profil

Józef Beck - biografia

poleca 85% 258 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

MSZ 1932-1939r.
Z rozkazu Józefa Piłsudskiego w dniu 2 listopada 1932 roku ministrem spraw zagranicznych po Auguście Zaleskim został Józef Beck od niedawna podsekretarz stanu w tym jakże ważnym resorcie. Miał wtedy 38 lat i bogatą już przeszłość. Wojnę rozpoczął w Legionach. Został następnie zaliczony przez Piłsudskiego do grona zaufanych pracowników po wojnie zaś obejmował stanowiska coraz odpowiedzialniejsze. Beck był oficerem artylerii konnej. Zamierzał zrealizować myśl Piłsudskiego całkowitą bezwzględnością w oparciu o własne interpretacje i bez oglądania się na możliwości dyplomatyczne. Zamierzał krótko mówiąc zadziwić Europę a może i cały świat. W parę tygodni po objęciu teki ministra nastąpiła ratyfikacja polsko-radzieckiego paktu o nieagresji pakt ów parafowano, co prawda za kadencji Zaleskiego 23 stycznia 1932 roku w Moskwie, lecz z zastrzeżeniem, że podpisanie odłożone zostanie do zakończenia rokowań z Rumunami. Polskę i Rumunię wiązał sojusz obronny zawarty na wypadek starcia któregoś z tych dwu państw ze Związkiem Radzieckim. Stosunki radziecko-rumuńskie jątrzyła wciąż sprawa anektowanego przez Rumunów po pierwszej wojnie światowej terytorium Besarabii. Pakt polsko-radziecki został uprawomocniony 27 listopada 1932 roku. W gruncie rzeczy stanął, więc Beck jak gdyby po stronie Moskwy negliżując sojusznika rumuńskiego dając mu do zrozumienia, co naprawdę o nim myśli. Rumuński premier położył uszy po sobie. Artyleria konna szarżowała nowe pozycje faktycznie zadziwiając i niepokojąc Europę. Beck był najmłodszym na świecie szefem resortu spraw zagranicznych. Urodził się ó października 1894 roku w Warszawie jako syn jurysty także Józefa. Józefa-juniora rodzice kształcili w Krakowie w gimnazjum realnym to jest w przybytku naukowym nacelowanym raczej na matematykę i fizykę. Rodzina wywodziła się jak to głosi jej tradycja od niejakiego Bartholomeusa Becka, który pod koniec XVI wieku zaciągnął się do służby polskiej z rozkazu króla Batorego dowodził desantem na Elbląg podczas kolejnej rebelii antypolskiej gdańskich kupczyków. Dziadek przyszłego ministra był naczelnikiem poczty. W 1912 roku Beck zdał maturę zapisał się zaraz potem na studia w Wiedeńskiej Akademii Handlu Zagranicznego. Piłsudskiego poznał w Zakopanym u stryja w Limanowej na wakacjach pamiętnego 1914 roku pomagał w organizowaniu Drużyn Strzeleckich. W pierwszych dniach sierpnia dotarł do Krakowa do legionowego punktu zbornego w Oleandrach. Otrzymał przydział do artylerii nie miał odbytej za sobą służby w armii austryjackiej gdzie mając maturę dosłużyłby się automatycznie po roku stopnia oficera rezerwy. W dniu ukończenia dwudziestego roku życia został z awansem na bombardiera, celowniczym w 1 plutonie 1 baterii 1 pułku 1 Brygady Legionów. Stopień kaprala otrzymał w styczniu 1915 roku. Wiosną podczas walk nad Styrem Beck mianowany został podporucznikiem. W bitwie pod Kostiuchnówką zarobił Krzyż Virtuti Militari. Jako poddany austryjacki porucznik Beck został skierowany do szkoły artylerii w Bratysławie a potem do dowództwa korpusu węgierskiego w Szopron stamtąd uciekł do Lwowa przede wszystkim po kontakty z założoną przez Piłsudskiego konspiracyjną Polską Organizacją Woskową. Z ramienia POW ściśle biorąc delegowany przez Juliana Stachiewicza wyjechał ze Lwowa jako obywatel Halicki kierowany do tzw. III Korpusu Polskiego. Słusznie wtedy porucznik Beck uznał, że nie ma, co w tym zgromadzeniu, co robić. Przedostał się do Kijowa skąd wysłany został do Moskwy przez dwudziestoparoletniego szefa, POW na Ukrainę majora Lia-Kulę. Dobiwszy się do Lublina zameldował się pułkownikowi Rydzowi-Śmigłemu i otrzymał rozkaz sformowania baterii artylerii konnej dla brygady kawaleryjskiej przeznaczonej do walki na wschodzie. Piłsudski wysłał Becka do Rumunii przydzielając go do misji wojskowej negocjującej przepuszczenie przez Besarabię oddziałów gen. Żeligowskiego. W roku 1921 uczestniczył w Brukseli razem z Szymonem Askenazym, Juliuszem Łukasiewiczem, i Mirosławem Arciszewskim w konferencji zorganizowanej dla uporządkowania spraw polsko-litewskich. Jako jedyny w tej ekipie wojskowy był w niej ekspertem wojskowym. Konferencja zakończyła się fiaskiem, ale honor pozostał. A w pierwszych dniach stycznia 1922 roku objął stanowisko Beck objął stanowisko attache wojskowego w Paryżu. Leon Noel w latach1935-1939ambasador francuski w Polsce zapisał w swych wspomnieniach: „Stosunek Becka do Francji był tak dziwny, że nie wywołuje zdumienia fakt, iż w pewnych kołach przypisywano to motywom raczej osobistym niż politycznym. Pewne zajście, którego podłoże wygląda dość tajemniczo spowodowało zatarg pomiędzy nim a naszym Sztabem Głównym w następstwie zaś nagłe odwołanie”. Francuzi mieli w pogardzie doświadczenia żołnierza polskiego skłonni też byli lekceważyć generałów polskich mających za sobą służbę austryjacki lub rosyjską. Pod koniec 1921 roku Piłsudski wprost wyrzucił z Polski szefa misji francuskiej gen. Niessela. W odwet Francuzi blokowali agreement dla Becka. Wiosną 1923 roku major Beck towarzyszył z urzędu zwycięskiemu wodzowi wojsk koalicyjnych marszałkowi Fochowi w czasie jego wizyty w Polsce Foch zarobił wtedy buławę również marszałka Polski, Beck zaś także z urzędu Legię Honorową. Odwołanie Becka z attachatu paryskiego stanowiło w tej sytuacji sprawę najwyżej tygodni, jeżeli nie dni. Beck jakoby dał się nabrać na bardzo stary kawał produkowany przez rozmaite kontrwywiad: pozostawiony samotnie w gabinecie szefa skorzystać miał z okazji i zajrzeć do pozostawionej na biurku bardzo tajnej teczki. Na czym ponoć go przyłapano. W kraju zastał wodza na pozycji rezerwowej postanowił, więc również udać się do rezerwy i osiąść gdzieś na uczciwej posadzie. Zgodnie z wykształceniem został buchalterem Banku Wileńskim. Ale na bardzo krótko. Zawiadomiono go, że musi ukończyć kurs doszkoleniowy Wyższej Szkoły Wojennej. Która nawiasem mówiąc pozostawała jeszcze pod kierownictwem oficera francuskiego? Tak ówczesna zwierzchność wojskowa pozostająca pod wpływem gen. Sikorskiego zabierała się do hodowania żmij na własnym łonie. W ten sposób Beck znalazł się szybko z powrotem w służbie czynnej w stopniu już podpułkownika. Przesłużył parę miesięcy stażu w krakowskim V Dywizjonie Artylerii Konnej a roczny kurs szkoły ukończył z drugą lokatą. Był to sukces Kolejna posada nie miała związku z buchalterią cywilną: Oddział III Ścisłej Rady Wojennej. Beck był jednym z tych wojskowych, którzy zostali uprzedzeni przez marszałka o przygotowanej przezeń akcji antyrządowej. 12 Maja 1926 roku w dniu zamachu jedynie krzykiem zdołał z rąk zbaranianych podoficerów żandarmerii wydobyć przytrzymanego krótko wcześniej, Wieniawę-Długoszowskiegopo, czym wieczorem zameldował się razem z nim Piłsudskiemu. Został z miejsca mianowany szefem sztabu tak zwanej grupy operacyjnej gen Orlicz-Dreszera to jest głównych sił marszałka. Został następnie szefem gabinetu Piłsudskiego jako ministra spraw wojskowych i zajmował to stanowisko cztery lata. Następnie znalazł się w rządzie jako wicepremier. 23 Sierpnia przejął fotel premiera z rąk całkowicie mu zresztą oddanego Walerego Sławka najwyraźniej chciał osobiście rozprawić się z wpływowymi działaczami opozycji. W efekcie miało nastąpić w następnych tygodniach wyaresztowanie i osadzenie w Brześciu nad Bugiem w fortecy wojskowej grona czołowych polityków stron przeciwnych: Wincentego Witosa, Hermana Liebermana, Norberta Barlickiego, Adama Ciołkosza i kilkunastu innych. Józef Beck był człowiekiem pobudliwymi nerwowym okazać się miał jedna dyplomatą wcale zręcznym. Zaleski dla Piłsudskiego był człowiekiem zbyt miękkim człowiekiem gotowym na przykład liczyć się z Ligą Narodów a w ogóle i przede wszystkim osobnikiem pozostającym poza właściwym obozem i wobec tego nie zawsze skłonnym do ścisłego wykonywania poleceń wychodzących z Belwederu. Zaleski sprzeciwiał się był w tym czasie podejmowaniu rokowań posko-radzieckiego paktu o nieagresji zaproponowanych przez stronę radziecką już w jesieni 1930 roku. Urzędowanie na stanowisku ministra rozpoczął Beck od złożenia wypowiedzi do prasy. Polityka polska- powiedział - oparta jest od sześciu lat na trwałych podstawach. W Locarno Francja mogła jak to się mówi wystawić Polskę do wiatru. Była w tym kalkulacja wyższego rzędu: otóż Polska pozbawiona gwarancji swej granicy z Niemcami miała stawać się coraz bardziej uległa i uzależnioną klientką mocarstwa francuskiego. Rozumiał to w Paryżu każdy spekulant polityczny. Ale jak mogła Polska zaskakiwać Polska Francje zawierając bez jej wiedzy jakiś ubezpieczający pakt ze Związkiem Radzieckim. Mógł wszakże taki pakt zapowiadać polskie odcięcie się od wszelkich nadsekwańskich protekcji. I perspektywa taka bardzo gniewała ówczesne kierownictwo francuskie. Zdobywszy władzę w 1926 roku Piłsudski tylko na 5 lat obliczył okres przewagi militarnej Polski nad Niemcami. W 1932 roku poczynał się nieodwołalnie kończyć. Mając swego rodzaju carte blanche oddaną im w Locarno, Niemcy coraz śmielej i bezwzględniej występowali przeciwko Polsce. Wtórowali im często matadorzy prasy francuskiej niekiedy wcale poważniej wzywając Polskę do oddania Niemcom tzw. korytarza pomorskiego i Górnego Śląska. W tej sytuacji Piłsudski zdecydował swego rodzaju odmrożenie stosunków z sąsiadem wschodnim. Oczywiście nie zamierzał posunąć się za daleko i traktował sprawę w kategoriach taktycznych nie zaś strategicznych. Wykonawcą został Beck o wiele elastyczniejszy i cóż tu ukrywać inteligentniejszy od Zaleskiego. Do paktu polsko-niemieckiego doszło po całej serii prób ze strony polskiej, o których można tu powiedzieć, iż miała charakter pozytywnie prowokacyjny. Szło o skłonienie francuskiej sojuszniczki do zajęcia wyraźnego stanowiska. Lecz sojuszniczka niezmiennie ustawiała się w pozycji protektorki i niezmiennie obierała stanowisko w gruncie rzeczy przeciwpolskie. Z tendencji kapitulanckich z naiwnej wiary z możliwości ugłaskania agresorów cudzym kosztem zrodził się w marcu 1933 roku tak zwany pakt czterech, w którego ramach zapewniano Niemcom równouprawnienie obok Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch i znowu niedwuznacznie otwierano drogę do rewanżu na wschodzie. Podopieczne Francji państwa tak zwanej Małej Ententy to jest Czechosłowacja, Rumunia i Jugosławia klauzule paktu czterech przyjęły w końcu do wiadomości bez zastrzeżeń. W Genewie już wcześniej uzgodniono między Beneszem i Beckiem zaproszenie Becka do Pragi celem przeprowadzenia tam rozmów konsultatywnych pakt czterech otwiera przecież Niemcom drogę nie tylko na Poznań czy Katowice, lecz tym bardziej na Cheb, Pilzno, Karlove Vary i w końcu Pragę. Zaproszenie do Pragi nie nadeszło i Beck do Pragi nie pojechał. Błąd tak ciężki popełniony przez stronę czechosłowacką znacznie miał umocnić niechęć Piłsudskiego i Becka do czechosłowackiego kierownictwa i nieufności wobec jego przedsięwzięć politycznych. Pakt czterech oprotestowany poza tym przez Związek Radziecki i Turcję nie został w końcu ratyfikowany i nie wszedł w życie, lecz z przyczyn raczej na zachodzie nieoczekiwanej. Jeszcze w przededniu podjęcia pertraktacji o ów nieszczęsny pakt i niemal natychmiast po przejęciu przez partię hitlerowską władzy w Niemczech 12 lutego 1933 roku w londyńskim piśmie „Sudany Express” ukazał się wywiad Hitlera udzielony pewnemu półkownikowi rezerwy. Traktat wersalski został w tym wywiadzie określony jako nieszczęście nie tylko dla Niemiec. W ten sposób Niemcy uchylały się konsekwentnie od współpracy z pozostałymi sygnatariuszami te same Niemcy, które starano się obłaskawić za wszelką cenę. Zresztą w październiku 1933 roku wystąpiły z Ligi Narodów. Wbrew licznym insynuacją Beck nigdy nie był germanofilem praw polskich w Gdańsku bronił wręcz zażarcie. Lecz na przedwiośniu 1933 roku uznał, że ułożenie dobrych stosunków z Niemcami stało się podstawową koniecznością wynikało to z pasywności mocarstw zachodnich a przede wszystkim sojuszniczej Francji. W Genewie latem 1933 roku odbywały się trwające już od dawna i wciąż całkowicie jałowe obrady konferencji rozbrojeniowej. Hitlerowcy w tym czasie mieli już w głowach cały wielki plan oczywiście nie rozbrojenia, lecz uzbrojenia Niemiec. 14 Października Niemcy z hukiem opuściły konferencję rozbrojeniową. Beck przyglądał się temu przedstawieniu spokojnie. W Genewie spotkał się z Neurathem, który nie omieszkał nastręczyć polskiemu ministrowi gwiazdę hitlerowskiego reżimu sprowadzonego też aktualnie nad Leman Goebbelsa. Obaj bardzo Beckowi kadzili. W dniu 3 lipca 1933 roku na stanowisko posła polskiego w Berlinie wyznaczony został znacznie od Wysockiego młodszy Józef Lipski. Wysocki odszedł z awansem obejmując ambasadę w Rzymie. Lipski urodził się w 1894 roku we Wrocławiu pochodził ze znanej rodziny wielkopolskiej zasłużonej w walce przeciw prusactwu. Był wychowankiem uniwersytetu w Lozannie i człowiekiem dobrze już otrzaskanym w służbie zagranicznej. W swych latach jeszcze młodzieńczych sekretarzował w londyńskiej filii Komitetu Narodowego Polskiego rezydującego w Paryżu a pozostającego pod kierownictwem Romana Dmowskiego. W tym samym dniu 3 lipca podpisano w Londynie KONWENCJĘ O DEFINICJI AGRESORA był rezultatem dyplomacji radzieckiej podpisali zaś wszyscy europejscy i azjatyccy sąsiedzi ZSRR. W wypowiedzi dla półoficjalnej agencji „Iskra” Beck oświadczył: „Ze względu na sojusz łączący nas z Rumunią jak również w płaszczyźnie stosunków polsko-sowieckich podpis Rosji Sowieckiej i Rumunii na jednym akcie politycznym wspólnie z podpisem Polski jest dla nas przyczyną szczególnego zadowolenia”. Kim jest polityk? Jest człowiekiem, który w razie potrzeby w dobrze pojętym interesie własnego ugrupowania potrafi sprzymierzyć się nawet z tym, kogo w gruncie rzeczy nie cierpi nawet z tym, kto jest ideowo najzupełniej obcy. Ale Beck często nie uznawał tej prawdy podstawowej dla szefa polityki zagranicznej każdego państwa kierując się w znacznej mierze sympatiami i antypatiami osobistymi. System totalnej dyktatury w formie łagodniejszej funkcjonujący już we Włoszech prawdziwie fascynował Becka. 9 Stycznia 1934 roku Lipski przedstawił Neurathowi polski kontrprojekt przyszłego układu zawierający zresztą zgodę na ominięcie terminów „pakt” lub „układ”. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego była to w końcu sprawa bez znaczenia. Pomijając kilka mniej istotnych poprawek, polski kontrprojekt usuwał powołanie się na umowę arbitrażową z Locarno. 26 Stycznia 1934 roku wybuchła bomba, która bez przesady wstrząsnęła całą Europą: w Berlinie ogłoszono polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy, czyli mówiąc językiem dyplomacji pakt o nieagresji. Oto pełny tekst: „Rząd polski i rząd niemiecki uważają, że nastąpił moment, aby rozpocząć nowy okres w stosunkach politycznych polsko-niemieckich przez bezpośrednie porozumiewanie się jednego państwa z drugim. Wobec tego zdecydowały się one przez niniejszą deklarację położyć podstawę dla kształtowania się tych stosunków. Oba rządy wychodzą przy tym z założenia, że utrzymanie i utrwalenie stałego pokoju pomiędzy ich krajami stanowi istotny warunek dla powszechnego pokoju w Europie. Wobec tego są one zdecydowane opierać swe wzajemne stosunki na zasadach zawartych w pakcie paryskim z dnia 27 sierpnia 1928 roku i pragną określić bliżej zastosowanie tych zasad o ile chodzi stosunki polsko-niemieckie. Przy tym każdy z obu rządów stwierdza, że przyjęte przezeń dotychczas w stosunkach do innych zobowiązania międzynarodowe nie stoją na przeszkodzie pokojowemu rozwojowi ich wzajemnych stosunków nie są w sprzeczności z niniejszą deklaracją i przez tę deklarację nie są naruszone. Poza tym oba rządy stwierdzają, że niniejsza deklaracja nie dotyczy takich zagadnień, które zgodnie z prawem międzynarodowym należy uważać za należące Wyłącznie do spraw wewnętrznych jednego z obu państw. Oba rządy oświadczają, że jest ich zamiarem porozumiewać się bezpośrednio we wszelkiego rodzaju zagadnieniach dotyczących ich wzajemnych stosunków. W razie gdyby wynikły pomiędzy nimi kwestie sporne, których by się nie dało załatwić w drodze bezpośrednich rokowań oba rządy będą szukały tych rozwiązań w każdym poszczególnym wypadku we wzajemnym porozumieniu przy pomocy innych sposobów pokojowych, przy czym w razie potrzeby nie uchybia to możności zastosowania tych rodzajów postępowania, które są przewidziane dla takiego wypadku w innych obowiązujących je wzajemnie porozumieniach. W żadnym jednak wypadku nie będą się one uciekały do stosowania przemocy w celu załatwienia tego rodzaju spraw spornych. Stworzona na powyższych zasadach gwarancja pokoju ułatwi obu rządom doniosłe zadanie znajdywania dla zagadnień politycznych gospodarczych i kulturalnych rozwiązań opartych na sprawiedliwym i słusznym wyrównaniu obustronnych interesów. Oba rządy są przeświadczone, że stosunki pomiędzy ich krajami będą się w ten sposób owocnie rozwijały doprowadzą do gruntownego dobrego sąsiedzkiego pożycia, co nie tylko dla ich obu krajów, ale dla pozostałych krajów Europy będzie miało zbawienne następstwa. Niniejsza deklaracja będzie ratyfikowana i dokumenty ratyfikacyjne zostaną możliwie szybko wymienione w Warszawie. Deklaracja pozostaje w mocy w ciągu dziesięciu lat licząc od dnia wymiany dokumentów ratyfikacyjnych. W razie, jeżeli żaden z rządów nie wymówi jej na sześć miesięcy przed upływem tego okresu czasu zachowa ona w dalszym ciągu moc; potem jednak każdy rząd Będzie mógł ją wymówić w każdym czasie z terminem sześciomiesięcznym.”
Dwudziestego kwietnia 1934 roku Piłsudski zebrał kilkunastu generałów wśród nich Sosnkowskiego, Rydza-Śmigłego, Kasprzyckiego, Fabrycego, Rómmla, Gąsiorowskiego a więc pierwszy garnitur dowodzenia i zarządzania wojskiem a także kilku wyróżniających się pułkowników i nakazał im w ciągu miesiąca przygotować samodzielnie odpowiedź na pytanie:, który z sąsiadów zachodni czy wschodni może w przyszłości bardziej zagrozić Polsce. Wezwani też zostali Beck i Szembek. Studia szczegółowe w zakresie prognozowania zagrożeń podjął następnie z rozkazu Piłsudskiego gen. Fabrycy, któremu pomagać miał jako jego szef sztabu płk. Grabisz. Tak powstała komórka poniekąd nadrzędna wobec Oddziału II, którą w skrócie nazwano „Laboratorium”. Mówiąc o paktach z Niemcami i Związkiem Radzieckim Piłsudski według Fabrycego stwierdził: „Siedzimy na dwu stołkach to nie może trwać długo. Musimy wiedzieć, z którego spadniemy najpierw i kiedy”. Referaty te zostały przygotowane zupełnie niezależnie, lecz w końcowych wnioskach doprowadziły do zgodnej tezy, że wprawdzie Rosja mogła być wcześniej niebezpieczna to jednak wcześniej niebezpieczne będą Niemcy. Operowaliśmy czasokresem 5 do 10 lat. Jest rzeczą prawdziwie godną pożałowania, że dopiero deklaracja polsko-niemiecka spowodowała w Paryżu niejakie otrzeźwienie. Aktualnie od 9 lutego ministrem był, Jean Louis Barthou jedna z najwybitniejszych postaci w dziejach Francji współczesnej były premier wielokrotny członek gabinetu zdecydowany przeciwnik Hitlera. Przyjechał do Warszawy 22 kwietnia Marszałek Piłsudski przyjął z szacunkiem i przyjaźnią zachowując jednocześnie w oficjalnych rozmowach najbardziej bezpośrednią otwartość. W owym okresie przed nawrotem Francji do prorosyjskiej polityki rozmowy obracały się przede wszystkim wokół zagadnienia niemieckiego.
- Dość mam ustępstw; Niemcy muszą zrozumieć, że nie ustąpimy już ani o krok – oświadczył Barthou.
- Ustąpicie panowie ustąpicie – odpowiedział marszałek – nie bylibyście tym, czym jesteście gdybyście nie ustąpili.
- Jak może pan nas podejrzewać o coś podobnego panie marszałku.
- Pan osobiście może nie zechce ustąpić, ale wówczas albo pan będzie musiał sam podać się do dymisji albo parlament będzie głosował przeciwko panu i pana obali – brzmiała odpowiedź marszałka.
Projekt wstępny zarysowany przez Barthou przewidywał zawarcie regionalnego zbiorowego paktu o nieagresji i częściowo wzajemnej pomocy obejmującego ZSRR, Polskę, Czechosłowację, Finlandię, Litwę, Łotwę, Estonię i Niemcy oraz podpisanie porozumienia francusko-radzieckiego przewidującego udział ZSRR w traktacie Locareńskim na prawach sygnatariusza i na tych samych prawach udział Francji w regionalnym pakcie wschodnio-europejskim. Propozycję konkretną Laroche przedstawił poufnie Beckowi 24 maja 1934 roku. Tak, więc Beck z miejsca i całkiem przytomnie przystrzelił ideę Barthou w jej najbardziej newralgicznym punkcie mianowicie w punkcie udziału Niemiec. Beck wyraził uprzejmie acz na pewno nieszczerze zasadnicze uznanie dla projektów regionalnych, zaznaczając jednak, iż proponowany obecnie jest nie do pomyślenia bez udziału Niemiec i że Polska w regionie na południe od Karpat interesuje się głównie sprzymierzeńcem rumuńskim. Wtrącić tu trzeba, iż w roku 1932 Beck wolał sojusznika rumuńskiego, sojusznika przewidzianego zresztą wyłącznie na wypadek jakiejś kolejnej rozprawy wschodniej trzymać w dystansie i niepewności wcale też nie ubolewał nad fiaskiem porozumienia rumuńsko-radzieckiego gdyż porozumienie takie poniekąd uniezależniałoby Rumunię od Polski. Zaznaczył też konieczność przeanalizowania problemów Austrii, Węgier i Małej Ententy w wypadku gdyby pakt miał być rozciągnięty na południowe kraje pozakarpackiei stwierdził, że w tym przedmiocie rząd polski nie podejmował dotychczas badań, wobec czego nie może się na razie wypowiadać. Na koniec napomknął, że obroty handlowe na Bałtyku w 60% tworzą Polska i Szwecja dwa kraje szczególnie zainteresowane w rozwoju wzajemnych stosunków. Następnego dnia 5 czerwca, Beck podejmował Litwinowa. Litwinow wyrażał zdania, że pokój światowy dałby się utrwalić przy pomocy trzech paktów: I paktu wschodniego, II paktu śródziemnomorskiego, III paktu obejmującego Pacyfik. Już wcześniej 5 maja, Litwinow i Łukaszewicz od 13 kwietnia ambasador podpisali w Moskwie protokół o przedłużeniu do 31 grudnia 1945 roku polsko-radzieckiego paktu o nieagresji; równocześnie strona radziecka zaznaczała obojętność wobec roszczeń litewskich do terytorium należących obecnie do Polski to jest głównie Wilna. Do paktu wschodniego kanclerz odnosił się zasadniczo negatywnie. Wskazuje kanclerz na to, że w myśl paktu w razie ataku francuskiego na Niemcy Sowiety miałyby udzielić pomocy Rzeszy jest to pewna ironia. Nie przedstawia sobie państwa, które chętnie by widziało Armię Czerwoną na swoim terytorium. Niemcom całkiem gwarancje lokarneńskie angielsko-włoskie wystarczają bez Rosji. Hitler potwierdza, że przystąpienie Niemiec do paktu byłoby wzmocnieniem dla Sowietów, czego on zasadniczo nie pragnie i co uważa za szkodliwe nie tylko dla Niemiec, lecz dla Europy. Na linii Warszawa-Berlin zanotowano u schyłku roku dalszy swego rodzaju postęp. Z dniem 1 listopada poselstwa obu państw podniesiono do rangi ambasad. W roku poprzednim podjęły Niemcy budowę linii umocnień mających zastawić Berlin przed ewentualnym atakiem polskim. Było to niewątpliwie przedsięwzięcie o charakterze defensywnym. Ale szybko przyszła kolej na przedsięwzięcie o charakterze ofensywnym. Zresztą przewidział je Piłsudski. 16 Marca 1935 roku rząd niemiecki wprowadził w Rzeszy powszechny obowiązek służby wojskowej; zapowiadano utworzenie sił lądowych złożonych z 36 dywizji na stopie pokojowej. Oznaczało to prawie sześćset tysięcy ludzi pod bronią. W warszawie z wyrazami oburzenia na gwałt niemiecki dokonany na części 5 traktatu wersalskiego zgłosił się u Szembeka tylko ambasador amerykański Cudahy. Wyraził nadzieje, że Polska ostro zaprotestuje. Na polecenie, Becka ambasador Lipski 25 marca złożył Neurathowi demarche rządu polskiego. Lipski jeszcze się łudził jeszcze wierzył w wynegocjowaniu u Niemców ograniczeń w realizacji ich programu zbrojeniowego. Lecz bez względu na złudzenia bez względu na optymizm w polityce polskiej wobec Niemiec od roku 1934 niejako zaprogramowany nieprzyjemnie musiał uderzyć Lipskiego ton, w jakim Neurath utrzymywał rozmowę. Był to wszakże ton jakby wspólnictwa. Polskiemu ambasadorowi oświadczono niemal otwarcie: wielką armię utworzymy bez względu na łzawe protesty. Anglików mamy za durniów. Nocą 1 kwietnia 1935 roku po wizycie w Moskwie Anthony Eden zatrzymał się w Warszawie. Po zreferowaniu Beckowi poglądów i tego, co w Rosji widział łącznie z fabryką samolotów wojskowych dodał, że mówił Litwinowi o tym, iż niektórzy sąsiedzi Rosji nie życzą sobie pomocy wojsk radzieckich. Na co Litwinow oświadczył, że można by sprawę tak postawić, aby pomoc była udzielona dopiero na wniosek strony napadniętej. Rząd radziecki nie wątpi, iż Niemcy dokonają gdzieś agresji. Stosunki polsko-brytyjskie długo były nikłe i w ogóle raczej chłodne od zakończenia wojny i narodzin Drugiej Rzeczpospolitej. Postawę taką przyjmowali poniekąd automatycznie; żelazna zasada brytyjskiej polityki zagranicznej zasada balance, of power, czyli równowagi sił w Europie powodowała zwracanie się zawsze przeciw temu z państw kontynentu, które swą potęgą wysuwały się przed inne. Dlatego natychmiast po wojnie z Niemcami wygranej aliansem z Francją w obawie przed nadmiernym dla nich rozrostem potęgi i znaczenia Francji rozpoczęli Brytyjczycy politykę wspierania Niemiec przeciw dotychczasowej aliantce. Polska zaś z perspektywy Londynu stanowiła tylko jeden z elementów umacniających siłę Francji. Piłsudski uznał już wcześniej, że zaznaczyła się przewaga polityczna Londynu nad Paryżem, że niczego Francuzi nie zrobią bez Brytyjczyków i że wobec tego Polska w polityce zagranicznej szerszej skali musi koniecznie szukać kontaktów z Wielką Brytanią. Problemowi remilitaryzacji Niemiec poświęcona była konferencja brytyjsko-francusko-włoska, jaka w dniach 11 do14 kwietnia odbywała się we włoskim uzdrowisku Stresa nad Lago Maggiare. Przysięgano tam obronę niepodległości Austrii zgodzono się na konieczności dozbrojenia tejże Austrii a także Bułgarii i Węgier. Ostatnia to była próba utrzymania jedności aliantów z pierwszej wojny. Degrengolada brytyjskiej myśli politycznej potęgowała, co gorsza degrengoladę francuskiej myśli politycznej. Tak dwa główne mocarstwa świata szły ochoczo ku ruinie wlokąc ze sobą konstelację pomniejszych wciąż ufnych sojuszników. Na sesji Ligi Narodów w Genewie 16 kwietnia Beck wygłosił przemówienie, w którym stwierdził, że uchwalenie jakiegoś nowego paragrafu sanacyjnego nie wzmoże bezpieczeństwa Europy skoro nie stosuje się paragrafów już poprzednio uchwalonych. Krótko wcześniej rozesłał do wszystkich polskich placówek dyplomatycznych instrukcje, w których powiadał: „Dzisiejsza rola międzynarodowa Polski zmusza rząd polski do zajęcia w Radzie Ligi Narodów wyrażonego stanowiska w sprawie polityki europejskiej. Na tle płynnego i zmiennego stanowiska mocarstw ujawnionego jeszcze raz w Stresie pragnę podkreślić zdecydowaną i niezmienną linię polityki polskiej. Polega na rozbudowaniu pokoju Wschodniej Europy przez stabilizację stosunków Polski z jej wielkimi sąsiadami.” Krótko mówiąc rozdawał kuksańce zarówno mocarstwom alianckim za rezolucję uchwaloną w Stresie jak i Niemcom. Było to, więc wystąpienie na poziomie rzeczywiście mocarstwowym. Aktualny minister spraw zagranicznych Francji Laval 2 maja 1935 roku podpisał w Paryżu z Litwinowem Francusko-radziecki pakt wzajemnej pomocy z punktu widzenia interesów polskich bardzo korzystnie zwłaszcza ze względu na protokół podpisania i jego art., 4 z którego wynika, że na wypadek konfliktu polsko-rosyjskiego Francja nie może dać pomocy Rosji. Laval przybył do Polski 10 maja liczył na audiencję u Piłsudskiego. Już do niej nie doszło W dniu przybycia francuskiego ministra Marszałek dogorywał. Umarł 12 maja późnym wieczorem.
Zwołana bezzwłocznie Rada Ministrów obradowała do północy. Prezydent Mościcki podpisał natychmiast nominację gen. Śmigłego-Rydza na Generalnego Inspektora Sił zbrojnych to jest Naczelnego Wodza w razie wojny. Tak wykonana została ostatnia wola zmarłego. 18 Maja odbyły się uroczystości pogrzebowe w Krakowie. Na czele delegacji niemieckiej przysłanej na pogrzeb znajdował się Goring, delegacji francuskiej przewodniczył w zasadzie sławny marszałek Petain. Ciało zmarłego złożono w krypcie Srebrnych Dzwonów na Wawelu. Na spotkaniu z Lavalem bardzo zależało Goringowi. Los miał ich wkrótce znacznie zbliżyć. W jedenaście lat później Goring jako skazany w procesie norymberskim zbrodniarz wojenny uszedł szubienicy popełniając samobójstwo; dokładnie rok wcześniej we Francji powieszono Lavala jako zdrajcę ojczyzny. W Krakowie Goring oświadczył Lavalowi, że Trzecia Rzesza nie Żywi najmniejszych pretensji do Alzacji i Lotaryngii. Co mogło przyjść Beckowi ze wspomagania zabiegów Goringa? Prawdziwie porozumienie francusko-niemieckie gdyby do niego doszło bez wątpienia utrącałoby Polskę i spychałoby na margines jakiejkolwiek szerszej gry politycznej. 18 Czerwca 1935 roku podpisany został brytyjsko-niemiecki układ morski stanowiący ruinę kolejnego punktu traktatu wersalskiego umożliwiający Niemcom legalną rozbudowę wielkiej marynarki wojennej skali do Rogal Navy jak 35 do 100z rezygnacją wprawdzie niemiecką z budowania lotniskowców.
3 lipca Beck udał się do Berlina z audiencją u Hitlera. Hitler zaczął od tego, że w historii Europy nazbyt często powtarzały się te same błędy Terytorium europejskie nie nadaje się już wielkich wojen mniej więcej co pięćdziesiąt lat przesuwa się pewne granice o kilka kilometrów. Hitler zakończył przemówienie wyrażając nadzieję, że jasno wykazał Beckowi, iż jego sposób ujmowania polityki, jaką będzie stosował wobec Polski nie jest wynikiem taktycznej koniunktury, lecz podstawowym założeniem, jakie sobie wyrobił, jeśli chodzi przyszłość Niemiec. 3 Października 1935 roku wojska włoskie wtargnęły z Erytrei do Etiopii. 7 Października Liga Narodów uznała Włochy za agresora zalecając następnie zastosowanie przeciw niemu sankcji gospodarczych. Polskiego Ministra Spraw Zagranicznych Etiopia nic nie obchodziła. Z Włochami zamierzał nie tylko utrzymywać, ale i rozwijać możliwie najlepsze stosunki widząc w Mussolinim dyktatora nieprzyjaznego Hitlerowi; uważał słusznie, że dobre stosunki z Niemcami, o które dbał teraz pilnie będą tym lepsze im więcej będzie mieć za sobą kontrpartnerów Hitlera. Beck utrzymywał oczywiście stronę Mussoliniego raczej chciał trzymać. Były poważne utrudnienia. Po sesji genewskiej, podczas której 6 września omawiano całkiem bezpłodnie narastającą kolizję etiopską zwrócił się bardzo szczerze do Edena. Zdawał sobie sprawę, że jeżeli tym razem Liga nie spełni swego zadania nie będzie w przyszłości tarczą dla jego kraju. Tak się też stało-pisał Eden wypowiedź Becka. Na przyjęciu w ambasadzie włoskiej w dniu 2 października po wielkiej mowie Mussoliniego i w przeddzień rozpoczęcia inwazji ambasador włoski w Warszawie Bastianini gorąco dziękował Szembekowi za postawę rządu polskiego i oświadczył, że Włochy nigdy tego nie zapomną. Był Beck jednym z najruchliwszych i najbardziej podróżujących ministrów spraw zagranicznych swej epoki. Wyprawa do Helsinek po powrocie z Berlina uważał za jeden z elementów przeciwważących ZSRR i spodziewał się wzajemności w podobnej ocenie. Finowie tym razem okazali dużą oględność licząc wyraźnie na oparcie bardziej w ich pojęciu stabilne przede wszystkim skandynawskie i ewentualnie brytyjskie. Titulescu MSZ Rumunii dążył do ściślejszego traktatowego ułożenia stosunków ze ZSRR i w rozmowach nie tylko prywatnych dawał wyraz dużej abominacji do Becka. Pamiętał jak obszedł się Beck z Rumunami w okresie zawierania polsko-radzieckiego paktu o nieagresji. Król Karol jak powiadano był obezwładniony przez swe otoczenie ulegając wpływom posła radzieckiego. Poseł polski w Bukareszcie Mirosław Arciszewski z aprobatą swego szefa niemal otwarcie zwalczał Titulescu i utrzymywał ścisłe kontakty z różnymi ugrupowaniami opozycyjnymi. Jeden z ich głównych przedstawicieli szef partii młodych liberałów Gheorghe Brataniu w pierwszych dniach października przybył potajemnie do Warszawy. W Bukareszcie obawiano się najpoważniej sprzężenia polsko-niemiecko-węgierskiego, które mogło być dla Rumunii bardzo groźne ze względu na wciąż przypominane pretensje węgierskiego Siedmiogrodu i Brataniu zamierzał uzyskać wyraźne w tej sprawie polskie zaprzeczenie. Miało mu posłużyć do ostrego ataku na politykę Titulescu, który obierał kierunek w stronę Moskwy szermując groźbą zerwania przez Polskę sojuszu polsko-rumuńskiego, co pozostawiałoby Rumunię sam na sam za ZSRR wciąż nieuznającym włączenia Besarabii do Romania Mare. 22 Stycznia 1936 roku Rada Ligi Narodów obradowała w Genewie tym razem w związku ze skargą opozycji antyhitlerowskiej Wolnym Mieście i nagonką berlińską na Wysokiego Komisarza Ligi w Gdańsku aktualnie Irlandczyka Seana Lestera. W Genewie też dokonał Beck próby oswojenia Titulescu. Napomykał o tej sprawie komisarz Litwinow do ambasadora w Warszawie Dawitiana. We Francji wciąż zmieniały się rządy po Lavalu nastąpił z końcem stycznia Pierre-Etienne Flandin. Był zdecydowanym przeciwnikiem aliansu francusko-polskiego, Polskę zaś widział w wymiarach napoleońskich to jest w kształcie terytorium Księstwa Warszawskiego. Nie cierpiał ani Rosjan ani Serbów ani w ogóle żadnych takich wschodnich barbarzyńców. Z końcem 1940 roku został mianowany przez Petaina znowuż MSZ tym razem tak zwanego rządu Vichy. Sprawował ów swój urząd z dużym zapałem, ale przez samego Hitlera został szybko wyrzucony, ponieważ potraktował zbyt serio hitlerowskie obiecanki. We wspomnieniach swych wydanych po wojnie oskarżył Polskę o spowodowanie wojny mianowicie w skutkach nieprzyjęci przez Polskę bardzo wszakże umiarkowanych żądań niemieckich. Bez względu na uczucia osobiste Flandina pakt francusko-radziecki został ratyfikowany. O świcie 7 marca armia niemiecka wkroczyła do Nadrenii rząd Rze3szy podaje oficjalnie jako cel swej akcji remilitaryzację Nadrenii. Gdyby Francja wystąpiła wtedy zdecydowanie i napotkała jakikolwiek opór ze strony Niemiec miałby właśnie miejsce casus foederis w rozumieniu sojuszu polsko-francuskiego i sojusznik polski zostałby uruchomiony. Wojna, jaka by wybuchła gdyby Niemcy na przedłożone ultimatum nie cofnęli się z powrotem, byłaby wówczas dla reżimu Hitlera kompletną katastrofą. Decyzję wkroczenia do Nadrenii złamania traktatów uzasadniał Hitler zawarciem paktu francusko-radzieckiego obiecywał podpisanie rozmaitych nowych traktatów i obiecywał powrót Niemiec do Ligi Narodów Z całych sił machał gałązką oliwną. Kalkulując, że Francja nie wystąpi zbrojnie. Niezwłocznie po moim przyjeździe do Londynu pisał Beck złożyłem wizytę ministrowi Flandinowi przypominając mu moje oświadczenie z 7 marca chciałem na jej podstawie wyjaśnić i unormować stosunki polsko-francuskie. Niestety zamiast ze zrozumieniem spotkałem się z jego strony z bufonadą i elementarnym brakiem uprzejmości chciał nas nawet pouczać i to właśnie w chwili, gdy francuska dyplomacja dała dowody swej nieudolności. Z punktu widzenia międzynarodowych nasza bezczynność z marca 1936 roku wywołała niepokój wśród naszych sojuszników i przyjaciół. Jeśli Francja nie reaguje, gdy w grę wchodzi jej własne podstawowe interesy to tym bardziej nie ruszy się wtedy, gdy nam zagrozi niebezpieczeństwo. Jakże, zatem można się spodziewać, aby dotrzymała swoich zobowiązań wobec nas. Tak oto zaczęto mówić, co raz częściej w Warszawie, W Bukareszcie i Belgradzie nawet w Pradze najwierniejszej sojuszniczki Francji. Gen. Gamelin usiłował ze swej strony przywrócić sojusznikom wiarę w praktyczną wartość zobowiązań. Mówił, że linia Maginota ma przede wszystkim na celu zaoszczędzenie efektywów wojskowych zabezpieczając obronę granic przy użyciu minimum żołnierzy. Dzięki temu będzie mógł stworzyć masę manewrową, która w razie potrzeby wystąpi ofensywnie. Z perspektywy czasu i w świetle późniejszych wydarzeń nie da się zaprzeczyć, że słusznie przewidywali, ci, którzy uważali dzień 7 marca 1936 za przełomowy w polityce europejskiej za fatalną datę dla Francji i jej ostatnią utraconą szansę. 27 Czerwca Rada Ministrów obradująca pod przewodnictwem nowego premiera gen. Sławoja Składkowskiego jednogłośnie uchwaliła zniesienie przez Polskę sankcji wobec Włoch. We Francji nie było już Sarrauta i Flandina; po zwycięstwie Frontu Ludowego w wyborach tej wiosny powstał rząd utworzony przez socjalistów i radykałów z poparciem komunistów. Ale rząd ów istniał zaledwie od niewielu dni a po za tym ani Leon Blum premier ani Von Delos MSZ ani ministrowie resortów obronnych nie widzieli na razie przed Francją możliwości zdecydowanych wystąpień. We Włoszech Mussolini z dnia na dzień usunął, Suvicha i przekazał sprawowane dotąd przez siebie MSZ w ręce zięcia; Był nim ambitny oficer lotnictwa Galezzo Ciano.
Jesienią 1936 roku gen. Rydz-Śmigły pojechał do Paryża i zawarł układ zwanym RAMBOUILETw sprawach wojskowych i finansowych. W podroży tej wszystko zarówno jej cel jak i sama koncepcja odpowiadały ścisłym zasadom naszej polityki zagranicznej. Nie można jednak uważać ze strony marszałka Rydz-Śmigłego, że podróż tę przygotował częściowo bez wiedzy Becka. Przyczynił się do tego gen. Sosnkowski. Był to jednocześnie wyraz braku szacunku i pewnego rodzaju niekonsekwencja. W Genewie 25 września Beck rozmawiał, z Delbosem że polsko-francuskie wizyty powinny być ostrzeżeniem dla innych państw, iż w razie zawierania nowego układu państw zachodnich zastępującego pakt locareński sojusz polsko-francuski musi znaleźć w ramach takiego układu skuteczny wyraz.. 3 Października premier Blum wyraził pogląd Beckowi, że pakt o nieagresji polsko-niemiecki nigdy nie stwarzał trudności pomiędzy Polską a Francją. Natomiast trudności te nastały wobec obawy, że Polska W innych dziedzinach swej polityki skutkiem tego paktu nakreśliła sobie nowe kierunki. Układ z Rambouillet został w ostatnich dniach grudnia ratyfikowany przez obie izby parlamentu francuskiego. 5 Stycznia 1937 roku formalną ratyfikację przeprowadzał Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Na zaproszenie Becka do Warszawy 26 listopada 1936 roku przybył rumuński MSZ Victor Antonescu. Antonescu złożył kategoryczne oświadczenie, że rząd rumuński nie zamierza zawrzeć z ZSRR żadnego układu opartego na wzajemnej pomocy a natomiast pragnie utrzymać stosunki z tym państwem jedynie w ramach nieagresji i dobrego sąsiedztwa. W Genewie 26 maja 1937 roku oddany został głos polski na rzecz ostatecznego jak wówczas mniemano pogrzebania niepodległości Etiopii. Był to efekt rozmów, jakie przeprowadził Beck w Londynie, dokąd udał się w maju na uroczystości koronacji Jerzego VI. 5 Listopada 1037 roku ogłoszono jednocześnie w Warszawie i Berlinie negocjowaną od miesięcy tak zwaną deklarację mniejszościową. Pertraktacje rozpoczęto zresztą z inicjatywy niemieckiej w związku z wygaśnięciem tego lata konwencji genewskiej z roku 1922 dotyczącej Górnego Śląska i do pewnego stopnia ograniczającej na tym obszarze uprawnień Rzeczpospolitej. Tymczasem w Europie do tak zwanego paktu antykominternowskiego zawartego uprzednio pomiędzy Niemcami i Japonią przystąpiły 6 listopada Włochy, przy czym Ciano niedwuznacznie zapowiadał wystąpienie swego kraju z Ligi Narodów, co też miało niebawem nastąpić. Tymczasem w listopadzie poselstwa japońskie w Warszawie i polskie w Tokio ni stąd ni zowąd podniesione zostały do rangi ambasad i Polka miała znaleźć się wśród tych państw, jakie uznały wykrojone przez Japończyków z kawałka Chin marionetkowe państwo Mandżukuo. Ów przełom lat 1937 i 1938 nie był dla dyplomacji polskiej sezonem owocnych wizyt. Polityka równowagi wyraźnie stawała się coraz trudniejsza w realizowaniu. 13 Stycznia1938 roku jadąc na kolejną sesję genewską Beck zatrzymał się na dwa dni w Berlinie. Beck po wizycie wspomina, że zainteresowania, jakie Hitler żywił dla Austrii i ludności niemieckiej w Sudetach chciał poruszyć ze mną jedynie bardzo oględnie. Dał wyraz swej nienawiści do Habsburgów w związku z rzekomą działalnością byłej cesarzowej Zyty. Hitler oświadczył, że Austria jest jego największą namiętnością. W doborze słów nabrałem wyraźnego przekonania, że sprawy Austrii i Sudetów wchodziły w fazę krytyczną. Niewątpliwie Beck acz wyjątkowy w Polsce frankofob widział zabezpieczenie Polski w sojuszu z Francją rozumiejąc słusznie, iż jest to jedyny sojusz polski z prawdziwego zdarzenia. Lecz w tym wszystkim dominowało niemal marzenie Becka zbliżenia do Wielkiej Brytanii, choć właśnie akurat Brytyjczycy wciąż wtedy rozmiękczali oporność Francji wobec Niemiec i w tym wszystkim nie było ze strony Becka prób rozsądnego rozmiękczenia antypolskiej postawy Benesza i prób związania organicznie obu państwom potrzebnego Polski z Czechosłowacją z jej stosunkowo bogatym potencjałem gospodarczymi jej rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym. Sporo nadziej wiązano z wizytą w Polsce regenta Królestwa Węgier admirała dawnej floty cesarsko-królewskiej, Horthy’ego, która 4 lutego 1938 roku rozpoczęła się z największą pompą w Krakowie. Węgry stanowiły ważny element w kalkulacjach politycznych nie tylko ministra Becka, który od dawna skłaniał się do idei utworzenia pomiędzy Polską a zaprzyjaźnionym królestwem wspólnej granicy a to prostym sposobem odebrania Czechosłowacji i przyłączenia do Węgier należącej do niej Rusi Zakarpackiej. Nie tylko uważał Węgry za oparcie dla Polski w basenie naddunajskim, ale także liczył, że Węgry także muszą liczyć na Polskę. Owego też 4 lutego, kiedy prezydent Mościcki i Minister Beck witali regenta Węgier w Krakowie nadeszła wiadomość o wypędzeniu przez Hitlera nie tylko dotychczasowych dowódców najwyższych wojska, ale też ministra spraw zagranicznych. Z kolei wymiana starego dobrze wychowanego i ostrożnego z natury von Neuratha na krzykliwego i nachalnego von Ribbentropa oznaczała intensyfikację linii politycznej w kierunku większej agresywności, czego Beck początkowo nie przewidział, lecz, o czym najbliższych dniach przekonać się miała cała Europa. Osobiście musiało Becka nieco zmartwić odejście Edena, który przed kilku zaledwie dniami podał się do dymisji w geście protestu przeciwko coraz bardziej ugodowej wobec państw Osi linii politycznej Neville Chamberlaina od maja 1937 roku szefa rządu brytyjskiego. Mussolini nie widział możliwości przeciwstawienia się naciskowi niemieckiemu na Austrię, ale poważnie się obawiał, aby działalność niemiecka nie zwróciła się zbyt energicznie w kierunku południowego wschodu Europy. Zaznaczała się poza tym wyraźnie rozbieżność interesów; oto Mussolini widziałby najchętniej kolejną erupcję hitlerowskiego dynamizmu na kierunek wprost wschodnim lub wprost zachodnim licząc od Berlina, podczas gdy Beck wolałby ją widzieć właśnie na kierunek południowo-wschodni. Pochłonięcie Austrii przez Rzeszę oznaczało wzięcie w kleszcze trzonu Czechosłowacji z jej stolicą najważniejszymi zasobami i znakomicie rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym. Było to osobiście Beckowi na rękę, ale w skali strategicznej doprowadzić musiało do wzięcia w kleszcze Polski. Czy tego, Beck nie rozumiał Otóż na pewno rozumiał nie ulega to wątpliwości? Lecz już wtedy w Sorrento popełniał kardynalny błąd w kalkulacjach. Przewidywał mianowicie, iż po rozbiciu Czechosłowacji znajdzie się Słowacja w orbicie polskiej nie zaś niemieckiej i że tym samym odpadnie problem groźnych kleszczy niemieckich. Pertraktacje o nawiązanie stosunków polsko-litewskich toczyły się od lat kanałami mniej lub bardziej nieoficjalnymi. Dopiero, co w styczniu 1938 roku Łozorajtis litewski MSZ doszedł poniekąd prywatnie z Beckiem do porozumienia w Genewie do porozumienia w sprawie dalszych rozmów. Beck po powrocie z Zamku 16 marca do Warszawy nie bez zadowolenia, że przeważyła jego teza, do której inni się przychylili. Polegała ona na postawieniu Kownu warunków minimalnych mówią ściśle tylko jednego: nawiązania normalnych stosunków dyplomatycznych, co w następstwie mogłoby doprowadzić stopniowo do omawiania i likwidowania innych problemów. W dniu powrotu Becka 16 marca trwała akcja dyplomatyczna czterech państw Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i ZSRR, do których rząd litewski zwracał się tymczasem o pomoc i pośrednictwo w nabrzmiewającym konflikcie grożącym jak powszechnie sądzono inwazją polską. Ambasador von Moltke referując pogłoski warszawskie o pierwszym projekcie ultimatum wobec Litwy postulującym w istocie wprowadzenie polskiego tout cort protektoratu nad tym krajem Ribbentrop uznał gniewnie ów projekt za niemożliwy do przyjęcia dla Niemiec, ponieważ realizacja pozbawiłaby Rzeszę elementu wymiennego w zaplanowanym na przyszłość przetargu z Polską. Hitler dawał Polakom do zrozumienia, iż w zamian za pomorski korytarz mogli otrzymać Litwę i tym samym dostęp do Bałtyku. Ultimatum zostało przyjęte 19 marca przez rząd litewski. We Francji tymczasem premierzy zmieniali się jak w kalejdoskopie po Chautempsie przyszedł ponownie Blum na króciutko powrócił przy nim Paul Boncour, po czym zabrzmiały z Paryża zapewnienia, iż Francja w każdym wypadku dotrzyma swych zobowiązań wobec Czechosłowacji. Szefostwo gabinetu tym razem objął Eduard Daladier jeden z przywódców partii radykalnych MSZ został Georges Bonet. W Anglii po ustąpieniu Edena MSZ został oddany Chamberlainowi Lord Halifax, który już znacznie wcześniej w listopadzie 1937 roku odbył z Hitlerem bardzo poufną rozmowę uzgodnili wtedy, choć nieoficjalnie, iż należy utworzyć brytyjsko-niemiecki front antyradziecki i że Niemcom należą się Gdańsk, Austria oraz Sudety. Daladier i Bonet udali się do stolicy Wielkiej Brytanii na rozmowy, które jak można dziś stwierdzić rzeczywiście zaważyły na losach świata. Uzgodniono tam wówczas, iż cała taktyka obu mocarstw powinna polegać na niedopuszczeniu za wszelką cenę do konfliktu zbrojnego. Tym samym przesądzony został los nie tylko Czechosłowacji. Rzadko historia notowała tak cynicznego okpiwania podopiecznego państwa wszem i wobec ogłaszanego przy tym sojusznikiem. Jeszcze rzadziej historia notowała przykłady działań tak samobójczych, jakie wiosną 1938 roku z największym wysileniem najtęższych umysłów poczynały programować dwa wielkie mocarstwa. Czechosłowacja wówczas nie posiadała żadnych militarnych zobowiązujących gwarancji zagranicznych przed niektórymi zaś wręcz się broniła. Spodziewano rozłupania się Czechosłowacji na dwa człony narodowe, z których słowacki zamierzał wziąć pod skrzydła polskie, czeski zaś pozostawić Niemcom. Niezależnie Ruś Zakarpacka uważała za należną Węgrom tworzyłoby to niewielki odcinek granicy polsko-węgierskiej. 29 Marca poseł Wolf zażądał na sesji parlamentu w Pradze autonomii Polaków, zaolziańskich i poparł podobne żądania innych mniejszości. 12 Maja 1938 roku na Zamku warszawskim Mościcki, Śmigły, i Beck uzgodnili wtedy, iż nie będą zaciągane żadne zobowiązania polityczne wobec Czechosłowacji, ale że również Polska nie wystąpi jako pierwsza przeciw państwu południowych sąsiadów. Była to decyzja dość rozsądna ze względu na postawę partnerów zachodnich, ale byłaby jeszcze o wiele bardziej rozsądniejsza gdyby uzupełniono ją klauzulą, iż polska w żadnym razie nie wystąpi przeciw Czechosłowacji. Niestety 12 maja na Zamku warszawskim zdecydowano rozbijanie a nie ocalanie południowego skrzydła obrony państwa polskiego. Również i z tej decyzji wyniknąć miał wkrótce ze wszystkimi następstwami czarny dzień 15 marca 1939 roku. W Polsce formowano demonstracyjnie ochotniczy korpus Zaolziański była to impreza wyłącznie propagandowa. Zarządzenia wojskowe podjęto w istocie niewielkie nie było po temu potrzebne. 21 Września za to Praga otrzymała notę polską postulującą rozwiązanie problemu mniejszości polskiej na tych samych zasadach jak mniejszości niemieckiej w Sudetach. Świat zapamiętał arcyważną datę: 30 września 1938 roku. Zebrani w Monachium Hitler u boku z Mussolinim oraz naprzeciw wystraszony Chamberlain u boku ze zrezygnowanym Daladierem podpisali dokument postanawiający rozbiór Czechosłowacji. Chamberlain witany po powrocie na Lotnisku w Londynie przez duży tłum entuzjastów jego polityki oświadczył pompatycznie: „Przywiozłem pokój dla całego pokolenia”. Daladier witany również owacyjnie w Paryżu zachował jedynie trzeźwy osąd wypadków, w których tak nieszczęśliwie uczestniczył i pod adresem oklaskujących go sympatyków warknął acz nie za głośno: „Cholerni głupcy”. Beck natomiast stwierdził, że nasze żądania jak i węgierskie zostały całkowicie pominięte. Znaleźliśmy się w obliczu dwóch faktów Zwiększania się terytorium Niemiec nad samą naszą granicą. Podział terytoriów europejskich dokonanego na konferencji przedstawicieli czterech mocarstw nieopierającego się na żadnym tekście prawnym lub systemie międzynarodowym nieuwzględniającego ani opinii ani interesów innych państw. Ten sposób postępowania nie tylko podkopywał same podstawy Ligi Narodów, które zasady powinny być obowiązujące.
1 października 1938 roku urządzono Beckowi urządzono na dziedzińcu MSZ owację. Otrzymał Order Orła Białego oraz doktoraty honoris causa uniwersytetów warszawskiego i lwowskiego. W swym przemówieniu radiowym poświęconym odebraniu Zaolzia oświadczył: „Sprawiedliwości dziejowej stało się zadość. Prastara ziemia piastowska Śląsk Zaolziański wrócił do Polski”. 24 Października 1938 roku, Ribbentrop wyłożył w Berchtesgaden żądania ambasadorowi Lipskiemu żądania: 1. Wolne Miasto Gdańsk wraca do Rzeszy. 2. Poprzez korytarz przeprowadzi się należącą do Niemiec autostradę eksterytorialną jak też eksterytorialną wielotorową linię kolejową. 3. Na terytorium gdańskim polska otrzyma również eksterytorialną szosę lub autostradę i linię kolejową oraz port. 4. Polska otrzyma gwarancję dalszej możności sprzedawania swych towarów na terytorium gdańska. 5. Oba państwa uznają wzajemnie swe granicę; w razie potrzeby można by podpisać gwarancję terytorialną. 6. Deklaracja niemiecko-polska zostanie przedłużona na 25 lat. 7. Oba państwa wprowadzą do deklaracji klauzulę konsultatywną. Zaskoczony Lipski powołał się na uprzednie oświadczenia Hitlera w sprawie Gdańska i przypominał historyczne związki tego miasta z Rzeczpospolitą. Ribbentrop oświadczył, że nie nalega na odpowiedz natychmiast. Beck miał, o czym myśleć. Instrukcja dla Lipskiego została przygotowana 31 października. Zawierała propozycję zawarcia dwustronnej umowy polsko-niemieckiej gwarantującej rozwój ludności niemieckiej w Gdańsku i dotychczasowe uprawnienia Polski.Tymczasem pozwolono Węgrom anektować kilka południowych powiatów słowackich łącznie z Koszycami oraz część Rusi Zakarpackiej. Plan wspólnej granicy polsko-węgierskiej nie doczekał się urzeczywistnienia. 26 Listopada ogłoszono komunikat polsko-radziecki o rozmowach Litwinowa z ambasadorem Grzybowskim. Komunikat stwierdził, iż obie strony zamierzają opierać stosunki wzajemne na pakcie z roku 1932 i przystąpić do ożywienia wymiany handlowej. Zdawać się mogło, że wygasa w ten sposób kontrowersja radziecko-polska wynikła w związku z zajęciem Zaolzia. 25 Stycznia 1939 roku do Warszawy przybył Ribbentrop. Dzień później w mundurze dyplomatycznym nowej Rzeszy niewiele się różniącym od munduru gestapowskiego wyciągał z hitlerowskim pozdrowieniu rękę ku warszawskiej mogile Nieznanego Żołnierza w Paryżu minister Bonet przed forum Izby Deputowanych: „Trzeba skończyć z legendą o porzuceniu przez nas zobowiązań zaciągniętych na wschodzie Europy wobec ZSRR i Polski. Zobowiązania te pozostają w mocy i powinny być wypełnione w takim duchu, w jakim zostały zawarte”. Nowi szefowie niemieckiej polityki narzucili swojej opinii publicznej przychylny do Polski ton potrzebny im na czas załatwienia gdzie indziej innych spraw. Ten ostatni jednak moment był korzyścią bardzo złudną gdyż stwarzał tylko pozory, za którymi nic nie było bo żaden z naszych postulatów uwzględniony nie został i na żadnym odcinku nic realnego nie uzyskaliśmy. Przeciwnie nawet opinia nasza została przez ten nowy ton wprowadzona w błąd i przypisywała swemu kierownictwu politycznemu sukcesy tam gdzie za faktyczną zmianą form kryły się realne straty. Bo mówiliśmy tylko o korzyściach przyjścia do władzy hitleryzmu. 13 Stycznia Węgry przystąpiły do paktu antykominternowskiego; 2 lutego rząd radziecki zerwał za to stosunki dyplomatyczne z rządem węgierskim. 12 Lutego Hitler przyjął osobiście doktora Tukę członka krajowego rządu słowackiego. 19 Lutego podpisano w Moskwie polsko-radziecki układ handlowy. Republika Hiszpańska po upadku 26 stycznia Barcelony przeżywała ostatnie tragiczne dni na ostatnich skrawkach terytorium. Nowy papieżem po śmierci w dniu 10 lutego Piusa XI został obrany 2 marca Eugenio Pacelli swego czasu nuncjusz w Berlinie. Przybrał imię Piusa XII. 16 Marca 1939 roku minister skarbu i jeden z czołowych appeaserów John Simon zupełnie głupawym przemówieniem odpowiadał w imieniu rządu brytyjskiego na alarmujące wezwanie Edena w Izbie Gmin. Oświadczał ironicznie, że Wielka Brytania nie może się zobowiązywać do występowania w obronie długich i skomplikowanych granic różnych państw szczególnie państw mniejszych. Z całą satysfakcją mógł Eden później zapisać: „To właśnie rząd brytyjski miał wkrótce i pośpiesznie uczynić w stosunku do Polski, Rumunii i Grecji”. 22 Marca piorun uderzył na północy pod naciskiem niemieckim Litwa zgodziła się na ustąpienie z Kłajpedy i dnia następnego niemal równocześnie z wkraczającymi wojskami sam Hitler zjechał do tego miasta. Tegoż dnia ogłoszono poza tym w Berlin układ niemiecko-słowacki faktycznie oddający Słowację pod hitlerowską zwierzchność. Osobista niewiara Becka w możliwość wybuchu wojny nie mogła już powstrzymać wojskowych. Owego dnia 23 marca w południe, kiedy Hitler dobijał na pancerniku „Deutschland” do portu Kłajpedy w Polsce zarządzono tajną mobilizację IX Okręgu Korpusu w Brześciu nad Bugiem i częściowo IV OK. w Łodzi. 26 Marca 1939 roku Lipski został przyjęty przez Ribbentropa. Podkreślił na wstępie, że Polska bezwzględnie chce utrzymać z Niemcami dobre stosunki i wręczył zwięzłe memorandum zawierające odmowę przyjęcia żądań niemieckich w sprawie Gdańska i eksterytorialnej komunikacji. W długiej rozmowie, która trwała półtorej godziny nastąpiła ostra wymiana zdań. Lipski oświadczył, że dalsze zakusy na Gdańsk oznaczać będą wojnę z Polską, na co Ribbentrop odpowiedział, że naruszenie przez Polskę terytorium Wolnego Miasta traktowane będzie jak naruszenie granicy niemieckiej. 29 Marca Moltke zjawił się u Szembeka z kolejnymi skargami na manifestacje antyniemieckie w Kościerzynie i Chełmnie. Wywiązała się dyskusja o propozycjach niemieckich. Ambasador spróbował zagrać na znaną nutę:, „Ale w zamian Kanclerz ofiarowuje wam gwarancję granic”- Na co usłyszał: „Nigdyśmy tego od was nie żądali”. 2 Kwietnia 1939 roku Beck przybył do Londynu po raz trzeci w swej ministerialnej karierze. W Londynie Beck rozmawiał oczywiście przede wszystkim z Halifaxem i Chamberlainem. Pertraktacje szły niespodziewanie gładko. Wieczorem 5 kwietnia pertraktacje zostały zakończone i 6 kwietnia ogłoszono komunikat, w którym gwarancja brytyjska sformowana 31 marca przez Chamberlaina została uzupełniona identyczną gwarancją polską dla Wielkiej Brytanii. Komunikat zawierał stwierdzenie wielkiej wagi : otóż obie strony zobowiązały się uznać za casus foederis jakiekolwiek zagrożenie ich niepodległości nie tylko bezpośrednie lecz również pośrednie. Oznaczało to, że umowa obejmuje zarówno przypadek ataku wymierzonego wprost przeciw jednemu z układających się państw jak też przypadki ataku wymierzonego przeciw innym krajom, których bezpieczeństwo Wielkiej Brytania i Polska uważałyby za ważne z punktu widzenia swych interesów państwowych. Anglicy chcieli przez to spowodować wojnę polsko-niemiecką mając nadzieję, że w krótkim czasie przeistoczy się w wojnę niemiecko-rosyjską. Gwarancja, więc brytyjska nie była żadną gwarancją naszej niepodległości. Chamberlain bez względu na osobistą poczciwość był bez wątpienia jednym z największych durniów, jacy kiedykolwiek rządzili mocarstwami. Z tym to politycznym ślepcem sprawcą kapitulacji monachijskiej człowiekiem, który już 27 lutego uznał rządy faszystowskie w Hiszpanii w przededniu zaś zajęcia Pragi zlekceważył napływające ostrzeżenia i pojechał do Szkocji łowić ryby zamierzał Beck wykuwać pancerze solidnego aliansu. Jadąc do Londynu Beck wierzył, że zyska potężne oparcie i dzięki temu odwróci się od Polski niebezpieczeństwo niemieckiego ataku. Tymczasem 3 kwietnia gen. Kitel popisał wytyczne uruchomienia planu ataku na Polskę „Fall Weiss”. 13 Kwietnia Wielka Brytania i Francja udzieliły gwarancji niepodległości Grecji i Rumunii Daladier zaś w Paryżu potwierdził zobowiązania Francji wobec Polski. I dopiero dnia następnego rząd brytyjski zwrócił się do Moskwy z propozycją udzielenia przez ZSRR gwarancji dla Polski i Rumunii. Po rozważeniu okoliczności rząd radziecki wysunął szybko, bo już 17 kwietnia swoje propozycje: zawarcie trójstronnego radziecko-brytyjsko-francuskiego paktu o wzajemnej pomocy podpisanie konwencji wojskowej udzielenie gwarancji niepodległości wszystkim państwom graniczącym od zachodu ze ZSRR. Hitler wołał, że wiążąc się wzajemnie Polska i Wielka Brytania naruszyły układy z Rzeszą i że wobec tego rząd niemiecki wypowiada niemiecko-polski układ o nieagresji i niemiecko-brytyjski układ morski. W Moskwie 3 maja na stanowisku komisarza spraw zagranicznych, Litwinowa zmienił Mołotow. Beck był z tego dosyć zadowolony. W dniu 5 maja zebrał się Sejm Rzeczpospolitej na posiedzeniu plenarnym. Niemal In corpora stawił się korpus dyplomatyczny. Beck wygłosił expose tematem było zerwanie układu polsko-niemieckiego, w wystąpieniu stwierdzał jednoznacznie, że rząd polski odrzuca ostatecznie żądania i propozycje kanclerza Rzeszy względem Rzeczpospolitej uzasadniając, że są one niezgodne z naszymi żywotnymi interesami. Tego samego dnia strona niemiecka otrzymała memorandum rządu polskiego stanowiące odpowiedź na dokument niemiecki z 27 kwietnia. 12 Maja francuska Rada Ministrów uchwaliła jednogłośnie i nie na użytek propagandy zewnętrznej projekt protokołu potwierdzającego na wypadek zagrożenia przez mocarstwo trzecie francusko-polskie zobowiązania sojusznicze. 14 Maja przybyła do Paryża polska delegacja wojskowa, której przewodniczył gen. Kasprzycki niewystępujący jednak jako minister spraw wojskowych, lecz jako pomocnik generalnego Inspektora Sił Zbrojnych; towarzyszyli płk. Jaklicz, znakomitość polskiej myśli operacyjnej oraz francuski attache wojskowy w Warszawie gen. Musse. Rozmowy paryskie trwały trzy dni. Wstrzemięźliwości Gamelin zdawał się nie podzielać gen. Vuillemin dowódca lotnictwa, który deklarował w wypadku konfliktu szybką działalność odciążającą francuskich sił powietrznych. Protokół końcowy podpisano 19 maja. Umowa została podpisana dopiero w czwartym dniu wojny światowej 4 września 1939 roku. Tegoż dnia nabierał automatycznie mocy protokół wojskowy z 19 maja. W Warszawie po podpisaniu 21 maja w Berlinie sojuszu niemiecko-włoskiego nazwany Paktem Stalowym uważano, że jest to kłopot raczej francuski; wszakże nie od Polski żądały Włochy Korsyki, Nicei, Tunisu i Dżibuti, sprzężenie zaś włosko-niemieckie mogło zdynamizować Francję do energiczniejszych przeciwdziałań. 13 Czerwca 1939 roku zjechała do Londynu polska delegacja do rokowań o kredyty na dozbrojenie. Przewodniczył Adam Koc były pierwszy szef Obozu Zjednoczenia Narodowego obecnie prezes Banku Polskiego. Delegacja uzyskała kredyty eksportowe na 8 milionów funtów szterlingów. 17 Lipca zjechał do Warszawy gen. Ironside nowy szef brytyjskiego Sztabu Imperialnego. Obiecał przyśpieszyć wysłanie do Polski lotniczej misji brytyjskiej, która miała ze sztabem polskim przygotować techniczne warunki współpracy lotniczej. Między innymi chodziło o wysuniętą przez stronę polską w czasie konferencji sztabowych w maju sprawę bądź to alternatywnego lądowania w wypadku wojny bombowców brytyjskich w Anglii i w Polsce bądź też przylotu części brytyjskiego lotnictwa bombowego na stałe. Obiecywał natychmiastowe wsparcie lotnicze a także dostawę 100 najnowszych bombowców na wyposażenie polskich sił powietrznych. Zapowiadał, że polowa brytyjskiej armii lądowej stanu pokojowego w sile około 60 batalionów piechoty z artylerią i bronią pancerną będzie skoncentrowana w Egipcie. W istocie 4 maja 1939 roku delegacje sztabów brytyjskiego i francuskiego po uprzednim przedyskutowaniu problemów szerszej strategii w ewentualnej wojnie uznały za możliwe przeprowadzenie w fazie wstępnej na froncie francusko-niemieckim najwyżej działań o zasięgu ograniczonym. 11 Sierpnia brytyjska delegacja wojskowa przybyła do Moskwy. Przewodniczył jej komendant bazy, w Portsmouth mało, komu znany Drax-Plunkett. Przewodniczącym delegacji francuskiej był gen. Doumenc. Natomiast strona radziecka wystawiła do rozmów pierwszy garnitur marszałka Woroszyłowa i gen. Szaposznikowa. Układ polityczny anglo-francusko-sowiecki wymagał interpretacji, co do definicji agresji. Sowieci zażądały rozmów wojskowych. 21 Sierpnia1939 roku delegacja radziecka na piśmie przedstawiła swe wnioski. Radzieckie siły zbrojne nie mogą wziąć udziału we współpracy wojskowej z siłami zbrojnymi Francji i Anglii, jeżeli nie zostaną wpuszczone na terytorium Polski i Rumunii. W związku z powyższym odpowiedzialność za przedłużanie się rokowań wojskowych spada na stronę francuską i angielską. Nocą 22 sierpnia świat obiegła wiadomość, że Ribbentrop znajduje się w drodze do Moskwy. O przyjęcie swego ministra zwracał się dwa dni wcześniej Hitler w liście do Stalina nawiązującym do zawartego właśnie układu handlowego. 23 Sierpnia 1039 roku zawarty został w Moskwie radziecko-niemiecki pakt o nieagresji. Radziecka misja wojskowa uważała, że ZSRR niemający wspólnej granicy z agresorem może udzielić pomocy Francji, Anglii i Polsce pod warunkiem przepuszczenia jego wojska przez terytorium polskie. Na tym też przerwano rokowania wojskowe 27 sierpnia 1939r. Podał tą wiadomość publicznie marszałek Woroszyłow. Od 16 sierpnia toczyły się w Londynie rozmowy o zawarcie formalnego sojuszu polsko-brytyjskiego. 25 sierpnia decyzja została podjęta po czym Halifax i Raczyński sojusz podpisali. Popisanie paktu sojuszniczego pomiędzy Polską i Wielką Brytanią odwlekło wybuch o pięć dni wojny. Hitler dał rozkaz wstrzymania ataku do 1 września. 30 Sierpnia ogłoszono w Polsce mobilizację powszechną. Ambasador Kennard zadepeszował do Londynu: „Bez wątpienia będą woleli raczej walczyć i zginąć niż poddać się poniżeniu szczególnie wobec przykładów Austrii, Litwy, Czechosłowacji”. 31 Sierpnia Lipski zażądał rozmowy, z Ribbentropem w sprawie rokowań. Ribbentrop zapytał na to czy ambasador ma pełnomocnictwo do prowadzenia rokowań. Lipski odpowiedział przecząco. Na tym skończyła się rozmowa, która trwała dwie minuty i na tym skończył się kontakt dyplomatyczny Polski z Niemcami. 1 Września 1939 roku o godzinie 4:45 Niemcy zaatakowały Polskę. W Londynie i w Paryżu Raczyński i Łukasiewicz poczynali najprawdziwiej dramatyczną walkę o wystąpienie sojuszników. Francuska Rada Ministrów zebrała się o 10:30 rano pod przewodnictwem prezydenta Lebrun, wprowadzenie stanu wojennego w 89 departamentach metropolii rejonie Belfortu i trzech departamentach Algierii oraz zwołanie na dzień następny Zgromadzenia Narodowego. O 11:55 Łukasiewicz otrzymał depeszę od Becka i o 12:30 po zebraniu rady ministrów dotarł do Bonneta. Wszelako minister francuski wyraźnie grał na zwłokę. Miał już wprawdzie wcześniej o 10 rano w pewnym sensie ponaglający telefon od Halifax, ale wykręcał się koniecznością poczekania na decyzję swego parlamentu. Tak, więc sprawa wejścia Francji do wojny odwlekała się o 24 godziny o całą dobę samotnej walki polskiej. Nie wiedzieli w Warszawie ani Beck ani Śmigły, iż na rzecz możliwie najdłuższego odwlekania działa sam gen. Gamelin. Tegoż popołudnia miała miejsce inna jeszcze interwencja. W czasie kolejnego nalotu zgłosił się nuncjusz papieski prałat Cortesi doradzał ustąpienie Gdańska i zgodę na postulaty niemieckie. Również dyplomacja watykańska nie rozumiała, iż nie chodzi już o jakiś Gdańsk o jakąś autostradę o jakieś przywileje nadzwyczajne dla niemieckiej mniejszości w Polsce. O 14:30 rozpoczęło się przy akompaniamencie wybuchających wokół gmachu bomb posiedzenie Sejmu. Premier Składkowski wygłosił mowę, w której oświadczył: „ Zwyciężymy gdyż dowodzi nami następca i uczeń Józefa Piłsudskiego marszałek Śmigły-Rydz. Zwyciężymy gdyż mamy potężnych sprzymierzeńców”. Ultimatum francuskie miało mieć termin znacznie dłuższy do godziny 5 rano dnia ó września. Po namyśle jednak i monitach z Londynu Daladier i Bonet zdecydowali rzecz przyśpieszyć. O 12: 39 w półtorej godziny po wejściu Wielkiej Brytanii do wojny ambasador francuski w Berlinie Coulundre wręczył Ribbentropowi swój dokument termin mijał o piątej po południu. O godzinie 9 3 września nadchodziły z różnych krajów europejskich sygnały o decyzji brytyjskiej; potwierdziły się o 11:15. Nastąpiła prawdziwa eksplozja entuzjazmu. 4 Września Bonet i Łukasiewicz podpisali w Paryżu protokół polityczny, od którego jak pamiętamy uzależnione były zawarcie konwencji wojskowej niejako wzmacniające pakt z roku 1921. Tegoż dnia spotkali się w Paryżu Ironside i Gamelin obaj ze swymi dowódcami lotnictw. Nie podjęto żadnej decyzji. W Warszawie ó września podjęto przyśpieszane przygotowania do ewakuacji władz naczelnych i korpusu dyplomatycznego, jaka miała się rozpocząć już w dniu następnym. 5 Września Kwatera główna Naczelnego Wodza z najściślejszym sztabem wyruszyła do Brześcia nad Bugiem. Beck do Brześcia dotarł z 6 na 7 września. W dniu 12 września skończył si sojusz wojskowy polsko-francuski w tym swoim charakterze, w jakim był zawarty. Treścią sojuszu i konwencji wojskowej z 1921 roku i 1939 oraz uzgodnionych do roku 1925 planów wojennych było udzielenie sobie wzajemnej pomocy na wypadek wojny z Niemcami. Tegoż dnia Gamelin uchylił się od rozmowy z szefem polskiej misji wojskowej we Francji gen Burchardt-Bukackim. Pretekstem do wymigania się od rozmowy była konieczność udania się do Abbeville na konferencję, Daladier i Chamberlaina. W Abbeville zdecydowano wstrzymanie tego czegoś, co nazywano dotąd szumnie działaniami zaczepnymi a to za względu na niemożność uzyskania wpływu na przebieg kampanii polskiej. Gamelin jak sam zapisał odniósł wrażenie, iż decyzja ta przyjęta z ulgą. Decyzja ta stanowiła ulgę również dla Niemców. Owego dnia 12 września Beck wysłał znów depeszę do Raczyńskiego i Łukasiewicza raz jeszcze ponaglając o pomoc sojuszniczą. „Proszę działać-nakazywał ambasadorom- Wobec członków rządu, opozycji i prasy”. 13 Września, Składkowski zarządził ewakuację MSZ na Pokucie do rejonu Kosowa i Kut. Beck przybył do Kut 14 września a Kwatera Główna instalowała się w Kołomyi. Po południu 17 września rząd zebrał się po raz ostatni w Kutach. Zredagowano orędzie Prezydenta RP. Uzasadniające decyzję opuszczenia kraju przez władze naczelne i zapowiadające dalszą działalność w kraju sprzymierzonym. Po czym wyjechali do Rumunii. 18 Września o świcie zgłosił się u Becka ambasador Grigorcea z przybyłym najspieszniej z Bukaresztu wysokim urzędnikiem MSZ z zażądali podpisania deklaracji, w której rząd polski w przejeździe przez Rumunię zrzekałby się wszystkich uprawnień konstytucyjnych, politycznych i administracyjnych. Beck zaprotestował deklaracji nie podpisał i stwierdził, że jedynie może złożyć oświadczenie o ścisłym podczas przejazdu przestrzeganiu przez rząd polski neutralności Rumunii. Ekipie polskiej zaproponowano opuszczenie Bukowiny i obiecano Beckowi przejazdu do Gafencu celem sfinalizowania porozumienia. Pociąg specjalny poszczególne człony odwozić miał osobiści polskie do różnych miejscowości. Rząd odwożono do Stanic, dokąd też udawał się Beck. Prezydent odjeżdżał do Bicaz, Marszałek natomiast pojechał do Craiovej. Nazajutrz w Stanic, kiedy zamierzał wyjechać do Bukaresztu celem uchwycenia Gafencu usłyszał Beck od rumuńskiego urzędnika, że nie ma zezwolenia na wyjazd polskiego ministra. Był to koniec Polski Piłsudskiego. Pułapkę rumuńską bez wątpienia montował Noel ani on ani jego bukaresztański kolega Thierry palcem nawet nie kiwnęliby pomoc ekipie rządowej sprzymierzonego państwa. Przeciwnie inspirowali w kierunku odwrotnym zarówno wystraszonych ministrów rumuńskich jak i ambasadora polskiego. Odmówiono wyjazdu ministrowi spraw wojskowych Kasprzyckiemu i ministrowi pracy i opieki społecznej Kościałkowskiemu. Następcą Mościckiego został Władysław Raczkiewicz ostatnio wojewoda pomorski a premierem Sikorski, MSZ został August Zaleski.. Stało się to 30 września w Paryżu. Beck od listopada 1940 roku przebywał w Bukareszcie w willi wolno mu było chodzić na spacery w asyście policji.
Latem 1942 roku lekarze stwierdzili u Becka rozwiniętą gruźlicę zmarł 5 czerwca 1944 roku w wiosce Stanesti.

opracowane przez Łukasza Z.

Podoba się? Tak Nie
Podobne teksty:

Czas czytania: 55 minut