, które, najprościej mówiąc, jest przejawami egoizmu i powoduje podział
na „my – społeczeństwo” i „oni – władza”, wynikający z konfliktu interesów. Mowa tu o korupcji, partykularyzmie, klientelizmie, czyli przykładach dbania jedynie o własny interes, przejmowanie korzyści majątkowych w zamian za określoną decyzję i oparcie władzy na układach i wzajemnych zależnościach politycznych. Obrazuje to coraz większa liczba afer ujawnianych przez media, lawinę rozpoczętą przez tzw. „Afera Rywina".
Debaty polityczne, kłótnie, a nawet wojny (!) między politykami (np. kwestia poprawki do konstytucji w sprawie ochrony życia), nie prowadzą do poprawy obrazu władzy w oczach wyborców, a jedynie ujawniają kruchość sojuszów zawieranych między partiami, którym przyświeca jedynie chęć utrzymania władzy, a nie dobro polskiej demokracji.
Sytuacja w polityce i to, w jaki sposób media kształtują opinię publiczną, wpływa na kulturę polityczną Polaków. Polacy, co prawda, interesują się polityką i związanymi z nią wydarzeniami, ale z drugiej strony, są do niej zniechęceni, często czują niesmak, rozczarowanie, a także bezsilność i niechęć - niechęć także czynnego brania w niej udziału.
Te odczucia prawdopodobnie mają też wpływ na obraz polskiego społeczeństwa, które nie do końca spełnia idee społeczeństwa obywatelskiego. Postawa uczestnictwa w życiu społecznym i współodpowiedzialności nie jest popularna, wśród poszczególnych członków społeczności brakuje zaufania. Brak dialogu, sprzeczności interesów, nieumiejętność zawierania kompromisów, wspomniane już wcześniej, nie prowadzą do poprawy sytuacji. Nadal mały procent obywateli samoorganizuje się czy też korzysta z praw politycznych, jakie daje im demokracja (choćby w tej najprostszej formie, jaką jest wybieranie władzy głosowaniu). I niestety pewna cecha Polaków pozostaje niezmienna – potrafią się jednoczyć jedynie w obliczu tragedii (przykład z historii – rozbiory, przykład współczesny – powodzie 1997 i 2001 r.).
Kolejnym czynnikiem, nawiązującym właściwie w dużym stopniu do poprzednich argumentów, może być fakt, że mimo, że żyjemy w państwie prawa, a w naszą konstytucję wpisany jest obowiązek przestrzegania praw człowieka, suwerenność narodu, obywatel czuje się bezradny. Poczucie bezradności, wg Andrzeja Zolli („Polityka”, 39, 2002) ma swoje podłoża w bierności i biedzie, a także niepełnosprawności, ponieważ większość osób nie pełnosprawnych jest zepchnięta poza życie społeczne, pozostawiona samemu sobie. Tak czują również osoby biedniejsze i bezrobotne. Powodem zepchnięcia następnych pokoleń na margines staje się również powoli brak choćby średniego wykształcenia. Mimo istniejącego prawa i instytucji, które pilnują porządku, niektórzy nadal czują się bezkarni, a inni nadal nie odczuwają bezpieczeństwa, sprawiedliwość i równości wobec tegoż prawa.

Czynników, które wpływają na funkcjonowanie demokracji w Polsce jest wiele i sądzę, że trudno wymienić jest je wszystkie. Przedstawione powyżej, wraz z ich konsekwencjami, tworzą niestety niezbyt pochlebny obraz polskiej demokracji. Sądzę jednak, że każdy z demokratycznych krajów, w których system ten funkcjonuje obecnie dobrze, borykał się i nadal boryka, choć w znacznie mniejszym stopniu, z podobnymi problemami. Demokracja, która w teorii brzmi tak pięknie, wymaga większej pracy obywateli niż inne reżimy polityczne (autorytaryzm, totalitaryzm) i tej pracy musimy się nauczyć.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut